Myślenie paraliżuje. Działanie wzmacnia!

/
16 Komentarzy


Myślenie paraliżuje. Im więcej myślisz, tym mniej robisz. A bez działania nie ma efektów. Najwyższy czas się z tym pogodzić. 



Milton Erickson, amerykański psychiatra i hipnoterapeuta chorował na polio, był sparaliżowany. 

Kiedy miał 18 lat usłyszał jak trzech lekarzy, w sąsiednim pokoju mówi do jego matki: „Do rana chłopiec umrze”. 


Niech to szlag! 

Jak sam opowiadał po latach słowa, które usłyszał wywołały w nim wściekłość i złość. Nie przyjął ich do wiadomości. Kiedy matka weszła do pokoju, blada i oszołomiona, poprosił ją żeby przesunęła komodę. Matka sądząc, że jest w malignie, cierpliwie przestawiała mebel trochę w prawo, w lewo, w przód i w tył, aż był usatysfakcjonowany rezultatem. 

„Ta cholerna komoda zasłaniała mi widok przez okno, - mówił Erickson - a ja pomyślałem sobie, że niech mnie szlag trafi, jeśli miałbym umrzeć, nie oglądając wschodu słońca!” 

Nie tylko nie umarł tej nocy, ale dożył prawie osiemdziesiątki. 


Zawsze patrz krok do przodu

Milton Ericson przekazywał pacjentom jedną, uniwersalną receptę na szczęśliwe życie:  „Zawsze koncentruj się na realnych celach dotyczących najbliższej przyszłości.” W jego wypadku celem, było zobaczyć wschód słońca.

Najbliższa to nie za miesiąc czy osiem miesięcy. Nie wiadomo co wtedy będzie. To dziś i jutro, a nawet za chwilę. Reszta to tylko wyobraźnia.  


Jaka jest Twoja wymówka? 

Pierwsza, podstawowa wymówka w osiąganiu celów, to ta że droga jest daleka, a my tacy mali. I trzeba tyle czasu, żeby dojść tam, gdzie chcemy. I góra jest taka wysoka. To uruchamia mechanizm negacji i zamartwiania się. 

A co jeśli mi się nie uda, a co jeśli ktoś stanie mi na drodze? A co jeśli nie dojdę, albo się okaże, że wspinam się na próżno i na cholerę to wszystko? 


Jaki jest twój krok na dziś? 

Na co dziś masz wpływ? Jaki jest pierwszy krok? Co masz teraz do zrobienia? Niech to będzie małe, mikroskopijne. Potem zastanowisz się co dalej. 

Myślenie paraliżuje. Działanie wzmacnia.  Nie myśl za dużo. Po prostu idź.



Inspirujące? Podaj dalej!


Zobacz również

16 komentarzy:

  1. To tak bardzo do mnie w tym czasie :) Przez całe lata bałam się prowadzić auto i myśli o tym, jak jestem beznadziejnym kierowcą i jak wiele muszę się nauczyć były po prostu paraliżujące. Od kilu dni po prostu wsiadam i jadę. Kawałeczek, do najbliższego ruchliwego skrzyżowania, potem jeszcze trochę dalej. Każdego dnia mały krok naprzód. Daleko mi do swobodnego prowadzenia, ale działanie daje znacznie więcej powera, niż poddawanie się przerażającym myślom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite, że trafiłam na ten tekst i powyższy komentarz własnie dziś, w przeddzień egzaminu na prawo jazdy, który napawa mnie przerażeniem (teraz już moze trochę mniejszym :)) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Solidaryzuję się z Miltonem E. Też doceniam wschody słońca. Zachody zresztą też :)
    Jesteś trochę wiedźmą Manufaktura, bo inaczej skąd byś wiedziała, że to właśnie teraz jest mi potrzebne? Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wiele rzeczy nie mam wpływu. Tak po prostu jest. Ale na jak myślę, co mam w głowie mam wpływ. Tylko ode mnie zależy, co z tym zrobię. Czy to będzie krok naprzód czy stanie w miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  5. To bardzo - moim zdaniem - kontrowersyjna teza. Wprawdzie domyślam się podtekstu, ale tak sformułowana budzi mój niepokój. Wielu problemów dałoby się uniknąć, gdybyśmy pomyśleli dwukrotnie, zanim coś zrobiliśmy. Chyba, że dotyczy to działań instynktownych, lub takich, jak ta, opisana przez Boba Dylana w utworze "Don't Think Twice, It's All Right"...;-)
    Serdecznie pozdrawiam.
    Wojtek

    OdpowiedzUsuń
  6. Większość ludzi jednak za dużo myśli - w sensie - planuje, martwi się, analizuje, procesuje, odkłada, uzasadnia. Zupełnie bezmyślnych, takich, którzy działają ot tak - bez żadnego zastanowienia ja nie spotykam :) Chyba, ze mowa o małych dzieciach :)
    są też badania, które mówią, że większość pierwszych myśli, przeczuć, to są te najtrafniejsze. One wywodzą sie z naszego mózgu trzewnego - który jakoś to wszystko analizuje i przeczuwa, zanim jeszcze zdołamy pomyśleć.
    Rozumiem oczywiście obawę - ale chyba o większość z nas jestem spokojna :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła to taka,że jeśli będziemy siedzieć i zastanawiać się, czy uda się, czy nie i w końcu nic z tym nie zrobimy, to na pewno się nie uda. Pozdrawiam 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Samo czytanie Pani postów jest jakieś... relaksacyjne. Z okazji nieogarniętego życia, zbyt wielu negatywnych myśli w głowie, wiosny, która mnie niestety przytłacza i nadchodzących 22 urodzin... wybieram się na Pani szkolenie w Kielcach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!
      Mam nadzieję, że dojdzie do skutku, bo organizatorzy mówią, że narazie nie ma zbyt wielu zapisanych osób :)

      Usuń
  9. Dziękuję za tak wspaniale motywujący post. Marzenia uspokajają, bo wystarczy wyobrazić, że już osiągnęliśmy cel, odrazu robi się cieplutko i mięciutko.Niestety, ten spokój nieraz potrafi ukołysać.
    Na prawdziwe wyzwania i działania nie starcza nam siły, chęci, śmiałości, wytrwałości. Zaczęłam realizować swoje najskrytsze marzenia dopiero po 40-stce.Zrozumiałam nagle, że muszę spróbować.I jeden mały sukcesik stał się powodem do następnego działania. Niekiedy wystarczy powiedzieć sobie :" Niech to slag! Nie dam sie!Potrafie!" Małymi kroczkami, przezwyciężając strach, przesąd, chorobę, zły nastrój...A jeśli nie mam ochoty czy żadnej inspiracji do działania, to mogę zajrzyć do tego bloga.I staram się przekazać te cenne podpowiedzi dalej- niech działa jak szczepionka DZIAŁANIA.Przecz z narzekaniem, zaszczep się działaniem!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak się coś takiego przeczyta to wytwarza się w człowieku jakaś pozytywna energia do działania. Ważne żeby jej nie zmarnować tylko wykorzystać, bo ona jest w tym momencie, a za chwilę jej nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja ciągle w miejscu stoję :(
    Zajmuję się rękodziełem i tych sprzedanych kilka sztuk moich wyrobów to jest kompletne NIC.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam pełno pomysłów na rękodzieła (mojej roboty oczywiście) tylko się zastanawiam, czy z nimi nie zostanę... Na razie zajęłam się czymś przynoszącym dochody - a miłym. Gdy one wzrosną (te dochody)... Wtedy zacznę tworzyć a prace będę rozdawać potrzebującym... No takie mam marzenia... Lubię ludzi.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)