Różowy październik

/
20 Komentarzy



Dbasz o siebie? Malujesz usta na czerwono, tuszujesz rzęsy i odwiedzasz fryzjera? Fantastycznie. Pamiętaj jednak, że to nie wszystko. Prawdziwe dbanie o siebie to coś więcej.



Ostatnio podczas jazdy metrem liczyłam kobiety, które były nieumalowane, bez choćby śladu tuszu na rzęsach i nie doliczyłam do 10. Oznacza to tyle, że w codziennej gonitwie, w pośpiechu i pędzie, staramy się o siebie dbać - przynajmniej o to co na pierwszy rzut oka widać.  

Gdybym zapytała te same kobiety o to czy badają piersi i skłoniła do szczerości, większość odpowiedziałaby, że owszem, to ważne, ale tak naprawdę to nie potrafią, nie wiedzą jak i badają je tylko czasem u ginekologa. 

Tymczasem statystki nie pozostawiają złudzeń. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w grupie 100 kobiet 7-8 zachoruje na raka piersi. Jeśli wziąć pod uwagę tendencję wzrostową obserwowaną od początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku (ponad trzykrotny wzrost zachorowań na przestrzeni 30 lat!!!) problem może tak naprawdę dotknąć każdej z nas. Jeśli nie bezpośrednio, to w najbliższym otoczeniu. 


Czy naprawdę o siebie dbasz? 

Myślę sobie czasem, że żyjemy w trochę schizofrenicznej rzeczywistości. Z jednej strony o siebie dbamy aż do przesady. Wyśrubowane oczekiwania, kompleksy, wieczne niezadowolenie ze swojego wyglądu, kompetencji. 

Dlatego ćwiczymy, nie jemy pszenicy, poprawiamy uśmiech i wygładzamy zmarszczki.  A z drugiej strony - ciągle z różnych powodów  ciągle za rzadko robimy cytologii, a jeszcze rzadziej badamy piersi, unikamy rozmawiania o zagrożeniach zdrowotnych, a nasz tryb życia trudno nazwać zdrowym. 

Większość niedosypia, żyje w stresie, kumuluje konflikty, nie umie ich rozwiązywać. To wszystko ma znaczenie. 

To dbanie o siebie które uprawiamy jest powierzchowne, ledwo naskórkowe, a pod spodem, pod pierzynką z lęku kryją się prawdziwe problemy, których bywa, nie dotykamy aż jest naprawdę późno. 


Rewolucja Brastera

Żeby uniknąć raka piersi i poważnych konsekwencji zdrowotnych, które wiążą się z wykryciem go w zaawansowanym stadium, niestety nie wystarczy wykonać badania raz na rok, u lekarza. 

Jak dotąd, w warunkach domowych kobieta mogła kontrolować swoje piersi jedynie za pomocą badana dotykowego. Niestety, mimo edukacji, szkoleń i przekonywujących argumentów za taką samokontrolą, większość kobiet tego nie robi. 

Czemu? Powodów jest wiele. Nie umiemy, zapominamy, mamy obawy czy robimy to dobrze, kilkakrotnie wydawało nam się, że coś jest nie tak, a lekarz z pobłażaniem potraktował nasze obawy i to nas zniechęciło do całej profilaktyki...


Jest to na polskie warunki kontrowersyjne stanowisko, ale najnowsze wytyczne American Cancer Society nie rekomendują badania dotykowego. Dlaczego? Nie ma przekonujących dowodów, które potwierdzają, że takie badanie przekłada się na obniżenie śmiertelności z powodu raka piersi. Poza tym te najmniejsze zmiany i tak mogą być w nim niewyczuwalne. 


Do tej pory nie było więc właściwie alternatywy, chyba że raz na dwa - trzy miesiące udawałyśmy się do lekarza czy zaufanej położnej, która sprawdzała nasze piersi i alarmowała, gdy działo się coś złego. 

Tej sytuacji wyszli naprzeciw polscy naukowcy, opracowując i patentując innowacyjne urządzenie do samodzielnego badania piersi w domu - Braster. Urządzenie jest łatwe w obsłudze, a same badanie nieinwazyjne i bezbolesne. Na badanie wystarczy jedynie 10 minut, a urządzenie wykrywa nawet najmniejsze zmiany w piersiach informując o tym natychmiast dzięki aplikacji mobilnej.

To urządzenie będę testowała przez najbliższy miesiąc i w listopadzie dam Wam znać jak się sprawdziło i czego się dzięki niemu nauczyłam i dowiedziałam. 

Braster to rewolucyjne urządzenie do badania piersi w domu.
Jak się sprawdzi? O tym niebawem! 


Rachunek sumienia

Październik to taki miesiąc w którym o raku piersi bardzo głośno, więc pewnie usłyszycie o tym z wielu źródeł. To idealna okazja do tego aby zrobić rachunek sumienia. 

Jak jest z tym Twoim troszczeniem się o siebie? Czy nie są to tylko czcze słowa? Czy faktycznie się badasz, a jeśli tak to jak często? Kiedy robiłaś to ostatni raz? 

Kobiety często dbają o wszystkich wokół, zapominają jednak dbać o siebie. 

Pamiętaj, że tylko zdrowa możesz być wsparciem dla innych. Powiedz to swojej mamie, koleżance, przyjaciółce i sąsiadce. Szczególnie tej, która twierdzi, że w codziennej gonitwie nie ma na to czasu.

Nikt za nas o nas nie zadba jeśli nie zrobimy tego same. 



Foto główne: Betty Czerniakowska /Macierzyństwo bez Photoshopa

Wpis powstał we współpracy z marką Braster.



Zobacz również

20 komentarzy:

  1. Fakt, to dbanie to takie jakieś płytkie. Przyznaję, że ja też nie badam, no czasem, raz na 3 lata może i gdyby coś, no to odpukać.. Chyba muszę się jakoś zmoblizować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi calkiem niezle idzie... Raz do roku usg piersi i pochwy, cytologia, dentysta, badanie krwi i czasem jak mnie cos boli, inne narzady sprawdzam :D. I na razie jest o.k., mysle :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie moge sie zgodzic, ze sprawdzanie dotykowe nie daje rezultatu. Ja sama znalazlam sobie guz, mammografia go nie "widziala", usg - cos jest... i dopiero biopsja wykazala raka. Dziewczyny, to tylko kilka minut pod prysznicem a warto! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto również, jasne, aczkolwiek pewnie wiele Pań ta alternatywa wesprze.
      Ja się badam, ale też nie mam pewności czy robię to na pewno dobrze.
      A dla Ciebie dużo zdrowia!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Małgosiu, to jest profilaktyka wtórna, w dodatku niczego to nie zmienia, panie nadal żyją jak żyły, błędnie myśląc, że nic nie mogą zrobić, co ma być to będzie, a w razie czego to coś tam sobie wykryją i zaczną się leczyć...
    O wiele skuteczniejsza jest profilaktyka pierwotna antynowotworowa mianowicie dobra dieta znacznie minimalizująca ryzyko powstawania raka - dieta roślinna, surowe roślinki po prostu, zielonki, czyli też trawy, algi, natto (sfermentowana soja NO GMO a nie np. mleko sojowe), wyrzucenie mięsa i wędlin z marketu, mleka przemysłowego i ogólnie nabiału zwykłego ze sklepu, tłustych cukrowanych słodyczy, przeorganizowanie piramidy żywieniowej, cała dieta przeciwdziałająca stanom zapalnym, które są pierwszym etapem formowania komórek nowotworowych...
    A zatem nie różowa wstążka, tylko zielona!
    Polecam czytać dobre blogi o odżywianiu naturalnym, raw food najbliższym ludziom (surowe warzywa i owoce zmieniają życie, nastawienie do siebie i świata) oraz ruchu, tam skupiają się ludzie, którzy są aktywni, silni, zdrowi, ci którzy wyszli z chorób różnej wagi oraz chorzy, również na nowotwory, którzy chcą zmienić swoje życie zaczynając od nawyków żywieniowych, zadbania o swoje wnętrze, a nie chcą poddawać się chemioterapii nie leczącej przyczyny choroby, jedynie skutek, oni chcą żyć, przeżyć te chore sytuacje nowotworowe, ujść spod noża, ujść cało i by ich przypadki naturalnego wyleczenia były głośno przekazywane z ust do ust z podziwem bohaterskiego czynu, nie szeptanym smutkiem i żalem nad kolejną straconą osobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + wyrzucenie zwykłych antyperspirantów z drogerii z aluminium oraz kosmetyków innych z parabenami i innymi śmieciami, które wykrywa się ...w biopsji. Dramat. Kobiety dbajcie o siebie świadomie, nikt tego za was nie zrobi, walczcie o siebie. Najmniej ważne jesteście dla producentów żywności przemysłowej i syntetycznych kosmetyków.

      Usuń
    2. Oczywiście, ale przecież jedno drugiego nie wyklucza! Napisałam już na Fb: profilaktyka to działania wielowymiarowe, ale ja osobiście uważam, że badania są ważne, bo po prostu pozwalają reagować. Zwłaszcza te, które są nieinwazyjne. Myślę, że Panie po nowotworze rzadko żyły jak żyły i ja nie spotkałam się z takim podejściem "coś tam sobie wykryję i zacznę się leczyć". To zawsze zmienia. Znam osobiście kobiety, które mocno przemyślały swoje życie i leczenie konwencjonalne ( operacja) wsparły tym o czym mówisz. Wyniki są super.
      Musimy o siebie dbać i myśleć wielowymiarowo i ja bym nie stawiała w opozycji tego co nam daje technika z tym co możemy i powinniśmy robić sami.
      Profilaktyka pierwotna czy wtórna nie oznacza "nie mam nic do zrobienia".

      Usuń
  5. A ja badam regularnie co pół roku, moja mama nie badała i przypłaciła to życiem, obiecałam jej,że będę mądrzejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W sobotę jest pogrzeb mojej koleżanki ze studiów. 35 lat. Właśnie rak piersi. Kiedy człowiek usłyszy o tym tak blisko dopiero zaczyna docierać, że to może dotknąć także jego.
    Ja pewnie jestem jakimś dziwnym wyjątkiem bo ostatnio i nieumalowana i bad hair day codziennie ale jednak badania robię regularnie. To ważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całym szacunkiem i wyrazami ubolewania, ale jak napisał Anonim, to jest profilaktyka wtórna, a nie pierwotna. Więc pudełko, które może służyć wczesnemu wykryciu jest ważne, ale nie ważniejsze, od świadomego dbania o siebie...

      Oczywiście jeśli nie chcemy zrozumieć, a broń boże być ekspertem ze wszystkiego, to tak jest wygodniej. W końcu każdy ma tyle problemów, że ciężko zagłębić się w kolejną tematykę, bo jeszcze się człowiek dowie za dużo i będzie miał więcej zmartwień. Sam widzę, że tak to działa na wielu. Zakładają oni i twierdzą, że cały świat nie może się mylić! Brawo :) Cóż za idealistyczne podejście. No bo przecież media by trąbiły... A tymczasem, na świecie są 10-ki sposobów leczenia raka, o których oficjalnie się prawie nie mówi. Także najprostszym lekarstwem może być spojrzenie w inną stronę, bo ogół może i się myli, lub nieświadomie zbłądził w stronę, w której być może ktoś innym ma interes.

      Weźmy ryzykowne badania mammograficzne... Oficjalnie przecież są samym dobrem i jeszcze często za darmo. Tylko dlaczego zawsze po niejasnym wyniku, pacjentki są kierowane na dużo bezpieczniejsze USG? To nie lepiej od razu zrobić sobie USG? Nie no, lepiej sobie dać od czasu do czasu rozgnieść pierś na płask, narażając ją na uszkodzenia mogące wywołać zmiany nowotworowe, no bo przecież wszyscy tak robią... Dziś w "Ranczo" było o znajdowaniu głupot, które występują wokół. Polecam wziąć i tę pod rozwagę...

      Usuń
    2. Piszę w kilku miejscach o tym, że profilaktyka to złożona sprawa i że same badania sprawy nie załatwią, co wcale nie znaczy, że nie są ważne.
      A co do leczenia: cóż, ja wiem o czym piszesz, naprawdę.
      Ale wiem też, że na świecie na nowotwór chorują miliony ludzi: często takich, którzy mają dostęp do każdej wiedzy i środki na każde leczenie. I te 10- sposobów, które wspominasz i tak nie zawsze działają.
      Więc czy wybieramy drogę tradycyjną, czy inne opcje, to jeśli nie wiemy o chorobie i nie zdołamy zawczasu zareagować ( znów, tak albo inaczej), to co z tego?
      Kluczem powinno być przede wszystkim zapobieganie, a na drugim miejscu wczesne wykrycie.
      I o tym chcę mówić.

      Usuń
    3. Małgosiu zgadzam się co do tej kolejności :) Wybacz poddanie się chęci oceniania. Zbyt łatwo to robimy... Podobnie jak zbyt łatwo dajemy cenne rady :) Tu odpowiadałem rzecz jasna na słowa m_ysz_ki, a to że propagujesz temat czegoś, co może ratować kobiece życie jest jak najbardziej chwalebne i całkowicie to popieram.

      Jednak mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach zbyt wiele osób nastawia się do zdrowia jak do czegoś niewyczerpalnego na czym można jeździć jak na łysej kobyle, a jak się zepsuje to najlepiej odstawić do mechanika, żeby naprawił i żeby można było jeździć dalej. A nasze zdrowie to nie auto i trzeba o nie dbać nie tylko na przeglądach, albo jak będzie awaria. Zatem nie czekajmy na spełnienie słów fraszki Kochanowskiego, a zacznijmy małymi krokami wychodzić świadomemu podejściu do zdrowia na przeciw.

      Współcześnie żyjemy w tak nieprzyjaznych warunkach, że większość nie ma bladego pojęcia jak wiele zgubnych dla naszego zdrowia czynników zewnętrznych oddziaływuje na nasze organizmy. Nieświadomym i nie tylko polecam zacząć od filmu "Jedzenie ma znaczenie" Foot Matters - łatwo znaleźć na YouTube czy CDA. A w ogóle to wczoraj lub dziś powinniśmy obchodzić święto narodowe lub unijne w związku z zablokowaniem przez Belgię umowy CETA. To co by ta umowa zrobiła z naszą żywnością, to już by potem niewiele pomogło.

      Usuń
    4. Oczywiście, eksploatujemy siebie i jeśli to się nie zmieni, to nie będzie dobrze. Z jedzeniem podobnie, to bardzo ważny temat i ciągle za mało obecny ( przynajmniej sensownie) w profilaktyce. Ludzie martwią się o figurę i wagę ale tylko w kontekście wyglądu, ilu zastanawia się jak to co jedzą wpływa na to jak sie czują i czy/ dlaczego chorują?

      Usuń
  7. Czytałam wiele pozytywnych opinii i w końcu zdecydowałam się kupić ten braster, skorzystałam z promocji, teraz abonament to tylko 25 zł chyba. Tyle jestem gotowa zapłacić za spokojne sumienie, że zrobiłam wszystko, by zadbać o swoje zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Yacha i jak wrazenia? Wykonalas juz pierwsze badanie? 25zl to niewiele jest a jest pewnosc czy jestes zdrowa. Swietna sprawa. Czytalam tez, ze kilka osob moze korzystac z jednego urzadzenia i placic swoj abonament.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o moich wrażeniach tutaj: http://manufaktura-radosci.blogspot.com/2016/11/jak-oswoic-strach.html

      Tak, można korzystać ze wspólnego urządzenia, co uważam jest fajnym pomysłem: mama, przyjaciółka, siostra też potrzebują badania!

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)