Lepiej nie mów nic - czyli o tym, że milczenie NAPRAWDĘ jest złotem

/
19 Komentarzy


Powiedzmy to sobie wprost: ludzie pieprzą głupoty bez opamiętania. A ludzie to MY. Ja i Ty. Często, bardzo często, lepiej nie mówić nic. Milczenie naprawdę jest złotem, a empatia, cóż empatia, szczególnie w wypowiedziach to diament. Skarb, który naprawdę niewielu ma.


Czy słowa mają znaczenie? Jeśli masz wątpliwość, przypomnij sobie kiedy ktoś bardzo mocno Cię zranił. Przywołaj w myślach sytuację, która siedzi w Tobie głęboko. Coś co jest jak zadra, coś co wywołuje dyskomfort i smutek. Często są to wspomnienia związane właśnie z tymi z pozoru mało znaczącymi słowami. Ktoś coś powiedział, ktoś jakoś Cię osądził, ktoś nazwał Cię tak albo inaczej. I to gra w Tobie i żyje. 

Słowa ranią bardziej niż kamienie. Siniaki znikają, a te zranienia których nie widać żyją. Albo wywołują niepotrzebny myślowy chaos. 

Czy naprawdę nie sposób pomyśleć, zanim coś się powie? W porę ugryźć się w język? 


Bez kompetencji

Podobnych sytuacji znacie pewnie mnóstwo ze swojego życia, ale opowiem Wam o dwóch, bo są dość klasyczne i dobrze ukazują istotę problemu. 

Jakiś czas temu dziennikarka i blogerka, Lidia, extremama, napisała o problemach z mówieniem u swojego synka. Chłopiec jest pod opieką specjalistów, został przebadany na wszystkie możliwe sposoby, pracuje z logopedą, faktem jest jednak, że ma opóźniony rozwój mowy i nikt temu nie przeczy, ale też nie robi z tego dramatu, bo nie ma ku temu powodu, trzeba mu po prostu dać więcej czasu. 

Komentarze? 

Myślę że może być to na pograniczu autyzmu….oby nie ale w wieku 4 lat dzieci potrafią recytować wierszyki z pamięci i swobodnie się wypowiadać. Współpraca z logopedą powinna zacząć się dużo wcześniej…możne mało mu czytasz?


Inna sytuacja, inna osoba, bardzo szczupła z natury, tak ma. I moc komentarzy o tym, że wygląda dziwnie, że chyba nic nie je, że to nienaturalne tak wyglądać. 

Na szczęście pojawiają się też głosy rozsądku: 

Gruba źle, chuda źle :P Co Ci ludzie tak z tą wagą, fobie jakieś? 

Ludzie. Kobiety co najdziwniejsze. Każdemu metkę, każdemu ocenę. Włosy ładne, nieładne. Makijażu za dużo, za mało. Za szczupła, za gruba. Przerażające.

Większość komentujących w ten sposób osób, nie ma żadnych kompetencji do tego, aby dokonać rzeczowej oceny. Skąd to wiem? Bo żaden specjalista nie mówiłby matce o autyzmie u chłopca, którego jednym problemem komunikacyjnym jest opóźniony rozwój mowy, a każdy dietetyk wie, że są także ludzie szczupli z natury, którzy jedzą, a jakże! Ale nie tyją. 

Zresztą nawet zakładając, że mamy kompetencje do tego aby ludzi oceniać czy wypowiadać swoje zdanie, to często robimy to nieproszeni i bez znajomości całego kontekstu, który jest kluczowy dla zrozumienia sprawy. A to szalenie krzywdzące, jednostronne i bardzo często nieprawdziwe. 

Czy naprawdę musimy to robić? 




Komentujesz, ale po co? 

Główny ludzki problem komunikacyjny wiąże się z tym, że słuchamy nie po to aby ZROZUMIEĆ, ale po to by ODPOWIEDZIEĆ. I często poczuć się lepiej, dodać sobie ważności, podkreślić swoją wyższość. 

Co? Jeszcze karmisz? Potem z  niego wyrośnie jakiś rozmemłany mazgaj! 

Jeszcze w pieluszkach? Moja robiła na nocnik jak miała 8 miesięcy! W życiu nie dałabym dziecku robić w gacie do tego wieku! 

Chyba znowu przytyłaś! Ja nie jem po 18 i odstawiłam gluten, od razu mi pomogło, powinnaś tego spróbować! 

Ten rodzaj komentarzy można mnożyć. 

Ale czy naprawdę warto? Czy lubimy je słyszeć? A co ważniejsze: czy one naprawdę komukolwiek pomagają? Czy ktoś o nie prosi? 

Zanim następnym razem otworzysz usta zastanów się czy to ma sens. Czy nie lepiej nic nie mówić. Sokrates mówił o trzech sitach. I ciągle za mało  z nas ich używa. 



Zobacz również

19 komentarzy:

  1. Teraz to aż strach komentarz zostawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam skomentować, ale nie było pola do wpisania komentarza. Poważnie!:) Pojawiło się po odświeżeniu strony. :D
    Ale już jest, więc mogę popłynąć...
    Nie, teraz na poważnie. Czytając przeróżne komentarze w necie doszłam jakiś czas do wniosku, że przestaję je czytać oraz pisać. Ilość krytyki, kłótni i braku kultury jest przerażająca. Nie godzę się na to i nie chcę brać udziału w takich gierkach. Odtąd bardzo rzadko zdarzało mi się coś napisać. Nawet na ulubionych, regularnie odwiedzanych stronach. Aż ktoś mi uświadomił, że dla autorów blogów jest to bardzo istotna komunikacja zwrotna. Więc ja dziś piszę Tobie, Małgosiu, przy okazji wpisu o słowach i często bezmyślnym ich rzucaniu - dziękuję za to, że jesteś i za Twoje mądre spostrzeżenia. Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, dzięki:))
      Chyba w internecie to wszystko przejaskrawione ale i w życiutym realnym nie jest dobrze...

      Usuń
  3. Ja od dzis bede myslec nad tym co mowie. Super artykul.
    Mija siostra karmila swoje dzieci bardzo dlugo i bylam jedna z tych, ktorzy wrzucali tego typu komentarze (moze nie az tak doslownie 😆)
    Duzo tez nasluchalam sie od innych na temat wagi, jedzenia, za duzo sportu, jasnych, ciemnych wlosow i calej masy innych rzeczy. Bokiem mi to wyszlo i nie chce byc jedna z tych osob.
    Milczenie naprawde jest zlotem.
    Buziaki Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowa mają moc.
    Słowa leczą.
    Słowa kaleczą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ważny i potrzebny tekst, Małgosiu!

    OdpowiedzUsuń
  6. Św. Tomasz z Akwinu pisał tak:
    "Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
    Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.
    Szkoda mi nie spożytkować wszelkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół."
    To świetnie koresponduje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehee, dobre :)
      Tak, ja też z pewnością straciłam kilku przyjaciół przez nieumiejętność trzymania języka za zębami.
      Teraz robię to częściej, ale jeśli święty Tomasz musiał się o to modlić, to obawiam się, że czeka mnie jeszcze wiele pokus :)

      Usuń
  7. Dowiedziałam się onegdaj, że to nie Sokrates powiedział, co nie zmienia faktu, że mądrze. I Ty też mądrze. Bardzo na czasie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :)
    Strach pisać cokolwiek, ale co tam, do odważnych świat należy!

    W internecie jesteśmy .. a właściwie uważamy się za "bezkarnych bogów" "specjalistów od wszystkiego", bo przecież wujek google wszystko wie i zawsze podpowie. Piszemy co nam ślina na palce przyniesie. Bezkarnie, bezrefleksyjnie.. jednocześnie oburzając się gdy ktoś odpłaca nam tą samą monetą... hipokryzja? Chyba wszyscy jesteśmy nią po trosze skażeni.
    Osobiście staram się nie krytykować bezmyślnie, ale nie uciekam też od konstruktywnej krytyki. Czy to wada? Z mojego doświadczenia wynika, że taka konstruktywna krytyka przynosi więcej dobrego niż poklepywanie po plecach. Ale to dygresja nie na temat!

    Uff..

    Przesyłam dobre myśli. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobry tekst, dający do myślenia. Sama staram się nie krytykować innych,ale warto sobie przypomnieć dla czego warto myśleć co się mówi i pisze. Dzięki:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba sobie gdzieś napiszę przed oczami, może na kalendarzu- ludzie pieprzą głupoty bez opamiętania !!! - Często o tym zapominam, no i boli, no bo może mają rację?? Pewnie że po chwili refleksji, zdaję sobie sprawę że to przeważnie bzdury. Ale pierwsza reakcja - no naprawdę przykro. Pozdrawiam cieplutko w ten mróz <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam raczej problem z mówieniem co myślę, nawet jak ktoś mnie regularnie krzywdzi.. Musi często minąć wiele czasu, sporo granic zostać przekroczonych, i wtedy zaczynam być naprawdę przykra. Nie lubię tej cechy w sobie, takiego chowania uczuć. Chciałabym czasem komuś odpysknąć, lub zwrócić uwagę.. policzyć na palcach jednej ręki ile razy się odważyłam. Wiem że wpis nie do końca o tym, raczej by myśleć co się mówi komuś...ale ja niestety za dużo myślę :( a mam raczej pecha do ludzi... i pecha do własnego charakteru, jak mi ktoś na ulicy powie: "patrz!jak ona mogła taką czapkę ubrać!", "jaki masz gruby tyłek", itp.. to potem miesiąc przeżywam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu,
      nad tym można pracować i bardzo do tego namawiam.
      Takie myślenie zatruwa nam życie i naprawdę szkoda nas na to, żeby zamartwiać się byle głupstwem.

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)