Syndrom prymuski

/
6 Komentarzy


Syndrom prymuski to nie jest nowa jednostka chorobowa, ale nie mniej niż katar, czy ból głowy, może uprzykrzyć życie. W dłuższej perspektywie może faktycznie doprowadzić do fizycznej choroby. W końcu ciało i umysł w jednym stali domku. 



Iza prymuską była od dziecka. Chyba od czasu kiedy wzorem babci szorowała na kolanach podłogę do czysta i widziała podziw staruszki, która wszystkim wokół opowiadała, że nikt nie jest tak dokładny jak Izunia. 

W szkole każde 4+ to był dramat i litry łez, oraz jeszcze większa zawziętość, że "ja Wam teraz pokażę". Jednak nawet gdy oceny miała najlepsze to i tak czuła się z siebie niezadowolona. Bo ktoś ładniej śpiewał albo malował, ktoś biegał szybciej, a ona, chociaż starała się z całych sił, nie mogła go dogonić. 

Perfekcjonistką była też na studiach (medycznych) i był to maraton wysiłku. Dopiero w pierwszej pracy trochę poluzowała sznurki od tego niewidzialnego gorsetu, kiedy stary profesor, patrząc na nią takim mądrym, lekko wodnistym wzrokiem powiedział, żeby nie brała wszystkiego tak osobiście, bo ten na górze też ma coś do powiedzenia. 

Poczuła wtedy odrobinę ulgi, ale do dziś do szału doprowadzają ją plamka na bluzce, rozsypane w aucie orzeszki czy chrupki dziecka, a źle układające się zasłony, nie dają jej spać. Musi wstać i poprawić. 


Pułapka perfekcjonizmu

Kiedy myślimy o perfekcjonizmie to widzimy przeważnie tylko dwie opcje. Albo coś jest zrobione absolutnie ekstra, bez zarzutu, tak że nie ma się do czego przyczepić, albo jest zrobione byle jak. 

A przecież między "super", a "byle jak" jest ocean możliwości. 

Problem perfekcjonisty polega na tym, że dla niego "super" to jest przymus i każde odstępstwo od tego stanu oznacza cierpienie. Odstępstwem jest jedna fałdka na tej powyższej zasłonie, albo przestawiona odrobinę w bok filiżanka w szafce. 

To jest wewnętrzny przymus, który trudno przezwyciężyć. A trzeba - przynajmniej trochę - bo życie nie jest idealne i nie może być. 



Nie tylko Ty nie masz idealnego życia. 


Nawet gdy nie jesteś perfekcjonistą...

Możesz mieć mgliste poczucie, że coś tu jest nie tak. Często jesteśmy niezadowoleni ze swojego życia, z tego co mamy, jak wyglądają nasze domy, ciała, bo wzorce i punkt odniesienia czerpiemy gdzieś z wyidealizowanej przestrzeni. 

Ciała spod photoshopa albo skalpela, domy w których zdaje się, że nikt nie mieszka i jedzenie, które tworzy się po to, by dobrze wyglądało na zdjęciu. Możemy tam dążyć, ok - ale czy nie wystarczy ciało, które cieszy i sprawia radość, dom który jest ciepły i mieści miłość, oraz posiłek, który odżywia i smakuje? 

Porzućmy to poczucie nieadekwatności. Naprawdę nie czyni nas lepszymi, a co najwyżej bardziej zestresowanymi. 

Prymusi, wbrew temu co się na pierwszy rzut oka wydaje wcale nie osiągają największych sukcesów. Za bardzo boją się popełniać błędy. A bez nich nie ma rozwoju. 

Idealne nie istnieje. 




Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Małgosiu, dawno mnie u Ciebie nie było! Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. To właśnie ja... Staram się popuszczać sznurki, ale nie jest to łatwe. Jednak nauczyłam się tego że mieszkanie nie musi być zrobione zawsze na błysk. Gorzej z oczekiwaniami względem innych, a przecież każdy postrzega świat inaczej. Fajny artykuł, szkoda że nie dłuższy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst! Do perfekcjonistki mi daleko, ale lubię mieć zrobione na tip top, to na co mam wpływ. Nie lubię bylejakości i to przekłada się na jakość z jaką staram się wykonać dane zadanie. Dla mnie perfekcyjnie to tyle co w moim stylu, w moim tempie, w moich wartościach.

    Pozdrawiam serdecznie z perfekcyjnegodomu(nota bene) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś myślałam,że błąd to porażka,dązyłam do perfekcjonizmu.Teraz umiem sobie i innym odpuszczać a każdy błąd lub porażkę traktuję jak rozwój.Wstaję i idę dalej z uśmiechem i to jest piękne,dziękuję wiecej nam nie trzeba do szczęścia.Pozdrawiam piękny wpis;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Któryś kabaret przedstawił scenkę dlaczego nie warto wycierać kurzu na meblach -po czystych miejscach widać gdzie odłożyć przedmiot,który się wzięło .Nie we wszystkim trzeba być najlepszym. Polecam książkę "...ujowa Pani Domu"😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki perfekcjonizm prowadzi do depresji bo na dłuższą metę nie da się we wszystkim być doskonałym,człowiek to nie komputer ,przecież i maszyna ma błędy i może się zepsuć. Takie podejście do życia lansują media,mieszkanie musi być ogarnięte przez perfekcyjną panią domu,musimy doskonale gotować,mieć dobrą pracę,wspaniałe ciuchy,grzeczne i inteligentne dzieci,kochającego męża.Tylko że w życiu rzadko wszystko układa się tak idealne .Problemy i kłopoty ma każdy.miki

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)