Zachwyt jest towarem deficytowym

/
0 Komentarzy



Zdanie, które przytaczam w tytule pochodzi z "Dzienników dla dorosłych" p. Stefana Chwina.
Było tam użyte w zupełnie innym kontekście, niż ja chcę je umieścić, ale wypisałam je sobie na kartce długopisem; pierwsze z wielu, jako inspirację do tego postu.

Rzeczywiście zachwyt jest towarem deficytowym. Ile razy zachwycacie się światem, jak dziecko, całym sobą, z pasją, namiętnością, werwą i pełnym zaangażowaniem? Kiedy ostatnio byliście szczęśliwi "jak psi ogon"? "Rozmerdani", uśmiechnięci, otwarci  na to doświadczenie i radośni?

Wydaje mi się, że sztuka cieszenia się i zachwytu umiera około 3 - 4 roku życia - przynajmniej w większości przypadków. Rodzice ustawiając swoje dzieci po kontach,  besztając za niekontrolowane wybuchy radości i entuzjazmu, podkopują w ten sposób dziecięcą wiarę w to, że życie może  być i jest piękne. Późniejsze poszukiwanie szczęścia i droga ku niemu to  między innymi odkrywanie na nowo zachwytu i umiejętności przywoływania go w codzienności.

Jestem obywatelką świata, mam szeroko otwarte oczy, patrzę i zbieram inspiracje, świadectwa, zdania mądrych ludzi, opinie głupich, chodzę, oglądam i badam.  Wniosek? Raczej pytanie: ilu z nas ma takie doświadczenia, że w obliczu rzeczywistej, bądź spodziewanej straty, nagle zaczynamy cenić i cieszyć się tym co jest, co mamy i czego wcześniej nie docenialiśmy?

Szczęście nie jest brylantowo - różowe, nie ma tylko jednego odcienia, nie jest stałe jak skała i niezmienne. Szczęście bierze się z zachwytu i wdzięczności za poranek, za wieczór, za noc i dzień, za dobrych ludzi, za złych też - bo dzięki nim bardziej doceniamy tych dobrych i całą resztę.
Zachwycać się można na każdym kroku. Niech będzie to nawet naiwne, byle było autentyczne.
Na zdrowie:)


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)