3 powody dla których TRZEBA kwestionować autorytety. Dla własnego dobra!

/
24 Komentarzy


Każdy, absolutnie każdy z nas niesie ze sobą bagaż tego czego kiedyś doświadczył, co mu powiedziano o nim samym. Jeśli komunikat, opinię dostajemy od kogoś kogo traktujemy jako autorytet, może nam to pomóc, albo zaszkodzić. Bywa, że poważnie. Dlatego czasem należy kwestionować autorytety i szukać nowych. Dla własnego dobra. 

Im dłużej żyję i im więcej osób spotykam, tym bardziej jestem pewna, że nie ma na tym świecie NIKOGO, komu ktoś, kiedyś, na jakimś etapie nie podciąłby skrzydeł. Nie zawsze w złej wierze, czasem z troski, ze strachu, czasem ze źle pojętej lojalności, albo z nieuświadomionej zazdrości. Powodów może być tyle ilu ludzi, ale to nie o nie tutaj chodzi, ale o to, co z  tym zrobimy. 

Niedawno, Kate Winslet, aktorka znana między innymi z obsypanego nagrodami Titanica, odbierając nagrodę Brytyjskiej Akademii Filmowej powiedziała

Kiedy miałam 14 lat, mój nauczyciel aktorstwa powiedział mi, że mogę sobie dać radę, jeśli pogodzę się z tym, że będę grać tylko grubaski. Spójrzcie na mnie teraz. Chcę powiedzieć każdej młodej kobiecie, którą kiedykolwiek poniżył nauczyciel, przyjaciel czy nawet rodzic: po prostu tego nie słuchajcie. Ja tak zrobiłam. Nie słuchałam tego i pracowałam na to, żeby przełamać moje obawy, pokonać brak pewności siebie i robić swoje. Robić swoje i wierzyć w siebie" 

I jest to wspaniała rada i świadectwo. 

Dlaczego warto kwestionować autorytety i zdanie tych, którzy mają dużo do powiedzenia o nas samych? 


1. Bo prawdziwy autorytet nigdy nikogo nie poniża i nie wydaje szybkich i bezwzględnych sądów

Jeśli ktoś Ci mówi, albo mówił, że jesteś głupi, niezdolny, słaby, albo brzydki i robi to bez empatii, tak po prostu, zupełnie nie biorąc pod uwagę konsekwencji takiego komunikatu, do tego najczęściej nieproszony i niepytany, to daj sobie spokój z takimi autorytetami i puszczaj to mimo uszu. 

Jeśli te słowa dalej w Tobie żyją, dobrze przyjrzeć się ich źródłom. I zweryfikować. Często bezwzględnie. 

W naszych warunkach szkolnych, w pracy, życiu rodzinnym, bardzo łatwo dorobić się łatki tego złego, głupszego, mało ambitnego, czy zdolnego ale leniwego. Rzadko zdajemy sobie sprawę jak bardzo są to krzywdzące opinie i jak silnie wpływają na nasze życie. 

Niewyparzony język, złośliwość, nadmierny krytycyzm to nigdy nie są cechy prawdziwego autorytetu. 


2. Bo prawda rzadko jest obiektywna 

Nawet ta mówiona w dobrej wierze. Zawsze oceniając, oceniamy przez siebie, nakładamy na innych i sytuację własną optykę, patrzymy z perspektywy własnego sukcesu, porażki, dobrego lub złego nastroju. 

Badania dowodzą, że na naszą percepcję może zniekształcać pogoda, czy nawet to co przed chwilą zobaczyliśmy w telewizji, na facebookowej ścianie, czy wreszcie emocje, których doświadczyliśmy w ciągu dnia. 

Jeśli jesteśmy tego mało świadomi (a rzadko jesteśmy bardzo...) to będziemy wydawać opinię przez ten pryzmat. Może się zdarzyć, że ktoś powie Ci, że jesteś głupi, niezdolny i mało wartościowy, bo przed chwilą dostał reprymendę od szefa, miał stłuczkę, albo ktoś go zwyczajnie wkurzył. A Ty to weźmiesz i pójdziesz z tym przez życie...

Każdą opinię innych o nas trzeba zawsze weryfikować i poddawać oglądowi. Często po prostu wyrzucić do kosza, bo nic, zupełnie nic nie wnosi. 




Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe przychodzi ktoś, kto to po prostu robi.
Opinie innych nie zawsze są konstruktywne.
#inspiracja #motywacja

3. Bo to co jest prawdą dziś, może wyglądać zupełnie inaczej jutro, a co dopiero za 20 lat

To co dziś wydaje się szaleństwem, będzie rzeczywistością jutra, a przyszłość, tak obiektywnie, naprawdę trudno przewidzieć. 

Nie tylko Winslet doświadczyła złośliwości i niesprawiedliwej oceny, która zupełnie nie sprawdziła się w życiu. O Disneyu powiedziano, że nie ma wyobraźni, Barbarze Streisand mówiono, że przez nos nigdy w życiu nie zrobi kariery, Cindy Crawford namawiano do usunięcia pieprzyka, który potem stał się znaczącą pomocą w jej karierze, a setki naukowców, eksperymentatorów i wynalazców zanim odniosło sukces oglądało pukających się w czoło ludzi, którzy mówili, że nigdy im się nie uda. 

W jaką prawdę o sobie chcesz wierzyć? 

Bądź uważny na innych, ale przede wszystkim słuchaj siebie. Żaden autorytet nie jest nieomylny. Nikt nie jest. 


Manufaktura Radości dostępna w wersji książkowej TUTAJ


Zobacz również

24 komentarze:

  1. Mówiąc wprost, a jak widzę autorce nie straszna krytyka :) Powiem: "I to jest naprawdę motywujący artykuł! Brawo!" Dziękuję za manufakturę litości dla walczących niemal każdego dnia... Adrian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie, Adrianie - Manufaktura RADOŚCI - bo to ona daje nam iskierkę na lepsze jutro i wskazuje, że każdy z nas może stworzyć swój własny wyjątkowy świat ...

      Usuń
    2. A czy te wszystkie artykuły i serdeczności nie są też wyrazem litości dla tych wszystkich biednych zagubionych w walce i szukających inspiracji i otuchy? Oczywiście, że są i oczywiście, że są nauką radości :) Adrian

      Usuń
    3. Są wyrazem wsparcia, to dwie różne rzeczy....

      Usuń
  2. Miałam kiedyś w szkole średniej nauczyciela, który był dla mnie autorytetem. Z resztą w tamtym czasie chyba każdy nauczyciel dla mnie nim był. Posiadali wiedzę, której mnie brakowało no i byli starsi, bardziej doświadczeni życiowo. I kiedyś ten właśnie AUTORYTET powiedział mi tak: "... i tak Cię nikt nie chce"
    Powód? Byłam chuda... taka natura. Kilka lat to za mną chodziło. Minęło 7 lat i patrząc z perspektywy czasu to nie była to prawda.

    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie była ! Rany! To jest przykład na to, jak bardzo trzeba uważać na to co się mówi. Współczuję i gratuluję Ci, że zobaczyłaś jakie to bzdury! Serdeczności!

      Usuń
  3. Dla mnie bardzo na czasie. Właśnie jestem w takim momencie, kiedy po latach konfrontuję się z tymi upodleniami, które przez całe moje życie siedziały mi w sercu. Teraz stając oko w oko z autorem tych przykrych treści umiem dostrzec, że się myli i mylił przez te wszystkie lata. Czasem jeszcze mnie zaboli, ale cały czas czuję, że jestem coraz silniejsza.
    Z życzeniami siły i wytrwałości w podważaniu, dla wszystkich którzy tego potrzebują.
    PS Głos oddany. Zrobiłam to z ogromną przyjemnością, bardzo doceniam Twoją pracę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat mi bardzo bliski, nie "skąpmy" ludziom pozytywnych informacji zwrotnych, które dodają skrzydeł. Obie widziałyśmy przecież w ten weekend jak wielką mają moc - malują uśmiechy, szklą oczy poruszają i wzmacniają. Pozdrawiam i już wysyłam SMSA. MM

    OdpowiedzUsuń
  5. Małgosiu, inspiruję się Tobą i Twoim blogiem od dawna, dziękuję, że piszesz i jesteś ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny tekst.
    Kiedyś bardzo wnikliwy człowiek powiedział mi w kontekście pewnej sytuacji: " ...a dlaczego uważasz że to jest Twój przyjaciel..? Wygląda na to że jest dla Ciebie dużym autorytetem...uważaj to niebezpieczne..." Wtedy nie rozumiałam, buntowałam się i jeszcze bardziej wyidealizowałam ten mój autorytet... każdą jego opinię, zdanie, zachowania....a potem jak w tym filmie "Sprawa się rypła..." :) to jak dotykają nas opinie innych to jedno, ale równie ważnym niebezpieczeństwem jest to że sami na własne życzenie obieramy sobie zwykłych ludzi z ich słabościami i wadami stawiając ich na świeczniku jako własny autorytet - a wtedy rozczarowanie murowane... wobec innych, ale wobec siebie również ...trzeba tylko pamiętać - z każdej porażki wyciągnąć konstruktywną naukę. Czyli zdecydowanie tak! kwestionować autorytety. J.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy nazwałabym autorytetem kogoś, kto krytykuje :). Ale z artykułem się zgadzam i szczerze podzielam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, to też jest ciekawy temat.. Czym innym jest negatywna informacja zwrotna ( czasem trzeba), a czym innym bezwzględna ocena. Wszystko zależy też od języka. Jeśli ktoś nie wywiązał się z czegoś co mi obiecał i powiem: czuję się zawiedziona twoim zachowaniem, liczyłam na to, że zrobisz to na co się umawialiśmy, smutno mi i czuję się zlekceważona to jest zupełnie inny odbiór niż gdybym powiedziała: jesteś głupi, nieodpowiedzialny i nigdy nie można na Ciebie liczyć..
      Autorytet na pewno nie poniża.

      Usuń
  8. Głos oddany, dziękuję że piszesz takie perełki :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Małgosiu, głos oddałam z ogromną przyjemnością:) Inka

    OdpowiedzUsuń
  10. Małgosiu jak zwykle w samo sedno i w samą porę ;-) Jak Ty to robisz, że każdy Twój tekst jest "na czasie" - uzależniasz wiesz? ;-) u mnie w domku już 3 głosy oddane (wyjdą siostry z kina za godzinkę to będą oddane jeszcze 2 kolejne ;-)) Dobrze że Cię mamy Manufakturko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Głos poszedł. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. też tak myśle

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak.moja wychowawczyni,matematyczka w 8 klasie posadziła mnie do rzędu tzw.mniej zdolnych, którzy to "mniej zdolni" pisali łatwiejsze klasowki z matmy.bo jak powiedxią, "Małgosia ja cie nie widzę w szkole średniej.ty nie zdasz i tak matury.daj sobie spokoj" a ja co? OLAŁAM to .poszlam do liceum i po 4 latach...Zadałam maturę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W klasie maturalnej postanowiłam iść na studia pedagogiki specjalnej. Żona mojego wychowawcy, która była dyrektorem niegdyś Szkoły Specjalnej, odradziła mi ten zawód. Niby byłam zbyt wrażliwa. Posłuchałam. Poszłam w innym kierunku, co prawda też nauczycielskim, ale to nie było to. Nawet otarłam się o zawód urzędnika i bankowca. Błądziłam. Po 25 latach temat wrócił. Odnalazłam się w zawodzie asystenta osób niepełnosprawnych w Niemczech a wcześniej opiekuna osób starszych. Zawód nie wymagający ode mnie wykształcenia. A ja lubię to robić i jestem zadowolona. Powiedziałabym, jeżeli czujecie, że to chcecie robić, róbcie to, sprawdźcie, czy to wam pasuje. Działajcie. Zawsze możecie zmienić swoją drogę zawodową, ale satysfakcja z wykonywanego zawodu jest ważna.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)