Życie jak pęd bambusa. O tym jak nie ulec zniechęceniu i nie załamać się gdy NIC nie wychodzi?

/
17 Komentarzy


Czasem jest w życiu tak, że zaprze się, zatnie i za nic nie chce iść do przodu. Wtedy najbardziej przydaje się cierpliwość, ale przecież to tylko łatwo powiedzieć... Jak nie ulec zniechęceniu i nie załamać się? Skąd wziąć tą mityczną cierpliwość?

Tak naprawdę w takich momentach najbardziej nam jej brakuje. Nie chcemy czekać ani chwili dłużej, chcemy już, natychmiast, gotowi jesteśmy rzucić się na ziemię i bić ją pięściami jak dwulatek, który nie dostał upragnionej zabawki. 

Nie dziwię się ani jemu, ani nam. Bo czasem przychodzi taki dzień, kiedy myślisz sobie: "Ile do cholery można czekać"?  

Bardzo prawdopodobne, że to jest właśnie moment zwrotny. I że odmiana przyjdzie niebawem. Całkiem, jak z bambusem.  


Jak rośnie bambus? 

Bambusy, chociaż należą do podrodziny traw, mogą osiągać wysokość kilkunastu - kilkudziesięciu metrów wysokości. To najszybciej rosnące rośliny na świecie, ale zanim zaczną rosnąć, przydaje się sporo cierpliwości. 

Nasionko, przez około 5 lat od zasiania nie wykazuje żadnych oznak życia. Na nic podlewanie, nawożenie, pielęgnacja. Nie i koniec. Za to w szóstym roku przychodzi niespodziewana odmiana. Wypuszcza pęd i zaczyna gwałtownie rosnąć, osiągając w ciągu kilku tygodni nawet 20 - 25 metrów wysokości. 

Wyobraź to sobie: wyjeżdżasz na wakacje, nie ma Cię 2 tygodnie. Wracasz i widzisz przed domem drzewo, którego wcześniej nie było. Właśnie urosło. Właśnie zaszła zmiana. Tryby zaszły na siebie, świat odmienił się w okamgnieniu. 

W życiu bywa dokładnie tak samo. 

Kiedy umysł mówi: daj sobie spokój, zostaje zawsze nadzieja. 


Oczekiwanie, to nie jest czas, gdy nic się nie dzieje

Zawsze się dzieje, chociaż czasem tego po prostu nie widać. Dzieje się w świecie, dzieje się w Tobie. To nie jest także czas, gdy nic się nie robi. 

Takie aktywne oczekiwanie, pełne życia i działania, to jest prawdziwe wyzwanie. 

Wiele rzeczy: dobrych i złych, pojawia się z pozoru niespodziewanie. Choroba, która kiełkowała latami, a przecież od dawna coś kuło, szczypało, ale łatwiej było machnąć ręką i powiedzieć: "to nic". Związek, który rozsypał się z dnia na dzień, ale kulał miesiącami, tylko klapki na oczach nie pozwalały dostrzec prawdy. 

To nasze "nie dzieje się", to są najczęściej miliony nano ruchów, których nie widać gołym okiem, ale którym nie sposób zaprzeczyć. Ona nas przybliżają do celu. To one poprzedzają każdy milowy krok.

Co ludzie widzą, gdy myślą o sukcesie? Tylko to co błyszczy.
Tymczasem to nie wszystko.
Rysunek góry: cc by: Philippe Put

Sukces z dnia na dzień wymaga 10 lat przygotowań

Wizja sukcesu, który pojawia się nagle, absolutnie niespodziewanie, jest tak samo prawdziwa jak bajka o Kopciuszku. Każdy wirtuoz musiał kiedyś ćwiczyć gamy, a każdy biegacz, zanim pokonał maraton i samego siebie musiał się spocić przy pierwszych 10 km, które prawie odebrały mu życie. 

Nasionko, które czeka pod ziemią na właściwy moment nie tkwi tam bez powodu. 

Tak samo jest z nami. 

Więc kiedy twój rozum znów rzuci Cię na łopatki i krzyknie niczym dziecko: "CHCĘ, CHCĘ, NATYCHMIAST!", to nie złość się i nie załamuj.  Uśmiechnij się, przytul gówniarza i pomyśl, że póki masz nadzieję, to nic jeszcze nie jest stracone. 



Nie bądź samolub, podaj dalej :) 
Dziękuję!



Zobacz również

17 komentarzy:

  1. Świetne to porównanie z bambusem :) Biologia jest jednak zaskakująca i pełna cudownych tajemnic, życie również. Piękny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zwykle mądre i wyjątkowe i zawsze .....w punkt !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. uśmiechnij się i przytul gówniarza :) dzięki... już mi lepiej, bo dzisiaj gówniarz przeginał wyjątkowo...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za ten post, bo u mnie tak jest od dwóch lat... niby nic się nie dzieje. Mam nadzieję, że w końcu się zadzieje. Poza tym tez hoduje bambusy, mam już cały lasek w doniczce (serio :)), a pojawiły się gdy miałam je wyrzucić :P więc być może dzisiaj spojrzę na nie czulszym okiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie zacięło się i stoi.....jak długo jeszcze ? :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... Tak jak w "Sile Spokoju". Scena w parku... czy aby na pewno nic się nie dzieje? :)

      Usuń
  6. Małgosiu, dziękuję za ten tekst. Szarpię się z myślami, że stanęłam i nie robię kroku dalej - stoję w miejscu. Po przeczytaniu Twojego tekstu, wiem, że tak nie jest. Może potrzebuję trochę czasu, by jak bambus ruszyć dalej. ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądrę słowa. Dają pozytywa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Regina Brett napisała tak w którejś ze swoich książek - że życie zamiera spowite mgłą i śniegiem. To czas zapuszczania korzeni, opadania liści, czekania na wiosnę - jakkolwiek to nazwać. Zima też jest potrzebna. Trzeba ją przetrwać. A na pewno przez jej czas można się cieszyć czymś dla niej typowym - choćby to były tylko długie wieczory, zasypane ścieżki i kraczące na ośnieżonych sosnach wrony..... Wszystko ma swój smak.

    OdpowiedzUsuń
  9. ...gówniarza... :D Spośród wszystkich blogów Ciebie lubię czytać najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, że to piszesz. Naprawdę bardzo ciekawy blog.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój bambus się póki co zahibernował i ani rusz. Czekam wobec tego ucząc się cierpliwości i wyrozumiałości dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moj bambus wyrosl juz piec lat temu, ale przedtem dlugo musialam go pielegnowac nie wiedzac, czy kiedys w koncu wyrosnie. Teraz tez mam pare bambusow w hibernacji i czekam cierpliwie je pielegnujac, az w koncu sie wybija na swiat...

    OdpowiedzUsuń
  13. Małgosiu, świetny tekst. Dla mnie bardzo na ten moment, dziękuję :) Uwielbiam Twoje pióro! Po prostu płynie się przez tekst :) Pozdrówki serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tego mi dzisiaj potrzeba... ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)