Jak się dzisiaj czujesz?

/
13 Komentarzy


Jeśli większość z nas co dzień rano czuje się prawie identycznie jak pacjenci oddziału leczenia depresji, to czy z nami na pewno wszystko w porządku? 


K. jest smutny i pochmurny jak gradowa chmura. 

- Wszystko ok? - pytam i szybko żałuję, że w ogóle otworzyłam usta. Słyszę, że jest do dupy, a do tego ta jesień i życie jest bez sensu.  - Stało się coś - dopytuję? - Nie, dzień jak co dzień - odpowiada i wzrusza ramionami. Odchodzi chmurny do swoich ważnych zadań, rozkręci się około południa, smutek rozpuści w kawie, przegryzie ciasteczkiem, wróci do niego jutro, jak co rano. 

K. nie jest wyjątkiem. Na swój użytek przeprowadziłam badania terenowe. Pytałam grupy z którymi pracuję, przypadkowo spotykanych ludzi, znajomych i sąsiadów o to jak się mają? Jakie emocje towarzyszyły im tego ranka? 

Zawsze słyszałam mniej więcej to samo. 

Złość. 
Wkurzenie. 
Smutek. 
Zmęczenie. 
Zniechęcenie. 
Rozczarowanie. 
Bunt. 
Ochota, żeby rzucić to wszystko w cholerę. 
Zniecierpliwienie. 
Gniew. 
Frustracja. 
Rozdrażnienie. 
Przygnębienie. 
Gorycz. 
Brak nadziei. 


Ta lista mogłaby być dłuższa, ale większość z nas ma problem z nazywaniem uczuć i emocji, dlatego niezbyt dokładnie potrafi określić to czego w istocie doświadcza. 

Czasami pojawiało się coś pozytywnego, jak promyk słońca. 

Czasami znaczy 1 na 10. 
Mało, bardzo mało. 


Co się dzieje w ciele, gdy czujesz się źle? 

Emocje i to jak się czujemy wpływają na to jak nam się żyje i na nasz stan zdrowia. Nie ma w tym nic odkrywczego. Trochę w tym chemii (hormony), trochę fizyki i biologii. 

Badania naukowe potwierdzają choćby związek emocji z nadciśnieniem, chorobami układu krążenia oraz z chorobami układu immunologicznego. Osoby długotrwale doświadczające trudnych emocji są mniej odporne, zapadają częściej na choroby infekcyjne i dłużej je leczą.  

Badania wskazują także na wysoki stopień korelacji emocji z alergiami i chorobami systemu autoimmunologicznego, które od około 15 lat stają się wręcz epidemią. Szczególnie istotne wydają się powiązania permanentnego stanu przygnębienia z wzrastającym ryzykiem wystąpienia raka i chorób serca. Są również badania potwierdzające iż  niepokój i lęk mają bezpośredni wpływ na kołatanie serca, zespół wypadania płatka zastawki mitralnej, zespół jelita drażliwego oraz napięciowe bóle głowy. 

To tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej. 

Życie, które co dzień rano zaczyna się od gniewu, frustracji, przygnębienia i rozczarowania jest trochę jak praca mitycznego Syzyfa. Pchamy głaz pod górę, a wieczorem on znów leci na łeb na szyję. 

- Jak się masz? Słabo, bardzo słabo.



Lekarstwo na duże kłopoty? Małe radości! 


Ludzie nie umieją żyć

Jeśli większość z nas co dzień rano czuje się prawie identycznie jak pacjenci oddziału leczenia depresji, to czy z nami na pewno wszystko w porządku? Czy to pewnego rodzaju masochizm, a jeśli nie to czemu nic z tym nie robimy? 

Myślę, że kluczowym powodem jest fakt, że NIKT nas nie uczy jak żyć. Dlatego akceptujemy stan smutku i przygnębienia, rozczarowania życiem i gniewu na to, że nie wygląda tak jak byśmy chcieli jak coś z CZYM TRZEBA ŻYĆ. 

A przecież nie trzeba. 

To niepopularna prawda, ale za wiele własnych neuroz, nakręcanych jak sprężyna fal negatywnych emocji odpowiadamy sami. Znajdujemy smuteczek jak główka od szpilki i obkładamy go krepiną, żeby był duży i strojny. Lubujemy się w ozdabianiu go o kolejne. Rywalizujemy o to kto ma gorzej. Urządzamy zawody złego samopoczucia i gadamy o tym godzinami. 

A potem znów przychodzi ranek i jest do dupy. 

Dorosnąć, dojrzeć, to także wziąć za siebie odpowiedzialność. I stwierdzić: kurde, nie muszę tak żyć. Nie muszę być wiecznie niezadowolony, nie muszę co rano wstawać z niechęcią i czuć się jak ostatnia ofiara losu, która maluje sobie na twarzy uśmiech różową szminką, nie daj Boże zmyć.  

Nie ma dobrych i złych emocji. Są tylko takie, z których można zrobić dobry lub zły użytek. 

Co zrobisz ze swoimi? Jak się dzisiaj czujesz? 



Zobacz również

13 komentarzy:

  1. To o mnie. Dziękuję za ten tekst. Ja każdego ranka czuję sie podobnie i każdego ranka wiem,że musze coś z tym zrobic, bo nie chce tak życ.To wiem na pewno.Tylko dlaczego tak cholernie trudno jest cokolwiek zmienic, nie potrafie tego zrozumiec - chcesz naprawde bardzo i jednoczesnie nie potrafisz. Moze właśnie na tym polega depresja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu potrzebujesz pomocy?
      A może zamiast próbować COŚ zmienić, zacząć od czegoś bardzo małego? Co da radość. A potem już jakoś pójdzie, krok po kroku?

      Usuń
  2. To są właśnie te małe kroki, które tak ciężko się stawia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od trzech lat chodzę na terapię i próbuję coś zmienić. Wiele już osiągnęłam, ale czasami kręcę się w kółko. Najtrudniejsze to trzymać własne myśli na wodzy i nie nakręcać spirali lęków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja batalia o dobry dzień zaczyna się bardzo wcześnie - około 5:20. Nie jest łatwo o tej godzinie wykrzesać z siebie choć trochę entuzjazmu. Mi pomaga poświęcenie choć 10 minut na spokojne śniadanie. Ciepła herbata w ulubionym kubku i smaczna, kolorowa kanapka. A tak naprawdę to kilka minut zwolnienia w porannym wyścigu z czasem. A później, już w pracy, kawa z mlekiem na dzień dobry. Nie po to by się obudzić, ale by się rozpieścić.
    Nie zawsze to wystarczy, czasem to zdecydowanie za mało. Jak wczoraj... Ale dziś jest nowy dzień i herbata z cytryną działa. Pozdrawiam z uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Głupotą jest ciągle robić to samo i oczekiwać różnych rezultatów." To moje motto od jakiegoś czasu. Nie mówię, że jest łatwo, ale trzeba próbować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od dłuższego czasu budzę się pełna niechęci, apatii, złości, przygnębienia.
    Chciałabym coś zmienić ale sama nie wiem jak i w którą stronę pójść , jak zacząć. Staram się dzień po dniu aby było lepiej, raz wychodzi a raz nie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Najgorzej kiedy się mniej więcej wie co by mogło sprawić, by wyjść z tego zaklętego kręgu. Bo oznaczałoby to rewolucję i złamanie życia kilku osobom wokół. Trudno takie decyzje podejmować :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są takie pierwsze, bardo powierzchowne oceny. Nie zawsze te rewolucje oznaczają to czego się naprawdę obawiamy czy to co prorokujemy.

      Usuń
  8. Dziękuję. Po prostu. Za kolejny wpis, który porusza we mnie to małe coś :)
    pozdrawiam znad morza

    OdpowiedzUsuń
  9. Większość tzw. "chorób cywilizacyjnych" nawet tych stricte somatycznych jest ściśle związanych z psychiką. Reszta, jest przez psychikę "nakręcana". Ale co się dziwić? Od jakiegoś czasu nawet media to podłapały i mamy tony reklamowanych leków suplementarnych, ziołowych na złe samopoczucie (bo nazywaniem ich na depresje jest komiczne) z drugiej strony ogarnia nas paranoja - wszyscy mamy depresję, nerwicę, nasze dzieci - Aspergera, dysleksję, dyskalkulię. Sami z siebie często robimy "życiowych inwalidów". Każdy z nas ma prawo czasem czuć się smutnym, zdenerwować i płakać, to ludzki, naturalny i zdrowy odruch. Nie jesteśmy maszynami, nie mamy funkcji "tylko radość" lub "tylko smutek".
    Co do nauki "jak żyć" - to akurat powód do radości, że tego w szkołach nie uczyli. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś oceniał mnie z tego jak powinnam być szczęśliwa. To jest jedna z nielicznych form niezależności, jaka nam pozostała i z tego powinniśmy czerpać radość. Nie ma wyjątków w postaci np. chorych na depresję - każda depresja również jest inna.
    Ciekawostka z życia wzięta - moja dobra koleżanka od ponad 15 lat leczy się psychiatrycznie. Diagnozowali jej choroby od depresji po schizofrenię, włącznie z leczeniem lekami różnego kalibru i pobytami w szpitalach. I zastanawiam się często, czy to właśnie ona nie jest w pełni "zdrowa i szczęśliwa" a reszta próbuje jej wmówić, że właśnie powinna być wiecznie smutna, zdołowana i robić tylko te rzeczy, które będą jej zły stan potwierdzały. Dlaczego? Bo wciąż nie wiedzą, co jej jest, jak ją leczyć, a ona wciąż udowadnia swoją postawą, wszystkim i mi, że każdy może zobaczyć słońce, tylko trzeba go śród chmur poszukać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ochota, żeby rzucić to wszystko w cholerę.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)