Dlaczego tak bardzo boimy się różnić od innych?

/
9 Komentarzy


Żyjemy w świecie utkanym z oczekiwań.  Często idziemy w to tak dalece, że zatracamy siebie. Dlaczego nie cenimy własnej indywidualności? Czemu tak bardzo boimy się różnić od innych? 

Zapadł mi w pamięć pewien obrazek. Było to wiele, wiele lat temu, w małym miasteczku na Mazurach. Uliczka domów jednorodzinnych, które były identyczne w swej brzydocie i zbudowane według jednego, wybitnie szkaradnego projektu. Każdy miał taki sam. 

Wiem, że po latach sporo się tam zmieniło (niekoniecznie na lepsze, ale to inna historia...). Wiem też, że w czasach kiedy nie było wyboru, trochę pogodziliśmy się z tym, że jest jak jest i przestaliśmy nawet mieć ochotę się "wychylać". 

Rozejrzyjcie się po ulicy. Otacza nas armia szaro - burych ludzi, którzy nie manifestują swojej indywidualności nawet kolorowym szalikiem czy apaszką. Zróbcie eksperyment i poobserwujcie 100 przypadkowych przechodniów. Maksymalnie 10 będzie się czymś specjalnym wyróżniać, reszta zleje się w masę bez wyrazu. 

Czemu tak mocno boimy się być indywidualnościami? 


Afiliacja, czyli przystosowanie

Z punktu widzenia psychologii, afiliacja jest jedną z podstawowych potrzeb psychicznych człowieka.  Wyraża się w dążeniu do bycia razem z innymi ludźmi, przyłączenia się do osób i grup społecznych oraz poszukiwania ich akceptacji. Jej zasadniczym źródłem jest potrzeba bezpieczeństwa, bycia częścią czegoś większego, stanowienia stada, grupy.

Ważnym jej źródłem są standardy społeczne, wyznaczające jednostce i grupom społecznym wzorce zachowań. 

Życie społeczne, w takiej formie jaką znamy opiera się właśnie na afiliacji. 

Przekaz jaki dostajemy brzmi: albo jesteś z nami ( czyli akceptujesz nasze wartości, nasz sposób myślenia, nasze wzorce), albo jesteś przeciw nam - jesteś obcy, inny, zagrażasz naszej spójności, licz się z odtrąceniem.  

Osoby bardzo silnie wdrożone w taki sposób myślenia żyją według z góry narzuconego schematu, a każde jego zaburzenie albo wyłom w planie życia powoduje wielki stres. 


Poświęcanie się jest przereklamowane.
Na dłuższą metę nie warto poświęcać całego siebie dla żadnej sprawy.
Więcej TU.

Czy przystosowanie jest złe? Czy naprawdę trzeba się różnić? 

Przystosowanie, samo w sobie jest oczywiście zjawiskiem pozytywnym. Weźmy na warsztat chociażby reguły prawa. Poszanowanie własności, nietykalności cielesnej, ochrona dóbr materialnych. Akceptujemy to, że coś jest dozwolone, coś nie. Jest to swoista umowa społeczna, którą sobie bierzemy (albo nie, ale to ma konsekwencje). 

Problem z przystosowaniem zaczyna się wtedy, kiedy zaczyna ono wchodzić tak mocno w naszą tożsamość, że przestajemy mieć odwagę wybierać po swojemu. Strach przed oceną i odrzuceniem zaczyna determinować większość, jeśli nie wszystkie nasze decyzje. 

Jedna z czytelniczek napisała mi kiedyś w komentarzu

Lepiej kłamać, niż się narazić, lepiej milczeć niż okazać słabość, a najgorzej to wystawić się na śmieszność. Tak bardzo pragniemy społecznej akceptacji, że przestajemy akceptować siebie. Nasze uczucia i marzenia stają się naszym wrogiem, walczymy sami ze sobą, sabotujemy swoje życie. Zamiast dążyć do równowagi; homeostazy; dążymy do bycia tym kimś, kim powinniśmy zdaniem ludzi być.

Poświęcanie się jest przereklamowane i bywa pułapką. 


Czy naprawdę jesteś po SWOJEJ stronie? 

Z problemami jest tak, że zwykle kiedy siedzimy w nich po kostki mówimy: " łee to nic takiego, nie ma sensu tego ruszać". Kiedy siedzimy po kolana robi się mało wygodnie, ale jeszcze da się to wytrzymać, więc mówimy znów: "nie no, to pewnie przejściowe, co prawda nie bardzo wiem jak stąd wyjść ale pewnie jakoś się da, pomyślę o tym w lepszym momencie, może samo minie?". Ludzie zaczynają reagować zwykle dopiero kiedy siedzą "tam" po pas, albo po szyję. Ale wtedy ciężko jest wyjść i trzeba się przy tym nagimnastykować. 

Z poświęcaniem się jest podobnie. Jak się oddało trochę, to jakoś tam można odebrać i nikt przy tym specjalnie nie ucierpi. Jeśli oddało się wszystko, to bywa bardzo trudno. A jak żyć bez siebie?

Nie ma na świecie niczego, co mogłoby nam wynagrodzić zatracenie siebie i ten głód własnych potrzeb i niezałatwionych spraw odezwie się prędzej czy później.


A jak wyjdzie śmiesznie, to właściwie co z tego???
Więcej TU

Mamy prawo się różnić! Dlaczego nie?

Żyjemy w takim momencie dziejów, kiedy zmiany naprawdę nabrały tempa. Podobno dziś, w ciągu jednego roku przetwarzamy i przyswajamy więcej informacji niż nasi przodkowie dostawali przez całe życie. 

To naturalne, że zmienia się też model życia, nasze oczekiwania, wreszcie my sami. 

Różnimy się między sobą jak dwie krople czystej wody. Każdy z nas jest sobą i ma do tego prawo. Równanie do średniej nie ma sensu. 

Pamiętajcie, że wszyscy odkrywcy, bohaterowie, ludzie, którzy zmienili historię to byli indywidualiści, jednostki, które nie bały się oceny, które wytyczały nowe ścieżki, które po prostu odstawały od innych. 

Kiedy spytasz samego siebie co jest twoją "pestką", istotą twojego jestestwa, twoją drogą, to być może, po latach przystosowywania się do oczekiwań  świata i innych odpowiedź nie przyjdzie od razu. Ale jeśli będziesz wytrwale pytać i otwierać się na to co słyszysz, wreszcie się dowiesz. 

I to jest jedna z tych rzeczy, która bez wielkiego patosu i hałasu, bez niepotrzebnej tutaj przesady, tęczy i wianków może ODMIENIĆ TWOJE ŻYCIE. 


To co, odważysz się??

Można zacząć od kolorowego szalika, jeśli akurat tego potrzebujesz. 


Ps.

Mój tekst bierze udział w konkursie na Tekst Roku. Jeśli inspirujesz się Manufakturą, podoba Ci się to co tu znajdujesz, będzie mi niezwykle miło jeśli wesprzesz mnie swoim głosem. Można zagłosować 1 raz z jednego numeru telefonu. Dochód z głosowania zostanie przekazany na cel charytatywny. Sms o treści T11189, na numer 7124. 

Bardzo dziękuję! 




Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Absolutnie przyziemny komentarz, ale nie jest tak łatwo w zimie się wyróżnić czymś więcej niż szalikiem, bo wszystko w sklepach jest szaro-bure. A zima i bez tego bywa przygnębiająca.

    Przypominam sobie teraz koleżankę, która zawsze chodziła w sukienkach. Wysoka, szczupła, długie włosy. I te jej sukienki zawsze były czarne, bo twierdziła, że nie chce się wyróżniać. Pamiętam jaki to szok we mnie wywołało (do dzisiaj mam w zasadzie). Co jest złego w pozytywnym zwróceniu na siebie uwagi? Smutne to takie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kolorowe płaszcze, rękawiczki, buty, rajstopy, czapki, dodatki? Tego jest masa, naprawdę i tylko kwestią naszej percepcji jest, że tego nie widzimy.
      Oczywiście nie zrozummy się źle: nie każdy lubi różowy ( ja lubię), nie każdy musi stawiać ( nawet czasem nie można) na ekstrawagancję w ubiorze, ale dobrze zwrócić uwagę na to czemu się tak lubimy zlewać w tą szarą masę...

      Usuń
    2. Oczywiście, że są :). Ale jak szaleć to szaleć :). Ja akurat lubię kolor i chciałabym mieć kurtkę w innym kolorze niż czarny/granatowy/szary/brązowy. To temat na długą dyskusję :).

      Usuń
  2. Sms wysłany☺ Szkoda że 20lat temu nie mogłam przeczytać tego tekstu. Wtedy byłam chorobliwie zakompleksioną nastolatką, przeżywałam gdy ktoś na ulicy krzywo na mnie spojrzał (lub mi się tak wydawało). Teraz nie mam czasu ani energii żeby rozmyślać nad takimi bzdurami, a czasem walczę jak lwica gdy widzę pełne pogardy lub politowania spojrzenie na Mikołajka. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, serdeczności! Ucalowania dla chłopców!

      Usuń
  3. Ten tekst dał mi sporo do myślenia i akurat pasuję do moich obecnych rozterek. Jestem introwertyczką i ostatnio usłyszałam w pracy, że powinnam otworzyć się na ludzi nie tylko w pracy ale i prywatnie bo odstraszam ludzi i psuję wizerunek instytucji. Problem w tym, że czuję się dobrze z moją osobowością i czuję wewnętrzny sprzeciw wobec udawania kogoś kim nie jestem. Ten tekst uświadomił mi, że mam do tego prawo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgosiu, ja powoli nabieram odwagi pierwsza rzecz to kupiłam bilety na święta do Rzymu, później jeszcze raz na Camino... chyba powoli zaczynam wchodzić na własną ścieżkę..., uściski dla Ciebie ;))

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)