Jak się nie przejmować porażkami?

/
8 Komentarzy


Znowu w życiu Ci nie wyszło? To nic! Porażki, nawet te bolesne i dotkliwe są nieodłączną częścią życia i rozwoju. Na jeden sukces przypada podobno 6. Jak przez nie przebrnąć, jak nie przejmować się porażkami i nie dać się zniechęcaniu? 


Jest jedna, generalna i prosta zasada, której nie bierzemy pod uwagę. W życiu jest tak, że perfekcyjnie nie wychodzi nam nawet ciasto za każdym razem. 

Dlaczego więc oczekujemy, że w sprawach zawodowych, sercowych czy rodzicielskich będziemy nieomylni i zawsze wszystko nam się powiedzie?

To mrzonki. 

Im wcześniej się ich pozbędziemy, tym będziemy zdrowsi. 


Za pierwszym razem rzadko wychodzi

Cokolwiek robisz. Możemy wstawić tu jazdę na łyżwach, rower, gotowanie, małżeństwo, związek, seks, czy pierwszą kąpiel pierwszego dziecka. 

Ten pierwszy raz, bywa słaby i raczej nie ma sensu nastawiać się, że będzie jakoś idealnie. Albo będziemy ćwiczyć i doskonalić się, próbując i ucząc się, albo pozostaniemy w punkcie wyjścia. 

Jeśli w tym procesie uczenia się nie połamaliśmy wszystkich kończyn, nic nie wybuchło, dziecko żyje, a partner ciągle chce z nami być, to nie ma dramatu nawet jeśli efekt finalny jest daleki od zamierzonego.

Jeśli poszło gorzej i związek się rozpadł, a po gotowaniu trzeba odmalować kuchnię, biznes splajtował, a wymarzona podróż się nie udała, to też NIE JEST KONIEC ŚWIATA. 



Górki i dołki są normalne :) Obawiajmy się raczej linii prostych;) 

Tego nie rób z porażką! 

W tym stanie bardzo często robimy sobie najgorszą rzecz z możliwych: kopiemy leżącego. Jeszcze sobie dokładamy. 

Po co? 

Czy dla bliźniego, któremu nie wyszło, też bylibyśmy tak surowi jak dla siebie? 

Jedyna prawdziwa porażka to taka, z której nie wyciągamy żadnych wniosków i tylko takich trzeba wystrzegać się jak ognia.

Inne: mniejsze, lub większe, będą. Takie jest życie.


Zamień to w złoto

Porażka, czy rana, która po niej zostaje nie musi być czymś co nas niszczy i "psuje", wręcz przeciwnie. 

W japońskiej tradycji funkcjonuje technika naprawiania zbitej ceramiki, poprzez łatanie dziur cennymi kruszcami, np. płynnym złotem. Naczynie, które w ten sposób uzyskujemy, ma większą wartość niż pierwotnie. Nabiera cech dzieła sztuki, mimo że wcześniej było tylko zwykła miską czy dzbankiem na kwiaty. 



Kinstugi to japońska sztuka naprwy ceramiki -
filmik na ten temat do zobaczenia tutaj

Z nami jest podobnie. Swoją ranę po porażce, swoje rozczarowanie, smutek i ból możemy także wypełnić płynnym złotem. 

Jak to zrobić? Dając sobie uwagę, bazując na samoświadomości, troskliwie troszcząc się o swoje potrzeby i składając się do kupy z delikatnością: tak jakbyśmy byli drogocenną filiżanką. 

Czy to się uda? A czemu ma się nie udać? 

Wychodząc z porażki nie ma sensu myśleć o następnej. 

Głowa do góry!



Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Jak to dobrze, że jesteś i publikujesz takie teksty. Ten pojawił się trudnym dla mnie momencie i napełnił optymizmem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie używam słowa "porażka"; zamieniłam je na inne słowa - "nauka" lub "nowe doświadczenie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to takie trochę czarowanie rzeczywistości, ale jeśli Ci służy, to ok :)

      Usuń
  3. no jakoś nie udaje mi się nie przejmować

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny film i idea też. Dziękuję za inspirację.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. porażki czasem są dobre, bo nas budują

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)