Najcenniejsza rzecz jaką matka może dać dziecku... Jeśli sama TO ma...

/
21 Komentarzy


Złe wiadomości sprzedają się lepiej niż dobre. Wiedza terapeutyczna w psychologii, w medycynie opiera się głównie na patologii, a nie na tym co dobre i normalne. Dlatego ciągle słyszymy o tym co może się nam w relacji z dzieckiem nie udać. A przecież tak wiele dobrego może się nam razem zdarzyć!

Jedną z najpiękniejszych rzeczy jest ... wolność. W miękkim połączeniu z granicami. 

Wielu z nas nie potrafi dać dzieciom wolności, a nawet jeśli daje, to tylko pozornie. Bo tam gdzie kończą się nasze wyobrażenia o tym jakie dziecko powinno być i jak powinno żyć, kończy się też nasza tolerancja i pojmowanie wolności. 

Wolność od - do nie ma wiele wspólnego z prawdziwą wolnością. To tak jakby zamknąć człowieka w dużej klatce w której może chodzić, skakać, jeść i pracować i mówić, że jest wolny. Wolny jest..  ale tylko do kraty. 

Prawdziwa wolność to samemu zdecydować czy chcę iść dalej. 


Czy jesteś jak Mama Muminka?

W książce o Muminkach, muminkowa mama pyta: "Gdzie idziecie?", a dzieci odpowiadają „A nie wiemy, gdzie pójdziemy tam pójdziemy”. A gdy po powrocie dopytuje – "Gdzie byliście?", słyszy – „Bardzo daleko i spotkaliśmy tam potwora”. 

Jak myślicie jak reaguje? Jak Wy byście zareagowali? Mówi: "Ależ świetnie sobie poradziliście!". 

Nie ma w tym niepotrzebnego strachu, nie ma zakazów i nakazów, nie ma czegoś co najbardziej dzieciom zatruwa życie: przekonania, że życie jest niebezpieczne, a świat zły i jedynym sposobem aby w nim przetrwać to być w ciągłej gotowości. 

Mama Muminka daje dzieciom wolność. Czy Ty jesteś w stanie dać jej choć trochę? 


Trudna sprawa z wolnością czyli scenariusz na dziecko

"Dawać wolność mogą tylko wolne jednostki. Więc jeśli mama czy babcia jej w sobie nie mają, nie przekażą jej córce czy wnuczce" - mówi Kasia Miller

Wolność to nie tylko "pozwalanie" na to, czy tamto, ale także akceptacja dla inności dziecka. 

"Dzieci czasami złoszczą rodziców swoimi pomysłami. Nie ma w tym nic złego. To normalne. Jednak rozczarowanie dzieckiem normą już nie jest bo to zafiksowanie się na tym, że ono jest nieodpowiednie. Wychowanie to nie lepienie dziecka na ambasadora czy tancerkę tylko towarzyszenie mu w dorastaniu" - mówi psychoterapeuta dr Tomasz Srebnicki.  

Dziecko to nie jest "nasz projekt", który należy zrealizować od "A do Z" rozliczając po kolei kolejne osiągnięcia. Indianie mieli nawet powiedzenie, które idealnie odzwierciedlało ideę dobrego wychowania:  "Naucz, nakarm i puść wolno". 

Czy Ty jako mama,  ojciec jesteś w stanie się na nią zgodzić? To jest właśnie wolność. 


Między pokoleniami

O trudnych relacjach międzypokoleniowych na linii matka - córka pisałam już tutaj

Najczęściej, mówiąc oczywiście w pewnym uproszczeniu, wynikają z tego, że jeśli sami czegoś od rodziców nie dostaliśmy, sami nie mamy, to nie możemy potem dać tego dalej. Wielu z nas tu się zatrzymuje. To jest taka rzeka, której nigdy nie przekraczamy. I tak mijają kolejne pokolenia. 

Rodzicielstwo daj okazję do tego aby do rzeki wejść, nawet więcej - samo do niej wciąga. Im bardziej się trzymamy brzegu i tego wszystkiego co znamy, tym mocniejsze emocje nami targają. 

To, że nie dostaliśmy wolności, nie oznacza, że nie możemy jej dać. Możemy. Musimy tylko trochę nad sobą popracować. 

Dlaczego warto? Bo wolność pozwala nam się uczyć siebie i życia. Pokazuje, że można sobie ufać i wybierać. Pozwala się rozwijać. I to jest szansa nie tylko dla dzieci, bo one i tak pójdą dalej niż my -  ale także, a może przede wszystkim dla nas, rodziców. 

Czy dajesz sobie wolność do błądzenia, do wybierania, do robienia inaczej niż robią wszyscy? Czy Twoje dziecko też to ma? 

Nie ma wartościowszego prezentu. No może poza miłością. 


Zobacz również

21 komentarzy:

  1. W dzisiejszych czasach wolności już nie ma niestety. Okrąglutkie dzieci przyciągają pedofili i chyba głupiec dziecko wystawia samo na taki świat!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nieprawda, to jest właśnie sianie strachu. Polecam książkę "Ostatnie dziecko lasu", a w niej informacje o tym jak manipuluje się poczuciem zagrożenia właśnie w kontekście dzieci.
      To, że trzeba mówić o zagrożeniach nie oznacza, że mamy wszyscy żyć w strachu i tego uczyć swoje dzieci.

      Usuń
    2. W dziecinstwie dostalam od rodzicow duzo wolnosci, oni nie sa typem osoby trzesacej sie o dziecko w obliczu niebezpieczenstw tego swiata. Pieknie to wspominam ale sama teraz trace zaufanie do tej wolnosci. Wiadomo przydazaly sie problemy podczas eksplorowania swiata- pozdzierane kolana ,lokcie, siniaki, stopa przebita gwozdziem na wylot. Nigdy mnie to nie przerazalo bo I moich rodzicow nie przerazalo. Wszystko sie zagoi mawiali tylko I opatrzali rane lub wiezli na pogotowie. Jednakze mysle ze nie chodzi o sianie strachu. Tylko kazdy z nas zna przypadki ktore przez jeden blad lub brak przezornosci ruszyly lawine cierpienia dla calej rodziny. Kiedys tez nie bylo takiego przekazu informacji jak w obecnych czasach I ludzie wiedzieli o przypadkach w rodzinie lub u sasiadow teraz widza duzo wiecej wiec tez wiecej rozmyslaja. Przypadek mojego wojka. Kiedy byl dzieckiem a jego mama znalazla sie w szpitalu I zostawila go pod opieka taty, zreszta bardzo dobrego taty tylko dajacego duzo wolności wlasnie. Moj wojek poszedl plywac w jeziorze z kolegami I zranil sie w biodro co wywolalo infekcje. Ledwo przezyl,byl operowany I ma jedna noge krotsza od drugiej. Spedzil dziecinstwo w szpitalach i sanatoriach.Poskutkowalo to ciaglymi klotniami I żalami mojej babci do dziadka a mojemu wojkowi zamknelo realizacje marzenia zeby zostac pilotem. Uczyl sie cale zycie pilnie, mial nadzieje, zaliczyl cala teorie celujaco ale kiedy przyszlo do testow sprawnosciowych uslyszal ze nie ma szans. Kocha to do dzisiaj. Kiedy bylam dzieckiem pamietam go jak spedzal wolny czas budujac bardzo realistyczne modele samolotow ktore staly na polkach w calym jego pokoju wraz z milionem ksiazek o fizyce, matematyce, historii, astronomii ,lotnictwie itp. Mieszkam w anglii. 3 miesiace temu dwoch facetow wciagnelo do auta 14 latke idaca sama do szkoly I gwalcili ja we dwoch przez 3 h pozniej ja wypuscili I odjechali. Nie zostali zlapani. Stalo sie to obok mojego miejsca zamieszkania. Bedac jeszcze w Polsce jako nastolatka pamietam bardzo wyraznie scene kiedy pracownicy karetki pogotowia reanimuja 10 latka a jego dorosly brat krzyczy nad nim przerazliwie jak w obledzie 'Maciek nie rob mi tego'. Brat zagadal sie z dziewczyna nad jeziorem a mlody poszedl plywac sam ,byl blisko brzegu kiedy zaczal sie topic. Chwila nieuwagi. Pamietam jak sie czulam czytajac list pewnej matki ktora stracila 4 dzieci i wlasnego ojca w wypadku samochodowym. Odwozil ich do domu po wizycie u dziadkow. Opowiadala o swoich odczuciach. Mowila ze ona jak I maz z pewnych siebie szczesliwych ludzi stali sie cieniami samych siebie czekajacymi zeby zakonczylo sie juz to ich 'pieklo na ziemi'. Ze smierc dla nich to bedzie raj bo nie moga juz zniesc tej ciszy w domu a kazdy kat I przedmiot przywoluje wspomnienia. Moja przyjaciolka umarla w wypadku samochodowym w wieku 21 lat. Mimo tego ze rodzice dali mi wolnosc nie wiem czy ja bede potrafila podac paleczke dalej bo sa momenty kiedy ten swiat mnie przeraza.. jestem teraz szczesliwa wszystko jest ok, dzieci zdrowe ale czy to sie kiedys nie skonczy. Poprostu obawiamy sie tego czy nie zbieraja sie I nad nami ciemne chmury ktore moga rozpetac pieklo w naszym zyciu. Kazdy z nas nosi bagaz przykrych sytuacji ktore odcisnely na nas swoje pietno. I niby wiemy jak wazna I piekna jest wolnosc ale boimy sie zeby to do nas nie wrocilo w postaci poczucia winy a co by bylo gdyby.. Dac wolnosc ale zawsze isc o krok za dzieckiem zeby asekurowac I zeby wiedziec ze zrobilo sie wszystko co mozliwe

      Usuń
  2. Ale się wbiłaś z wpisem:) właśnie miałam zmajstrowac u siebie na dzień matki o dawaniu wolności dzieciom haha..pozostaje mi więc tylko podlinkować:) bo lepiej bym tego nie napisała haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też ostatnio miałam przemyślenia na ten temat! To chyba świadomość grupowa zaistniała :D

      Usuń
  3. Świetny wpis. Niestety znam z autopsji to, o czym piszesz- byłam wychowywana w atmosferze strachu i nieufności. Czasem były to komunikaty wprost, ale chyba częściej ciągły, utajony lęk rodziców, który jako dziecko świetnie wyczuwałam i chłonęłam jak gąbka. Teraz, jako dorosła osoba, widzę, że to co mi przekazali nie jest obiektywną prawdą o świecie, a jedynie ich wizją, na którą złożyło się głównie to, co sami otrzymali od swoich rodziców. Od jakiegoś czasu pracuję nad zmianą niektórych przekonań, które mi utrudniają funkcjonowanie. Długa droga jeszcze przede mną, ale czuję, że warto nią podążać, tym bardziej, że spodziewam się dziecka i bardzo chcę dać mu tę wolność, o której tak pięknie napisałaś. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sama wola dawania czegoś innego niż się dostało jest super :) Jestem pewna, że Ci się uda. Wszystkiego dobrego!

      Usuń
    2. Ja także doznałam na własnej skórze (a raczej głowie, emocjach) wpajania strachu i nieufności do świata. I tak wyfrunęłam, z tym bagażem. Ale w porę się ockęłam i zburzyłam ten mur..uratowały mnie podróże. Dzikie, totalnie wolne, spontaniczne, w samotności i nie tylko..większość czasu autostopem. Musiałam doświadczyć ucieczki, buntu i znaleźć odwagę na poznawanie nowego. Odnalazłam wolność w sobie. To pragnę teraz przekazać mojej Córce, która zawita do nas już w sierpniu. Jestem głęboko przekonana, że w życiu nie można się kierować strachem, lękiem, a ufnością...by być wolnym. Pozdrowienia!

      Usuń
    3. Nimfo,
      pięknie, wszystkiego dobrego dla Was! Spokojnej końcówki ciąży :)

      Usuń
  4. To jest jedno z największych wyzwań rodzicielstwa. Mi, ojcowi córki, najtrudniej będzie pewnie temu sprostać, gdy ta zacznie do domu partnerów sprowadzać. 😉
    A tak poważnie, to wierzę, że do tego czasu zaufanie miedzy nami będzie takie, że nawet mi do głowy nie przyjdzie, żeby kontrolować z kim się córka wiąże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martin,
      dzięki za komentarz :)
      Żebyśmy nie popadli w przesadę: to, że się niepokoimy o dziecko, to nie znaczy, że mu nie dajemy wolności, czy że jesteśmy nazbyt kontrolujący.
      Zaufanie też nie zniesie całkiem niepokoju. Ja to bardziej widzę jako takie dawanie dziecku prawa do życia po swojemu, do wybierania, nawet jeśli miałoby się okazać, że jakiś wybór będzie błędem, przecież tak też w życiu jest. Bez błędów nie ma żadnego rozwoju, nie możemy się o sobie wiele dowiedzieć. Ja dzięki moim niekoniecznie udanym związkom wiem, czego na pewno nie chcę. Z tej perspektywy każda osoba, którą spotykamy w życiu, nawet taka, która niekoniecznie wywołuje jakieś dobre wspomnienia jest naszym nauczycielem.
      Pozdrawiam!
      M.

      Usuń
    2. Oczywiście!
      Zaufanie o którym myślę polega na tym: "Ufam że postępujesz tak a nie inaczej, bo wierzysz, że akurat to jest dla ciebie najlepsze. Może czasem podzielę się swoimi obawami, ale ostateczne decyzje należą do ciebie. Interweniował będę tylko w razie najwyższej konieczności".

      Ufny, ale czujny. 😊

      Usuń
    3. Cudna definicja! Nie wymyśliłabym żadnej lepszej :)

      Usuń
  5. Mam dwoje wspaniałych dorosłych dzieci. Żyją po swojemu, w kochanych rodzinach, niezależnie, ale i blisko nas. Mnie się chyba udało... :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno przeczytam i się na pewno przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Usłyszałam kiedyś od swojego dorosłego dziecka - Tylko nie mów:"A nie mówiłam!" - i potem krótkie podsumowanie "okresu błędów i wypaczeń". Tym razem nie moich... Ale i tak widzę moje lęki w ich wyborach życiowych. Pewnie nie da się tego uniknąć :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Usłyszałam kiedyś od swojego dorosłego dziecka - Tylko nie mów:"A nie mówiłam!" - i potem krótkie podsumowanie "okresu błędów i wypaczeń". Tym razem nie moich... Ale i tak widzę moje lęki w ich wyborach życiowych. Pewnie nie da się tego uniknąć :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana,
    czytam Twój tekst i potwierdził on po raz kolejny fakt, że moi rodzice wychowali mnie w mądry sposób. Oczywiście - troszczą się i patrzą na mnie przez swój pryzmat, ale pozwalają na wiele. Czuję się wolna, nie zatrzymują mnie, bardzo jestem wdzięczna za to, że mam tak świetnych rodziców.

    Dziękuję Ci za ten wpis!

    Z serdecznymi pozdrowieniami,
    Dominika Rzepka

    OdpowiedzUsuń
  10. Piszecie w komentarzach o strachu przed światem, o pedofilach, podróżach, czyli wg mnie-o wolności (lub jej ograniczaniu) w sensie fizycznym. Uważam, że dużo trudniej tak zaufać dorastającemu dziecku, by dać mu wolność psychiczną, mentalną. Jak trudno jest nie ograniczyć wolności nastolatkowi, który nie chce się uczyć, woli spędzać czas przed komputerem, wiedząc, że w tym wieku nauka, wybór szkoły średniej, może decydować o całym dorosłym życiu...Dużo łatwiej jest "nakarmić" i "puścić wolno" niż "nauczyć" tak, by nie ograniczać wolności...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się boję o swoje dzieci bo Ten Świat teraz bardzo dziwny jest, ludzie są nerwowi i trudno im zawierzyć. Sama dzieciom daję dużo wolności w domu ale poza domem wolę je odprowadzać do szkoły i przychodzę po nie. Widzę, że inne mamy robią podobnie. Ulice zapełnione są nieodpowiedzialnymi kierowcami, auto za autem i jeszcze pełno typków dookoła szkoły krąży. Nie dziwię się. Też się boję.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)