Jak się kłócić, żeby się nie pozabijać?

/
2 Komentarzy

Znacie takie sytuacje, w których po prostu czujecie, że gdyby tak mieć obok siebie granat, broń, cokolwiek, to byłoby nieszczęście? Nie znosicie się kłócić, albo przeciwnie, konflikt to terytorium Wam dobrze znane i w sumie... oswojone? Jak się kłócić, żeby się nie pozabijać? 

Czy kłótnia ma w ogóle sens? Czy da się oswoić tego dzikusa, który w nas siedzi i nawet w sytuacji niezgody porozumiewać się rozważnie i bez emocji? 

Cóż, to że udało nam się odrobinę utemperować tego "wewnętrznego jaskiniowca" i nie lejemy się już raczej w złości maczetami po głowach, nie oznacza, że nie będziemy się kłócić i zawsze zdołamy powściągnąć emocje. 

To mrzonki. Tak jak życie bez kłótni.


Kłóć się na zdrowie! 

Pewnie niektórzy z Was powiedzą: dziewczyno, co za pomysły! Chora jestem od tych kłótni! Ale to nie do końca tak. Nie chorujemy przez konflikty, ale przez ich niewyrażanie, albo wyrażanie w sposób destrukcyjny. 

Kłótnia, konfrontacja, bywa jak zdjęcie pokrywki z garnka w którym kipi zupa. Oczywiście ten akt sam w sobie nie załatwi sprawy, nie sprawi, że się ona rozwiąże. Trzeba jeszcze poszukać rozwiązań i przeprowadzić ten proces konstruktywnie. Iść w kierunku możliwości, a nie tylko w tym, który sprzyja rozładowaniu kipiącej wściekłości.

Unikanie kłótni za wszelką cenę może być gorsze niż naprawdę siermiężna awantura. W zbytniej ugodowości przodują kobiety: kiwają głową tak długo, aż mają ochotę urwać ją temu komuś po drugiej stronie stołu. 

Często kłócić się to przede wszystkim stawać po swojej stronie, bronić własnych granic. To ważne i nie można z tego zrezygnować z powodu źle pojętej troski o dobrą atmosferę. 




Nowy film w tym temacie już na YOU TUBE
Kliknij TERAZ. 

Jak się kłócić, żeby się nie pozabijać?

Skoro już ustaliliśmy, że czasem po prostu trzeba się pokłócić, to dobrze zastanowić się jak to robić, aby obyło się bez ofiar i aby z tej kłótni miało szansę wyniknąć coś sensownego -  poza rozładowaniem emocji, które też jest ważne. 
Sporo podpowiedzi znajdziecie w filmie. KLIK

Podstawowa kwestia dotyczy tematu kłótni - i nie jest to żart. Bardzo często kłócimy się nie o to co trzeba, albo wybuchamy z powodów ... zastępczych. Czy awantury o rozrzucone skarpetki, niesprzątnięte talerze, czy niewyniesione śmieci tak naprawdę dotyczą właśnie tego tematu? Bardzo często kryje się za nimi coś o wiele więcej - i to o to więcej chodzi. Jeśli nie dogrzebiemy się do prawdziwego powodu irytacji to możemy się tak kłócić całe wieki. Problem nie zostanie rozwiązany. 

Kolejna istotna sprawa to emocje, które w kłótni odgrywają zasadniczą rolę. Jeśli jesteś typem choleryka, żeby dobrze się pokłócić - musisz je trochę wyciszyć. Tak, oczywiście, że to tylko łatwo powiedzieć. Kiedy się naprawdę wkurzymy chcemy krwi! I to świeżej! Nie chcemy na nic czekać! Problem w tym, że to do niczego nie prowadzi. Wybuch pełen emocji wygląda zwykle jak eksplozja granatu. Ktoś nad tym panuje? Nie! To jest wojna! Z wojny wszyscy wychodzimy poranienie, dlatego zanim zaczniemy się zabijać, lepiej wyciszyć zew zemsty, pragnienie rewanżu i choćby wyjść na 5 minut pooddychać na balkon. 

W tym procesie nie mniej ważne od tego żeby się pokłócić, jest znalezienie takich sytuacji, w których jednak... nie warto. Wszyscy znamy ludzi, którzy z dążenia do konfrontacji zrobili sobie cel życia. Wygrażających pięściami kierowców, puszczających gromkie przekleństwa awanturników w sprawach wszelkich. Nie zawsze warto z nimi zaczynać. Nie dlatego, że przegramy, ale dlatego, że po prostu... nie warto. Kłótnia zawsze nas coś kosztuje. Czasem lepiej sobie to odpuścić i odejść kiwając głową i wzruszając ramionami. 

Ci pieklący się wiecznie nieszczęśnicy często są mocno poranieni i niepewni siebie. Im głośniej krzyczą, tym bardziej. 



Życzliwość i szacunek przydają się także kiedy się kłócimy


Korepetycje z kłótni

Kiedy są potrzebne? Kiedy warto poszukać pomocy? W dwóch wypadkach. Kiedy totalnie nie potrafimy wejść w konfrontacje, każda sytuacja konfliktowa nas przeraża, onieśmiela i powoduje odruch schowania się do mysiej dziury, oraz kiedy jest przeciwnie - nasza złość i konfrontacyjna postawa przeszkadza w pracy, życiu, związkach, rani dzieci. 

Czy tego naprawdę można się nauczyć? Tak, można. Agresja nie jest wrodzona, ale wyuczona. Skoro się jej kiedyś nauczyliśmy, możemy się oduczyć. 

Możemy także nauczyć się stawiać granice i bronić siebie - z szacunkiem do obu stron potencjalnego konfliktu. 

Kłótnia, sama w sobie, może być odświeżająca jak burza. Ważne tylko abyśmy umieli ją tak prowadzić, aby nie obracała wszystkiego w ruinę. 


Ps. Pamiętajcie o filmie! KLIK 


Zobacz również

2 komentarze:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)