Dobra mina do złej gry. Czy święta to czas udawania?

/
9 Komentarzy


Kto tak naprawdę cieszy się na święta? Głównie dzieci. My, dorośli często tracimy radość świętowania. Dlaczego? Może dlatego, że robimy dobrą minę do złej gry? Może przez to, że dla nas czas świąt staje się czasem udawania? Jak zdjąć tą maskę i właściwie po co? 


Święta, to czas udawania zasugerowała pewnie odrobinę przewrotnie jedna ze stacji telewizyjnych. Jedni się oburzyli: no bo jak to?! Nasza tradycja, rodzinna historia, celebracja, światełka i gwiazdki, a tu udawanie? Fałsz? Kreacja? Robienie dobrej miny do byle jakiej gry? 

Oburzać się możemy, ale taka jest często smutna prawda. Właśnie tak w ogólnym zarysie wyglądają nasze święta. Oczywiście nie wszędzie i nie u wszystkich, ale kogo z nas stać dziś naprawdę stać na bycie autentycznym? 

Tak z ręką na sercu?


Nie udawaj! 

Za Bożym Narodzeniem kryją się wieki tradycji, ale też stosunkowo nowa, komercyjna moda nadmiaru, przesytu i błyszczącego złotem domu, wypełnionego piosenką i prezentami. Gdzieś tam puszcza do nas oko Mikołaj, z rogu wygląda sztuczna choinka, a na parapecie leży sztuczny śnieg. I miny też jakieś odświętne chociaż niestety, nie zawsze szczere. 

Problem w tym, że jeśli cały rok żyjemy nieautentycznie, udajemy, nasza bliskość ze sobą jest raczej bliskością z oddalenia, to w święta nie zadzieje się CUD, który sprawi, że to wszystko nagle przestanie istnieć. 

Udajemy nieustannie, w święta chyba wyjątkowo często. Robimy to co wypada, to co podpowiada tradycja, każe zwyczaj, wymaga rodzina, to co trzeba, zwykle przez duże "T". 

Ile razy w tym czasie mówisz sobie MUSZĘ, MUSISZ? 

Pieczemy, sprzątamy, uśmiechamy się na siłę, składamy wizyty, życzenia, od których czasem robi się trochę za słodko i odrobinę za gorzko, kreujemy świat, który  dla wielu, tak w środku, w głębi, jest obcy i śmieszny. 

No ale trzeba, trzeba, co zrobić...


Czego Ci trzeba na święta? Może po prostu trochę radości? 



Bo się obrażą...

Robimy tak wiele rzeczy z myślą o innych, a tak mało, ze szczerej, wcale nie egoistycznej, a  po prostu zdrowej troski o siebie. 

Bo się obrażą. Bo będą mieli za złe. Bo zawsze tak robiliśmy. Jakby ta dusza co wrzeszczy w środku, jakby własne uczucia, które mówią: "dajcie mi święty spokój, chociaż na święta" -  nie miały żadnego znaczenia. 

Udajemy przed samym sobą, przed innymi, a na udawane, lukrowane życie, pod którym kipi pretensja i ból, nierozwiązane sprawy i niewygasłe konflikty naprawdę szkoda czasu. 

Szkoda tych świąt, szkoda energii. Już lepiej niech się obrażą. 

Może to będzie punkt zwrotny? Pierwszy PRAWDZIWY krok na drodze do autentycznych świąt, które dadzą nam nie tylko przymus, ale przede wszystkim radość? 


Czego chcesz dla siebie na święta? Niekoniecznie z rzeczy materialnych?
Pomyśl! 


Znajdź święto w święcie

Boże Narodzenie jest okazją do zatrzymania się, do zastanowienia czego życzę sobie samemu  -  na co dzień i od wielkiego dzwonu, do zobaczenia co nas boli, dotyka, jakie są nasze wzajemne relacje, do zwyczajnego ludzkiego odpoczynku, którego wszystkim nam potrzeba. Okazją do bycia razem - ale tak prawdziwie, bez miny, bez maski, bez tych wszystkim litanii: muszę, trzeba, wypada. 

Do Świąt jeszcze tydzień. Można usiąść i pomyśleć o tym, czego chcemy, a czego nie. Zaplanować, odjąć, dodać, sprawić, że to będzie rzeczywiście święty czas. 

Warto. Nie dla innych, nie dla samych świąt.  Dla siebie. 

Odważysz się? 




Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Dokładnie - niech się obrażą! Jak ktoś chce świąt z karpiem - szanuję to. Jak ja chcę w piżamie, z lodami i popcornem to niech ktoś też szanuje. Amen :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Święta z rodziną spędzam rzadko, bo mieszkam za granicą. I robię to z wyboru. Po prostu nie muszę ich spędzać co roku w Polsce. To już kwestia wyboru. Ale moje stosunki z rodziną są jak najbardziej o.k. Z rodzicami, siostrą, babciami itp. żyję sobie dobrze. A tutaj spędzam święta w gronie znajomych i z ukochanym. I też jest dobrze. Czasem jednak tęsknię za rodziną i po prostu pakuję się i jadę spędzać Boże Narodzenie tam. Święta są fajne, ale nie mamy jakiejś tradycji. No więc się je, pije i znów je :D. A fajnie by było zrobić też coś jeszcze. W końcu następuje moment, że zaczyna się dyskusja polityczna- wtedy idę do drugiego pokoju, albo rozmawiam z tymi, co nie rozprawiają o polityce. Po prostu nie interesuje mnie zbyt ten temat i nie chcę przekonywać ludzi o swoich racjach. Bo czy to naprawdę racje?
    Chciałabym jednak pewnego dnia zaprosić moją rodzinę tutaj, ugościć ich. Póki co nie mam warunków, ale pracuje nad tym :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. W święta bardzo dobrze widać jakie są nasze relacje w domu i z dalszą rodziną jeśli w rodzinie nie ma miłości i zrozumienia to święta nie będą udane niestety.To tylko media pokazują idealne rodziny w których wszyscy są zawsze dla siebie mili. miki

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dałaś mi do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, jeżeli w dzień powszedni nie ma bliskości , miłości, to w Święta, też raczej tego brak. Czasem jeszcze się pogarsza, zaostrza,...,jedno jest pewne w Święta każde złe spojrzenie i nieprzychylne słowo bardziej boli.Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. jak dla mnie te święta to prawdziwy czas refleksji

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)