Ewangelia według Piłata

/
0 Komentarzy
Wielki Tydzień trwa. Chrześcijanie przeżywają misterium i tajemnice męki Chrystusa. Agnostycy i wątpiący - przechodzą obok tego faktu nad porządkiem dziennym - negując całą historię i odzierając ją z aury wyjątkowości i ważności.

Podobno odwracamy się od Wielkanocy, bo kojarzy się nam z cierpieniem i śmiercią -  zapominając jakby o drugiej stronie medalu -  o zmartwychwstaniu.

Dziś mam propozycję dla wierzących i wątpiących:  "Ewangelię według Piłata" Erica Emmanuela - Schmitta. Książkę, która wywołała wiele dyskusji i polemik: tak na poziomie samej historii jak i postaci Jezusa i jego sędziego: Piłata.

Z autorem spotkałam się kilka lat temu, przy okazji "Oskara i Pani Róży" - opowieści o umierającym na raka chłopcu i afirmacji życia. Eric Schmitt jest francuskim filozofem, dramaturgiem. Jego książki chociaż gabarytowo niewielkie i z pozoru proste, poruszają ważne tematy takie jak: sens życia, cierpienia, umierania, tolerancji, rozwoju duchowego, związków wiary itp.

"Ewangelia według Piłata" jest napisana z dwóch punktów widzenia: Jeszui oczekującego na śmierć i wspominającego swoje niezwykłe życie, oraz Piłata -  oprawcy o ludzkiej twarzy; który jak każdy wątpi, szuka i podlega pokusom i naciskom życia.

Jeszua -  czyli Jezus jest w tej książce zwykłym człowiekiem, który wybrał niezwykłe przeznaczenie. Syn cieśli, który początkowo pracuje heblując deski, radząc i słuchając bliźnich- szuka sposobu na swoje życie. Wybiera miłość do ludzi i świata - zamiast miłości samolubnej - tylko dla siebie i najbliższej osoby -  zakłada się z Bogiem -  i jak się wydaje, zakład wygrywa.

Poszukiwacz i outsider 

Jezus z tej opowieści -  nie wie, że jest Synem Bożym -  nie czuje się wybrańcem, peszą go ludzkie domniemania co do jego przeznaczenia Mesjasza - tłumy ciągnące za nim i pragnące cudu.  On pragnie po prostu inaczej żyć.  Marzy o tym aby swoją wizję świata dobrego i pełnego miłości przekazać ludziom  i pomagać im zrozumieć Boga. To taki idealista, który poświęca życie temu w co wierzy.

Piłat - drugi narrator powieści: mimo że standardowo utożsamiany z konformistycznym draniem, przedstawiony został jako człowiek otwarty, poszukujący, pełen ludzkich namiętności, walczący ze sobą i własnym rozumem. Na końcu książki -  żona Piłata - która nawraca się na wiarę głoszoną przez Jezusa -  nazywa go (!!!)  być może pierwszym chrześcijaninem!

Książka wywołała sprzeciw Watykanu - ale nie wydaje mi się w żaden sposób groźna dla wiary. Warto ją przeczytać aby ujrzeć inne - możliwe oblicze początków chrześcijaństwa: spojrzeć na ludzkie motywacje, analizę duszy i poszukiwań, które nie zdewaluowały się od czasów Chrystusa- i nie zginą z całą pewnością przez następne 2000 lat.

Warto spojrzeć na Jeszuę jeśli nawet nie jak na Boga to przynajmniej jak na człowieka i zobaczyć w nim ... SIEBIE.




Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)