Nie każda zmiana ma sens. Jakich zmian lepiej nie podejmować?

/
7 Komentarzy


Kiedy zapytać ludzi o to, czego dla siebie pragną, zwykle idzie szybko: miłość, szczęście, pieniądze, kariera. Słowa kapią jak z kranu. Kiedy dopytać o to, co chcieliby zrobić, aby to osiągnąć, co poświęcić, robi się ciszej. Kiedy dodać do tego wszystkiego pytanie o to ile może kosztować ta zmiana, nagle wokół robi się jak w tym lesie na zdjęciu. Cicho i nieswojo. O kosztach i ekologii zmiany nie chce rozmawiać prawie nikt. Większość też o tym nie myśli. 


Zmiana zawsze nas kosztuje. Zawsze też wpływa na ekosystem naszego życia - i nie mowa tu tylko o naturze, ale o tym wszystkim co nas otacza. Bywa, że nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego gdzie tkwi źródło, potrzeba tego, co wydaje nam się do życia niezbędne. 

Kiedy to odkrywamy, nasze nastawienie może się diametralnie zmienić. I nic w tym dziwnego. 

Kto przemawia w imieniu wilka? 

Irokezi, czyli Indianie zamieszkujący tereny Ameryki Północnej opowiadali niegdyś taką historię: Pewnego razu zwołano radę plemienną, która miała postanowić dokąd udać się na kolejny sezon łowiecki. Decyzję podjęto jak byśmy dziś powiedzieli bez wywiadu środowiskowego, bez oglądania się na okoliczności, dość w gruncie rzeczy jednostronnie i szybko. 

Irokezi myśleli o sobie, nie brali pod uwagę złożoności sprawy, jaką mieli rozważyć. Jest łowisko, są zwierzęta, chodźmy. Tymczasem miejsce, które wybrano zamieszkiwały od dawien dawna wilki. To był ich świat. 

Nie ma się więc co dziwić, że kiedy Indianie tam przybyli, byli regularnie napadani i dziesiątkowani przez drapieżniki, które broniły swojego terytorium.

Zwołano więc po raz kolejny radę plemienną, która miała zdecydować co począć. 

Od pytania o to czego chcę, nie mniej ważne jest to o to co trzeba w tym celu poświęcić? 

Wybór był dwojaki: odejść, albo zabić wilki. 

Indianie nie zastanawiali się zbyt długo. Mieli świadomość, że drugie wyjście umniejszyłoby ich jako ludzi. Byłoby jak cezura, która na zawsze by ich zmieniła. Staliby się kimś kim nie chcieli być. Śmierć wilków byłaby ich przekleństwem. 

Irokezi wyciągnęli wnioski z tej historii: od tej pory podejmując decyzję o każdych przenosinach, radzili się przedstawiciela wilków: czyli kogoś, kto wybrany spośród nich, wypowiadał się w imieniu natury, przeciwnika. 

Widział, to czego od razu nie widać. Rozglądał się i badał jakie konsekwencje ma każda podejmowana przez plemię decyzja i jak odbija się ona w otaczającym świecie. 


Kto przemawia w Twoim imieniu? 

Mark Manson, pisarz, bloger i przedsiębiorca napisał kiedyś, że jeśli pytamy siebie o to, czego chcemy od życia, pytanie jest postawione w sposób niewłaściwy. Powinniśmy się bardziej pytać o to, jaki rodzaj cierpienia i wyrzeczeń jesteśmy w stanie przyjąć, aby dojść do miejsca, którego pragniemy? 

Większość z nas myśli o zmianie w charakterze instant. Chcielibyśmy by "TO" się stało! Jak na poniższym obrazku - kompleksowe odpowiedzi nie cieszą się popularnością. Wszyscy chcą zmiany, ale prawie NIKT nie chce zmieniać siebie. 

Dzieje się tak również dlatego, że nie jesteśmy w kontakcie z naszymi prawdziwymi potrzebami. Jeśli chęć zmiany jest spójna z nami i autentyczna, zwykle jesteśmy w stanie zaakceptować konieczne wyrzeczenia. Jeśli to tylko wydmuszka, coś co "sprzedała" nam popkultura, cudzy scenariusz, który realizujemy bo wydaje nam się, że tak trzeba, powinno się, należy - wtedy znacznie trudniej o wytrwałość.

Nikt poważny nie będzie przekonywał, że życie, zmiana, przeobrażenia i transformacje to wyłącznie droga w słońcu, tęcza, cuda i jednorożce. 

Nie ma życia jak z bajki. Nawet w bajkach.




Wszyscy chcą zmiany, ale prawie nikt nie chce się zmieniać...
Obrazek: gocomics.com

Jakich zmian lepiej nie podejmować?

Takich, jak ta w historii o Irokezach. Jeśli twoja decyzja o zmianie jest jednostronna, wyrwana z kontekstu, szkodliwa, czy wbrew naturze, bardzo prawdopodobne, że może się ona obrócić przeciwko Tobie.

Pamiętaj też, że to nie wstyd wycofać się ze zmiany, odwołać rewolucję czy stwierdzić, że się gdzieś pomyliło. 

Ustąpić to czasem przejaw wielkiej odwagi i samoświadomości. Irokezi mogli wybić wilki, ale coś wtedy i w nich by umarło. 

Jeśli podejmujesz zmianę patrz zawsze czy nie zabija ona czegoś ważnego w Tobie. I czy nie lepiej żyć bez tego czego pragniesz, ale za to w całości. 

Nie o wszystko warto walczyć i nie za wszystko warto umierać. 



Jeśli ten tekst Cię zainspirował, polub, podaj dalej! 


Zobacz również

7 komentarzy:

  1. Podczytuję od dłuższego czasu. Zawsze znajdę coś co mnie zainspiruje, zatrzyma na chwilę i poruszy moje "neurony" w niespodziewanym kierunku. Za to dziękuję bardzo. A ten tekst - jego tematyka do lekkich nie należy. Jednak cudnie został opisany. Obydwiema rękami podpisuję się pod tezą, żeby przy próbie podjęcia/zamiarze zmiany zweryfikować, czy nie stracimy czegoś ważnego w sobie. Pięknego i słonecznego dnia życzę. Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie sądzę. Czytuje od dłuższego czasu i również zawsze coś znajdę dla siebie, co pomoże, rzuci inne światło na sprawę. Bardzo fajny tekst. Polecam. Agata

      Usuń
    2. Dziękuję Wam bardzo dziewczyny - doceniam tym bardziej, że się dzielicie wrażeniami, a to dla mnie ważne :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. O, wycofanie ze zmiany może być bardzo trudne, bo często jest odbierane jako porażka, a przecież nikt nie lubi porażek.
    A podejmowanie decyzji o zmianie też nie zawsze jest łatwe :). Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że nasza decyzja jest jednostronna. Ale uczenie się na błędach jest równie ważne, co ich unikanie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się bez porażek i bez błędów. Podobno, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu trzeba też ponosić więcej porażek.. bo to po prostu oznacza, że się próbuje!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. co możesz,co chcesz poświęcić?

    Religia chrześcijańska nas o to pyta nieustanie do bólu więc ludzie NIE chcą już niczego poświęcać w imię większych pieniędzy,itp,itd.To ma przyjść nagle,wtem i niewiadomoskąd. I nie jest to dziwne,bo codzienna walka o wszystko męczy.Mogą zmienić ewentualnie miasto zamieszkania bo kraj już trudniej no chcyba że jedzie się na pewniaka i na gotowe..Ja np.chcę wygrać i mogę tygodniowo poświęcić na ten cel 12zł.Ament;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam dzisiaj ponownie. I tym razem do refleksji... Do bólu! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)