Dokochać siebie

/
2 Komentarzy


Podobno podczas jednego ze spotkań z Dalajlamą w Europie Zachodniej padło ze strony dziennikarza pytanie o to co zrobić z nienawiścią względem samego siebie. Dalajlama miał skonsternowaną minę, nie rozumiał o co pytającemu chodzi.  Kilka razy prosił tłumacza o powtórzenie pytania i wyjaśnienia. Kiedy dotarło do niego, że człowiek zachodu jest w stanie siebie samego znienawidzić nie wiedział co powiedzieć, a  na jego twarzy odmalował się smutek i przygnębienie.


Rzeczywiście, jedną z niechlubnych zdobyczy cywilizacji i wysokiego rozwoju jest to, że przestaliśmy siebie rozumieć i kochać. Otoczeni przymusem sukcesu i powodzenia wymagamy od siebie coraz więcej. Narażeni na porównania z innymi często wypadamy kiepsko, spada nasze poczucie przynależności i zadowolenie z siebie. Dlatego w całej rozciągłości  zgadzam się z terapeutką Kasią Miller, która w swojej nowej książce pisze:

Największym zadaniem, jakie stoi przed nami, jest „dokochanie siebie", czyli wyrównanie tego, czego nie dostaliśmy od rodziców. Nikt nie wie lepiej od nas, czego potrzebujemy. Każda z nas jest na innym etapie tego „dokochiwania" siebie. Czasami nawet siebie nie lubimy. A czasami, co bardzo przykre, nawet siebie nienawidzimy. A im bardziej siebie nienawidzimy, tym bardziej nie chcemy się o tym dowiedzieć i żeby to jak najskrzętniej ukryć, idziemy w doktoraty, profesury, awanse, specjalizacje, dokształcanie i co tam jeszcze chcecie. Robię karierę, żeby udowodnić sobie i innym, a najbardziej rodzicom, że jestem w porządku, że jestem kimś.”

W obliczu tych słów, najważniejszym zadaniem jakie stoi przed nami samymi i nami -  rodzicami; jest nauczenie siebie i naszych dzieci tej miłości do siebie. Z takim kapitałem można podbijać świat, albo siedzieć w swoim własnym kąciku:  wiemy wtedy co wybrać, co nam potrzebne, a najważniejsze: potrafimy wybaczyć sobie, że nie jesteśmy idealni, że zdarza nam się rozmemłanie, niedorobienie, głupota i zwyczajność.

Komu się w końcu nie zdarza?

Od czego zacząć?  Od uśmiechu do lustra, przytulenia tego zabiedzonego smutnego dziecka w nas -  od zrobienia sobie prezentu: w postaci bukietu kwiatów, ciepłej kawy, od poczucia błogości, które jak ciepły płyn rozleje się w nas.

Nikt inny nie może nam powiedzieć  jak ważni i dobrzy dla siebie samych jesteśmy. Nikt inny nas za nas nie pokocha. A bez tej pierwszej, najważniejszej miłości na prawdę nie da się żyć.

Cytat pochodzi z książki: „Być kobietą i nie zwariować "Opowieści psychoterapeutyczne
Miller Katarzyna, Pawluczuk Monika
Wydawnictwo: W.A.B 2010


Zobacz również

2 komentarze:

  1. To jest moja odwieczna nauka ..

    napisał: ses-ame 2010/05/21 07:22:25

    OdpowiedzUsuń
  2. Są dni, kiedy człowiek nie może wytrzymać z ludźmi i do tego sam ze sobą. Dziękuję Ci za ten wpis, bo ten dzień u mnie właśnie trwa.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)