Biedna mała syrenka

/
0 Komentarzy
Bajka Andersena o "Małej syrence" nie ma prawie nic wspólnego z Disneyowska Arielką o rudych włosach, z którą się ją kojarzy.
Przeczytałam ją dziś po tym jak trafiłam na interpretację Kasi Miller i Tatiany Cichockiej w „Bajkach rozebranych”. Nie pamiętałam jej zupełnie z dzieciństwa mimo, że miałam zbiór bajek Andersena i na pewno ją kiedyś czytałam.  Może dlatego, że to taka trochę anty – bajka? Bez happy endu, bez zwycięstwa dobra nad złem?

Bajka opowiada historię małej syrenki, która mieszka jako jedna z 6 cór króla mórz na dnie  -  w otoczeniu przyrody, ryb, zniewalających podwodnych skarbów i cudów o jakich się ludziom nie śniło. Jest niezwykle ciekawa świata ponad lustrem wody i kiedy kończy 15 lat - czyli wchodzi w wiek dojrzałości kobiecej -  wypływa z głębin aby zobaczyć tam statek i młodego, pięknego księcia, któremu ratuje życie. Od tego momentu wszystko dla syrenki się zmienia, jej jedynym pragnieniem staje się złączenie z księciem, bycie obok niego. Miłość ogarnia wszystkie jej zmysły i pożera racjonalny rozum. Syrenka dowiaduje się, że aby żyć na ziemi, musi zrezygnować ze swojego rybiego ogona i zdobyć parę ludzkich nóg. Udaje się do morskiej czarownicy, która ofiarowuje jej magiczny napój, dzięki któremu jej marzenie się ziści, konieczne są jednak wielkie ofiary i gorzka zapłata. Syrenka zyskując ludzką postać, wyrzeka się swojego pięknego głosu, pozostaje jej gracja, wdzięk, ale także ostrzeżenie czarownicy, że każdy krok będzie sprawiał jej nieopisany ból. Jest jeszcze jedna rzecz, którą akceptuje syrenka:  aby być koło księcia i zyskać nieśmiertelną duszę, której nie posiadają stworzenia morskie, musi zostać jego żoną. Jeśli jej się to nie uda - a jej wybranek poślubi inną -  umrze nazajutrz po zaślubinach i zamieni się w pianę morską. Zaślepiona miłością i pragnieniami swojej duszy syrenka godzi się na wszystko i zamieszkuje w pałacu księcia. Nie staje się jednak jego wybranką -  bardziej pieskiej pałacowym – śpi na jedwabnych poduszkach pod drzwiami swego pana -  towarzyszy mu w podróżach i zabawach, staje się przyjaciółką, ale nie oblubienicą i kochanką. Wreszcie nadchodzi tragiczny dzień, kiedy książę zakochuje się w innej kobiecie. Po zaślubinach syrenka dostaje ostatnią szansę na odzyskanie swojego dawnego życia i rybiego ogona -  ale ceną za to ma być zabicie ukochanego. Nie jest w stanie tego zrobić i rzuca się w odmęt fal. Chwytają ją córy powietrza- mistyczne zjawy, które dobrymi uczynkami zapracowują przez 300 lat na swoje Niebo.

Podobno to co pamiętamy z dzieciństwa, a czego nie; wynika w dużej mierze z naszych przekonań i konstrukcji psychicznej.  Możliwe, że ta bajka nie zapadła w moją pamięć ponieważ nie zgadzałam się i nie zgadzam nadal z jej przesłaniem? Może zbyt mocno mnie poruszał ból i tragedia małej syrenki?

Ta opowieść nie może się dobrze skończyć z kilku powodów.  Po pierwsze poświęcenie jest zbyt wielkie. Syrenka wyrzeka się całej siebie: swojego rodzinnego domu, sióstr, ogrodu, swojego rybiego ogona- czyli prawdziwej przyrodzonej natury- swojego głosu, innych marzeń, stawia wszystko na jedną kartę. Pozostawia swój los i życie w dłoniach nieznanego tak naprawdę księcia. Staje się jego maskotką, niemą istotą, która tylko pełnymi miłości oczami może mówić o swoim uczuciu.
Jak pisze Kasia Miller w komentarzu do "Małej syrenki":  nie można wszystkiego poświęcić: „jeśli oddasz wszystko nie będziesz nic miała. W związku z tym nie będziesz kimś. A tylko KTOŚ jest kochany, a nie NIKT”.

Ta bajka to może wbrew życzeniom i  pierwotnym intencjom Andersena taka opowieść o tym jak się ustrzec przed oddaniem całego swojego życia jakiejś sprawie czy idei.  Andersen jak wiadomo był głęboko wierzący i w wielu swoich bajkach pisał o poświęceniu, wyzbyciu się egoizmu, dążeniu do zbawienia i zdobycia nagrody w boskim raju.
Syrenka, tak jak wiele współczesnych kobiet to istota, która zatraca się w miłości. Znosi ból, wyrzeka się siebie, idzie wprost w szpony śmierci -  wszystko dla księcia. Reszta przestaje się liczyć i dlatego to uczucie nie oczyszcza, nie zbawia, ale zabija.

W czasach idealizmu romantycznego wielbiono i wychwalano takie miłości, jednak czy z obiektywnego, czysto ludzkiego punktu widzenia, mają one sens?

Ta bajka to przestroga: nawet jeśli coś cię niezmiernie pociąga, zaprząta wszystkie Twoje myśli, pęta rozum, serce i ciało; najpierw pomyśl co oddajesz i pozostaw coś tylko dla siebie.
Nie można wyrzec się wszystkiego, bo wtedy nic nie mamy. Marzenia mają swoją cenę, ale czy warto płacić za nie życiem?


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)