Jeśli myślisz, że wszystko jest cudzą winą...

/
1 Komentarzy

"Jeśli myślisz, że wszystko jest cudzą winą, będziesz bardzo cierpiał"- powiedział podobno Dalajlama i w jednym zdaniu zamknął to, co normalnie niczym w kuli na zdjęciu, potrzebuje ogromnej przestrzeni i wielu słów. Masa z nas żyje nieświadomie życiem ofiary i to właśnie generuje olbrzymie cierpienie. 


Życie nie jest sprawiedliwe, ani łatwe i nigdy nie będzie. To jest punkt z którego wszyscy musimy wyjść, zgodzić się z nim i zaakceptować bo inaczej stracimy lata na niepotrzebny, głupi bunt, na łzy, które i tak niczego nie zmienią i na zawracanie kijem jednej lub drugiej Wisły. 

Jeśli chcesz myśleć inaczej, myśl, ale to trochę tak jak buntować się przeciwko temu, że słońce raz świeci raz nie, że pory roku się zmieniają i że czasem zwyczajnie wdepniemy w gówno. 

Możesz robić co chcesz, ale w ten sposób niczego nie zmienisz, stracisz za to czas i energię.

W poszukiwaniu winnych

Podobnie jest z szukaniem winnych - czyli tych którzy wezmą odpowiedzialność. 

Wielu ludzi to robi i ze smutkiem stwierdza, że to niczego nie zmienia, nie zdejmuje z nich ciężaru, ani nie pomaga prowadzić szczęśliwego i spełnionego życia.  A jednak zostają w tym miejscu i obwiniają dalej. 

Bo niczego innego nie nauczyli się robić. 

Kto naprawdę jest ofiarą?

Jedno z moich największych życiowych odkryć, związanych z rozwojem i z dorastaniem dotyczy prawdy, którą bardzo trudno na pewnym etapie zaakceptować. 

Prawda to mówi, że ofiara jest także katem, a kat ofiarą i że te role zmieniają się w życiu i zawsze, praktycznie zawsze ten kto wchodzi w jedną rolę jest także w drugiej. 

Nie lubimy patrzeć w tą stronę i z całej siły odwracamy wzrok, ale ofiara zawsze ma pewien interes w byciu ofiarą, w zrzucaniu odpowiedzialności. 

Gdyby było inaczej, wyszłaby z tej roli i po traumie, niczym pewna malarka, o której pisała Clarissa Pincola Estes, żyłaby tym co wybrała, a nie tym co jej się przydarzyło. 


Gra, w której nie da się wygrać

Na takim tragicznym "łączeniu" trwają prawie wszystkie toksyczne związki, w których, co tu dużo gadać, obie strony są nieszczęśliwe, ale żadne nie podejmie ważnej decyzji, żadne nie zrobi kroku, aby ruszyć z miejsca, bo każda z tych osób ma pretensje i oczekiwania, oraz winą obarcza drugą osobę. 

"Ona zmarnowała mi życie, bo złapała mnie na dziecko, on mnie oszukał, bo nie był taki jak sobie wyobrażałam, całe życie mnie tłamsił, wyśmiewał i nie dawał wsparcia." 

Co Ci ludzie robią ze sobą? Grają w grę o to, kto jest bardziej winny, karzą się nawzajem, ale niestety nie wiedzą, że w tej grze nie ma wygranych. 

Wszyscy przegrywają z kretesem. 

Jeśli myślisz, że wszystko jest cudzą winą...

Są krzywdy niezawinione, to jasne. Są w życiu takie sytuacje, w których cierpimy z powodu czyjejś głupoty, nieprzygotowania, złych decyzji, czy sytuacji w której rodzicami zostają np. ludzie, którzy kompletnie nie potrafią żyć. 

To jasne, że są ludzie, których bez problemu możemy obarczyć winą, ale to jest takie miejsce w życiu, w którym nie można się zatrzymać. 

Jeśli myślisz, że wszystko jest cudzą winą, będziesz bardzo cierpiał. 

Jeśli będziesz czekał, aż ktoś kto wobec Ciebie zawinił winę przyjmie, zadośćuczyni jej i zrobi wszystko, abyś o niej zapomniał, z dużym prawdopodobieństwem efekt będzie dokładnie taki sam. 

Cierpienie, jeszcze więcej cierpienia. 

Co możesz zrobić zamiast? Uznać, to co było, zaakceptować, że się przydarzyło, nie szukając przyczyny, powodu, nie zrywając podszewki, żeby dowiedzieć się dlaczego, ... i iść dalej. 

Przeszłości nie jesteś w stanie zmienić nawet w 1 %. To co zrobisz ze swoim dziś lub jutrem, to co będziesz dziś o sobie i życiu myślał, jest jednak w całości TWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, a nie niczyją winą. 

Ulga, którą poczujesz kiedy odpuścisz szukanie winnych, naprawdę nie da się z niczym porównać. 

Spróbuj, a przekonasz się. Obiecuję. 




Zobacz również

1 komentarz:

  1. Bardzo mądry tekst!!!Dziękuję,że dzięki Tobie Małgosiu mogę takie teksty czytać! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)