Ludzie mówią Ci kim jesteś albo masz być? Zabierz im to prawo!

/
21 Komentarzy


Dopóki swoją tożsamość budujesz na tym co o Tobie mówią inni i w jaką szufladkę Cię wkładają, nie będziesz wolny, ani pewny tego kim w istocie jesteś. Jeśli zależy Ci na tym, aby odzyskać moc samostanowienia i poczuć, że stoisz mocno na własnych nogach trzeba zabrać im to prawo. Mówić będą dalej, ale to przestanie być dla Ciebie takie ważne.


Pewien człowiek przybył do Lao Tzu i powiedział:

- Mistrzu, powiedziałeś mi, że jeśli dowiem się kim jestem posiądę mądrość. Jak mam to zrobić? 

- Zacznij od odebrania innym prawa do decydowania o tym kim jesteś. 

- Ale jak to? - zmieszał się uczeń. 

- Ktoś powie Ci, że jesteś złym człowiekiem, a Ty poczujesz się rozgoryczony. Ktoś inny, że jesteś głupi i zasieje w Tobie ziarno niepewności, choćbyś był najmądrzejszym człowiekiem we wszechświecie. Ktoś Cię pochwali, a Ty poczujesz, że oto musisz na to zasłużyć i jakoś mu się odwdzięczyć, ktoś Cię zgani, a Ciebie zaleje fala wstydu. Dopóki inni mówią Ci kim jesteś i jaki jesteś, a Ty w to wierzysz i bierzesz jak swoje, nie odnajdziesz siebie i nie zaznasz wolności. Zabierz im to prawo!



Czasem się zdarzy mądrala...

Zwykle taki, który umniejsza. Weryfikuje bez litości, dostrzeże każde potknięcie, wadę i nieścisłość. Nie ze ze złośliwości, nie!!! Z miłości, troski i żeby nam oszczędzić rozczarowań! Przynajmniej taka jest jego wersja. 

Ja chciałabym powiedzieć Ci coś innego. I bardzo mocno w to wierzę, więc proszę rozważ to zanim czyjeś słowa znów Cię zepchną w odmęty rozpaczy: 

Jeśli ktoś jeździ po Tobie walcem słów, to nie robi tego z troski o Ciebie, ale z osobistych powodów. Możesz mu na to pozwolić, ale lepszy od tego nie będziesz. 


Zamartwianie się tym co powiedzą inni.. to więzienie bez prawa łaski. 

Czasem musimy ludziom powiedzieć coś negatywnego, ale informacja zwrotna, w której słyszysz o niedociągnięciach, rzeczach do poprawy, czy oczekiwaniach, to coś zupełnie innego od ocen w rodzaju "jesteś głupi, leniwy, beznadziejna, słaba i do niczego się nie nadajesz". 

Ci, którzy szanują, wspierają i kochają naprawdę, a do tego mają faktycznie DOBRE intencje, nigdy tak nie mówią. 


Mądrzy, głupi, dobrzy czy źli? Gdzie jest prawda? 

Pisałam o tym niedawno w kontekście autorytetów, więc dziś tylko krótko. Ludzie przypinają nam łatki, patrzą na nas przez własną optykę, ale to co widzą, to co na nas projektują i jak nam to przedstawiają to rzadko jest obiektywna prawda. 

Od Ciebie zależy czy dasz im to prawo żonglowania Tobą i rzucania Cię od zachwytu do rozpaczy.  Od Ciebie zależy co z tym zrobisz. 

Jeśli opinia innych będzie dla Ciebie ważniejsza niż to co sam o sobie wiesz, zamkniesz się na zawsze w więzieniu. Bez prawa łaski. 

Zawsze kiedy usłyszysz: jesteś dobry, zły, głupi, wartościowy, czy bez wartości, prześwietl to i przesiej przez sito słów. Możesz to sobie wziąć, jeśli też tak o sobie myślisz. Możesz też powiedzieć: "Miło mi/ Przykro mi, że tak uważasz, ale ja tak o sobie nie myślę." 

Dobrze zamykać usta krytykantom. I dobrze się z tego przesadnie nie tłumaczyć. 


Nie masz do końca wpływu na to, co dostaniesz od innych - masz za to zasadniczy na to, co z tym zrobisz. 

Pamiętaj o tym. Codziennie. 



Zobacz również

21 komentarzy:

  1. Co za beznadziejny, tendencyjny artykuł, oparty na znanej większości ludzi prawdzie. Chyba wena się skończyła, co? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intencje autora powyższego komentarza widać jak na dłoni, więc odpowiedź na jego pytanie wydaje się zbędna. Co zatem? Cóż,wypada tylko współczuć,że stać go tylko na niczym nie uzasadnioną złośliwość i życzyć odmiany losu. Jestem bowiem przekonana, że najwięcej takich jadowitych zachowań przejawiają ludzie sfrustrowani i nieszczęśliwi, więc dobre życzenia bardzo się tu przydadzą. Barbara

      Usuń
    2. Pani Basiu,
      usunęłabym ten jakże wiele wnoszący komentarz, ale skoro już Pani napisała to zostawmy.
      Przypominam, że komentarze są moderowane i to, że można dodać anonimowo nie oznacza, że wszystko tu się pojawi.
      Na szczęście czytanie Manufaktury nie jest obowiązkowe i jeśli dla kogoś jest to znane i oczywiste, zawsze można poszukać w sieci innych treści co szczerze rekomenduję autorowi :)

      Usuń
    3. No cóż taki niewybredny teścik, sprawdzający dla autorki artykułu :) Oczywiście w najmniejszym stopniu tak nie myślę, ale wydaje mi się, że wyszła fajna całość tego jak właśnie nie powinniśmy się sugerować czyimiś opiniami. Pani Małgosiu przepraszam. Pani Barbaro gratuluję altruizmu i kultury wypowiedzi. Wszystkim życzę przemyślenia czy równie łatwo nie ulegamy pochwałą, bo to te dobre to można ulegać... Pozdrawiam serdecznie, to było pierwszy i ostatni raz :) Adrian

      Usuń
    4. a wlasnie mialam skomentowac ze cos mi tu 'pachnie' podstepem...czasem warto przyjac postawe psa- jesli nie mozesz sie tym pobawic albo tego ruszyc- olej to :)

      Usuń
  2. Fajnie, że są ludzie dla których ten wpis to oczywista oczywistość. Dla mnie długo nie było to takie oczywiste. Często robiłam coś żeby zasłużyć na pochwałę, albo nie robiłam tego na co miałam ochotę bo nie wypada czy inne tego typu głupoty. Obecnie pracuję nad tym żeby nie uzależniać się od opinii innych, ale wychodzi mi to raz lepiej, raz gorzej i dobrze, że takie wpisy, niby oczywiste się pojawiają - dodają mi siły by dalej nad tym pracować. Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga,
      dzięki za komentarz. Tak, nawet jeśli to oczywiste, to ja wiem doskonale, że większość z nas i tak żyje na pasku opinii innych.
      Świadczą o tym dziesiątki komentarzy, maili od osób, które bardzo cierpią, bo nie są w stanie poradzić sobie z krytyką.
      Serdeczności!

      Usuń
  3. Małgosiu,
    dzięki za ten post.
    Ja też wiem niby, a co z tego.
    Opowieść zapisuję w notatniku, będę czytać za każdym razem kiedy znów wezmę sobie opinię innych i poczuję się jak kupka nieszczęścia :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, czytam od jakiegoś czasu twoje artykuły. Dla mnie są bardzo wartościowe, przekazujesz w nich pozytywną energię. Nie wahasz się pisać też o rzeczach trudnych. Życzę wielu inspiracji na ten wiosenny czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie się podoba i udostępniam :-). Swoja drogą Małgosiu czy mogłabyś coś więcej napisać o tym jak zachować się wobec osób: znajomych, kolegów, które podają w wątpliwość, wyśmiewają nasze nowe pasje, pomysły, projekty, przemiany? Nie kibicują, nie wspierają, nie sa nawet obojetne, tylko publicznie z nich kpią? Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, niestety tacy też się zdarzają.

      Usuń
  6. Dzięki Małgosiu, akurat wczoraj wzięłam sobie za dużo krytcyzmu innych na mój temat, bo jak zwykle pomyślałam, że są starsi i wiedzą lepiej... łatwo wpaść w taką pułapkę! Dzięki za Twój tekst! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie bardzo ważny artykuł! Bardzo! Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam, a gdzie mogę dostać Pani książkę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak naprawdę to każdego dnia mniej lub bardziej świadomie opieramy się na opiniach innych. Wydaje mi się że trzeba mieć w sobie jakiś filtr który nie dopuści do zasiania w nas tego "ziarna niepewności ".Wtedy nasz cały wysiłek rozbije się o kant tyłka. Nie będziemy w stanie nawet kupić sobie butów bo mogą skrytykować je znajomi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pani Małgosiu, zareagowałam impulsywnie, bo rzeczywiście ten komentarz nie był wart polemiki, skoro jego głównym celem był wyłącznie atak na autorkę. Ale... trafił mnie jasny szlaczek w drobną pepitkę i nie mogłam zmilczeć. Na moich oczach nikt nie będzie atakował osoby, która pisze wartościowe rzeczy, daje innym życzliwość, przesyła dobrą energię i otwiera oczy na to co w życiu ważne. A jak się komuś nie podoba blog i rady autorki, to nie ma przymusu, żeby tu bywał. Ja z przyjemnością czytam wpisy Pani Małgosi, jestem wdzięczna i proszę o więcej. Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Basiu, dziękuję :)
      No cóż, to jak wyżej napisał autor, pewna prowokacja.
      Mnie też się nie bardzo podoba i takie komentarze raczej lądują w koszu.
      Nie dlatego, że to cenzura, ale dlatego, że naprawdę nie widzę sensu, żeby zajmować się czyjąś frustracją, zwłaszcza że przecież internet to step szeroki i nikt nikogo nie zmusza do bywania tutaj.
      Jeśli ktoś ma potrzebę i ochotę to sobie coś z tego bierze, widać sporo takich osób ciągle, a jeśli nie, to wiadomo, że nie jestem słoikiem kremu czekoladowego, żeby mnie wszyscy lubili i nic w tym złego, że ktoś akurat woli inny rodzaj rozrywki.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Tyle, że ja nie jestem sfrustrowany, ani nikogo nie atakowałem, napisałem coś sprzecznego z własną opinią, a odnoszącego się do treści artykułu, który sugeruje by nie przejmować się autorytetami i opiniami innych. Byłem ciekaw reakcji autorki, która takim przekonaniom hołduje. No i chyba troszkę się zawiodłem, albo nie zostałem dobrze zrozumiany? Fakt, że forma brzydka, ale przeprosiłem i napisałem, że w najmniejszym stopniu tak nie myślę. Komentarz pisałem śmiejąc się z podstępu i jeśli mamy nie przejmować się opiniami innych, bo znamy dobrze własną wartość, to również z tego komentarza należało się pośmiać lub go wyśmiać. Druga sprawa, że fajnie jest czytać i słuchać samych zachwytów o swojej wspaniałości, jednak nie powinniśmy, według mnie się od nich uzależniać, bo w konsekwencji ich brak, lub przeciwieństwo powoduje, że np. mniej wierzymy w siebie. Skoro zaś znamy swoją wartość, to powinniśmy śmiać się, ze złego i nie uzależniać szczęścia i wewnętrznej radości od byle pochlebstwa. Mam nadzieję, że teraz rozwiałem niejasności - Adrian

      Usuń
    3. Panie Adrianie,
      Ja rozumiem Pana intencje, jak już je Pan wyjaśnił.Mam wątpliwości co do celowości takich działań po prostu. I absolutnie nie czuję się uzależniona od zachwytów. Rozumiem, że chciał mnie Pan sprowadzić na ziemię :) Mocno po niej chodzę, gwarantuje. Zostawmy już. Moim zdaniem to tylko pokazuje, że negatywne, pełne złośliwości komunikaty, nawet jak są na niby wywołują nieporozumienia. Czy warto, to już każdy sam oceni. Pozdrawiam!

      Usuń
    4. To jest właśnie niedoskonałość słowa pisanego. Racja pomysł może wywołujący nieporozumienia, ale celowość tyczyła się zwłaszcza czytających, aby spojrzeli jeszcze na podstawie przykładu na ten mechanizm i spróbowali to odnieść do sytuacji w swoim życiu. Ja np. niejednokrotnie popadałem w pułapkę pochlebstw.

      Kończąc temat, pragnę podziękować za Manufakurę i wszelkie inspiracje w niej zawarte. Sprawia Pani, że droga do bycia lepszym człowiekiem jest łatwiejsza :) Jakkolwiek niedoskonała bywa :) Adrian

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)