Nikt z własnej woli nie idzie na dno

/
22 Komentarzy


Łatwo jest ocenić drugiego człowieka. Łatwo jest powiedzieć, że jest zły, że wariat. Trudniej zobaczyć w nim kogoś takiego jak TY i ja. Kogoś komu nie wyszło. Kogoś kto cierpi. Granica naszego własnego cierpienia oddziela nas od ludzi, którym nie wyszło. Bo wiemy, że sami mogliśmy być na ich miejscu. Kto wie naprawdę co nas uratowało? Może ta odrobina współczucia i miłości? Może to, że ktoś nami tak do końca nie wzgardził?



Kiedy pociąg zatrzymał się na stacji, zrobiło się pusto. Wsiadł i zajął miejsce, bez słowa. Dopiero gdy podniósł oczy do góry zobaczyłam kropkę przy powiece. Ręka mu drżała i schował ją pod udo. Szczupły, zniszczony słońcem, w wyprasowanych spodniach. 

Dreszcz przebiegł mi po plecach i nie zdążyłam nic powiedzieć gdy wydukał cicho: 

- Pani siedzi, Pani się nie boi. 

Emerytka w rogu zamieniła się w słup soli, tylko oczy biegały w tą i z powrotem, jakby chciały uciec, tylko granice źrenic nie pozostawiały wyboru. Napięcie wisiało między nami i kiedy zapytałam gdzie jedzie i czy chce bułkę, popatrzył na mnie inaczej. 

- Za zabójstwo, 25 lat siedziałem. Za zabójstwo. Tak, Pani zostanie, Pani się nie boi. Ojca zabiłem. Pani zostanie. Tak się stało, nie ma co do tego wracać, ale wracam codziennie. 27 lat miałem. Mówili, że ze szczególnym okrucieństwem, ale przecież to nie tak. Nie broniłem się bo i po co. Pani, i tak by mnie nikt nie słuchał.  Kiedy to się stało, umarło i coś we mnie. Ojciec nas lał bez litości. Takie były czasy, ojciec wojnę przeżył, chyba mu się w głowie coś porobiło. Śniło mi się nieraz, że to sam diabeł przyszedł do domu, a to tylko ojciec wracał. I tak latami. 

Jak mnie zamknęli, przestałem mówić. Słowa we mnie umarły. Nie miałem siły nic powiedzieć, tak było z 5 lat, a potem to już mi było wszystko jedno. 

Jadę do domu, chociaż tam wszyscy dawno pomarli. Jadę, gdzie mam jechać?

Wie Pani co w tym jest najgorsze? Że ja nie żyję już 25 lat. I że muszę z tym żyć. 

***

Franek robi wszystko, żeby na niego patrzyli. Ostatnio znalazł na śmietniku dziecięcą maskę słonia, taką z trąbą. Zakłada ją wszędzie i prawie się nie rozstają. Chodzi w niej do Biedronki po dwie bułki za 68 groszy. Chodzi w niej na darmowe obiady. Nie żebrze, ale czasem ktoś coś wrzuci. 

- Chociaż dzieci się śmieją - mówi. - Wcześniej byłem niewidzialny. Odsuwali się ode mnie i patrzyli przez mnie jak przez powietrze. 

- Teraz chociaż mnie widać. Teraz chociaż się śmieją. Bo przecież jestem, zobacz, że jestem. Jeszcze jestem. 

Kiedy zdejmuje maskę i siada na murku żeby zjeść bułkę, widzę że wesołość go opuszcza.  - Nikt z własnej woli nie idzie na dno - mówi. A w jego oczach jest pustka. 


***

R. pije odkąd pamięta i między życiem, którego pragnął, a tym, w którym się dzisiaj budzi jest tylko czarna dziura tęsknoty. Nie do przekroczenia. Kiedy tam patrzy ogarnia go przerażenie i taki smutek, że musi się napić. Nie śpi od lat, bo kiedy zasypia ma wrażenie, że ta dziura podpełza do niego i gładzi go po skroniach. Jak się napije to nic mu się nie śni. 

- Nie tak chciałem, przecież nie tak chciałem - mówi. 

***

Nikt z własnej woli nie idzie na dno. Czasem się tam budzisz, a to co było wydaje się wymyślone. Czasem nie wiadomo jak się tam doszło. 

Nie oceniaj. 






Zobacz również

22 komentarze:

  1. Trudny temat Małgosiu, bo z jednej strony czasem znajdujemy się na dnie nie z naszej winy, ale z drugiej strony tylko my sami możemy wyjść z tego dna, albo przynajmniej w nas musi być chęć wyjścia stamtąd, wsparcie i pomoc są nieocenione, ale nic bez nas się nie wydarzy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam z tym problem... Bo zawsze mysle, ze ktos np. chory na raka walczy gdzies tam o zycie, ze ludzie maja rozne choroby itp. A ktos na wlasne zyczenie zaczyna sie staczac z powodu narkotykow i alkoholu. A tyle mogl/a.... Czasem z powodu uzalania sie nad soba. Trudny temat ogolnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alkoholizm, narkomania to też są choroby. Też mają swoje przyczyny. Ludzie wpadają w nie z różnych powodów. Czy na własne życzenie... Cóż. Myślę, że za łatwo nam przychodzi oceniać, a za żadko stać nas na zwykłą empatię.

      Usuń
    2. Nie znam nikogo, a znam wiele uzaleznionych osob, ktore zaczely pic lub brac narkotyki dla przyjemnosci. Na poczatku zawsze byl jakis problem. Czasami wydaje nam sie, ze to przeciez nie moze byc powod, zeby tak pic, ale kazdy z nas jest inny. Kazdy ma inna historie. Jedna osoba pokona sama demona z przeszlosci a druga nie.
      Dobrze, ze napisalas ten tekst. I wszystkie inne tez. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Im jestem starsza tym mniej oceniam. Staram sie zawsze spogladac na drugiego czlowieka przez jego pryzmat a nie przez swoj. Zycie uczy pokory. Dziekuje ze dzielisz sie z nami takze tymi trudnymi tekstami Malgosiu. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. zrozumienie jest trudne. dlatego większość ludzi ocenia.

    poruszające historie

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za poruszenie tego tematu.Ciągle w nas za mało miłości do drugiego człowieka, takiej zwyczajnej codziennej .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Spotykając ludzi nigdy nie wiemy na początku jaka historia za nimi stoi. Czasami łatwo byłoby ocenić i tylko wzmagać w tym człowieku wrażenie, że nikt go nie żałuje i że idzie na dno... I chyba niektórzy nie zrozumieją dopóki sami nie popełnią w życiu jakiegoś błędu.
    Trudny temat.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy jednak powinniśmy sami pójść na dno próbując pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie... to raz...
      dwa... nie oceniam nigdy i wszystko i wszystkich staram się zrozumieć. i płacę wysoką cenę za to.. ja próbuję zrozumieć a z tego nic nie wynika. może tyle że sama czasem tracę ochotę na życie i wiarę w cokolwiek
      a trzy... "Jedna osoba pokona sama demona z przeszlosci a druga nie." - oczywiście!! tylko nie zrozumiem nigdy, dlaczego ta która sama nie pokona nie uda się po pomoc? do specjalisty? tylko zamęcza siebie i jeszcze kilka osób, które są blisko...

      zawsze żal mi będzie ludzi,którzy się zatracają. zawsze uważałam, że jest jakaś przyczyna, że są chorzy.. że coś złego ich spotkało... ale - jak samemu pomóc i nie dać się wciągnąć w dół?

      Usuń
    2. Czasem się nie da już pomóc. Nawet gdybyś poszła także na to dno to i tak już nic nie da. Współczucie, żal i empatia, tak. Ale nie jesteśmy wszechmocni.

      Usuń
  8. Piękne, ktoś kiedyś powiedział, aktor i doszły samobujca " Zawsze myślałem że piekłem na ziemi jest samotność,ale okazuje się że jeszcze większym piekłem jest bycie z ludźmi którzy sprawiają że czujesz się samotny"... Słowa same umierają.

    OdpowiedzUsuń
  9. To wszystko nie jest takie biale i czarne. Nauczylam sie nie oceniac bo tak bardzo wiem jak zdeterminowani jestesmy miejscem i czasem w ktorym sie urodzilismy- jak inaczej byloy gdybym np. urodzila sie kobieta w Afganistanie. Jednak musimy tez ludzion przekazywac sile, wiare ze tak wiele jest w ich rekach, ze zycie jest ich odpowiedzialnoscia, ze ponosza konsekwencje swoich decyzji i wyborow. Sami jestesmy odpowiedzialni za znalezienie tego zlotego srodka w swoim zyciu w ktorym bierzemy odpowiedzialnosc za soje osobiste, wielowymiarowe piekno, ale nie jest to celem samym w sobie - celem jest otwarcie sie na swiat, bycie jak to piekne duze drzewo ktore przez swoja sile i moc moze pomoc innym.Czasem doslownie przez jakas pomoc materialna, czasem po prostu bedac inspiracja przykladem. Tutaj pieknie pisze o tym buddyjski nauczyciel: http://www.lionsroar.com/imagine-a-pine-tree-january-2012/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest pełno takich ludzi którzy z własnej woli poszli na dno. U mnie w bloku mieszkał Pan o przezwisku Rambo, który z własnej woli mieszka teraz pod krzakiem pod mostem. A czemu z własnej woli? Bo chciało się każdego dnia pić i nie chciało się żadnego dnia przepracować, więc nawet kiedy dostał mieszkanie po rodzicach sprzedał je i przepił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też się mu się "skądś" wzięło :( Potem może się utrwalić, jako styl życia. I wtedy trudno pomóc, bo on już tej pomocy nie chce. Empatia zawsze dobra jest :)

      Usuń
    2. Haniu,
      to chyba kwestia pewnej wrażliwości żeby na to patrzeć z tej strony i zobaczyć inną stronę medalu.
      Poza tym co pokazują dobitnie komentarze w różnych miejscach, ludzie nie wiedzą jak działa nałóg, jak wygląda specyfika uzależnienia. Ciągle się nam wydaje, że to tylko kwestia "chcenia, albo niechcenia" , tzw. silnej woli i umiejętności brania się w karby.
      Pisałam o tym więcej tutaj i bardzo polecam, bo to istotne sprawy:
      http://manufaktura-radosci.blogspot.com/2015/01/jak-dziaa-mechanizm-uzaleznienia.html

      Mechanizmy, które prowadzą do nałogu są niezwykle silne i nie dotyczą defektu woli, ale zmian w ludzkim mózgu.
      U osób uzależnionych dochodzi do zaburzenia procesów głównie w korze czołowej i nieprawidłowego wydzielania neuroprzekaźników. Są to zmiany trwałe, bardzo często nieodwracalne, dlatego tak trudno jest je kontrolować.

      Usuń
  11. Słusznie napisane, a czasem w biegu wracając ze szklanej korporacji do domu łatwo o tym zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Za każdym takim człowiekiem jest historia, ze wieloma dramat. Nam łatwo jest ocenić, to przychodzi szybko, automatycznie. Zrozumienie wymaga empatii, zatrzymania się, a przecież co mnie to obchodzi... więc wolimy skwitować to słowami - ma co chciał, przecież nikt mu nie nakazuje tak żyć. To, ze my radzimy sobie z czymś i to nas nie załamuje, nie oznacza, że każdy sobie z tym poradzi. Myślimy sobie, mam problemy, mam też trudne sprawy za sobą, a nie śpię w rynsztoku i znów przypinamy łatkę. To nie jest proste, to nigdy nie jest czarno-białe. Przejdz się w mych butach, zanim mnie ocenisz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I weź moją przeszłość i dziedzictwo. Nawet tą której nie jestem świadom,która zapisała się w mojej niepamięci.. Tak Madziu, dokładnie tak.

      Usuń
    2. Tak Małgosiu mamy w sobie takie dziedzictwo i czasem musimy walczyć z demonami, o których nic kompletnie nie wiemy.

      Usuń
  13. Nie mogę się zgodzić, że dno nie następuje z własnej woli. Mam przykład w domu.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)