Jak wspierać i czego NIE mówić osobie chorej na nowotwór?

/
7 Komentarzy

Zachorowalność na nowotwory w Polsce rośnie i dziś na te złośliwe, choruje rocznie około 160 tysięcy osób. Ogółem na świecie -  jest to ponad 14 milionów zachorowań. Tymczasem ciężka choroba to jest nadal tabu. Nie umiemy o niej rozmawiać, nie wiemy jak wspierać osoby chore i czego nie mówić, żeby nie zaszkodzić. 


Ten tekst planowałam od dawna, postanowiłam jednak poczekać z nim na ostateczne wyniki moich badań. Jakiś czas temu dostałam tak jak wielu chorych w Polsce karteczkę, na której napisano "nowotwór" i skierowanie do chirurga onkologa. 

Usunięto mi guza, który w badaniu histopatologicznym okazał się być niezłośliwym. Temat jest zakończony. 

Mogę odetchnąć i mogę o tym powiedzieć publicznie. Dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej? Wstydziłam się, bałam? Nie. Nie chciałam tej wiadomości ujawniać właśnie dlatego, że nie potrafimy, a raczej większość osób nie potrafi wspierać czy mądrze rozmawiać o chorobie. 

Wiedziała o tym garstka osób, o których na końcu tego tekstu.

Jakie wsparcie wcale nie wspiera? 


Czego nie mówić osobom chorym na nowotwór? 

Temat jest szeroki, ale chciałabym dziś opisać 3 typy reakcji, które mnie osobiście najbardziej irytowały i które potwierdzają inne osoby, które znalazły się w sytuacji podobnej do mojej. 

STRACH

Ludzie boją się choroby, a nowotwór, rak, to jest już w ogóle absolutne tabu.

Do dziś pamiętam sytuację, która zdarzyła się gdy miałam 9 lat i trafiłam do szpitala z żółtaczką. Zabrano mnie na badania i w poczekalni usiadła koło mnie jakaś pani. Kiedy usłyszała na co choruję, przesiadła się krzesło dalej. 

Podobnie reagujemy na chorobę nowotworową, chociaż może nie zmieniamy krzesła, to czasem mam wrażenie że na samą myśl o tym, że to kogoś spotkało chcemy się schować do mysiej dziury i udawać, że nas nie ma. 

Reagujemy strachem, który zamiast wsparcia dajemy osobie chorej. Mój "ulubiony" dialog z tego okresu to taki, w którym osoba zapytała mnie czy się boję, po czym nie czekając na odpowiedź dodała, że ona by chyba oszalała ze strachu, że umrze. 

Dla wszystkich, którzy głównie się boją mam złą wiadomość. I tak umrzecie. Wszyscy umrzemy i niespecjalnie jest od tego ucieczka. Nigdy nie wiadomo co nas w życiu spotka. 

Dobrze jednak pamiętać, że wiele nowotworów okazuje się niezłośliwymi, wiele tych złośliwych dobrze się leczy. Strach nikomu w niczym tu nie pomaga. Ani nie chroni przed chorobą, ani jej nie zmniejszy. 


BAGATELIZOWANIE I ZAPRZECZANIE

Ludzie tak bardzo boją się ciężkiej choroby i tak mocno wypierają, że ona komuś obok się przytrafiła, że często po prostu nie są w stanie przyjąć do wiadomości tego faktu. 

"To na pewno nic poważnego". "A może to pomyłka". "A byłaś u innego lekarza?". "Moja ciocia miała takie coś i potem się okazało, że samo zniknęło."

Bagatelizowanie i zaprzeczanie irytuje równie mocno jak wyolbrzymianie sprawy. 


RADY i ZALECENIA

To jest punkt, który mnie osobiście najbardziej powstrzymywał przed publicznym powiedzeniem, że mi coś dolega. Kiedyś już to zrobiłam i podobnie jak inne osoby, które w sieci obserwuję, dostałam całą litanie rad i zaleceń od ludzi, którzy, żeby nie było, nie mają nic wspólnego z leczeniem, ale za to uważają za swój obowiązek mówienie wszystkim wokół tego, czego się sami dowiedzieli, lub w co wierzą. 

Tu pojawia się cała sfera nieufności wobec akademickiej medycyny, o której nie chcę się tu rozpisywać, bo to temat na zupełnie osoby post, który powstanie. 

Rady pojawiają się bo chcemy dobrze - to jasne. Nikomu nie zarzucam złej woli. 

Zanim jednak zaczniesz komuś radzić czy podrzucać informacje na temat ewentualnego leczenia, zastanów się: 

-  Czy ta osoba naprawdę prosiła Cię o radę? 
- Czy gdyby chciała, naprawdę nie dotarłaby do wiedzy, którą chcesz jej przekazać? 
- Czy dyskredytacja standardowego leczenia na serio komuś pomaga? 
- Wreszcie, czy każdy nie ma prawa wybierać po swojemu? 

Pisano do mnie różne rzeczy: żeby nie robić badań, bo np. biopsja może zaszkodzić i pobudzić nowotwór do rozrostu, że koniecznie taka albo inna kuracja, bo komuś tam pomogła. Pamiętam komentarze u nieodżałowanej Chustki, której wprost pisano, że źle zrobiła decydując się na takie, a nie inne leczenie, że powinna była uciekać ze szpitala i leczyć się wyłącznie alternatywnie, że sama siebie zabija itp. 

Kochani, nawet jeśli w to wierzycie -  do czego macie prawo - nie narzucajcie w taki sposób nikomu tej swojej prawdy. To nie działa. To osłabia i irytuje zamiast wspierać. To absolutnie nie jest ematyczne. 


Jak wspierać osoby chore na nowotwór? 

Wbrew pozorom to wcale nie jest takie trudne, nie trzeba mieć specjalistycznej wiedzy ani być urodzonym dyplomatą. Wystarczy być, nie uciekać, pytać o to czego potrzeba, wspierać w codzienności, okazać odrobinę empatii, słuchać tego co osoba, która choruje mówi. 

Jeśli nienawidzi owsianki, albo kaszy jaglanej, to nie zmuszaj jej do jej jedzenia, "bo to ważne". Jeśli ma problemy ze snem, nie gadaj głupot o tym, że sen to zdrowie i "musisz spać", tylko pomóż się odprężyć. 

Nie współczuj, nie biedol, tylko działaj. 

Uśmiechaj się, pielęgnuj swój spokój, pomagaj w codzienności. Umycie przysłowiowej podłogi czy przygotowanie obiadu znaczy nieraz dużo więcej niż wymyślne projekty pomocy, których się nigdy nie zrealizuje. 


A co jeśli to ja jestem chora, jak sobie pomóc? 

Szukaj mądrego wsparcia, idź do psychologa specjalizującego się w pomocy osobom chorym, bądź aktywny, aktywna, nie zamykaj się w czterech ścianach. 

Dla wielu osób choroba to moment graniczny, w którym miały okazję zmienić swoje życie. Dla innych po prostu ważna lekcja o tym, że nie jesteśmy nieśmiertelni i że nie zrobiono nas z żelaza. 

Choroba świetnie weryfikuje nasze relacje i poziom empatycznego człowieczeństwa. Jeśli kogoś nie stać na bycie obok Ciebie, czy choćby telefon i uśmiech, to świetny moment na to, aby zrzucić klapki z oczu i pożegnać się z mrzonkami o przyjaźni czy choćby dobrych relacjach. 

Takie porządki w życiu też dobrze robią. 

Głowa do góry!

***

Dziękuję wszystkim osobom, które wspierały mnie w moich trudnych chwilach i których myśli i obecność są po prostu bezcenne -  nawet jeśli są daleko. 
Takich ludzi wokół siebie Wam życzę. 
Dużo zdrowia! 

***



Opowiadałam o niej jako o książce na wakacje, ale równie dobrze nadaje się na jesień. Na tą kolorową, kiedy szuramy stopami po liściach i na tą gdy leje i nie chce się wyściubiać nosa za drzwi domu. Pasuje do herbaty i gorącej czekolady. Do pierwszej kawy. Do myśli o odejściu i o tych o zostaniu. Do szarlotki i zupy z dyni.
Ta książka pasuje do mądrych kobiet, które nie chcą w życiu zadowalać się tym, że jest "jakoś". Które mają odwagę by mówić "sprawdzam".
Sprawdź czy pasuje do Ciebie.
Koniecznie!
https://manufaktura-radosci.shoplo.com



Zobacz również

7 komentarzy:

  1. Dziękuję, najtrafniej, jak można by było, brzmi właśnie z Twojego serca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. "I tak umrzecie. Wszyscy umrzemy i niespecjalnie jest od tego ucieczka. Strach nikomu w niczym tu nie pomaga." - piątka za te zdania i cały tekst :)

    Tak jak napisałaś... Ludzie uwielbiają radzić. Sam to robię namiętnie, podobnie jak i Ty na tym forum :)

    Wyrozumiałość w takiej sytuacji jest darem, który powinniśmy dawać i sobie i doradzającym. Zazwyczaj starają się to robić z prawdziwej troski o kogoś. Nie zapomnijmy więc o wdzięczności nawet dla najgorszych doradców.

    Nie chcąc radzić Ci nic więcej, pozwolę sobie uczynić coś dla Ciebie moim aktualnie ulubionym sposobem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy mój przyjaciel powiedział żonie o wykrytym nowotworze, to wykrzyczała: "kto spłaci kredyty". Mój facet jest po operacji złośliwego nowotworu, regularnie robimy badania, jeździmy do centrum onkologii. Z autopsji wiem, że przesadna troska, przesadne zainteresowanie działają na niekorzyść pomagacza 😊 jedyne, co mogę zrobić, to przypominać o badaniach i przytulać zestresowanego w centrum onkologii. Ps. Cieszę się, że u Ciebie wszytko już dobrze

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana cieszę się, że to nic złośliwego. Bądź zdrowa!

    OdpowiedzUsuń
  5. Małgosiu, bardzo się cieszę, że jeszcze z nami pobędziesz na tym najpiękniejszym ze światów :_)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)