Sortir de son lit

/
0 Komentarzy
O rzece, która opuściła swoje koryto, czyli zwyczajnie wylała, mówi się,  po francusku, że "wyszła ze swojego łoża: "sorti de son lit". Zwrot kojarzy mi się z dynamiką życia i sił natury, jest jednocześnie plastyczny i pełen poezji.
Ja też wyszłam dziś z mojego utartego, wydrążonego powtarzalnością dni koryta: wyruszyłam w podróż.
Cieszę się tym kawałkiem wolności w szary dzień i wyglądam przez okno pociągu jak dziecko spragnione przygód.
Monotonny obraz pól i lasów przesuwa się przed moimi oczami: stop klatka, zmiana, stop klatka - w rytm turkotu kół. Wyłapuję szczegóły mijanego krajobrazu, myślę o ludziach, którzy żyją gdzieś tam w tych bezimiennych dla mnie miastach i wioskach: snuję leniwie mój sen, rozlewam się na okolicę niczym szara, ciekawska, rzeczna woda.
Polecam taki lek na powtarzalność dni: wyjść czasami z utartego schematu zdarzeń. Pojechać inną drogą i oglądać świat oczami turysty.  Wybrać się w krótką podróż: w nieznany zakamarek miasta, na pętlę tramwajową, do lasu, nad wodę -  do centrum, popatrzeć w oczy nieznajomych i na płaszcze przechodniów. Po prostu usiąść i podziwiać. Cieszyć się z nowego. Dać się zadziwić -  zwyczajnie zadumać. Być kimś innym w innym miejscu. Inną rzeką: blisko , daleko, a może tylko o krok.

Bon voyage!!



Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)