Neurotycy są wśród nas

/
8 Komentarzy


Pewien psychiatra zapytany o to jak odróżnić pacjenta w szpitalu psychiatrycznym od lekarza, odpowiedział, że chyba tylko po fartuchu, ale nie jest to zbyt pewna metoda, bo fartuch łatwo wyrwać. W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy trochę wariatami. I większość z nas jest mniej lub bardziej neurotyczna. 



Neurotycy to ludzie o bardzo wyostrzonej wrażliwości układu nerwowego, która jeśli nie wziąć jej odrobinę w ryzy i nie opracować rozsądnego planu działania, bardzo daje się we znaki. Przede wszystkim samemu neurotykowi, który cierpi i nie bardzo wie czemu, ale także całemu jego otoczeniu.


Znacie ludzi, którzy są jak rozedrgana kula? Którzy wiecznie pakują się w jakieś tarapaty? Wiecznie drżą przed czymś, przed czymś uciekają, albo nadmiernie ekscytują się, żeby po chwili totalnie stracić zapał? Boją się, albo nie boją wcale, w kółko coś zaczynają i przerywają, ostatnie słowo jakim można by ich opisać to "spokojny"? To zapewne neurotycy.  Nawet jeśli są cisi i stoją w miejscu to w ich towarzystwie czujesz się jakby coś latało Ci koło głowy i masz ochotę machać rękami, żeby się od tego "czegoś" opędzić. 

Jorge Bucay, psychiatra i terapeuta Gestalt, mówi, że neurotyk to taka osoba, która przez połowę życia zastawia pułapki, a przez drugą połowę w nie wpada. 

Dziś nie o tym jak wyjść z neurotyzmu, ale o tym, że życie z neurotykiem może być bardzo trudne i to z kilku powodów. 


Cechy neurotyków

Według wspomnianego już wyżej J. Bucay neurotycy to osoby przede wszystkim niedojrzałe (i nie chodzi tu oczywiście o ich wiek, bo można być niedojrzałym 70 latkiem), mające problem z odczuwaniem przyjemności a czasami zupełnie niezdolne do niej, charakteryzujące się słomianym zapałem i mające problem z rozróżnieniem świata zewnętrznego od wewnętrznego. 

Neurotycy żyją w świecie chaosu, ten chaos jest ich częścią stałą i udziela się wszystkim wokół. Jeśli do tego dodać nadmierną emocjonalność (w różnych obszarach), wyolbrzymianie albo bagatelizowanie problemów, krytykanctwo, dążenie do władzy i kontroli (bo daje pewne złudne poczucie bezpieczeństwa, panowania nad sytuacją), dochodzimy do obrazu prawie kompletnego. 

Neurotyczna chwiejność, labilność emocjonalna wynika z lęku i pragnienia miłości, ale paradoksalnie prowadzi w zupełnie inne miejsce i rzadko ma szansę zaspokoić te nieuświadomione potrzeby. Trudno dostać prawdziwą miłość kiedy rzucamy się na kogoś z okrzykiem "kochaj mnie bezwarunkowo" i prawie dusimy go swoim ciężarem. 


Życie z osobami o skłonnościach neurotycznych bywa trudne


Jak żyć z neurotykiem? 

Wiele lat temu miałam koleżankę, która zachowywała się tak, jakby żyła na rollercoasterze. Potrafiła z dnia na dzień wszystko rzucić, mimo że tydzień wcześniej zdawała się być zachwycona, zakochana, w pełni spójna ze swoimi wyborami. Nagle zmieniała zdanie i zaczynała coś kompletnie nowego, z kimś innym, w innym miejscu, na dokładnie odwrotnych zasadach.  To była jazda od chmur do samego piekła. Raz tutaj raz zupełnie gdzie indziej. Jeździłam tak z nią, jako towarzystwo, bo wtedy wydawało mi się, że tak wygląda przyjaźń i że jestem jej to winna. Na początku to było nawet zabawne, ciekawe i wciągające. Poza tym czułam się potrzebna - też coś z tego miałam. Któregoś dnia jednak, tak jak na prawdziwej kolejce bez hamulca poczułam, że jeszcze chwila i nie wytrzymam. Mówiąc kolokwialnie (pardon le mot) po prostu się porzygam. 

Wysiadłam. Życie z neurotykiem bywa trudne, bo może to być związek szalenie destrukcyjny. Nie ważne czy mówimy o partnerze, rodzicu czy znajomym z pracy. 


Sposób na neurotyka

Nie mogę Ci doradzać, kimkolwiek jesteś, nie mam prawa, ani nawet ochoty, ale mogę Ci napisać, co z pewnością nie poprawi Twojej relacji z neurotykiem i nie ulży Ci jeśli tak jak ja kiedyś jedziesz na kolejce, która nie chce się zatrzymać i czujesz mdłości. 

Staranie się bardziej z pewnością nie pomoże. Neurotyk nie zna pojęcia "DOSYĆ", a już z pewnością empirycznie go nie rozumie. Dziś może być do rany przyłóż, a jutro zamieni Twoje życie w piekło. 

Ze względu na stale towarzyszący mu lęk, wrażliwość czy nadwrażliwość na odrzucenie, daleko posuniętą potrzebę miłości oraz bezwarunkowej akceptacji, neurotyk, który nie ma świadomości problemów i nie chce z nimi pracować, zazwyczaj nie jest w stanie nawiązywać stałych i dobrych związków. Taka osoba w parterze widzi rodzica. Dlatego za jego pośrednictwem i często jego kosztem kompensuje sobie wszelkie braki i podwyższone napięcie.

W związki z neurotykami wchodzi dość szczególna część z nas. To osoby, które z różnych względów dobrze czują się w roli "pomagacza", tego, który nawróci na właściwą ścieżkę, ogarnie i zabezpieczy neurotyka przed nim samym. Oczywiście w praktyce to nie działa, a bywa że niszczy nam życie. Zwłaszcza kiedy dajemy się wpędzać w poczucie winy, że nie dość się staramy. 


Czy neurotycznych zachowań można się pozbyć? Czy neurotyk może się zmienić? 

Oczywiście nie ma uniwersalnych recept, ale większość neurotycznych zachowań można kontrolować, albo niwelować, np. poprzez pracę z lękiem i ... przez zwykłą świadomość. 

Każdy z nas prawdopodobnie jest w jakimś obszarze swojego życia mniej lub bardziej neurotyczny. U jednej osoby to będzie 3 %, a u innej 30. 

U mnie bardzo neurotycznym zachowaniem było zamartwianie się i wpędzanie w lawinę złego nastroju z byle powodu.To wpływało na mnie i moje relacje.  Kiedy coś mi się nie udało, albo coś poszło nie po mojej myśli, np. spóźniłam się na pociąg i musiałam czekać godzinę na następny, wręcz fizycznie czułam, jak narasta we mnie wściekłość i trudna do opanowania burza. W środku aż się trzęsłam. Z biegiem czasu nauczyłam się to kontrolować. Kiedy winda z nastrojem zaczyna niebezpiecznie szybko zjeżdżać w dół i wiem, że za chwilę już jej nie zatrzymam, wciskam STOP. Głęboko oddycham, odwracam moje myśli od złości, staram się skupić na czymś innym, zrobić coś miłego. To prawie zawsze działa. 

To nie rzeczywiste zdarzenia wpływają na nas i nasze samopoczucie, ale to co sami z nimi robimy i jaką rangę temu nadajemy. 

Trudno oczekiwać, że neurotyk z dnia na dzień porzuci zestaw swoich rujnujących życie praktyk i przyzwyczajeń, ale na pewno może nad sobą pracować. Jeśli jest cholerykiem, nie stanie się flegmatykiem, ale może się z powodzeniem nauczyć kontrolować swoją złość i wyrażać ją w sposób konstruktywny, a nie rzucając przedmiotami czy obelgami. 

Kluczem do zmiany jest jednak świadomość i wola. Jego - a nie Twoja. 

Zapamiętaj raz na zawsze: Nie ma takiej mocy, która zmieniłaby drugiego człowieka, jeśli on sam tego naprawdę nie zechce. 

Ostatnie zdanie dobrze stosować także do siebie. Uświadamiamy sobie wtedy dobitnie, że nikt nas za nas sam z siebie nie naprawi. Tylko my sobie możemy to zrobić. 



Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Przeczytałam z uwagą, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny tekst :) dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  3. Własną neurotyczność potwornie ciężko jest zobaczyć - szczególnie, jeśli jest mocno zaawansowana. Zdarza się, że prowadzi do ciężkich nerwic, z których równie ciężko jest się wykaraskać.

    Byłam takim człowiekiem... i nie wiedziałam o tym.
    Praca nad sobą zajęła mi 20 lat.
    Trafiłam też do dobrego lekarza.
    W ostrych słowach powiedział, czego mam nie robić, a to uratowało moją rodzinę.

    Dziś jestem zdrowa, choć mam świadomość skłonności.
    Żyję na pełnej petardzie, a z informacji zwrotnych wiem, że innym ze mną żyje się dobrze:)

    Neurotykom współczuję, ale od nich uciekam.
    Mam kilka takich osób w pracy.
    Ucieczka to jedyny ratunek, żeby zachować zdrowe zmysły.
    Nie jestem w stanie im pomóc.
    Muszę dbać o siebie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorothea,

      tak z pewnością. To bardziej jest takie poczucie, że coś mnie w życiu uwiera. Neurotycy, powiedzmy szczerze też nie są w tym stanie szczęśliwi. I to prawda, że to czasem praca na długie lata.
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  4. Jak zwykle świetny, życiowy tekst. Byłam kiedyś takim pomagaczem, w związku z neurotykiem. Czułam się jak w filmie Woodego Allena. Nieustanna jazda na karuzeli uczuć, manipulacja, osaczenie, a po zerwaniu prześladowanie przez prawie 2 kolejne lata. Po tej relacji trudno mi uwierzyć w to, że neurotycy mogą się zmienić. Współczuję wszystkim, którzy tkwią w takim związku. Obyście jak najszybciej się z niego wydostały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cała ja, niestety. Długi czas problem był nie nazwany i ciężko było mi żyć. Nie chciałam być zołzą ani sprawiać innym przykrości, nie chciałam wywoływać kłótni, konfliktów - to było silniejsze ode mnie. Wściekłość czułam fizycznie i potrafiłam jedynie wybuchnąć, aby sobie ulżyć. Słomiany zapał ciążył, bo nie potrafiłam nadać sobie długoterminowego kierunku. Jednego dnia byłam zachwycona nowym pomysłem na życie a drugiego szukałam już następnego celu, bo w poprzednim znajdowałam same dziury. Czytałam różne poradniki psychologiczne aby sobie pomóc aż natrafiłam na charakterystykę neurotyka i od razu wiedziałam, że to o mnie. Dziś praktykuję świadome bycie - staram się na bieżąco sprawdzać swoje reakcje aby móc w odpowiednim momencie zainterweniować. Duuuuuużo rozmawiam, ale łatwo nie jest. To codzienna walka i dzięki Bogu mam wsparcie w otoczeniu, mimo wszystko;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)