Genetyka pamięci: dziedziczysz strach i wiele, wiele więcej...

/
22 Komentarzy



Dziedziczymy nie tylko niebieskie oczy czy skłonność do wysokiego wzrostu, ale także strach, poczucie wyobcowania czy nastawienie do życia. Wielu z nas niesie ze sobą przeżycia przodków, z których nie do końca zdaje sobie sprawę. Jak to wpływa na nasze życie? Bywa, że konsekwencje są dramatyczne. 



Ten temat chodzi za mną od dawna i z pewnością nie zdołam go wyczerpać w tym tekście, ale chciałabym go przynajmniej zainicjować. Jest szalenie ważny, a większość z nas nigdy się z nim świadomie nie spotkała, mimo że dotyczy naprawdę WSZYSTKICH. 

To co intuicyjnie przeczuwaliśmy od dawna, potwierdza dziś nauka. 

Jak wpływają na nas nasi przodkowie? Czy znane z Biblii siedem pokoleń wstecz naprawdę ma znaczenie? Czy poszukując swoich pradziadów, praciotek i praprababek możemy dowiedzieć się czegoś o sobie, o źródłach naszych lęków, sukcesów i niepowodzeń? 

Z pewnością tak. To nie czary, ani magia. 

Tylko jak się to właściwie dzieje? 


Dlaczego dziedziczymy strach? 


Dlaczego dziedziczymy strach, albo nieufność? Dlaczego na określone zdarzenia reagujemy agresją lub przerażeniem? Wiele wskazuje na to, że znaczenie ma tu epigenetyka, czyli dziedziczenie nie tyle samych genów, co ich określonej ekspresji. Tak, brzmi to już na wstępie bardzo skomplikowanie, posłużmy się więc przykładem, który podaję np. tutaj

Naukowcy z Zurychu, chcieli sprawdzić, jak trauma z wczesnego dzieciństwa wpływa na genetyczną ekspresję. Wykradali mysim mamom ich nowo narodzone dzieci na trzy godziny dziennie przez okres 14 dni. Małe myszki musiały niewątpliwie przeżywać duży stres, ale też nikt ich nie torturował, nie cierpiały z głodu czy zimna. Z pozoru nic złego się nie działo. Podobnie jak ich koledzy z grupy kontrolnej rosły i stawały się dorosłymi osobnikami. Jednak ich osobowość była zupełna inna. 

Naukowcy stwierdzili, że myszki wyrosły na istoty źle przystosowane. 

Miały problemy z oceną potencjalnie niebezpiecznych miejsc, częściej wpadały w kłopoty, w obliczu trudności zamiast podejmować walkę czy próbę obejścia problemu, wolały się wycofać. 


Jak bardzo na to kim jesteśmy wpływa to KIM byli nasi przodkowie? 

Coś Wam to przypomina?!


Najbardziej jednak zdumiewającym, jest fakt, że transmitowały te cechy osobowości dalej, nawet jeśli nie uczestniczyły w wychowaniu swoich dzieci! Trauma doświadczona w jednym pokoleniu, była obecna nawet 2 pokolenia później! 


Podobne wyniki przyniosły inne badania. Przed zapłodnieniem samice myszy wąchały miętę, a potem zadawano im ból. Po kilku powtórzeniach myszy na zapach mięty zaczęły reagować lękiem. Kojarzył się im jednoznacznie: czuję miętę, zaraz zdarzy się coś złego. Kiedy urodziły się młode, reagowały tak samo: bały się zapachu mięty i były agresywne kiedy zaczynały go czuć. Czy była to reakcja wyuczona, czy zaobserwowały ją u matek?  Nie. Nie mogły się nauczyć jej od nich, bo zostały odseparowane zaraz po porodzie. Jakoś więc ten strach odziedziczyły. 

Wbrew temu co się nam wydaje nie różnimy się aż tak bardzo od myszy. I z pewnością w naszej niepamięci, genomie, duszy czy jakkolwiek chcemy to nazywać zapisują się setki różnych rodzajów przeżyć, które potem wpływają na nasze życie. 

Zamiast mięty możemy wstawić każdy inny bodziec. Hałas, huk, las, zwierzę, mężczyznę o ciemnym zaroście, określoną sytuację, którą potem, z niewiadomych przyczyn budzi nasze przerażenie, zmieszanie czy wbrew logice wywołuje pozytywne skojarzenia. 


Czy to kim jesteś bierze się z tego kim ONI byli?

Przyzwyczailiśmy się do myślenia o tym, że dziedziczymy pewne skłonności, talenty czy ograniczenia po rodzicach i dziadkach. Rzadko kto sięga głębiej, a przecież genetyczna ekspresja to koktajl który tworzy się i żyje przez wiele, wiele pokoleń. 

Przekonywujemy się o tym często nagle, gdy tak jak w mojej rodzinie rodzi się  rude dziecko, mimo że nikt z dziadków ani pradziadków nie był rudy i właściwie nie wiadomo skąd się ten gen wziął. 

Nagle jakaś cecha, skłonność, określony rodzaj ekspresji może wyskoczyć jak Filip z konopi. 

Dobrze na ten temat spojrzeć szerzej. Moi dziadkowie przeżyli wojnę i do dziś są we mnie pewne obrazy, o których opowiadali. Moi pradziadkowie byli biednymi, odważnymi ludźmi, którzy także wiele przeżyli. Mam przed oczami obraz prababci, której nigdy nie poznałam, a w której rysach, na fotografii prawie sprzed wieku odnalazłam siebie. Ile jej jest we mnie? Może więcej niż się spodziewam? A co z pokoleniami, które były jeszcze wcześniej? 

Ile radości, strachu i życiowych trudności dostaliśmy od nich w życiowym spadku mimo, że nie zdajemy sobie z tego sprawy? 


Co dziedziczymy? Nie tylko niebieskie oczy czy piękne włosy.
O wiele więcej niż nam się wydaje. Więcej także TUTAJ

Trauma, to się dziedziczy

PTSD (post-traumatic stress disorder) - czyli zaburzenia po stresie traumatycznym to zespół pewnych cech i zachowań, które zasadniczo wpływają na jakość naszego życia i na rodzaj reakcji na bodźce. 

Jeden z psychiatrów zajmujących się tym tematem upuszczał na biurko długopis. Osoby z PTSD reagowały zwykle dość gwałtownie ( zakrycie się, unik, zasłonięcie, grymas twarzy) i była to reakcja instynktowna. 

Co jeszcze oprócz strachu charakteryzuje te osoby? Poczucie wyobcowania, odstawania, trudności we wchodzeniu w bliskie relacje, unikanie określonych sytuacji (czasami nie wiemy czemu), regularne pogarszanie się nastroju, negatywizm, a także tendencja do obwiniania siebie lub innych. 

Z badań prof. Lis-Turlejskiej z Wydziału Psychologoii UW wynika, że objawy PTSD ma aż 55,6 proc. osób pochodzenia żydowskiego oraz 30,9 proc. osób pochodzenia polskiego, które jako dzieci przeżyły wojnę. 

Jeśli przyjmiemy (a są ku temu mocne podstawy), że traumę w takim czy innym stopniu dziedziczymy -  to bardzo uprawnionym jest twierdzenie, że to jacy dziś jesteśmy, to kim jesteśmy: osobniczo, ale także jako Polacy, jako naród, bierze się ciągle z nieprzepracowanej traumy: naszych rodziców, dziadków, pradziadków i wcześniejszych pokoleń. 

To są bardzo ważne odkrycia i szalenie istotne sprawy. Jeśli masz cień podejrzenia, że dotyczą również Ciebie, Twojej rodziny, przyjrzyj się im koniecznie. 


Trudna przeszłość to nie jest koniec świata...


Dobre wiadomości

Aby nie kończyć tego tematu z negatywnym przekazem, chciałabym podkreślić że te wszystkie informacje nie oznaczają wcale, że zostaliśmy naznaczeni, zaprogramowani na konkretny rodzaj zachowań, czy sposób życia. To, że nasi dziadkowie, rodzice czy wcześniejsze pokolenia doświadczyły traumy, nie oznacza, że my również musimy się z nią już zawsze zmagać. 

Żyjemy w naprawdę dobrych czasach. Mamy dostęp do narzędzi i źródeł, o których 50 czy 100 lat temu moglibyśmy tylko marzyć. To, że czytasz ten artykuł, to że pojawia się w Tobie świadomość, albo zalążek świadomości może mieć działanie uzdrawiające, pomóc Ci zrozumieć siebie i przyczyny dla których pewne rzeczy w Twoim życiu wyglądają tak jak wyglądają. 

To, że dziedziczymy traumę przez pokolenia i że oddajemy ją w prezencie kolejnym, to jest w pewnym sensie nasz wybór. Ale trzeba pamiętać, że ktoś kiedyś może w końcu powiedzieć STOP. 

Ktoś może ją wreszcie uleczyć. 

I wierz mi: To możesz być właśnie Ty. 

Jak? Czasem wystarczy, że spojrzysz jej w oczy, że przestaniesz przed tym uciekać. 

To działa. I ja sama doświadczyłam tego na wielu poziomach. 



Jeśli ten temat Cię porusza, masz własne przemyślenia i doświadczenia w tym temacie, opowiedz o nich koniecznie w komentarzu! 


Ten tekst jak i ponad 50 innych znajdziesz w mojej nowej książce.
Nie przegap! KLIK 






Zobacz również

22 komentarze:

  1. Borykam się z takim genetycznym strachem już prawie pół wieku. Dostałam go i od dziadków i od rodziców. I mimo świadomości tego faktu i wysiłku włożonego w pracę nad sobą jest tylko troszkę bardziej znośnie. Ja już dalej tej sztafety lęku nie przekazałam. Nie miałam tyle odwagi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina,
      czym innym jest świadomość, a czym innym doświadczenie na gruncie bardzo osobistym.
      Jeśli już masz świadomość to doświadczysz w końcu także - i to będzie bardzo duża ulga.
      Piszę z doświadczenia i z serca.
      Bo ja też długo wiedziałam, ale nie czułam bo nie dopuszczałam tego do siebie.
      Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  2. o tak! zgadzam się z tym! to nie żadne czary czy magia - to życie, które nosimy w sobie, w swoim plecaku, a tam jest wszystko, co dostaliśmy od naszych przodków. Na co dzień, w mojej pracy korzystam z osiągnięć i odkryć psychologii systemowej i przekonałam się o tym nie raz,że należymy do wielkiego systemu rodzinnego i jesteśmy w nim tylko małym elementem. Świetny tekst - pozdrawiam jesiennie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkim którzy czują ze coś jest nie tak polecam Heringera. Byłam 2 razy na spotkaniu grupowym i powiem że wrażenia po nim są niesamowite. Dużo mi dały i pewnie jeszcze raz pójdę. Jednak na razie wyprostowalam to ci bardzo długo utrudniało mi życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o ustawieniach systemowych wg. Berta Hellingera?

      Usuń
    2. Uwaga na Heringera! to ŻADNA terapia systemaowa, a właśnie raczej...magia Znam ludzi bardzo poranionych po jego tzw."ustawieniach"..:(

      Usuń
    3. polecam bardzo hellingera, osoba otwarta na informacje bardzo skorzysta. Zibi czy mozesz napisac cos wiecej o tych "poranieniach"?

      Usuń
  4. Pięknie. Załóżmy, że chciałbym przerwać ów międzypokoleniowy przekaz niepożądanych reakcji na określone bodźce. Pytanie jak, skoro nie mam wpływu na drogę przekazania wzorca reakcji, co pokazuje przykład z myszami i miętą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz wpływ na reakcję, a ta zmienia środowisko i wreszcie zmienia też ekspresję genów.
      "Koncepcja, która mówi, że biologia jest przeznaczeniem, to jedna z najbardziej patologicznych i toksycznych wyolbrzymień, jakie kiedykolwiek wymyślono w nauce. (...) geny nie panują nad nami, ale w dużej mierze reagują na nasze wybory i zachowania." / za Supergeny/ Tanzi / Chopra
      Więcej też tutaj: Sharon Moalem, "Dziedzictwo"

      Usuń
  5. Ja nie wiem czy to jest kwestia genów. Raczej tego, ze dzieci uczą się, obserwują rodziców. A rodzice często swoje lęki przekazują im niejako nieświadomie podczas wychowywania.

    Tak samo z myszami.. mama mysz kojarzyła miętę z bólem, to przekazała ten fakt swoim dzieciom, tak jak przekazała resztę swojej wiedzy. Ot natura... a raczej badacze majstrujący w naturalnych odruchach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Draqilka,
      tak jak napisałam wyżej. Myszy nie wychowywały swoich dzieci, nie mogły więc ich tego nauczyć, ani małe nie mogły tego przejąć przez obserwację.

      Usuń
    2. Straszne jak ktos meczyl niewinne myszy dla niby psychologicznego eksperymentu. :-(
      Traumę u ludzi mozna badac w inny sposob. Ci psychologowie, niegodni tego miana, to po prostu wspolczesni doktorzy Mengele. :-(

      Usuń
  6. Tematem transgeneracyjności zajmuje się francuska psycholog Anne Ancelin Schutzenberger. Opisała wiele zależności pojawiających się w drzewie rodowym, m.in. dziedziczenie traumy, ale nie tylko. Jest dostępna w j. polskim jej książka "Tajemnice przodków. Ukryty przekaz rodzinny", w której wyjaśnia np. jak analizować własne drzewo genealogiczne by odkryć i przepracować pokoleniowe traumy. Jest tam też wiele przykładów i opisów prawdziwych historii, dzięki którym można odnaleźć jasny kierunek dla własnych poszukiwań. Bardzo polecam! Na stronie wydawcy jest udostępniony fragment: http://virgobooks.pl/glowna/173-tajemnice-przodkow-schutzenberger.html
    Ja w swojej rodzinie znalazłam mnóstwo powiązań i powtórzeń różnych historii i niekoniecznie były to jakieś głębokie traumy, bardzo ciekawym zagadnieniem są też powielane mity rodzinne i rodzinna lojalność. Opowiadać można by bardzo długo, ale uważam, że czas spędzony na poznaniu historii własnych przodków nie jest stracony - zaczynamy lepiej rozumieć siebie i naszych bliskich. Wg Schutzenberger najważniejsze często jest właśnie to, co ukryte, to o czym się w rodzinie milczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann,
      dziękuję - już zamówiłam bo nie znałam.
      A temat mnie szalenie fascynuje i takie naukowe podejście jak u Schützenberger na pewno wiele wniesie !
      Serdeczności!

      Usuń
  7. Czy takie rzeczy nie wychodzą czasem podczas tzw. ustawień hellingerowskich? Wtedy nagle ludzie dowiadują się, że powielają schematy/zachowania z czasem zamierzchłych czasów/pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie popatrzec na prace Dr Gabor Mate (wegierski lekarz ktorego matka przed pogromem uciekla w latach 40tych do Kanady) i Dr Peter Levine ktorzy zajmuja sie trauma ulokowana w ciele.
    Rowniez wyjasnia jak ludzie straumatyzowani przekazuja w wychowaniu traume dalej, to nie tylko genetyka ale przede wszystkim interakcje i nastawienie ktore przekazujemy dzieciom, ktore niesie dalej symptomy traumy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w jaki sposob chroniczne choroby i smiertelne choroby sa powiazane z nierozwiazana trauma dziedziczna - stres emocjonalny wychodzacy przez cialo. (Jesli to sie wydaje dziwne, pamietajmy ze kazdy uznaje to za oczywistosc ze masaz plecow pomaga na rozladowanie napiecia, albo ze od stresu moze zrobic sie tradzic czy pogorszona cera, wiec w pewnym sensie wszyscy wiemy ze emocje lokuja sie w ciele..)

      Usuń
  9. Mimo, że widzę wiele podobieństw, to staram się to zmieniać małymi kroczkami....zawsze twierdzę, ze ja urodziłam się inna i mocno się tego trzymam...pojawiaja się traumy o tym samym zabarwieniu, ale nie o tym samym natężeniu ...to ja mama na to wpływ, to ja to kreuję, zmieniam kierunek, daję inną barwę, przekombinowuję....zapewniam , ze można nadać temu inny bieg.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam. ..
    Wszystko o czym piszecie pojawia sie w tzw."Modlitwie o uzdrowienie wspomnień"/ okazuje się, że nosimy w sobie jakies rany i bóle, a modlitwa i WYBACZENIE może być wyzwoleniem. Nie jesteśmy skazani na powielanie zachowań, można je przerwać, ale do tego potrzeba ...zgody i wybaczenia../ Listopad. Czas który przed nami - sprzyja pojednaniu...:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, bardzo dla mnie wartościowy tekst, potwierdzający to, co czułam już wcześniej. Na terapii która w dużej mierze skupiała się u mnie na psychoanalizie, odkryłam duży lęk przed wojną i agresją. Często doświadczały mnie sny o wojnie, nalotach, wybuchach, ucieczkach przed agresorem, choć nigdy nie przeżyłam czegoś takiego fizycznie, może w mniejszym stopniu agresję innych wobec mnie, ale nie miało to nic wspólnego fizycznie z wojną. Moja babcia urodziła się na początku II WŚ i to by tłumaczyło traumę, którą zapewne ona przeżyła jako dziecko: strach, niepewność jutra, Niemcy w domu, bieda,...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nadintepretuje Pani wyniki badań. Pani wnioski są przedwczesne.

    OdpowiedzUsuń
  13. W naszych DNA sa rowniez INFORMACJE ktore pochodza od praprzodkow.. to znaczy, przodkow z okresow przed slowian, czyli pol bogow...

    Kiedy vatykan zostanie odpieczentowany i ta informacja dotrze do Polakow, to wtedy nastapi uaktywnienie tej czesci genu DNA ktory zostal skupulatnie zchowany jako "Swiety Graal"

    Niestety kielich jest tu celowo ukrytym sensem swietosci/przenosnia....
    Kazdy z Nas ma Go/To w sobie..

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)