O co nas boli głowa? Po co nam ból? Czyli o pożytkach (i nie) z bólu

/
9 Komentarzy


Ból nie jest Ci do niczego potrzebny -  mówi reklama. Jest Twoim wrogiem - dodaje. Każ mu się wynosić, pokaż mu kto tu rządzi.  Zapomina tylko dodać, że ból, którym się nikt nie zajmie, wróci silniejszy. Po co nam ten ból?


Kiedy pacjent odwiedza zachodniego lekarza, skarżąc się na wysokie ciśnienie, szum w uszach, albo ból głowy, przeważnie dostaje skierowanie na dalsze badania, poddaje się skomplikowanym analizom -  w konsekwencji łyka pigułkę zwalczającą chorobowe objawy i sprawa właściwie zostaje uznana za zamkniętą. 

Kiedy ten sam pacjent idzie do przedstawiciela medycyny wschodniej, zanim zostanie dokładnie zbadany i obejrzany, padną ważne pytania:  „O co Cię boli głowa? Co w tobie powoduje, że ciśnienie rośnie, a krew krąży tak, że szumi Ci w uszach?  Co się dzieje z twoim życiem? Co ci mówi twoje ciało?”  

Chińczycy wierzą, że choroba to zaburzenie życiowej energii, a jej symptomy, takie jak różnego rodzaju bóle, niedomagania, to tylko strzały, albo race świetlne, które ciało wyrzuca w przestrzeń, aby zwrócić na siebie uwagę. 

Tylko głupiec udaje, że tego nie widzi. 

Tak, jesteśmy w większości takimi głupcami. 


Ból to informacja

Po co nam ból? A choćby po to, żebyśmy wiedzieli, że w naszym ciele dzieje się coś złego. Fakt - mówi anestezjolog doktor Wojciech Mudyna -   natura wymyśliła mało przyjemny sposób informowania nas o szkodach, ale lepszego nie ma. Gdyby nie było bólu, nie byłoby szans na natychmiastową reakcję obronną - co niejednokrotnie kosztowałoby nas zdrowie albo życie. 

Ból oprócz funkcji obronnej spełnia też rolę fizjologiczną. Zmusza organizm do odpoczynku, do zatrzymania się. Jeśli złamiemy sobie nogę lub rękę, nie możemy z bólu nią ruszać i dzięki temu dajemy naszemu ciału czas na regenerację i odbudowę. Ból mówi: STOP! Musisz się zatrzymać! Nie pędź tak! 

Dlatego bagatelizowanie bólu i zwalczanie go wyłącznie jako objawu - bez zajmowania się resztą, jest tak samo bezsensowne i nierozsądne jak wyłączanie kontrolki awarii w aucie. W najlepszym wypadku staniemy w szczerym polu. W najgorszym: na zawsze. 


Kto Ciebie usłyszy? 

Największą porażką współczesnego świata jest to, że przy całym wielkim postępie jaki się dokonał i dokonuje, przy ogromnej mnogości możliwości jakie mamy, przy ułatwieniach i uproszczeniach w postaci techniki, która nam służy, utraciliśmy własne, przyrodzone możliwości regulacyjne i już naprawdę nie wiemy o co i dlaczego boli nas nasze ciało. Już nie słyszymy tego co mówi, a nawet jeśli staramy się usłyszeć, to ten język którym mówi, wydaje się językiem obcym. Słowa nic nie znaczą. Wpadają w pustkę, z której nie ma kto ich wydobyć. 

 „Nie mam czasu się nad tym zastanawiać, mam dzieci, pracę, stanowisko, tyle spraw do załatwienia” -  mówi  X. Raz w roku jedzie na wakacje i całe 14  dni walczy z migreną i kacem, bo rzeczywistość, z której się przemocą wyrwał jest dla jego umysłu i ciała nie do zniesienia na trzeźwo. W schowku wozi zapas środków przeciwbólowych i witaminy. Dwa razy w tygodniu biega, a w soboty gra w kosza.  Uważa, że o siebie dba. Ostatnio jego koleżanka z działu miała zawał. Trochę się zdziwił, bo przecież na nic nie narzekała i wyglądała normalnie. Na chwilę pojawiła się obawa i strach, ale szybko przetłumaczył sobie, że to nic takiego. 

Lekceważmy sygnały, jakie dostajemy. Nie łatamy dziur, ale zaklejamy je dyktą, a potem dziwimy się, że wpadamy w pułapki i leje wielkości kanionów.

Psycholog, dr Bartłomiej Dobroczyński mówi, że człowiek jest jak woda, idzie w kierunku najmniejszego oporu. Dlatego woli łykać proszki, niż zastanowić się nad swoją kondycją lub życiem. 

Dlatego się okłamuje. 


O co Ciebie boli? 

O co Cię boli Twoja głowa? O co Cię boli twoje serce? O co Cię boli twój żołądek, co Ci mówi twoja wątroba? Dlaczego nie masz energii, co z nią robisz, gdzie ją trwonisz, co zrobisz, kiedy nic Ci już nie zostanie?

Wiele osób bardziej dba o swój samochód i dom niż o samego siebie. Auto odstawiamy do serwisu, kiedy zapala się kontrolka awarii, dach łatamy, kiedy zaczyna z niego kapać, a sami nie jesteśmy w stanie raz na trzy lata zrobić profilaktycznego badania, albo zatrzymać się i zastanowić co i czemu się w nas psuje i źle dzieje.

Póki działa to dobrze - myślimy-  jak przestanie to trudno; na coś trzeba umrzeć -  takie przekonanie wpędza nas dosłownie i w przenośni do trumny i zaciska wieko.


Szanuj życie, drugiego nie będzie

Życie, to które teraz mamy, to tutaj, pod ręką, jest bezcenne, wartościowe, nasze, własne. Ciało -  podobnie. Czemu marnujemy rzeczy, których nie da się kupić, ani dostać ponownie, w imię tego co przemija, kończy się, zaczyna i może poczekać?

O co Cię boli głowa? Co Ci mówi Twoje serce? Usiądź sam ze sobą, jak najlepszy, czuły lekarz i wysłuchaj swoich skarg. Usłysz, co masz sobie do powiedzenia. Zobacz co powinieneś zobaczyć. Nie potrzebujesz skierowania, nikt nie sprawdzi Ci dowodu ubezpieczenia, nie zapłacisz za wizytę. 

Usiądź i bądź cierpliwy. A potem otwórz oczy, otwórz uszy i zostań z tym. Zaopiekowany, wysłuchany pójdziesz dalej.

Życie Ci nie ucieknie.


Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Małgosiu. Nie zdążyłam z zakupem Twojej książki. Napisz proszę gdzie jest aktualnie dostępna.
    ***
    Od dwóch dni z nieustannym zachwytem czytam Twojego bloga - jest jak ciepła, wspierająca dłoń na ramieniu. Dziękuję!
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze w tym tygodniu będzie okazja - na FB - jeśli możesz to śledź :)

      Usuń
    2. Super :-) dziękuję!

      Usuń
    3. Mam! Bardzo się cieszę :)
      Ale po raz kolejny obraziłam się na mój bank - nie obsługuje płatności payu :(

      Usuń
  2. Piękny tekst. I bardzo mądry.
    Ignorowanie potrzeb naszego ciała i naszej psychiki kończy się bardzo źle.
    U mnie zaowocowało nerwicą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie ciało rok temu powiedziało STOP. Zdziwiona najpierw poszłam do lekarza po tabletki. wraz z upływem czasu zrozumiałam, że chyba jednak gdzieś przeholowałam. Zwolniłam, zamiast spać po 4-5 godzin, spałam po 6-8. Od niedawna dociera do mnie czemu pojawiło się to STOP. Mam nadzieję, że w końcu wrócę do formy. Ale słucham co mówi mi ciało: jeśli mówi NIE MAM SIŁY PRACOWAĆ WIECZOREM odpuszczam. Tak jak dziś: włączyłam komputer, żeby popracować, a jestem tu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh bylam tym glupcem od zawsze.Ostatnio tez...a teraz jak juz wyszlo skad ten bol, boję się.Tylko cxy w koncu mnie to czegos nauczy, ze niestety kazdy objaw i moj bol nigdy nie byl wymyslony? Chodze na psychoterapie i mam wrazenie, ze wszystko co doczepil sie do mnie jest skutkiem duzego stresu.Astma-po poronieniu, silna alergia po walce opragnione dziecko...Piekny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co to znaczy "o co cie boli...?" O CO? Jak może boleć 'o coś'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie "o co Cię boli" oznacza poszukanie w swoim życiu przyczyny stresu (czyli korzenia bólu). To może być opieranie się czemuś lub robienie czegoś, co nam nie służy.
      Czasami w polskim używamy w takim zdaniu "Niech Cię o to głowa nie boli".

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)