Jak radzić sobie z gniewem i złością (Nie) konstruktywne sposoby

/
9 Komentarzy


Gniew i złość to potężna energia. Może nas spalić na popiół, ale też pomóc realizować nasze cele i spełniać marzenia. 


Jak radzić sobie z gniewem i złością konstruktywnie? Co jest bez sensu i tylko zaszkodzi? 


Niekonstruktywne sposoby radzenia sobie z gniewem i złością

Jest ich co najmniej kilka, ale skupię się na trzech bo w przeszłości to głównie je stosowałam i zapewne nie jestem wyjątkiem. 

1. Wbijanie się w poczucie winy

Kiedy pojawia się w nas gniew i złość, coś idzie nie tak, porywa nas fala różnych emocji. Faktem jest, że trudno wtedy o obiektywizm i najczęściej działamy tak jak zostaliśmy nauczeni lub tak, jak robiliśmy zawsze. W dużym uproszczeniu, nasz mózg ma takie utarte ścieżki, którymi chodzi. Jeśli pojawia się bodziec -następuje reakcja. Jeśli jest ona zawsze taka sama, to dochodzi do uruchomienia konkretnego schematu. Bach, zezłościłem się, to wszystko pewnie moja wina. 

Czy coś wynika z takiego toku rozumowania? NIC. Poza jeszcze większą złością i wkurwem: nie tylko na obiektywnie niefajny ciąg zdarzeń, ale jeszcze na bogu ducha winną siebie...

Nie idźcie tą drogą. 


2. Udawanie, że nic się nie stało

To kolejna dość wydeptana ścieżka, którą zdarza się nam chadzać. W środku aż kipi, emocje mało nas nie rozsadzą, ale my działamy jak niedouczeni saperzy. Jeszcze przykryjemy ten garnek, jeszcze zatkamy ujście pary, poudajemy, że naprawdę to nic wielkiego! 

Są w życiu takie sytuacje kiedy mamy absolutne, naturalne prawo do złości. Jest ich wiele: niezbyt uzasadnione jest ich wyolbrzymianie (to też niekonstruktywne) , ale działanie na odwrót też jest bez sensu. 

Gniew, którego się nie wyraża jest toksyczny. Osoby z wysokim poziomem złości są dwukrotnie bardziej narażone na ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej i trzykrotnie częściej na ryzyko zawału serca. Istnieją dowody na to, że tłumiona złość jest jedną z przyczyn raka i czynnikiem jego rozwoju, oraz że może powodować migreny i poważne problemy psychiczne. 

Udawanie, że nic się nie stało i tłumienie gniewu NIGDY nam się nie opłaca, przynajmniej w dłuższej perspektywie. Lepiej zezłościć się i wyrazić trochę za bardzo niż zamknąć gniew jak dżina w butelce. Przypomnijcie sobie bajkę: wypuszczony zabijał. Z naszym gniewem jest tak samo. 


Wyrażanie gniewu w sposób niekonstruktywny rzadko pomaga.
Lepiej mówić wprost! 


3. Ślepy gniew

Taki, który każe nam się miotać jak zranione zwierze. W ten sposób złoszczą się często dzieci i u nich jest to naturalne. Rzucają się na ziemię, wrzeszczą, płaczą czy ciskają zabawkami. Jeśli jednak taki rodzaj wyrażania gniewu jest jedynym jaki znamy i nie potrafimy radzić sobie inaczej, a do tego reagujemy w taki przesadny sposób na każdą, nawet potencjalnie niezbyt poważną sytuację, możemy krzywdzić innych i sprawić, że będą się od nas odsuwać. 

Dorośli którzy nie panują nad własnym gniewem, tzw. cholerycy, często wstydzą się poniewczasie swojego wybuchu i czują że przesadzili. Niektórzy tłumaczą swoje zachowanie swojskim "taki już jestem" -  ale dojrzałość nie polega na akceptowaniu w sobie absolutnie wszystkiego. 

Jeśli Twój gniew krzywdzi innych i Ciebie, dobrze się mu przyjrzeć i popracować nad bardziej konstruktywnymi metodami wyrażania go. 


Konstruktywne sposoby radzenia sobie z gniewem

Wiemy już co jest zupełnie niekonstruktywne, co więc jest? Jak wyrażać gniew i złość? Skupmy się na 3 sposobach, bo one z pewnością działają i jeśli tylko się je ćwiczy wchodzą w krew tak samo jak obwinianie, rzucanie talerzami albo chowanie wszystkiego w sobie. 

1. Wyrażanie go

Tak po prostu. Dobrze powiedzieć komuś, sobie o swoich emocjach. Jak zrobić to bezpiecznie? Mówiąc o sobie. Ja jestem wkurzona, ja jestem rozczarowana, zła, rozgniewała mnie ta sytuacja, mam dosyć tego i tamtego

Mamy do tego prawo. 

Często samo NAZWANIE emocji pomaga. Jeśli masz problem z wyrażaniem gniewu w sposób konstruktywny mów o sobie, a nie o innych. 

Często w złości padają słowa, których potem żałujemy. Jestem mega zezłoszczona, wściekła - nie urwie nikomu głowy.  Jesteś ostatnim kretynem i debilem, oraz nie chcę Cię znać - może. Może też na pewno popsuć relację na długo, a przecież gdy emocje opadną, może się okazać, że wcale tak nie myślimy, tylko zezłościło nas zachowanie, określona reakcja osoby, którą tak niewybrednie określiliśmy. 

Wyrażanie gniewu jest ok. Jeśli trzeba wrzaśnij, potup. Daj sobie prawo poczuć to wszystko co czujesz. 


Wyolbrzymienie i pompowanie gniewu to też zły pomysł.
 Często wyolbrzymiamy trudne sytuacje, a przecież równie dobrze możemy wyolbrzymiać szczęście. 


2. Sport

Jest to bezpieczny i skuteczny sposób wyrażania gniewu przez ciało. Niektórzy uważają, że nieco naokoło i obok tematu, ale z doświadczenia wiem, że to bardzo dostępna i zdrowa metoda. Po godzinie biegania, spacerowania, pływania, pedałowania, jogi czy grania w piłkę, nasz stan umysłu jest zupełnie inny, ciało się rozluźnia, myśli idą zupełnie innym torem. 

To dobra metoda na to aby nie zmagazynować gniewu w ciele i przejść do punktu trzeciego. 

Uwaga! W złości jesteśmy często nieuważni na siebie i ze sportem łatwo przesadzić! Jeśli czujesz, że aż w Tobie buzuje: biegaj, ćwicz, ale obserwuj własne odczucia, bo inaczej łatwo narazisz się na kontuzję. 


3. Przekuj to w dobro, poszukaj plusów

Zastanów się jaką informację niesie Ci gniew i co możesz z nim zrobić. Może są jakieś sposoby na to, aby wycisnąć go jak cytrynę? Złość to potężny zasób energii. Można go wykorzystać do ciskania gromów, albo do czegoś co ma sens. 

Ty też tak możesz! Gniew jest energią, która popycha do zmian, dodaje odwagi i mocy. Często bez niego nie da się ruszyć z miejsca. 

Jeśli więc już się pojawił, zrób z niego dobry użytek! Powodzenia! 




Ten tekst jak i wiele innych, znajdziesz w mojej nowej książce - 

kupisz ją TUTAJ! 



Zobacz również

9 komentarzy:

  1. No nie jest latwe. Jestem z natury choleryczka, ale i osoba ulegla. Nie potrafie sie czasem bronic, bywam zbyt grzeczna. A pozniej w domu 'sie wyzywam". Najgorsze, co moze byc. Wpadam w zlosc. Probuje nad tym pracowac. Po takim napadzie mega zlosci czuje sie zmeczona, zaczyna mnie bolec glowa i mam wyrzuty sumienia. Owszem, nikt nie jest swiety. Czasem grzecznie prosze o cos mojego ukochanego, nie dziala. Wpadam wiec w zlosc i juz leeci. Tyle, ze wiem, ze takie zachowanie nie pomaga, nie mozna krzywdzic innych. Napady zlosci mam po ojcu, on byl taki sam. Ale mowi sie, ze nie mozna zwalac na rodzicow :-). No wiec pora zabrac sie do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  2. o boże odbierz moją złość

    OdpowiedzUsuń
  3. Ad pkt. 2 konstruktywne radzenie sobie ze złością SPORT.
    Dosłownie dzień przed Wigilią okropnie zdenerwowałam się na męża, który po jakiejś przepychance słownej wyszedł bez słowa i nie odebrał kilku połączeń, które zdążyłam wykonać zanim wpadłam w jeszcze większą furię. Dobrze mi to jednak zrobiło, bo w złości wybiegłam z domu wyrywając się spomiędzy garnka z gotującą się golonką a schabem w piekarniku. Przebiegłam jakieś dobre 800m bez zatrzymania, co zdawałoby się niemożliwe znając moją obecną kondycję. Później przeszłam kolejne kilkaset metrów i spotkałam po drodze utulonego w żalu męża, który wrócił z kiosku z papierosami i przeraził się moją nieobecnością. Oczywiście pogodziliśmy się słodziutko, a moja złość poległa wraz z wysiłkiem jaki włożyłam w wyczyn biegania.

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja, napisałaś brzydkie słowo :)

    A tak na poważnie to: Brawo! Skąd się biorą takie kobiety? Ah...

    No takie to życie nasze czasem pełne trudu i złości... Do tego ciągle wydaje nam się, że przecież wokół wszyscy wiodą cudowne żywoty usłane różami i potrafią sobie wspaniale radzić z wszelkimi przeciwnościami. Jak znieść to wszystko?

    Tak, wykorzystanie tej energii w dobrym kierunku jest znakomitą metodą, którą staram się uskuteczniać. Wyrażanie i opisywanie głośno własnych uczuć też pomaga. Tak samo jak czytanie tego bloga :) Moment w którym pojawia się ta otucha i nadzieja w sercu. Świadomość, że nie jesteśmy jedyni i są metody by walczyć tak by nieść nadzieję innym i sobie. Dziękuję Małgosiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah używam znacznie gorszych ( czasem) i nie uważam, że to ujma :) Zobacz, jeśli cenzurujemy się nawet w języku, i w kipiącej złości zamiast siarczyście przekląć (jeśli czujemy że to pomoże), mówimy och, troszkę się zdenerwowałam, to jest to właśnie takie dociskanie pokrywki.
      Oczywiście, że są metody i całe szczęście, bo nie da się żyć bez gniewu..

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Mój narzeczony ma problem ze złością. Rozładowuje ją agresją. Dosłownie. Niszczy meble. Poszła już lampa, szuflada i szafka na buty.
    Chodzi na terapię. Kiedyś leczył się na depresję. Nie mam pojęcia jak mu pomóc... :(

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)