Medialne oko a sprawa szczęścia

/
0 Komentarzy
Przyglądając się światu z perspektywy worka sako w moim domu -  dochodzę do wniosku, że gdyby wierzyć w ten cały okropny obraz jaki roztacza przed nami telewizja, gazety i medialne oko  - które nigdy nie śpi -  trzeba by dojść do jedynego słusznego stwierdzenia: że nie da się tu żyć.
Jak tu wierzyć , że może być dobrze, jeśli żadna z wiadomości w dzisiejszym serwisie informacyjnym nie jest pozytywna, a prawie żadnej z telewizyjnych codziennych gąb nie zaprosiłabym do siebie na obiad? 
Świat na szczęście nie jest taki zły jak to pokazują w szklanym okienku, nie wiem tylko dlaczego ciągle chcemy go takim oglądać.
Biografka i pisarka– Margareta Stromstedt pisze na ten temat:

„Nasza gotowość przyjęcie do świadomości opisów nieszczęść jest duża.  Gdy porównujemy siebie do tych najbardziej nieszczęśliwych, pociesza nas myśl, że nasze własne życie jest lżejsze i pełne światła.  Ale gdy czytamy o miłości i szczęściu, które jest trwałe, odczuwamy to jako prowokacje i stajemy się podejrzliwi, ponieważ doświadczenie nauczyło nas, że takie opisy pod uwodzicielską i idylliczną powłoką skrywają często ostre konflikty. Naturalnie, bronimy się także przed możliwością, iż to, co zostało opisane, jest prawdą: jeśli to bowiem prawda, nasze własne życie okazuje się podwójnie niedoskonałe”.

Wiem już więc dlaczego mam tylko śnieżący telewizor i czemu od kilku lat nie możemy jakoś dokupić do niego żadnej sensownej anteny.
Nie wiem w co ma mnie ubogacić świadomość, że innym jest gorzej -  nie szukam wymówek – żeby wybielić czy oczyścić z niezadowolenia swoje życie.
Nie jestem też podejrzliwa wobec tych, którym się wiedzie -  inspirują  mnie raczej to do tego aby żyć swoim życiem i szukać własnego, gosinego powodzenia.
Wydaje mi się, że najbardziej wytrwali podglądacze sztucznej rzeczywistości, robią to aby zająć się czymś innym - byle nie sobą -  aby losy bohaterów seriali, czy politycznych zadymiaczy, zastąpiły im refleksje nad własnymi  problemami.
Łatwo potem powiedzieć, że nie ma się na siebie czasu.
Nasza podejrzliwość wobec szczęścia i akceptacja stanu cichej rozpaczy to pułapki, w które wpadamy  każdego dnia– tym łatwiej im bardziej żyjemy z daleka od siebie.
Cały świat może nas w końcu oszukać i omamić -  ale największe kłamstwa opowiadamy sobie sami…


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)