Odstaję od innych. I wiesz co? Jestem z tego duma!

/
33 Komentarzy


Chcemy być tacy jak wszyscy. Nie odstawać, bo to boli. Jeśli nie jesteś z nami, to jesteś przeciw nam. Czy jednak to, że odstaję i nie jestem taki jak wszyscy nie może być powodem do dumy? 


Do tego, że nie kojarzę celebrytów, gwiazd seriali i popularnych historii porywających miliony już przywykłam. Że odcinam politykę i jałowe spory nie bardzo już wiem kto, co i o co też. Ale że w internecie, w którym w końcu w dużej mierze żyję nie kojarzę zjawisk, które zebrały publiczność rzędu 10 czy 40 milionów ludzi, to mnie zdziwiło. Naprawdę. 

Zawsze miałam poczucie pewnej odrębności od tłumu i nigdy za tłumem nie szłam, ale nie zawsze się z tym dobrze czułam. 

Pamiętacie bajkę o "Brzydkim Kaczątku"? Wyrzutku, który nie pasował nigdzie, wyruszył w drogę bo coś go gnało? 

Wiele osób się tak czuje. Jakby wylądowało na planecie Ziemia, wśród swojej rodziny, znajomych, ale na litość boską! To nie ta stacja! To nie to miejsce! O co w tym do cholery chodzi?! 


Czy naprawdę musimy PASOWAĆ?

Ten mit, że trzeba pasować, nie odstawać od reszty wziął się trochę z natury, a bardziej z potrzeby kontrolowania naszej aktywności i zachowań. Ludźmi, którzy boją się wykluczenia, tego że stado ich odrzuci i zostawi znacznie łatwiej jest sterować. 

W czasach plemiennych, w starożytności, jedną z największych kar było wykluczenie i wygnanie. I my się tego nadal boimy, nawet jeśli dzisiejszą formą ostracyzmu jest tylko usunięcie ze znajomych na fejsie. 

Jakie to ma konsekwencje? Ludzie potrafią przeżyć całe życie nie w swojej skorupie, w jakimś ciasnym ubranku, które ktoś im założył. 

Tak właśnie działają te wszystkie "trzeba", "musisz", "nie ma innego wyjścia", "wszyscy tak robią".  

A przecież tak naprawdę nie ma opcji, żebyśmy wszyscy byli identyczni i żeby każdy z nas potrzebował tego samego. 


Nie każde miejsce do którego pasujesz, jest tym do którego przynależysz. 


Tłum jest głupi

Rzuć kamieniem w tłum, a zawsze trafisz w głupca - mówił Mark Twain, a Waldemar Łysiak dodawał, że tłum jest tylko chwilami niebezpieczny,  bo głupi to jest zawsze. 

Osądy tłumu, opinia gawiedzi, to zawsze przeciwne bieguny. Jedni mówią, że super, a inni że tragedia. Jeśli się tego słucha, można dostać rozdwojenia jaźni. 

Tłum składa się z jednostek, ale jednostka przestaje istnieć w tłumie. Dla jednych to straszne, a dla drugich wygodne. Zdejmuje odpowiedzialność, zwalnia od myślenia, daje poczucie przynależności i wspólnoty. Ale także zniewala. I odbiera prawo do decydowania o swoim życiu i przeżywania go w sposób dobry dla nas i dla świata. 


Czy naprawdę trzeba się bać tego, że się odstaje od innych? 

Nie, to jest wymyślony strach, coś co zostało nam zaszczepione, a więc także coś czego można się oduczyć. 

Kiedy jesteśmy dziećmi nie przejmujemy się tym co inni o nas pomyślą. Przynajmniej do pewnego czasu. Potrzeba przynależności pojawia się zwykle na początku szkoły podstawowej i faktycznie bywa bardzo intensywna. Im mniejsza pewność siebie i poczucie własnej wartości tym silniejsza. 

Być sobą, dawać z siebie to co najlepsze, a nie to czego może akurat ktoś oczekuje i wymaga, to jest i tak najpiękniejsza forma daru. Nic lepszego nie mamy. 

Udawanie że jest się kimś innym niż się jest, to koszmarna strata potencjału i energii. Czegoś unikalnego co każdy z nas ma. 

Zawsze lepiej być oryginałem niż kopią, prawda? 


A jak nie odstaję, idę za tłumem i ciągle nie wiem kim jestem? 

Szukaj. 

Clarissa Pinkola Estes, która porusza temat „wyrzutków” w „Biegnącej z wilkami”, pisze: „Jeśli próbowałaś się wtłoczyć w jakiś szablon, ale ci się to nie udało, to masz prawdopodobnie duże szczęście. Może i jesteś wyrzutkiem, ale ocaliłaś duszę. (…) Bez porównania gorzej jest tkwić tam, gdzie nie mamy czego szukać, niż tułać się przez jakiś czas w poszukiwaniu psychicznego kontaktu jakiego nam trzeba. Szukanie swojego miejsca nigdy nie jest pomyłką. Nigdy”

Ja też uważam, że nigdy. 

I chociaż długo szukałam drogi do siebie i do pozbycia się wstydu, że nie jestem taka jak wszyscy to dziś mogę z mocą powiedzieć, że było warto. 

I że to bardzo dobre uczucie. Którego wszystkim życzę. Bo wtedy już nic się naprawdę nie musi. Reszta jest wyborem. 



Zobacz również

33 komentarze:

  1. Świetny tekst... a poza tym ja też nie znam ani gwiazd światowej sławy, ani celebrytów, ani nie oglądam tv :) Ubieram się po swojemu, w to co jest wygodne a nie modne :) I dobrze mi z tym. Jednak jest we mnie jeszcze ta cząstka, która chce przynależeć, nie odstawać za bardzo. Myślę, że to co napisałaś o dzieciństwie jest bardzo ważne - że im mniejsza pewność siebie tym poczucie przynależności silniejsze. I tu znów powraca temat miłości i akceptacji - im więcej rodzice mają ich w sobie, tym więcej ma ich dziecko... Czekam z niecierpliwością na tekst o pracy z wewnętrznym dzieckiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się napisać go w przyszłym tygodniu...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Zgadzam się, że trzeba wybierać. Pewnie Małgosia dobrze wybiera przez większość czasu. Są jednak pewne normy i zasady, które warto wybrać, ponieważ nam służą. Nie szkodzi, że to normy powszechne.
    Małgosiu, na przykład interpunkcja? Czy nie stosujesz jej zasad, aby nie czuć się wtłoczoną w tłum? Nie stracisz oryginalności, mądrości i swoistości własnego jestestwa, że tak to ujmę :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.
      Złośliwości sobie darujmy, nie mam na nie ani ochoty, ani miejsca tutaj.
      Jeśli brak przecinka waży komuś nad przekazem, to ja myślę, że nie ma sensu się do niczego zmuszać.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Dziekuje, Malgosiu :) I nie przejmuj sie trollami :) To co najbardziej w Tobie kocham, to spokoj i cieplo. Fajnie jest przeczytac wpis, ktory jest stwierdzeniem faktow, a nie ciezkim egotripem. Mam dwie muzy zyciowe, Ciebie i Alchemie Kobiecosci. Dzieki wam niestraszne mi zycie i bycie kobieta. Dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga,
      dziękuję :) <3
      Miło być muzą :)
      Wczoraj na spotkaniu autorskim w ramach Macierzyństwa bez Photoshopa, jedna z Pań, która widziała mnie po raz pierwszy też powiedziała mi o tym cieple i że na zdjęciu w książce wyszłam tak groźnie, co całkiem jej ze mną nie rezonuje ;)
      A co do spokoju: tak, mam, taki mimo wszystko. I bardzo go sobie również cenię :)
      Pozdrowienia, wszystkiego dobrego!

      Usuń
  4. Nazwałyście tutaj trollem kogoś, kto zapytał o interpunkcję? Mnie to też trochę przeszkadza, bo na pewno czytałoby się lepiej, gdyby była. Aż mnie zmroziło, że na tym wspaniałym blogu taki zgrzyt wyczytuję. I brak zrozumienia i zjeżenie się wobec kogoś, kto właśnie nie dał się wepchnąć w tłum pełen wyłącznie pozytywnych zdań o Małgosi, a wyraził swoje zdanie. Dziwnie się poczułam. Przykro mi. Też pozdrawiam. Kasia M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu,
      Tobie się podoba taka forma zwrócenia uwagi jak wyżej?
      To trochę tak jakbyś przyszła w gości i od progu mówiła nie o tym, że gospodyni Cię miło wita, przygotowała ciasto i nawet częstuje herbatą, ale co począć ma brudne okno. A i jeszcze byś sobie z niej pokpiła, że to pewnie taka nowa moda na brud, bo podobno teraz taka nonszalancja panuje.

      Jest wiele możliwości zwrócenia uwagi. Można na przykład napisać. Ta Anonimowa wyżej nie wydaje mi się najzręczniejsza, ani nie jest grzeczna.

      Nie oczekuję samych pochwał, ale też nie bardzo widzę sens dyskutowania o tym że jest źle i czegoś tam nie mam. Czasem się zdarza, że ktoś znajdzie błąd i do mnie napisze i zawsze wtedy dziękuję i poprawiam.
      Staram się bardzo. Jeśli ktoś tego nie rozumie, uważa że powinno być idealnie, to niestety nie mogę tego obiecać. Nie pracuje ze mną 5 osób, nie mam redakcji, korektorki, ani 2 pomocników.
      Nie myli się tylko ten kto nic nie robi, a ja robię sporo. Nic więcej na dziś dzień nie mam do dania.

      Usuń
  5. jest nas więcej takich niepasujących:) i nie piszących przecinków i o zgrozo nie używających wielkich liter... mi kompletnie ale to kompletnie nie przeszkadza brak interpunkcji, mam na tyle wysokie IQ,żeby zrozumieć sens wpisu:) ale jak widzisz i tu chcą cię wcisnąć w ramy schematy zasady itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lorko,
      żeby nie było, nie mam nic przeciwko interpunkcji.
      Czytam wpis przed publikacją kilka, kilkanaście razy. Mogłabym pewnie poświęcić na to więcej uwagi. Zgadzam się.
      Ale jeśli mam wybrać przecinki, a np. odpowiedź na maila komuś kto do mnie napisał i prosi o wsparcie, odpowiedź, radę, cokolwiek, to wolę zrobić to. Nawet bez przecinków.
      Albo iść odpocząć.
      To nie jest nonszalancja, po prostu nie jestem w stanie zrobić wszystkiego i nie mam zapędów do tego aby być w tym wszystkim co robię perfekcyjna.

      Usuń
    2. rozumiem doskonale, ale akurat trafiłam wczoraj na drugi wpis w sieci, gdzie anonim się czepiał niby grzecznie, niby życzliwie ..nie cierpie po prostu jak ktoś pod przykrywką , niby kulturalnie dosrywa.. to takie owijanie gówienka w złotko..czujesz ,że śmierdzi no ale się błyszczy , więc jak zareagować. Mi się Twoja reakcja bardzo spodobała. rzeczowo, asertywnie.. na drugim blogu , autorka zrobiła wpis przepraszający czytelników. za interpunkcje, za brak wielkich liter , obiecała POPRAWE.. i ok takie jej decyzja. prowadzi firmę, wiec wiadomo klient nasz pan.. zadziwiającym jest dla mnie tylko to ,ze tego typu komentarze pisane są anonimowo lub z zakladanych na tą okazję kont. Czytelnik oczekuje od ciebie czegoś, ale nie ma cywilnej odwagi podpisać się swoim imieniem, nazwiskiem, pokazać twarz.. zawsze komentuje zalogowana, nawet jak mnie cos wkurni.. dlaczego mam się ukrywać i wstydzić swojego zdania..

      Usuń
    3. Lorko,
      tu mam podobnie.
      Mogłabym zablokować możliwość komentowania anonimowo, ale póki co nie widzę takiej potrzeby, chociaż może się to kiedyś zmieni.
      Czasem piszę tutaj o sprawach trudnych, skomplikowanych i wiem że ludzie mają potrzebę dzielenia się swoimi historiami, niekoniecznie pod imieniem i nazwiskiem.
      Co do oczekiwań to chyba w ogóle temat na osoby wpis.
      Internet to specyficzne miejsce.
      Dlatego podałam wyżej ten przykład o brudnych oknach. W twarz mówi się mniej niż w przestrzeni internetu, zwłaszcza jeśli się wydaje, że nikt nie wie skąd się wzięliśmy i kim jesteśmy.
      Ostatnio otworzyłam folder z wiadomościami filtrowanymi na FB i to było dopiero pouczające doświadczenie ;)
      Zostawmy to, myślę że wyjaśniłam na tyle na ile to jest konieczne.
      Serdeczności!

      Usuń
  6. Wracam do domu, czytam ten text w metrze...I tak mi sie lekko zrobilo bo droga 'nie podazania za tlumem' nie nalezy do latwych czy wygodnych. Kiedys moj polonista powiedzial, ze w zyciu najtrudniej bedzie nam pozostac soba. Jedno z najwazniejszych zdan ever. A interpunkcji ucze sie cale zycie, nie tylko tej w j. Polskim :) sciskam

    OdpowiedzUsuń
  7. I wszystko wraca do poczucia bezpieczeństwa we wczesnym dzieciństwie, niestety :( Potrzeba przynależności do jakiejś grupy... Ważne tematy poruszasz Manufakturko <3

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja jestem "outsiderką" tak ostatnio o sobie usłyszałam i na początku mnie to ruszyło, ale później pomyślałam, że wolę być "outsiderką" niż przycinać sobie nogę to za małych pantofelków, o których już kiedyś pisałaś... jeszcze się ze sobą miotam, jeszcze walczę i poddaję się tłumowi... ale widzę, że coraz głębiej zaczynam doświadczać siebie, i coraz mniej mi to ciąży, wolę być "inną" sobą...niż tłumem, wszystkimi, i "niczym". Buziaki Małgosiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,
      bo to przystosowanie oznacza bardzo często okaleczenie siebie.
      Jeśli poszukać przeciwieństwa outsidera to trzeba by napisać: konformista, trybik - a to chyba dopiero trudno nazwać komplementem.

      Usuń
  9. To bardzo pożyteczny i krzepiący wpis. Jednak jak tak czytam i myślę, dochodzę do wniosku, że złoty środek jest naprawdę istotny. Obecnie wiele się mówi o indywidualizmie, jego zaletach, o konieczności otwierania umysłu, potrzebie poszukiwania siebie, prawie do bycia sobą i tak dalej. Czasem mam wrażenie, że jest to mocno akcentowane i może dawać trochę inny skutek od zamierzonego. Wszystkie Panie w powyższych komentarzach podkreślają wartość owej "inności", dążą do niej, sławią bycie sobą. Czy nie grozi to czasem zbytnim odejściem od potrzeby poszanowania norm społecznych, zasad i dobrych praktyk w relacjach? Czy nie grozi to zapomnieniem o empatii i zrozumieniu? Wszak ja i właśnie ja mam pierwszeństwo, rację, prawo, chęć... i tak dalej.
    Oczywiście, jedno nie wyklucza drugiego. Można być empatycznym, pomocnym i stawiać granice, by pozostać sobą. To bardzo pożądane. Ale jak to bywa - czasami ma być dobrze, a wychodzi, jak zawsze.
    Pomyślałam sobie też o tym, że obecnie na fali - być może to tylko moje odczucie - rozwoju osobistego, poszukiwania i ugruntowywania w sobie poczucia tego bycia sobą, zaczynamy odrzucać innych, stawiamy swoje dobro nad dobro wspólne. Tyle jest rozwodów, konfliktów w pracy - każdy uważa, że ma rację, bo ma prawo, bo jego zdanie jest ważne, bo ma prawo go bronić, bo nie musi się naginać. Tak, jakby to było coś z gruntu niewłaściwego albo złego.
    Chciałabym, żebyśmy nie zapominali o tym, że broniąc swego JA nie możemy przeciwstawiać swojego interesu innym, ponieważ tu już blisko do antagonizmu - oczywiście w myśl pojmowanego prawa do siebie.
    Czy to nie będzie niebezpieczne, gdy kultywując prawo do bycia sobą i głoszenia tego, co nasze, damy się ponieść, by zapomnieć, że inni robiąc podobnie też uważają, że mają do tego prawo?
    Przeczytałam wpisy odnośnie tej nieszczęsnej interpunkcji i taki paradoks odnalazłam. Ciekawe, czy słusznie.
    Ktoś dał wyraz swemu - nie wiem - rozczarowaniu, chciał pokazać, że wie i umie lepiej - pokazał, że w zgodzie z sobą dezaprobuje brak przecinków, które pewnie - w odczuciu komentującego - miałyby pomóc. W odpowiedzi też otrzymał dezaprobatę. Ale zobaczmy - i "obrońca przecinków" i Małgosia oraz jej obrońcy odwołali się do norm ogólnych - zasady interpunkcji, bycie grzecznym i zręcznym, nawet ktoś zrobił przytyk do IQ...
    Tak sobie pomyślałam, że nawet bycie innym opiera się o bycie według jakichś zasad. Bo wybiera się pójście swoją drogą przeciwstawiając to czemuś istniejącemu - zasadom, normom.
    A one nie są złe. I każdy też je inaczej pojmuje. Dlaczego? Bo każdy jest inny. Z gruntu każdy jest sobą. Po prostu.
    Uffff..., mam nadzieję, że udało mi się ująć w słowa trafnie to, co chciałam tutaj powiedzieć.
    Trzymajcie się Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja myślę, że to niekoniecznie jest tak, że Ci którzy szukają siebie robią to czyimkolwiek kosztem. To nie tak. Jeśli już to własnym, chociaż przecież będą wyjątki i tego się nie da zamknąć w ramach zdania czy nawet całego eseju.
      Dużo się mówi o egoizmie, o tym że ludzie robią coś kosztem innych. Tyle że ja obserwuję, że jeśli coś takiego się dzieje, to wcale nie jest dlatego, że ktoś szuka siebie czy chce być sobą. Ci potencjalni outsiderzy to raczej wrażliwcy, którym tak często trudno odmawiać czy przestać spełniać czyjeś bezsensowne oczekiwania, że wolą poświęcić siebie, niż narazić się na to, że ktoś powie, że myślą tylko o sobie. Większość z tych osób musi się uczyć stawiania granic i zdrowego egoizmu.

      Usuń
    2. Ja zrobiłam przytyk do IQ, wiesz mam w otoczeniu osobę, która nagminnie poprawia. użyjesz źle słowa, zostajesz poprawiony. Jest to wręcz niesmaczne i mało kulturalne, jednak osoba ta ma bardzo wiele do powiedzenia na temat kultury i zachowania innych. widzimy źdźbło u innych ale u siebie belki ani tutu.. z czystej ludzkiej życzliwości , wchodząc na czyjś blog, czerpiąc niesamowicie pozytywną energię z wpisów po prostu kulturalnie przemilczałabym sprawę błędów. A już na pewno nie wbijałabym szpileczek typu " Nie stracisz oryginalności, mądrości i swoistości własnego jestestwa, że tak to ujmę ".. oczywiście bardzo kulturalnie napisane i wlasciwie nie ma sie czego przyczepić, ale dla mnie to brzmi:" korona ci z głowy nie spadnie jak zaczniesz stosować poprawną polszczyzne, od tego nie zgłupiejesz" nadimpretuje? chyba nie , skoro nie tylko ja to zauważyłam..

      Usuń
    3. Ja mam taką osobistą zasadę, której nauczyłam się od mądrego człowieka. Jeśli mam o kimś, komuś coś dobrego do powiedzenia, to mówię to publicznie i głośno. Jeśli mam przytyk, wadę, coś do wytknięcia czy do zwrócenia uwagi, a uważam, że to ważne naprawdę to robię to w cztery oczy. I jak najbardziej merytorycznie. Bez owijania w złotko i na pewno bez kpiny. Fantastycznie działają także 3 sita Sokratesa:
      Zanim cokolwiek mi powiesz, przesiej to proszę przez trzy sita. Zastanów się najpierw, czy to co masz mi do powiedzenia, jest na pewno, bez żadnych wątpliwości prawdą?

      Czy jest to przynajmniej dobre? Może przynajmniej pożyteczne? Czy jest konieczne aby to powiedzieć?
      Jeśli nie jest to ani dobre, ani prawdziwe, ani konieczne - to po co o tym gadać??

      Usuń
    4. Ach, w tym komentarzu było fajne co innego. Zostawmy już te przecinki i wrażliwość na uwagi.
      Temat przynależności jest super. A mnie się spodobało, że ktoś to skomentował przewrotnie.
      Żeby nie należeć, trzeba wiedzieć do czego. Ale nie uciekniemy od tego. A inni mogą wybierać inaczej. Chyba wyraźnie o to chodziło.
      Szkoda, że nie wszyscy mądrzy piszą bloga. Szkoda, że niektórzy tylko komentarze :)
      Strzałka!
      I sorry za anonimowy komentarz, ale nie mam konta google i tych innych rzeczy, bo się na tym nie znam. Internet jeszcze dla mnie jest czarną dziurą.
      Dzięki też za to, że jeszcze można być anonimowym.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  10. Ja bym nie negowała tej potrzeby przynależności, myślę, że ona jest jedną z ważniejszych naszych potrzeb. A przynależność, to też oddanie części siebie na rzecz innych, czyli "popuszczenie" z tego naszego indywidualizmu.
    Pytanie tylko do czego chcemy przynależeć, kogo chcemy obok siebie i z czego możemy bez szkody dla siebie popuścić. Tutaj mamy wybór.

    Bo mało kto z nas miałby siłę iść tą swoją własną drogą, gdyby na niej był kompletnie sam.
    Ktoś znany powiedział (kto?), że jeśli uważasz, że świat nie obejdzie się bez ciebie, to się mylisz, ale mylisz się też, gdy sądzisz, że ty obejdziesz się bez świata.
    Bo może i tłum jest głupi, ale przecież wiadomo od dawna, że w kupie siła!;)
    I tego się trzymajmy tworząc, bądź przynależąc do kup, które nam odpowiadają:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz w tym, że nie każda kupa jest nasza ;) Chyba największa rzecz w tym ;) Jakkolwiek to brzmi.

      Usuń
    2. Napisałam to w ostatnim zdaniu właśnie, to najważniejsze!:)

      Usuń
    3. Dorodną kupę sama stworzyłaś, właśnie tutaj:D

      Usuń
  11. Hehe, SOWO, ale że my wszyscy tu w kupie, tak? ;) Bo trochę mnie ta metafora niepokoi jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra kupa przyczynia się do naszego dobrostanu - nie ma powodu do niepokoju:D

      Usuń
  12. Haha, love :)
    Komentarze pod tym wpisem zaiste zboczyły z prawowitej ścieżki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skąd, cały czas jesteśmy w temacie, kwestia tylko skojarzeń, a te jak widać, mamy wyrobione od dzieciństwa;)

      Usuń
  13. A ja wybieram. Kiedy to dobre, ważne i potrzebne - wybieram przynależność do grupy ("nec Hercules contra plures"), jednak zawsze w granicach bycia sobą. Idę swoją drogą, mam własne zdanie, choć nie zawsze muszę je głośno wypowiadać:)
    Dobrze być sobą.
    Dobrze być oryginałem, nie kopią - nawet, jeśli ceną czasem bywa samotność.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzeba być zawsze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie tlum jest niebezpieczny zawsze. Tlum kieruje sie swoimi, czasami niobliczalnami zasadami i ... jednostka w tlumi pozwala sobie na wiecej, bo... jest "kryta" i "wspierana" parze tlum. Trzeba duzo odwagi i wiary w siebie by odstawac i ... szukac swojej Drogi. Pozdrawiam cieplo i serdeczeni.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)