Czy Blue Monday istnieje i skąd się wziął?

/
11 Komentarzy



Blue Monday to podobno najbardziej dołujący i depresyjny dzień w roku. Jeśli go dobrze nie rozegrać gotów zepsuć nam cały tydzień. Jak do tego nie dopuścić i w ogóle skąd on się wziął? 



Po polsku byłby czarny, Anglicy maja niebieski. Wypada w trzeci poniedziałek stycznia i niekoniecznie słusznie uchodzi za najnieszczęśliwszy dzień roku. 

Termin ten ukuł i wyznaczył matematycznie Brytyjczyk, psycholog Cliff Arnall.  

Brał pod uwagę różne dane. Zasadniczo oparł się na metrologii (krótki dzień, ciemno, zimno, lato dawno zapomniane, a wiosny jeszcze długo nie będzie), na czynnikach ekonomicznych (poświąteczny dołek, nie zawsze wesołe perspektywy wyjścia z finansowego impasu), oraz najistotniejszych:  czynnikach psychologicznych.



Skąd się bierze ten poniedziałkowy dół? 

Głównie z naszych oczekiwań, które co tu kryć, nie zawsze są realne. 

W trzeci poniedziałek stycznia, wiemy już doskonale, że nasze noworoczne postanowienia nie zostaną dotrzymane. 

W odrobinę bardziej optymistycznej wersji, zmagamy się właśnie z kryzysem tych postanowień: widzimy, że nie będzie aż tak łatwo, jak nam się wydawało, przeżywamy chwilę zwątpienia i kusi nas aby to wszystko rzucić w diabły. 

Zupełnie jak na tym rysunku.




Trudno się dziwić, że zamiast utwierdzać się w tym, w co wierzymy, spadamy coraz bardziej i bardziej. Wtedy przychodzi taki poniedziałek jak dziś i świadomość, że jeśli nie może być już gorzej, to chyba jednak, może być lepiej.

I to jest bardzo dobra wiadomość.


Nie daj się Blue MONDAY!

Piszę dziś o tym i o Blue Monday, żeby Was wesprzeć w Waszym procesie zmiany, żebyście nie czuli się sami w tych chaosie na dole, i pamiętali, że wszyscy idziemy tą samą drogą. 

Czy zwątpienie dopadnie Was w poniedziałek, we wtorek, środę, czy może dopiero w połowie lutego, to pamiętajcie: zmiana to proces. I wymaga czasu. 

Nie poddawajcie się, słuchajcie siebie, a wszystko będzie dobrze, nawet mimo małych czy dużych kryzysów. 

Nie dajcie się szarościom ani żadnemu blue, niedługo zaświeci słońce! 




Zobacz również

11 komentarzy:

  1. A ja dziś mam piękny i wspaniały dzień. Rano zaśnieżone auto, mokry śnieg, rzucani śnieżkami z córką. Śnieg sobie prószy, może popołudniu uda się ulepić bałwana

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego (wzoru) wniosek, ze jeśli człowiek nie zadłużył się we Święta, to ma dobry humor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oczywiście, że istnieje, u mnie to już polowa zimy

    OdpowiedzUsuń
  4. W Anglii dziś szaro, buro, deszczowo i ciemno. W pracy katastrofa i nastroje też dołujące. Ja dziś mam prawdziwy blue monday. Na szczęście za tydzien lecę do Polski i myślę, że jak zobaczę śnieg pierwszy raz po kilku latach świat od razu stanie się piękniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na szczęście blue Monday działa tylko na osoby, które o nim wiedzą i wierzą w jego moc ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Potęga marketingu, blue monday razem ze wzorem wymyślił jakiś gostek żeby mu się wycieczki w tropiki w styczniu lepiej sprzedawały. A publika gładko to łyknęła jak gęś kluski;-) pogoda równa się różnicy kwot? Przecież to bzdura;-) dzierzba

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)