5 bardzo kobiecych mitów, w które wierzymy ( faceci też...)

/
7 Komentarzy


Społeczne mity, tak samo jak przekonania, wpływają na nasz sposób myślenia o życiu i świecie. Czasem bardzo zniekształcają rzeczywistość. W te 5 bardzo kobiecych mitów, wierzy lub wierzyła na jakimś etapie życia każda z nas. Bywa, że się z tego wyrasta, a bywa, że nie...


Nawet jeśli świadomie je porzuciłyśmy, to ich nieświadome działanie może ciągle rujnować nam życie, związki i karierę.  

To co nieuświadomione, wyparte, albo po prostu zbyt płytko przepracowane, ma właściwie taką samą moc jak to, w co wierzymy z pełnym przekonaniem. Czasem nawet większą.  Po prostu jest gdzieś w naszej głowie i robi tam "krecią robotę". 

Sprawdź, czy to nie Twój przypadek. 


1. Mit księcia na białym koniu

Mit księcia, rycerza, wybawiciela, kogoś kto pocałunkiem zdejmie zły czar, jest wiecznie żywy i reinkarnuje się skutecznie w każdym pokoleniu. Wierzymy, że miłość nas "naprawia", że zdejmuje życiowe uroki i sprawia, że wszystko zaczyna się udawać. Dlatego czekamy na tego jedynego, tęsknimy, a wiele z nas cierpi katusze, albo daje się krzywdzić, bo książę ciągle nie taki.

Trzeba to zapamiętać raz na zawsze, bo ta wiedza może uratować Wam życie: Miłość nie zbawia i nie zmienia. Więcej tutaj

Powiedzcie o tym swoim córkom, uczcie je tego i powtarzajcie do znudzenia. Na jakimś etapie swojego życia one też uwierzą w księcia, może nawet będą na niego czekały. Jeśli jednak ten mit nie będzie w nich tak silny, to nie dadzą sobie z jego powodu zrobić krzywdy. 

To chyba najważniejsza nauka, jaką matka może dać córce. Bardzo w to wierzę. 

Uwaga! Ten mit szkodzi nie tylko kobietom, ale i mężczyznom. Oni też już nie chcą być wybawcami, nie mają siły nieść nikogo na swoich plecach, nie czekają na bidulki do odratowania i często im ciężko, źle i smutno, brać odpowiedzialność za wszystko. Sensowny, partnerki, trwały związek nie uda się w tym micie. Także dlatego nie warto w niego wierzyć. 



Mit księcia na białym koniu, miłości, która zbawia i odmienia... bywa bardzo niebezpieczny...


2. Mit kobiecej słabości

Eteryczności, powabu i delikatności. Mit bycia słabszą z zasady. Tak, jest ciągle żywy. Nie chodzi o sprawdzanie się i siłowanie, ani o wojnę płci. Chodzi o nasze myślenie o sobie i własnych możliwościach. 

Kobiety wcale nie są słabsze niż mężczyźni. To, że się różnimy, nie oznacza, że musimy rywalizować, czy równać jedni do drugich. Nie musimy. 

Nie ma żadnego obiektywnego powodu, dla którego miałybyśmy o sobie myśleć jako o słabszej płci. No chyba, że same chcemy. Trzeba tylko pamiętać, że to ma swoją cenę. I konsekwencje. 

Czy kobiety są słabsze? To mit. I bzdura.

3. Mit wybawicielki

Czyli tej co uratuje, zbawi i naprawi. Poświęci się dla dobra ogółu, odda z siebie wszystko. 

Ciągle bardzo wiele z nas uważa, że tak trzeba. Że jeśli myślę o sobie, chociaż troszkę, to to już egoizm i przesada. Że trzeba najpierw o innych, bo bez nas to oni utoną, pójdą na dno, a my spalimy się piekle, jeśli nie za grzechy, to na pewno od wyrzutów sumienia.

Wybawicielki nie mają własnego życia, bo bardzo często żyją cudzym. 

Pamiętaj: Prawdziwa pomoc, to czasem odmowa tej pomocy. Strategia "dogodzić wszystkim tylko nie sobie"  to kiepska opcja na życie. 

O prawdziwej sensownej pomocy, altruizmie i egoizmie: TUTAJ


4. Mit zołzy

Jest mniej jednoznaczny niż poprzednie, ale równie szkodliwy. Każe nam przypisywać kobietom jako płci, bardzo wiele złych cech: przebiegłość, dwulicowość, złośliwość, chorą rywalizację, histeryczną emocjonalność, brak zasad, chciwość, dochodzenie do celów po trupach, albo przez łóżko, kłótliwość czy pałanie żądzą zemsty. 

Bardzo często my kobiety myślimy tak... o innych kobietach i oceniamy je przez ten pryzmat.

Jeśli jesteś mężczyzną i wierzysz, że kobiety to zołzy, trudno Ci będzie stworzyć fajny, satysfakcjonujący związek. Jeśli jesteś kobietą -  trudno Ci będzie się dogadać z innymi kobietami. 

To nie tak, że my kobiety, nie potrzebujemy innych kobiet. Siostrzeństwo  w kobiecości jest nam niezbędne. Potrzebujemy  w życiu głębszych relacji i poczucia, że możemy na sobie polegać. Także na tej płaszczyźnie. 

To daje nam siłę, poczucie bezpieczeństwa i obłaskawia strach przed samotnością i opuszczeniem. Jeśli będziemy szukały takich związków z czającym się gdzieś z tyłu głowy mitem zołzy i sekutnicy, jeśli będziemy ze sobą wyłącznie rywalizowały... nic z tego nie będzie. 

Więcej TUTAJ


Jeśli myślimy źle o innych kobietach, przypisujemy im złe cechy, podstępność i przebiegłość,
 działamy tak naprawdę na własną szkodę. W każdym przypadku.
Ludzie bywają dobrzy i źli, ale nie warto generalizować. 


5. Mit milusiej laleczki

Czyli takiej, która ma ładnie wyglądać, nie wychylać się, zawsze zachowywać "z godnością", nie mieć pragnień, uważać ze swoją seksualnością, nie pokazywać, że jej zależy, nie okazywać gniewu, nie mieć za dużych aspiracji, czekać, aż ją los wynagrodzi. 

Nie musimy być milutkie i słodziutkie, żeby ludzie nas lubili. 

Przeważnie wcale nie warto, bo często oznacza to zaprzeczenie sobie i pozwalanie na to, aby ktoś, albo coś wyrządzało nam krzywdę. 

Nie da się żyć tak, aby dogodzić wszystkim. Im wcześniej to zrozumiemy, tym dla nas lepiej. Nie warto być za miłą.  Więcej TUTAJ


Spotkaliście się z tymi mitami? Czy któryś z nich odegrał jakąś rolę w waszym życiu? Napiszcie! Dziękuję!


Zobacz również

7 komentarzy:

  1. Oj zgadza się. Potem żyjemy w takiej matni i biegamy nie wiedząc gdzie mamy dobiec ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chyba, ze wszystkimi się zetknęłam, ale ten ostatni myślę, że w moim przypadku był/jest najbardziej obecnie odczuwalny, najlepiej jak bym była miła, grzeczna, uśmiechnięta, była wdzięczna, całowała po stopach, że ktoś mi coś dał... choć być może wcale tego nie potrzebowałam... mówiła wtedy kiedy trzeba i była szczęśliwa... że mam tak "wspaniałe" życie, być może i "wspaniałe" dla wszystkich innych... tylko nie dla mnie samej... Dziękuję za ost punkt, bo nawet dziś rano wywiązała się fajna rozmowa na temat bycia "miłą" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh.. to samo u mnie.. ale się zbuntowalam i zostalam persona non grata...

      Usuń
  3. Bycie miłą ogólnie złe nie jest, ale czasem jesteśmy zbyt miłe. Sztucznie miłe. W dodatku wydaje się nam, że inni tej sztuczności nie dostrzegają. Czasem trzeba tupnąć nóżką, drogie Panie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na szczęście nie da sie realizować wszystkich jednocześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba jest jeszcze mit pustej lalki z tipsami, blond włosami, przesadzonym makijażem..

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli chodzi o kobiecą słabość, to słabsze nie zawsze znaczy gorsze. Słabość i delikatność mogą stanowić o wielkiej sile i mądrości. Kobiety obecnie starają się upodobnić do mężczyzn, przez co trochę zatracają ten swój eteryczny pierwiastek. No jasne, że tak można, ale to trochę porzucenie części siebie, tak jakby czytać tylko co drugą stronę w książce. Nie ma całości i harmonii :) Można by nawet powiedzieć, że od dłuższego czasu mamy mit silnej baby na traktorze, która zawsze sama sobie poradzi i sama podbije świat. Podbije, ale czy to będzie jej świat? Jeżeli chodzi o pozostałe mity to cieszę się, że się wyzwoliłam z takiego myślenia :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)