Do zaczarowanego lasu

/
2 Komentarzy
Niczego na co dzień nie mamy tak dużo jak zajęć i hałasu.  Wyglądam przez okno i widzę ludzi chodzących skądś dokądś – prawie nigdy bez celu. Zawsze jest coś do zrobienia, do załatwienia, ktoś nas potrzebuje, czymś należy się zająć – nie ma miejsca na pustkę.  Chyba nawet tak wolimy -  bo boimy się, że jeśli na chwilę zatrzymamy się w miejscu; bez zajęcia, bez planu, pomysłu i zajętego kotłowaniną myśli umysłu to ta czarna dziura, która się pokaże w naszym wnętrzu nagle nas pochłonie i zabierze gdzieś daleko stąd, bez powrotu i dróg ewakuacyjnych.
Tymczasem potrzebujemy pustki -  sprzątania w głowie, porządkowania naszego wewnętrznego bałaganu. Zabawne, że większość z nas dba o ład w swoim domu, samochodzie, piwnicy. Mamy czas na cotygodniowe sprzątanie, układanie piętrzących się książek, wypadających z szafek ubrań, ale kiedy mamy się zająć sobą i swoim wewnętrznym bałaganem, zwykle mówimy: jutro, za tydzień, nie mam na to teraz czasu. Rzeczy znów stają się ważniejsze od nas samych -  wszystko ma wyższy priorytet- czysta podłoga wygrywa z czystym umysłem.
Taoiści i wiele religii wschodu podkreśla znaczenie medytacji i „opróżniania” rozumu. Za dużo wiemy, za bardzo zajmujemy się tym co do nas przychodzi z zewnątrz, wpuszczamy wszystko, nie filtrujemy zebranej zawartości, wpychamy wszystko głębiej i głębiej, a potem dziwimy się, że nasz umysł budzi nas w nocy koszmarnymi snami i nie pozwala podjąć prostej decyzji.  Za dużo wiedzy daje za wiele możliwości: procesor się przepala, panika narasta.

Trzeba poszukać spokoju. Miejsca gdzie wypakuje się swoje zebrane po drodze graty, spali śmieci, wybierze z popiołu skarby, zagrabi pozostałości po ognisku i powdycha zapach dymu.
Życie byłoby prostsze gdyby chociaż raz w tygodniu trafiać do miejsca, które jest naszym małym rajem, naszą oazą spokoju, gdzie nic nie trzeba, wystarczy być i czuć.  Usiąść, popatrzeć, pozwolić, żeby to wielkie NIC przepływało przez naszą przepełnioną głowę, zrobić miejsce dla próżni, dla zwykłego istnienia: bez obowiązków, powinności i długów do spłacenia.
Jak tam trafić?  Szukając swoich własnych dróg. Benjamin Hoff w „Tao Kubusia Puchatka”  daje następującą wskazówkę: „To niedaleko; wcale nie jest trudno tam trafić. Po prostu idź ścieżką Niczego  i zmierzaj Nigdzie, aż tam dojdziesz. Zaczarowane miejsce jest bowiem tam gdzie jesteś ty (…)”


Zobacz również

2 komentarze:

  1. Myslę sobie że po cześci jest nim twój blog .... chwila oderwania się od codzienności i złapanie świeżego oddechu:) I zastanowienie się nad tym, że czasami trzeba dać sie rozluźnić umysłowi .... :)

    napisał: ses-ame 2010/06/02 23:01:53

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy o nim tak nie pomyślałam :) Dziękuję za komplement::)

    napisał:2010/06/03 11:06:14

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)