Chcę i nie muszę

/
0 Komentarzy
Najbardziej lubię kiedy rytm mojego życia wyznacza moje "chcenie" a nie "muszenie". Mała dziewczynka, którą w głębi duszy jestem i którą nauczyłam się kochac i hołubić często szepcze mi do uszka, że najbardziej na świecie lubi powolne poranki, życie w rytmie ciała i uśmiech. Nie znosi za to słowa jak wytrych -  ostrego i syczącego : muszę.
Robię sobię czasem postanowienia, że będę żyła w zgodzie ze sobą i swoimi pragnieniami, że będę dla siebie łagodna i dobra. Naiwnie, ale uważam, że bardzo nam brakuje tej naiwności i łagodności wobec siebie samych na codzień.
Nie mówię o pobłażaniu sobie, o uleganiu lenistwu, które jest w nas jak rzep i które czepia się nas każdego ranka. Mówię o tym, że jesteśmy łagodniejsi dla innych niż dla siebie, łatwiej wybaczamy i rozgrzeszamy męża i koleżankę niż siebie.
Kiedy byłam młodsza, często byłam gotowa samobiczować się za drobne przewinienia. Paliłam się ze wstydu, sama przed sobą z powodu błahych, głupich spraw. Rozpamiętywałam w nieskończoność własne potknięcia, wyobrażałam sobie pogardę i drwiny innych ludzi - kręciłam się wokół tych myśli jak szmaciana lalka na karuzeli.
Czym jest życie jeśli nie drogą ku miłości -   drogą do świata, do siebie do innych?
Szkoda je tracić na wieczne musze, szkoda je tracić w ogóle.



Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)