Jak być wiecznie młodym?

/
8 Komentarzy


Jak być wiecznie młodym? Albo przynajmniej jak być młodym długo? Te pytania, to wcale nie wynalazek współczesności. Ludzie zadawali je sobie od wieków. 


Za tydzień skończę 35 lat i nie jest to dla mnie żaden problem. Nigdy nie był i nie sądzę, że będzie. 

Podchodzę do siebie ze spokojem. Nigdy też nie rozumiałam gloryfikacji młodości, nie chciałabym wrócić do czasów gdy miałam 18 czy 22 lata. Byłam głupia, wiele jeszcze było przede mną. 

Jako taki spokój przyszedł do mnie dopiero przed 30. Na życie patrzę jak na drogę: wiem, że jeszcze sporo przede mną, nie oglądam się za często do tyłu, nie patrzę za daleko przed siebie, jestem raczej tu gdzie jestem. I tak jest dobrze. 

To czego się czasem lękam, to co się pojawia nie tylko w moich myślach, to pewne umysłowe skostnienie. Dojrzewanie to czasem także hibernacja poglądów, osądów i spojrzenia na świat. Zamknięcie w swoim świecie. I to jest coś, czego tak naprawdę warto się obawiać. 

Nie zmarszczek i nie siwych włosów. 


Jak być wiecznie młodym?


Młodość to nie tylko gładka skóra i jędrne pośladki. To coś znacznie więcej. 

"Młodość to nie tylko jedna z części naszego życia, ale także równowaga psychiczna; jest to wyraz woli, wyobraźni i uczucia. Pojęcie to oznacza także zwycięstwo odwagi nad tchórzostwem, pragnienie przygód, unikanie wygodnictwa - pisał Marek Aureliusz. 

Starzenie się nie polega na tym, że osiągamy pewien wiek, lecz na tym, że rezygnujemy ze swych ideałów. Lata odciskają się piętnem na naszej twarzy, utrata ideałów - na naszej duszy. Uprzedzenia, wątpliwości, obawy i utrata nadziei - to nasi wrogowie, którzy wciąż nas trzymają przy ziemi i jeszcze przed śmiercią przemieniają nas w proch.

Młodym jest ten, kto umie patrzeć i zachwycać się. Ten, kto jak małe dziecko pyta: co dalej? Ten, kto prowokuje wydarzenia i cieszy się z niespodzianek, które przygotowuje mu życie.

Człowiek jest tak młody, jak jego wiara i tak stary jak jego wątpliwości. Tak młody, jak jego wiara we własne siły. Tak młody, jak jego nadzieja i stary, jak jego porażka.

Wy zostaniecie młodymi tak długo, jak długo będziecie zdolni do przyjmowania: przyjmowania piękna, dobra i wielkości, przyjmowania przekazów przyrody, dziedzictwa przodków i wyobrażeń ludzi współcześnie żyjących, przyjmowania wartości duchowych stworzonych przez kolejne generacje.

I gdyby się tak stało, że pewnego dnia wasze serce zostanie dotknięte pesymizmem i zarażone cynizmem, to niech wszyscy bogowie zmiłują się nad waszą duszą szarego, małego człowieka. "


A Ty, czy ciągle jesteś młody, młoda? 

Co zrobisz, żeby się przedwcześnie nie zestarzeć?



Zobacz również

8 komentarzy:

  1. Genialne!!!! I takie aktualne, i świeże:) Nie tylko więc rękopisy nie płoną, ale też takie drogowskazy sprzed wieków nie butwieją. Dziękuję za wydobycie tych słów właśnie dzisiaj. Małgośka B.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje... Mlodosc jest fajna, ale jak sobie przypomne, jaka bylam majac lat nascie i 20... nie raz za moje durne wyczyny bym zyciem przyplacila ;-). tak, lepsza jest ta dojrzalosc i skupenie sie takze na czyms innym, niz wyglad zewnetrzny.
    Skostnialosc umyslu, to najgorsze- masz racje.
    Nie mozna sie dac rutynie, nudzie. Zmienilam sie, nie lubie juz duzo wychodzic do ludzi itp. I dobrze mi z tym. Ale mimo wszystko sie rozwijam. I zaczelam doceniac zycie, jego piekno bardziej. Uwielbiam rano wyjsc do ogrodu, cieszyc sie swiezoscia nowego dnia, spiewem ptakow... Cudowne. Innnych moze smieszyc, ale mnie cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest takie słowo, być może przereklamowane, ale i tak niezmiennie je lubię. To słowo to umiar. Małgosiu, wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących urodzin,niech Ci się wiedzie dziewczyno, idź swoją drogą śmiało. Za 10 lat, może ciut więcej, zobaczysz, że uczucie bycia młodym to również radość z własnego ciała, możliwość kontrolowania go i miłe uczucie współpracy. Po tym czasie tracimy to uczucie i zyskujemy dojrzałą choć bolesną świadomość, że to już za nami, radości z ciała już nie będzie, jeśli się postaramy, możemy osiągnąć satysfakcję ze względnej sprawności, ale już nie tą radość, która też potrafi napędzać. Nie jestem po stronie silikonowych policzków i krótkich spódniczek, będę starzała się w miarę godnie, dbając o sprawność fizyczną i umysłową, ale znam uczucie zadowolenia z młodego, szczupłego ciała i jest to niesamowita przyjemność, której zaznania wszystkim życzę.Tubrzoza

    OdpowiedzUsuń
  4. "Lata odciskają się piętnem na naszej twarzy, utrata ideałów - na naszej duszy."...ale idziemy dalej i od nas zależy jak odbierzemy każdy darowany nam dzień. Mogę zapomnieć, że będę kiedyś stara,ale po co? Będę wtedy leżeć, czytać, pisać, zamykać oczy i wspominać, jakie fajne dni mam za sobą. Mój małżonek mówi, że będziemy po parku robić wyścigi na własnych wózkach inwalidzkich :) Będąc przy starszych już rodzicach nabieram dużo pokory. A tobie wspaniałych 35 lat :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie radość z życia przyszła w okolicy 30-tki. Teraz już skończyłam 40 lat. Tragedii nie ma :) . Bardzo lubię tańczyć, czuję wtedy wielką radość i pomyślałam sobie kiedyś, że dopóki tańczę, to jestem młoda. Coś w tym jest, bo ostatnio przygasłam cos i z pełna świadomością wracam teraz do tańca, żeby nie "skostnieć" (w domu, dla siebie). Ewka

    OdpowiedzUsuń
  6. Co zrobić? Chyba czego nie zrobić? :) Przede wszystkim nie myśleć w kategoriach "co mi jeszcze zostało". A zacząć myśleć jak wiele jeszcze mogę zrobić, jakie to szczęście, że w tym czy innym wieku dotarło do mnie co nieco świadomości, która pozwoli mi cieszyć się z tego co jest. A robić można i trzeba wiele dla ciała i duszy. Przede wszystkim obudzić w sobie dziecko i ciekawość świata. Jak to ładnie Małgosiu napisałaś... Nie osądzać schematami, a poszukiwać w ciąż nowych ideałów, zgodnych z nami. Spełniać marzenia i nigdy nie podchodzić do nich na zasadzie "to mnie ogranicza". Tak długo jak zachowujemy w każdej obecnej chwili radość, ufność, spontaniczność, ciekawość i miłość dziecka do otaczającej nas rzeczywistości i pragnień, nic nie jest w stanie sprawić, że będziemy czuć się staro. A tak długo jak czujemy się młodzi, tak długo nasze ciało się do tego dostosowuje... I jeszcze jedno, przestać w końcu, do ciężkiej cholery bać się wszystkiego i o wszystko. To mówiłem ja :) Adrian (uczeń i mistrz) :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam 18 lat, a czuje się na 40. To jest straszny problem ,, młodej" dziewczyny. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś z tego wyjść :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś sama. Ja też tak mam chociaż jestem starsza. Najgorzej to myśleć ile to jeszcze rzeczy trzeba zrobić w życiu, a przecież czas leci. Trzeba zmienić myślenie z "muszę" na "chcę". I nie porównywać się z innymi.

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)