Jak sobie odpuścić i kiedy warto?

/
11 Komentarzy


Jak sobie odpuścić, jak powiedzieć dość? Kiedy warto i czy z gruntu rzeczy psychotyczne "możesz wszystko", nie sprawia, że tak naprawdę wszystko MUSIMY, a nie mamy prawa do niczego? Jak to wszystko rozróżnić? 


Zapytałam Was na FB o temat, który Was teraz porusza, bo mnie dopadła twórcza niemoc. I większość napisała właśnie o niej. O tym jak się przemóc, zmusić, jak dodać sobie energetycznego kopa, który sprawi, że znów będzie się chciało. 

Pomyślałam o tym chwilę i stwierdziłam, że to właśnie jest temat. Ważny i dla mnie i dla wielu z nas. 

Nikt nie jest cyborgiem i nikt nie może działać ciągle na pełnych obrotach. 

Jeśli chcemy żyć zdrowo, dobrze i zachować dla siebie miłość, pogodę ducha, to trzeba nauczyć się odpuszczać, ustępować i akceptować, że czasem po prostu nie da się inaczej. 

Czy masz w sobie na to zgodę? 

Ja szukam. 


Czemu tak trudno jest nam odpuścić? 

Winowajców jest wielu. Jednym z nich jest pewnie mit, że wszelkie zaczęte rzeczy i przedsięwzięcia należy kończyć (czy aby na pewno?), innym lansowana mocno moda na bycie hiper wydajnym, absolutnie ogarniętym, nadzwyczajnie skutecznym. 

Odpuszczenie to dla wielu klęska, a przecież to tak naprawdę pomieszanie pojęć. 

Potrzebujemy chwili oddechu, ciszy wokół, spokoju w środku, żeby móc iść dalej. Odpuścić można na chwilę. Można też na zawsze jeśli uznamy, że nasze działania są bez sensu, ale to przecież nie oznacza, że przegrywamy. 

Często uparte trwanie w przedsięwzięciach, które w ogóle nie mają sensu jest znacznie gorszą decyzją, niż odważne "pomyliłem się, ustępuję z tego pola, idę inną drogą". 

Jesteśmy częścią przyrody, w której też przecież nie ma stanów permanentnego kwitnienia, ciągłego festiwalu obfitości. Czemu więc oczekujemy, że tu będzie inaczej, czemu nie wybaczamy sobie gdy w środku  nas też przychodzi jesień i woła, że teraz nie pora zdobywać świat? 



Słabość bierze się często z tego, że byliśmy silni na próżno i wbrew logice. 


Nie wierz w to, że możesz wszystko

Ten mit, że możemy wszystko, zawdzięczamy całkiem nowej, może dwudziestoletniej coachingowej, czy tez psychologicznej modzie motywacyjnej. 

To faktycznie kuszące: móc tak wiele i to pewnie jest powód dla którego tak świetnie ten mit się sprzedaje. Intencje były zresztą całkiem dobre. Problem w tym, że efekt dla wielu z nas jest marny. 

Im bardziej wierzymy i oczekujemy od siebie "wszystkiego" tym bardziej widać, że tego się nie da zrobić.  

Nie możemy wszystkiego, nie jesteśmy w stanie sięgać po wszystko i chyba całe szczęście. Co byśmy zrobili z tym wszystkim? Czy byśmy od tego nie poszaleli? 

Pogodzenie się z ograniczeniami, akceptacja tego, czego się nie da zmienić i zgoda na własną, czasową słabość to elementarne części życia. 

Niezgoda na to prowadzi za to do sytuacji ciągłego rozczarowania i nadwątlania swoich sił w obszarach, które z góry można było sobie odpuścić, albo przynajmniej nie ładować tam całego siebie. 

Jak w kawale: im bardziej się wysilam, tym mniej mi wychodzi. 



Jak sobie odpuścić i kiedy warto to zrobić? 

Z pewnością znacie takie sytuacje, w których czujecie się jak balonik, z którego uszło powietrze. Nic się nie chce, nie ma opcji, aby napełnić go od nowa, a sama myśl o tym wysiłku sprawia, że odechciewa Wam się jeszcze bardziej. 

Kiedy ciało, dusza i cała reszta mówi Wam "NIE", to jest z pewnością ten moment aby odpuścić. Przynajmniej na chwilę. Złapać oddech, zająć się sobą, posłuchać co za tym "NIE" stoi.

W życiu zbyt często jesteśmy przemocowi, nie tylko dla innych ale przede wszystkim dla siebie.  Te wszystkie "rusz dupę", "weź się w garść", to często ostatnia rzecz, którą chcemy usłyszeć, a pierwsza jaką mówimy. 

Nie przepędzisz jesieni jednym promieniem słońca, ani nie sprawisz, że zima odejdzie bo bardzo tego zapragniesz. To minie samo, gdy przyjdzie na to czas. Z nami, naszymi naturalnymi rytmami bycia i odchodzenia od siebie i aktywności jest bardzo podobnie.  

Zgoda na to, aby czasami sobie odpuścić, nie przymuszać się i nie przyciskać, nie dopychać kolanem, ani nie wiązać gorsety jeszcze ciaśniej to często WSZYSTKO czego nam potrzeba, aby nabrać sił. 

Ludzie, którzy dziś są bardzo słabi, to często Ci, którzy byli silni zbyt długo. 

Nie idź tą drogą, a jeśli idziesz, to zawróć. 

Świat nas potrzebuje, to jasne. Na pewno jednak nie zawali się, jeśli nauczymy się sobie czasem odpuszczać. 




Zobacz również

11 komentarzy:

  1. Hm.... Wczoraj właśnie pomyślałam sobie, że wprawdzie mogę się spiąć i zrobić dwie rzeczy prawie jednocześnie. I wizytę z chłopcami logopedy, i rehabilitacyjną Młodszego. Mogę, ale nie chcę. Chcę spokojnie ogarnąć jedną rzecz, wypić ciepłą herbatę w ulubionej kawiarni, pobawić się, zjeść spokojną kolację. Nie spinać się, nie pędzić. Jesień to dla mnie pora wyciszania, nie maksymalnych możliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst :) i jak dla mnie w jednym z najbardziej z odpowiednich momentów w życiu, ostatnio doszłam do stanu, który sprawił,że myślałam,że juz naprawde oszaleję, probując sie jakos ratować zaczełam mysleć dokładnie to samo, co napisałas Małgosiu - ze jeżeli pewnych spraw nie odpuszczę to bedę sie szarpac całe życie.Zrozumiałam.Dlatego bardzo Ci dziekuję za ten tekst, to dla mnie jak znak niebios,znak,że dobrze zrobiłam. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję.... to dla mnie właśnie na teraz, na dziś i jutro.... nie mam siły, jestem zmęczona i przyznaję się do tej swojej czasowej bezsilności. Dziękuję Pani Małgosiu, jak zwykle w trafnie, intuicyjnie, z empatią .. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się tym stwierdzeniem,że czasami trzeba naprawdę odpuścić... Walczyłam długo o przyjęcie na wymarzone dzienne studia na pewnej Politechnice. Studiowałam później dwa kierunki żeby móc studiować ten wymarzony -stypendium z jednego przeznaczałam na opłaty na drugi kierunek. Sprawa skończyła się tak,że po obronie jednego kierunku trafiałam wielokrotnie do szpitala. Byłam wycieńczona psychicznie i fizycznie w wieku 25 lat. Cały poprzedni rok przechorowałam nie nadając się kompletnie do studiowania. Presja akurat tutaj mojej mamy spowodowała, że spadłam z bardzo wysoka, bo niestety nie potrafiłam się postawić i odpuścić coś kiedy powinnam tj. jeden z kierunków. Fajnie się pochwalić dwoma kierunkami na tylko za jaką cenę. Teraz sama wiem,że odpuszczenie czegoś wymaga większej odwagi niż trwanie w czymś wykańczającym nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. duzo rzeczy i osoby ciezko odpuscic

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny wpis, który ukazuje, że w niektórych sytuacjach warto sobie odpuścić i dać spokój. Świetny blog i oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie czułam się jak stary, poszarpany i wytargany balonik. Jeszcze z dodatkową frustracją, że życie przecieka mu przez palce. I że jeszcze musi to, musi tamto... choć tego nie chce lub mu na tym nie zależy. Jeszcze do niedawna. Jakieś 20-30 minut wcześniej. Muszę podrukować sobie twoje teksty i czytać je zawsze wtedy kiedy jest mi źle. Bo naprawdę pomagają.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)