Co mogę, a co muszę i dlaczego lepiej móc niż musieć?!

/
1 Komentarzy


Mogę i muszę to tylko dwa słowa, na które uczciwie rzecz mówiąc nie zwracamy uwagi. Wydaje nam się, że zbyt wiele rzeczy musimy. I to nas zabija. 


Marek jest dzieckiem "muszę" -  słyszał je nieustannie odkąd skończył 2 czy 3 lata. Kiedy urodziła się jego siostra, a on sam ledwo wyrósł z pieluch, już musiał: być grzecznym i nie przeszkadzać. Potem było jak zwykle: wiele przymusów, konieczności i brak przestrzeni na to aby choćby się zastanowić czego się chce. 

Świat "musiał" razem z Markiem -  najpierw chodzić do szkoły, potem do pracy, utrzymać status, mieć czyste buty. 

Marek jęczał to "muszę" gdy wracał z urlopu do pracy i gdy ją stracił i "musiał" szukać nowej. Efekt był taki, że wszystkiego mu się odechciewało, a motywację musiał wciągać razem z kofeiną albo strachem, bo on napędzał do tego, żeby jednak ruszyć z miejsca.  

A przecież w gruncie rzeczy miał fajne życie, dobre relacje i satysfakcjonującą pracę. 

Tylko kto mnie wmanewrował w to że muszę? - pytał. 

Zmieniło się gdy pewnego dnia NIE MUSIAŁ. Nie dlatego, że coś się nagle zmieniło. Nie dlatego, że świat się zmienił, a jakiś dobry Bóg przemienił rzeczywistość wedle ludzkich marzeń o nicnierobieniu. 

Zmieniło się, bo Marek już wielu rzeczy NIE MÓGŁ. 

Wypadek sprawił, że na ponad dwa lata Marek zamienił dwie sprawne nogi, na których MÓGŁ chodzić, na kółka wózka inwalidzkiego, które z trudem obracał. 

Nie mógł iść na spacer. 
Nie mógł chodzić do pracy. 
Nie mógł wyczyścić butów. 
Nie mógł posprzątać mieszkania, chociaż wcześniej tego nienawidził. 
Nie mógł tak wielu rzeczy, które wcześniej MUSIAŁ, że uzmysłowił sobie, jak wielkim osłem był, kiedy jęczał, że MUSI. 

Teraz dałby wiele, by po prostu MÓC. 




Co Ci robi "muszę"

Powiesz mi może: Po co to całe pieprzenie o słowach, muszę, mogę, co za różnica? Wiadomo że muszę, bo jeśli nie pójdę do pracy, nie zarobię na życie, nie posprzątam domu, to w końcu wyląduję na bruku, albo w najlepszym razie zalęgną mi się karaluchy. Co tu zmienia jedno słowo? 

Jednak zmienia -  i to bardzo wiele. 

"Muszę" nastawia nas na trud i przygniata do ziemi -  do tego utrzymuje w fałszywym poczuciu życiowego znoju. 

Co czujesz, kiedy mówisz "muszę"? Przyjrzyj się ciału i myślom.  Gdybyśmy mogli zajrzeć pod skórę -  tam gdzie koktajl emocji miesza w chemii ciała - zobaczylibyśmy nawet, że ma to wpływ na hormony, a te na nasze fizyczne samopoczucie i stan zdrowia! 

"Muszę" to stres. Kortyzol, który atakuje nasz system nerwowy, podniesione ciśnienie krwi, sytuacja w której mózg czuję, że dobrze byłoby uciekać i z trudem powstrzymuję się, aby tego nie zrobić. 

Nic wielkiego?! 

Fundujemy to sobie codziennie. 


Zamień muszę na mogę

Mogę -  to inna historia. Po pierwsze o możliwościach i szansach, po drugie o wdzięczności. 

Czy to nie fantastyczne MÓC? Mieć zdrowe ręce i nogi, oraz wybór? Tak -  to nie świat nas zmusza -  sami siebie zmuszamy - czy jak kto woli wybieramy, żeby to robić. 

To, że musisz - to jest twój wybór. Nikogo więcej. 
Absolutnie  NIE MUSISZ, ale MOŻESZ zapoznać się z moją nową książką.
Znajdziesz w niej więcej inspirujących tematów. 


To, że możesz -  także - chociaż między Tobą, a możliwością, mogą stanąć przeszkody. Życie nie jest tylko jednoodcinkową idyllą. Kiedyś nie będziesz mógł. Choćby dlatego, że umrzesz. Życie nie trwa wiecznie. 

Czy nie rozsądnym jest się więc dziś cieszyć, że możesz?! 



A co jeśli mogę, niby nie muszę, a i tak mnie to unieszczęśliwia? 

"Muszę" prowadzi nas na manowce i pakuje w miejsca, w których wcale nie chcemy być: właśnie dlatego, że słuchamy wpojonego nam w procesie wychowania fałszywego poczucia obowiązku, a nie siebie. 

Miałam koleżankę, która poszła na studia, które od pierwszego semestru były dla niej męką. Licencjat robiła 5 lat, ale przecież MUSIAŁA to skończyć. 

Miałam też taką, która MUSIAŁA przed 30- tką wyjść za mąż. Z tego "muszę" nie wyniknęło nic sensownego, no może poza trójką dzieci. 

Czy ktoś w tej sytuacji naprawdę coś musiał? Nie. 

Jeśli jesteś dziś w miejscu, do którego doprowadziło Cię Twoje lub cudze "muszę" - to pamiętaj o jednym. NIE MUSISZ tam być. 

Możesz to zmienić -  ale najpierw dowiedz się po prostu czego chcesz. Nie mogę Ci obiecać, że droga z powrotem będzie łatwa, ale z pewnością WARTO i MOŻNA nią pójść. 


A więc? Możesz, musisz, chcesz? Co zdecydujesz?



Zobacz również

1 komentarz:

  1. ' "Muszę" prowadzi nas na manowce i pakuje w miejsca, w których wcale nie chcemy być: właśnie dlatego, że słuchamy wpojonego nam w procesie wychowania fałszywego poczucia obowiązku, a nie siebie.' Małgosiu, Ty spadasz z nieba z Twoimi wpisami. Ja znów utknęłam na "muszę"... byłam przez chwilę tam gdzie chcę,robiłam to, co chciałam... i nagle wróciłam do "muszę" i ciężko mi się stąd wydostać. Dziękuję za Twoje teksty i za Bajki... wracam, do nich co jakiś czas gdy błądzę, żeby odnaleźć się na nowo! Ślę uściski!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)