Nie czekaj aż świat Ci TO da!

/
6 Komentarzy


Jeśli czekasz aż świat spełni Twoje marzenia, uratuje, załatwi i przyniesie odmianę na złotej tacy - możesz się rozczarować. Świat ma więcej dla tych, którzy mają odwagę wyciągać dłonie. A Ty? Wyciągasz, prosisz, czy siedzisz na rękach?


Do napisania tego tekstu zainspirował mnie bardzo ciekawy wywiad z psycholożką Kasią Miller (do przeczytania TU), którą bezpardonowo stwierdza: „Chcesz dostać w życiu w dupę, to czekaj, aż on się domyśli." 

Bardzo często czekamy aż KTOŚ się domyśli. Z "ktosiem" to jest jeszcze połowa biedy, bo czasem zdarza się, że zadziała, ale jak życie, ma wiedzieć czego chcemy, skoro nie umiemy nawet o to poprosić? 


Los jest bardziej szczodry dla tych, którzy potrafią wyciągać ręce

Jest takie powiedzenie, przydatne nie tylko dla żeglarzy, które mówi, że jeśli nie wiemy dokąd płyniemy, to przyjazne wiatry nie będą nam wiały. 
Ze światem jest trochę podobnie - i wbrew pozorom nie jest to mądrość zapożyczona wyłącznie od Paulo Coelho, z którego śmieje się cały internet, a i tak wszyscy czytali. 


Przyjazne wiatry, dobrzy ludzie, zbiegi okoliczności - to zwykle sprzyja tym, którzy chociaż oględnie wiedzą GDZIE IDĄ. 

Sprzyja także nam samym, bo kiedy znamy kierunek, w którym idziemy, jesteśmy uważniejsi na to co się wokół dzieje - na znaki, drogowskazy, okazje. 



Działa wtedy intuicja, szósty zmysł, coś co sprawia, że dokładamy puzzel do puzzla w tej życiowej układance i posuwamy się do przodu. 

Jeśli nie wiesz dokąd płyniesz, możesz się znaleźć na mieliźnie :) 

Nie bądź mimoza! 

Tymczasem gdy patrzę na ludzi, widzę ciągle sporą grupę, która na życie ciągle czeka, odkłada na potem i w sumie sama nie wie, ani czego chce, ani czego nie. 

Bywa jeszcze gorzej, bo czasem wie, ale i tak czeka. Na coś. Nie wiadomo na co. Aż się przytrafi. Aż ktoś da. Najgorzej jest gdy taka postawa spotyka się także z roszczeniowym "mnie się należy, a jak nie dostanę, to się obrażę." 

Przysięgam, że znam takich ludzi i widzę jak z biegiem czasu otacza ich coraz większe zgorzknienie, smutek i rezygnacja. Niesmaczna zupa, z której po latach trudno wyjść. 

Jest coś czego chcesz? Wyciągaj ręce. 

Chcesz kwiatów? Nie czekaj, kup je sobie sama. 

Chcesz nowych wyzwań zawodowych? Szukaj ich! 

Nie siedź w oknie i nie wypatruj odmiany, bo może ona nawet nie wie, że jej szukasz? 






Nie bój się porażek!

Jaki jest powód tego, że nie próbujemy, nie wyciągamy rąk, nie odważamy się tknąć czegoś nowego? Często prozaiczny: boimy się porażki, tego że okażemy się śmieszni. 

Eric Kessels, dyrektor kreatywny agencji KesselsKramer mówi: 

"Trzydzieści lat w branży kreatywnej nauczyło mnie, że nie da się ustrzec porażek. Możesz być błyskotliwy i ceniony, atrakcyjny i utalentowany, ale i tak nie masz co liczyć na to, że bogowie fortuny będą zsyłać ci same sukcesy." (...) Zastanów się teraz, co by było, gdyby to krótkowzroczne podejście do porażek postawić na głowie? Co sie stanie, jeśli zamiast traktować porażkę jako najgorszy koszmar, zaczniemy postrzegać ją jako jedną z najpewniejszych dróg prowadzących do sukcesu?" ( Ale wtopa! -Wyd. Insignis) 

Tak, czasem życie pokaże Ci figę, czasem ludzie się z Ciebie zaśmieją, czasem ktoś Cię wykpi, ale czasem powie również "WOW", "TAK", "Na Ciebie czekałem". 

Mój znajomy, Francuz, który mimo że obiektywnie nieszczególnie atrakcyjny fizycznie, nigdy nie miał problemu z podrywaniem kobiet, które mu się podobały. Kiedy znajomi Polacy pytali go jak to robi, zwykł odpowiadać, że po prostu próbuje. Na koniec z rozbrajającym uśmiechem dodawał, że znacznie więcej razy udało mu się umówić na kawę niż dostać w mordę. A zwykłych odmów nie bierze do siebie.

Nie bój się, że życie da Ci w gębę. Znacznie częściej dostaniesz to o co prosisz. 




Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Mhm tekst fajny ale.... ja czesto nie wierzę nawet ,że cos jest mozliwe więc nawet nie probuję. W sumie tak jest ze wszystkim w moim życiu. Mimo bycia na jego półmetku nigdy nie byłam w związku bo nigdy nie wierzyłam,że ktoś mnie zechce, nie mam pieniędzy bo przecież nic nie potrafię, nie mam własnego lokum bo mnie stać, nie mam znajomych bo kto by sie chcial ze mna przyjaźnić. Smutne to moje życie. Ale wiem,że niczego nie zmienię bo to wszystko jest dla innych a nie dla mnie. Fajnie,że Pani takie rzeczy pisze bo młodzi czytają i może się zastanowią zanim skończa tak jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półmetek, to DOPIERO półmetek - a więc jeszcze dużo przed panią.
      Warto coś z tym myśleniem zrobić, od tego wszystko się zaczyna..
      Trzymam kciuki!

      Usuń
  2. Dziękuję za Pani odpowiedź. Niestety nie jest to proste ani możliwe-gdyby było-już dawn bym to zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jest to proste...prawda i nie jest to szybkie, jednak możliwe. Nie poddawaj się. To Półmetek, tylko półmetek. Ja spróbowałam, udało się. Skąd wiesz, że to dla innych, jak piszesz, a nie dla Ciebie. Kto tak "orzekł"?
    Powodzenia w stawianiu chociażby pierwszych kroków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli na przykład jakich kroków?

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny i motywujący tekst, z którego najbardziej podoba mi się fragment o Francuzie. I konkluzja - nie spróbujesz - nic nie zyskasz i się nie dowiesz czy warto było, czy potrafiłeś osiągnąć coś itp. Mimo, że łatwo nie jest - trzeba próbować, bo każde działanie czegoś uczy. Efekty naszych działań bywają różne, ale i porażka, która z początku wydaje nam się czymś negatywnym, często jest bodźcem do dalszego działania. Po pierwszym zniechęceniu, przychodzi myśl: ja nie dam rady?! Potem odzywa się ambicja i warto próbować ponownie. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)