Nadzieja umiera ostatnia. Jeśli jej nie ma, to gdzie szukać?

/
7 Komentarzy


Zapadła mi w pamięć taka filmowa scena, w której wnuczek pyta dziadka ledwo żywego po alkoholowym upojeniu: "Czemu pijesz, nie wiesz, że możesz kiedyś od tego umrzeć"? Ten odpowiada: "Synku, ja już dawno nie żyję". Kiedy kończy się nam nadzieja, kończy się wszystko. 


Chyba najgorsze co może się człowiekowi zdarzyć, to właśnie taka śmierć za życia. Po niej jest tylko trwanie, pustka i nicość. Nie wiadomo po co to wszystko. Czas przelewa się jak brudna woda. 


Szukaj nadziei, szukaj do upadłego

Jeśli ciągle wierzysz, że warto szukać, i budzisz się rano, jak dziecko, w oczekiwaniu tego co się zdarzy, z nadzieją, wiarą i entuzjazmem to co by się nie działo, dasz sobie radę. 

Jeśli nie wiesz co dalej, ale ciągle jesteś ciekaw, to jest dla Ciebie nadzieja. Jeśli o nic już nie pytasz, musisz rozbudzić w sobie ciekawość. Od tego się zaczyna. Na tym się kończy. Bez tego nie ma nic.


Nadzieja znajduję się w prostych sprawach

W zwyczajnym życiu. W takim, które jest, po prostu. Bo się komuś pomogło, zamiotło podłogę, umyło okno, przez które wpadł promień słońca. To są proste sprawy, ale one mają zasadnicze znaczenie. 

W najtrudniejszych dla mnie życiowych momentach, nadzieję znajdowałam przypadkiem. Najczęściej w działaniu, bo w bezruchu rzadko chciała przyjść. 

Sprawdź jak jest z tobą. Odkryj własny sposób na nadzieję. Nie siedź bezczynnie.

Jeśli z różnych względów macie braki w jednym lub drugim, to wiecie co robić.
Nadzieja jest zawsze. Nawet jak jej nie ma. 

Jeśli Ci ciężko, zrób coś. Upiecz ciasto, zaproś przyjaciół, posprzątaj dom, powieś w oknach kolorowe światełka, wyjdź na spacer. 

Życie jest jak rzeka. Czasem wpada na mieliznę. Ale to nigdy nie trwa wiecznie. 

Nigdy. 

Zawsze jest nadzieja. 

Podaj dalej. 


Zobacz również

7 komentarzy:

  1. Czytam nieustannie od zawsze....Jesteś wspaniala i niby przypadkiem,ale Twoje słowa zawsze znajduje wtedy,gdy ich potrzebuję...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny tekst.Jak zawsze.Ja chyba instynktownie tak lubię piec ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. No cudny, cudny tekst :-) zawsze mówiłam " nie boję się umrzeć, boję się nie żyć ".
    Pozdrowienia dla Ciebie Małgosiu :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tekst właśnie dla mnie, na wczoraj, czytam wszystko i bardzo dziękuję.
    "Boję się nie żyć" to o mnie. Boję się, że już nic dobrego mi sie nie przydarzy, że już zawsze będę sama, bez przyjaciół, ci dawni mają dziś swoje życie i dla mnie w nim nie starczyło miejsca, że nie ma przy mnie nikogo, bo na nic już nie zasługuję, a życie toczy się gdzieś obok mnie, ja mogę podziwiac przez szybę. Nie wiem co mogłabym z ta pustką zrobić, to co dla innych jest na wyciągnięcie ręki dla mnie jest niedostępne.
    Prosić o pomoc... racja, nie umiem, zawsze musiałam sobie sama radzić, wyszkoliłam się w tym jak agentka, a przy tym nie mogłam prezjśc obojętnie gdy ktoś czegoś potrzebowal, choćbym mogła dać slowo otuchy, zaszczepić jakąś myśl, której mógł się trzymać i ciągnąć z nadzieją, że wyciągnie się z kłopotów, to tak pomagałam.

    Tak się mówi, że trzeba umieć i prosić, a na pewno ktoś pomoże. Ale ciekawe zderzenie, bo na drugim biegunie uczą, że trzeba umieć być asertywnym, takie czasy. I coraz więcej ludzi jest. Jak to pogodzić, proś o pomoc, otwórz się przed nimi, ale oni właśnie nauczyli się być asertywnym i korzystają z tego dobrodziejstwa przy każdej sposobności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asertywność to nie znieczulica ani brak empatii, to pomieszczenie pojęć. Ludzie naprawdę asertywni bardzo często są też bardzo empatyczni bo potrafią rozpoznawać uczucia i potrzeby własne ale też innych. Proszę się nie bać, proszę żyć :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Trzeba nauczyć się prosić o pomoc, to trudne, ja też tego nie potrafe...ale wiem i widzę po innych, Ci którzy prosić umieją lepiej żyją, lepiej się mają, żyją z rozmachem. Ja też tak chcę i mam dość mojej samowystarczalności i samotności w codzieności. Życzę powodzenia dla Ciebie i siebie! Trzymam kciuki!!!

      Usuń
  5. Szukanie pomocy, a potem jej otrzymywanie wyzwala również energię. Dostajemy i dajemy. Może nie tym, którzy nam dali, może komuś, kto do nas przyjdzie. Ale energia się liczy. Dużo w tym prawdy. Pomoc - otrzymywanie jej i dawania to część naszego życia, przywraca nam wiarę, daje siłę i właśnie to, o czym Małgosia powiada - nadzieję.
    W ogóle kontakt z ludźmi jest ważny. Zawsze, w kolejce do kasy w markecie, na stacji benzynowej, na korytarzu w pracy, w banku, na bazarku. Zawsze wejście w kontakt z człowiekiem, nie z jego funkcją - w postaci "pani w okienku", "sprzedawcy pomidorów" itp. - jest ważny, bo wznieca wymianę energii, pomaga na samych siebie spojrzeć inaczej, bo nasz uśmiech, dobre słowo odbijają się w oczach osoby, która otrzymała je od nas. Robiąc coś dla innych w istocie robimy też coś dla siebie. Jesteśmy żywi właśnie. I nadzieja nie umiera.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)