Za co można lubić jesień? 7 DOBRYCH powodów!

/
10 Komentarzy


Czy jesień można lubić? A jeśli nawet, to właściwie za co? Tą świeżą i lekką jak kolorowe liście doceniają prawie wszyscy, bo bliżej jej do lata niż zimy. 

Tą, która już pokazuje pazurki i pojawia się z pierwszym przymrozkiem lubić trudniej, ale naprawdę się da. Dam Wam ku temu 7 dobrych powodów!


1. Dynie

Pomarańczowe kule radości, do których uśmiecham się już od sierpnia, mają swoje pięć minut właśnie jesienią. Występują w masie odmian i nadają się prawie do wszystkiego. 

Na słoty i kłopoty polecam zupę z dyni. Parująca pomarańczem miska poprawi humor każdemu. Przepisów jest mnóstwo i możecie wybrać taki, który najbardziej odpowiada waszemu gustowi. 

Hitem kulinarnych blogów jest wersja tajska z mleczkiem kokosowym i imbirem. Ja najbardziej lubię wersje tradycyjne, gęste kremy wzbogacone ziemniakiem i przyprószone świeżymi ziołami. To prawdziwe jesienne comfort food. Poprawi nastrój i dodaje energii. 

Jeśli zupa Was nie przekonuje, może skusicie się na placki. Fajny i banalnie prosty przepis u Doroty. 


2. Liście

Przyroda jesienią jest piękna, nawet kiedy pada i wieje. Skandynawowie mówią, że nie ma złej pogody, są tylko ludzie źle ubrani. Załóżcie wiec coś ciepłego i idźcie popatrzeć na kolor zaklęty w jesiennych liściach. 

Można po nich szurać, można się nimi obrzucać, można urządzić sesję foto w jesiennym parku, można je zabrać do domu i wykorzystać do jesiennego DIY. Pomysły? Proszę bardzo! TU i TU


Przygotowanie domowych dekoracji to żadna sztuka.
Te jesienne są wyjątkowo urokliwe!





3. Ciepłe swetry

Najlepiej w ciepłych kolorach. Cudownie jest wtulić się w ich miękkość. Jesień to świetna okazja, żeby iść na zakupy i zaopatrzyć garderobę w coś co poprawi nastrój. Czyż słota za oknem to nie cudna wymówka? 


4. Gorąca czekolada

Dużooo gorącej czekolady. Dawkowanej z miłością i … ku zdrowotności. Ważne tylko, aby nie był to napój czekoladopodobny złożony głównie z cukru, a prawdziwa czekolada. 

Na rynku jest spory wybór różnych produktów (unikajcie proszku rozpuszczanego w wodzie czy mleku, im bardziej instant tym gorzej), a kiedy Wam się śpieszy, kupcie po prostu tabliczkę dobrej, gorzkiej czekolady (im więcej kakao tym lepiej) i rozpuścicie ją w mleku ( może być roślinne). Osobiście uwielbiam wersję z chili, albo z cynamonem i kardamonem. Pycha!


5. Wieczorne czytanie książek

Jeśli Bóg stworzył pisarzy, to jesień powstała także po to, by czytać ich książki. Wieczory są długie, nie spędzamy ich już tak często na spacerach czy patrząc na zachodzące słońce, a po pracy czym prędzej biegniemy do domu. Wtedy można się zaszyć w łóżku, albo na wygodnej sofie, przykryć kocem, otoczyć książkami, magazynami i muzyką i poczuć jak w raju. Tak przynajmniej musi wyglądać ten mój. Co czytać? Zajrzyjcie tutaj. 


W jesienne wieczory sprawdzą się także moje "Bajki". 
Znajdziecie je tutaj. 


6. Przetwory

Już odrobinę późno, ale jeszcze naprawdę można. Zrobić paprykowy ajvar, duszone jabłka z cynamonem na szarlotkę, suszone pomidory, syrop z czarnego bzu i malin ( mega zdrowy !).  Jesień jest czasem obfitości. Jeszcze przez miesiąc a nawet dwa, mamy wszystkiego pod dostatkiem. 

Stragany uginają się od warzyw i owoców. Jeśli zima nie przyjdzie za wcześnie, jeszcze w listopadzie bez problemu dostaniemy krajową dynię, ostatnie pomidorki, śliwki i bakłażany. Korzystajmy z tego, bo zimą nie będzie. 

Te plony późnego lata i jesieni smakują wyjątkowo. Przyjdzie nam czekać na kolejne dobrych kilka miesięcy. 


Za co można lubić jesień?  Jest masa plusów!
Tu obrazkowa ściąga od Matki po Godzinach,
Znajdziecie ją TUTAJ. 



7. Czas podsumowań

Bo kończy się rok, bo znów będziemy zaczynać od nowa. Jesień jest fajnym momentem aby na spokojnie, bez napinania, zastanowić się nad tym, co nam w życiu wychodzi, a co nie. 

Jeszcze jest czas aby ten bilans zmienić, jeszcze można nadgonić, zaplanować coś ważnego, jeszcze ten minus, który bardzo chce wyjść, może przejść w kierunku plusa.  Nie stawiajcie „krzyżyka” na tym roku, nawet jeśli nie był idealny. Jeszcze nic się nie skończyło. Jeszcze mamy ważne 3 miesiące. 



Jeśli do tej pory myśleliście, że jesień to tylko smarki, depresja i zimne stopy, to najwyższy czas zmienić zdanie. 



Zobacz również

10 komentarzy:

  1. Ja kocham jesień, to moja ulubiona pora roku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko od nastawienia zależy i zdrowego rozsądku. Nie można na jesień być złym, bo w sandałach nie można, z gołymi nóżkami..... Przecież skwarowi letniemu nie przeciwstawiamy pragnienia pochodzenia w kozakach, dajmy na to..... Poza tym jesień jest wymagająca i dojrzała. Byle czym się jej nie opędzi. Nie wystarczy iść nad jezioro i usiąść na trawie - jak latem. Trzeba zabrać ze sobą kocyk, może matę, termos, kubek termiczny z kawą albo czekoladą. Trzeba pomyśleć o parasolu, dobrych butach, o szalu, może rękawiczkach. Ale to jest taaaaaka frajda. Popiknikować, gdy niebo schodzi nisko, nawet chmury zawisną, jezioro się marszczy, a my z kawusią dymiącą z termosa, na pierzynie z liści różnokolorowych sobie przycupniemy i oglądamy, co nam bozia dała do obejrzenia. Pięknie? A co? Nie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Na ogół nie lubie jesieni, zawsze kojarzy mi się z deszczem, zimnem, pochmurnym niebem. Tym postem uświadomiłaś mi, że jesień jednak jest fajna, można dostrzec kilka rzeczy które sprawiają tę porę roku wyjątkową.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie dynie - zypu i ciasta z dynii :D pycha!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam jesień w każdej postaci. I tę wczesną kolorową, ciepłą kiedy ciągnie do lasu i na pola z psem. I lubię te mglstą, nostalgiczną, z ciemnymi, nisko wiszącymi chmurami. I tą mokrą z wieczną mżawką, kiedy można zawinąć się w kocyś z książeczką. Wszystkie lubię, nawet chyba bardziej niż upalne, duszę i parne lato. Teraz zaczynają się już piękne kolory na drzewach, trzeba mi do lasu.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Normalnie sami wielbiciele jesieni! Po co ja to piszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małgosiu, jak miło :) Dziękuję.
    Dzisiaj idę do parku na poszukiwania pięknych liści.

    OdpowiedzUsuń
  8. A to nie jakąś pastylkę się bierze na tę "okropną" porę? Żeby narzekać nie trzeba bbyło? Heheheh, podoba mi się, że Małgosiu podajesz inne recepty. Wyzwolić dobrego ducha w ludziach trzeba. Bo radio, telewizja i reklamy w nich straszą nas tą jesienią. ehh

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham jesien, to moja ulubiona pora roku. Do listy dodalabym jeszcze wiatr i deszcz co gra na szybach i parapetach i kasztany, cala mase kasztanow. I kalosze i cieple botki i moj stary ledwo dyszacy parasol. I kilometry szalikow, ktore dziergam z wielka pasja.
    Podoba mi sie to co mowia Skandynawowie :)
    Agi

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)