Rozwijaj zalety zamiast zwalczać wady!

/
14 Komentarzy

Cała współczesna pedagogika, to właściwie równanie do średniej. Podobnie jest niestety często z coachingiem i wąsko rozumianą psychologią. Mamy stawać się lepszą wersją kogoś, kim nie jesteśmy, zamiast doceniać to, co naprawdę mamy. Czy to ma sens? 


"Stań się lepszą wersją siebie, pokonaj swoje niedoskonałości, walcz z własną słabością, pokonaj sam siebie, stań się kimś o kim marzysz" -  to tylko kilka ze znanych wszystkim sloganów, które można znaleźć w poradnikach. 

Wszystko to dobrze brzmi, ale często prowadzi na manowce. Dlaczego? 

Ponieważ tracimy masę czasu i hektolitry energii na walkę z samym sobą. Zamiast wzmacniać to co w nas najlepsze (co też wymaga czasu, pracy i wysiłku), stajemy w szranki, które często już na starcie wydają się być sprawą przegraną. Dociskamy, przyciskamy, piłujemy, a potem i tak nie jesteśmy zadowoleni z wyniku i rozczarowani sami sobą. 

Czemu to robimy? Bo wydaje nam się, że tak trzeba. 

Na szczęście jest tez inna droga. 


Orzeł w kurniku

Anthony de Mello opowiada w jednej z książek poruszającą historię orła, który został zamknięty w kurniku i przystosował się do bycia kurą, chociaż w głowie miał szerokie, bezbrzeżne niebo. 

Podobna historia o zmarnowanym potencjale i równaniu do średniej, wyszła spod pióra profesora Michaela Bönsch z Uniwersytetu w Hanowerze. Porusza ona temat, który jest edukacyjnym chlebem powszednim i moim zdaniem potworną bolączką nie tylko dzieci, ale także  dorosłych. 

„Dawno, dawno temu również zwierzęta chodziły do szkoły. W planie zajęć lekcyjnych były: bieganie, wspinaczka, latanie i pływanie. Wszystkie zwierzęta uczyły się wszystkich przedmiotów. 

Kaczka była dobra w pływaniu; była nawet lepsza od nauczyciela. W lataniu była przeciętna, no a w bieganiu to już całkowicie beznadziejna. Ponieważ w bieganiu miała tak słabe oceny, musiała zostawać po lekcjach i zrezygnować z pływania, żeby trenować bieganie. Trwało to tak długo, że w końcu nawet w pływaniu stała się przeciętna. No, ale przecież przeciętne oceny były jak najbardziej do przyjęcia…. [...]. 

Orzeł postrzegany był jako problematyczny uczeń [...]. Podczas zajęć ze wspinaczki pobijał wszystkich na głowę i pierwszy docierał na czubek drzewa, tylko że upierał się robić to na swój własny sposób. 

Zając na początku był najlepszy w bieganiu, ale kiedy załamał się nerwowo z powodu ciągłych korepetycji w pływaniu, musiał całkowicie zrezygnować ze szkoły. 

Wiewiórka była najlepsza we wspinaczce, ale nauczyciel latania kazał jej zacząć trenować latanie ze startem z ziemi, a nie z gałęzi na gałąź. Zmęczona nauką startowania z ziemi, coraz częściej otrzymywała oceny mierne z biegania i dostateczne ze wspinaczki [...].

Na koniec roku przemowę wygłosił najlepszy uczeń: dziwny węgorz, który był dobry w pływaniu, umiał też trochę biegać, wspinać się i latać." - znalezione TU. 


Mocne strony: co jest Twoją, a co Twojego dziecka? 


A Ty w czym jesteś dobry? 

Wielu z nas totalnie nie zna swoich największych kompetencji, a nawet jeśli zna, to ich nie docenia, uważa za mało warte. Większość obecnych 10 -12 latków, ma problem z określeniem obszarów, w których są dobrzy, a jeszcze mniej potrafi stwierdzić, co sprawia im autentyczną przyjemność. 

To wszystko prowadzi po pierwsze do równania do średniej, po drugie, do zawierzenia w magiczną rolę szkolnych ocen jako gwarantów powodzenia w życiu (chciałabym się tu złowieszczo roześmiać...), a po trzecie do zaprzepaszczenia PRAWDZIWYCH talentów. 



Czy to co uważamy za trudne, niepotrzebne i kłopotliwe naprawdę takie jest? 

Rachunek sumienia

Może Ty jesteś taką kaczką, która na siłę uczy się startować z wysokiej gałęzi, do której ni cholery nie może dolecieć? A może jesteś orłem, który zamiast rozłożyć szeroko skrzydła i wznieść się w przestworza drobi po ścieżkach życia i marnuje swój prawdziwy potencjał? 

Czasu nie możemy cofnąć, ale zawsze możemy zacząć doceniać PRAWDZIWYCH siebie, zamiast gonić za mrzonkami, których nie sposób dogonić. 

Kiedy, jeśli nie TERAZ? 



Zobacz również

14 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego z jakimi wadami i zaletami mamy do czynienia. Np. Przez swoje spóźnialstwo notorycznie zawalamy kontrakty służbowe mimo, że nasze projekty są bardzo dobre. Nad czym mamy pracować, by zrobić krok do przodu? Nad poprawa projektów? czy jednak nad punktualnością? Robimy piękne zdjęcia, ale mamy bardzo małą wiarę we własne możliwości. Nad czym powinniśmy popracować w pierwszej kolejności? Nad warsztatem fotograficznym, czy jednak nad zaakceptowaniem siebie?
    Myślę, ze wszystko jednak zależy od kontekstu. Ja opowiadanie o zwierzętach odbieram nieco inaczej niż Ty.. nie jako alegorię wad i zalet, ale zmuszania się do robienia wielu rzeczy na raz (co zawsze prowadzi do średniactwa).

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd się wziął brak wiary w siebie? Często właśnie z udawania kaczki gdy jest się orłem :) Alegoria bardziej mocnych stron niż wad i zalet.

      Usuń
    2. Jesteśmy notorycznie niepunktualni (przyczepiłam się tego, bo akurat mam taki przypadek na tapecie firmowej) .. przez co nasze projekty są odrzucane, tracą już na starcie, to powoduje, ze tracimy zapał, zamykamy się w sobie tracimy wiarę w siebie. Co jest przyczyną? Ktoś nam wbił do głowy naszą niepunktualność? Za ogromną część naszych słabych i mocnych stron odpowiadamy my sami. Wszystko zależy od kontekstu. Jasne, ze lepiej koncentrować się na tym co w nas najlepsze, rozwijać to i pielęgnować, ale jak zapomnimy o słabościach... to one prędzej czy później wyłażą, na ogół w najmniej oczekiwanych momentach.

      I już tak na koniec.. w stawaniu się lepszą wersją samego siebie nie ma nic złego. Stojąc w miejscu cofamy się. :)

      Usuń
    3. Jak wyżej 👆: póki to jesteśmy ciągle My, a nie wiewiórka, która uczy się latać.

      Usuń
  2. Dowiedzieć się, w czym jesteśmy dobrzy to ważny i niezbędny krok do siebie! Budowanie potem na swoich zasobach to ciężka praca, ale daje mnóstwo energii i wolności, by nie trwać w nieskończoność i bezrefleksyjnie w sztywnych schematach - często narzucanych nam przez innych, otoczenie, szkołę...
    świetny post!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Małgosiu, uwielbiam tego typu (nie)bajki ! Dobrze, jednak autor zaznaczył, że któreś zwierze przeszło załamanie nerwowe, czasem a nawet często prowadzi to poważnym dysfunkcji i wiele czasu musi upłynąć... zanim kaczka znów nauczy się pływać, a orzeł latać ! Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny tekst, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Staram sie cały czas odnaleźć możliwość wykorzystania własnej empatii i wrażliwości, ale niestety z miernym rezultatem dla siebie samej;-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny wpis! Bardzo mi odpowiada takie podejście, zwłaszcza w kontekście dziecka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super artykuł! Od razu przypomniała mi się książka Kena Robinsona i jego teoria Żywiołu. Warto czasem sobie taką wiedzę odświeżyć, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, skad to znam. Ta ciagla walka ze soba. Zamiast sie skupiac na rozwijaniu zalet i umiejetnosci, ciagle tylko rozmyslam nad moimi slabymi stronami. np. Jestem pracowita, szybko sie ucze, umiem robic dobrze to i tamto. Ale zaraz pojawia sie mysl- I co z tego? Moje umiejetnosci interpersonalne I asertywnosc wolaja o pomste do nieba. Musze nad tym przeciez pracowac. A chyba powinno sie " przy okazji". Tak, te slabosci wiazace sie z brakiem pewnosci siebie mnie dobijaja. A przeciez oprocz tego tyle umiem i moge pokazac.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)