Rewolucja neuronów zaczyna się od .. żołądka

/
2 Komentarzy
O wpływie diety na nasze samopoczucie mówi się wbrew pozorom bardzo mało. Niby żyjemy w świecie, w którym 60  % społeczeństwa cierpi na różne zaburzenia odżywiania lub problemy z jedzeniem, ale ogólne ujęcie tematu – poza pojęciem diety – rzadko się spotyka.
Lekarze poza truizmami; nie zwracają na dietę uwagi; dochodzi do paradoksów w stylu: wysoki cholesterol mniej tłuszczu; za wysokie BMI - mniej kalorii; za wysoki cukier - mniej słodyczy; wieńcówka- mniej tłuszczów zwierzęcych itp.  Jakby nie było jednej recepty – a my sami bylibyśmy złożeni z części – a nie funkcjonowali jak dobrze skonstruowana i zależna od wielu czynników genialna maszyna.
Już starożytni zwracali uwagę na to, że w zdrowym ciele mieszka zdrowy duch:  Hipokrates dowodził, że zachwianie równowagi w organizmie jest głównym powodem powstawania chorób, później do głosu doszedł dualizm, który zaczął człowieka dzielić – na coraz mniejsze kawałki.
Dziś lekarzy wszechstronnych: specjalistów od „człowieka” prawie nie ma. Onkolog nie interesuje się specjalnie stanem psychicznym pacjenta, kardiolog nie pyta o życie seksualne i kłopoty emocjonalne, ginekolog ma w nosie problemy skórne czy problemy rodzinne, jakby nic się ze sobą nie łączyło.  Specjalizacja jest oczywiście dobra- ale dochodzimy do paradoksu dzielenia nas – żywych istot zbyt inżynieryjnie i mechanicznie. A przecież człowiek to nie samochód -  nie wystarczy wymienić kawałka, żeby wszystko zaczęło- jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki-cudownie działać.
Dziś okazuje się, że zła dieta, pełna przetworzonych produktów, tłusta, pełna cukru, zbyt obfita w kalorie i uboga w warzywa i owoce nie tylko niszczy ciało, ale także może powodować depresję i zaburzenia psychiczne.  Nerwica z powodu konserwantów i słodyczy? Hmm , może brzmi dziwnie, ale oprócz wielu innych czynników powodujących problemy z samopoczuciem, także nasze trawienie i jego uboczne składniki wpływają na nasz mózg i jego funkcjonowanie.
No więc co dziś u Was w menu? ;)


Zobacz również

2 komentarze:



  1. Jesteś tym co jesz- ciężko to kwestionować. Porady i nakazy jak się odżywiać, by lepiej żyć zawarte są nawet w księgach religijnych. Dziwne, że mając dostęp do tylu ciekawych książek ,ludzie nie potrafią z nich korzystać. Za to ochoczo rozczytujemy się w prostackich poradnikach, publikacjach z kolorowych magazynów pisanych przez młodziutkie dziennikarki sponsorowane przez firmy sprzedające przyprawy do grilla i ciasta w proszku. Nie tylko bagatelizujemy fakty co jemy ale również jak jemy. W buddyzmie lekkostrawna dieta jest niezbędna dla medytacji, czyli komunikowania się ze sobą i Bogiem. Spożywanie czegoś lub głodówki są metodami zbliżania się do celu, idei i bóstwa. A do czego my się zbliżamy wgryzając się w hamburgery?

    napisał: mowia_o_mnie_zimna_suka 2010/04/21 13:00:55

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tektury? ? ;)
    A poważnie: jak w wielu sprawach łatwiej być głuchym,ślepym i mniej zajętym: dlatego króluje zupa z proszku i suszone warzywa w vegecie..

    napisał:2010/04/21 14:27:00

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)