Jak mówić NIE i odmawiać innym ludziom bez poczucia winy?

/
14 Komentarzy




W szkole, w domu, w życiu społecznym uczymy się wielu rzeczy. Niestety, bardzo rzadko uczymy się asertywności. Efekt jest taki, że jesteśmy zupełnie bezbronni. Nie potrafimy mówić NIE, a jeśli nawet to płacimy za to poczuciem winy. Inni ludzie wchodzą nam na głowę.


To nie są wielkie sprawy, ale dawkowane latami urastają do rozmiaru góry. I naprawdę mogą zatruć życie. A rozwiązanie jest takie proste...


"Teściowa wybrała wózek dla naszego dziecka i mebelki do sypialni. Zamówiła, zapłaciła, mąż powiedział, że w sumie, to powinniśmy się cieszyć, chociaż ani on, ani ja, w życiu nie wybralibyśmy takiego szkaradztwa. Z wózka na szczęście dziecko szybko wyrosło, ale na mebelki patrzymy z odrazą już 3 rok. (...) 

Mama przychodzi dwa razy dziennie i wtrąca się we wszystkie nasze sprawy. Kiedy urodziłam córkę, przy każdej okazji prosiła mnie, żebym podała butelkę, bo ona wie na pewno, że ja nie wykarmię dziecka tymi piersiami, nie mam serca i zagłodzę malucha. Po 2 tygodniach poddałam się, bo nie miałam już siły tego słuchać.(...) 

Koleżanka z pracy codziennie łapie mnie w kuchni i opowiada okropne plotki o wszystkich wspólnych znajomych. Po takiej sesji jestem chora, ale nie chcę jej sprawić przykrości, ani stracić w niej sojusznika, więc słucham. (...) 

Kolega z działu bez zażenowania przytacza mi w czasie wspólnych podróży historie o swoich seksualnych podbojach. Lotnisko czy dworzec, tłum, kolejka, czy kawiarnia, a ja dowiaduję się, że ta miała fajne cycki, ale była bardzo pruderyjna. Kiedy tego słucham nie wiem gdzie podziać oczy i łowię ukradkowe spojrzenia obcych osób, które też to słyszą. Kiedy ostatnio delikatnie zasugerowałem, że to dość intymne kwestie, powiedział tylko, że przecież każdy facet lubi słuchać o dupach i płynnie przeszedł do omawiania kolejnej."


Remedium na te wszystkie niechciane i trudne historie jest banalnie proste i składa się tylko z trzech liter.

Patrzcie mi na usta i powtarzajcie za mną: NIE, NIE, NIE.


Jak mówić "nie"? Jak odmawiać?


Kochani, a najbardziej Kochane. Mogłabym Wam tu zrobić długi wykład o asertywności, o tym że macie prawo i żadna to rewolucja. Mogłabym, ale szkoda czasu.

On i tak nie zastąpi "NIE".

"Nie" nie jest zemstą. "Nie" nie jest niewdzięcznością, ani szantażem. "Nie" nie jest oszczerstwem ani obelgą. "Nie" znaczy "NIE". Za nim jest kropka. I niekoniecznie długie uzasadnienie.

Im mniej uzasadniasz, tym mocniejsze jest twoje "NIE".

Nie wiem w jakiej głowie zrodził się pomysł o obowiązku spełniania wszelkich ludzkich oczekiwań, ale to nie mogło mieć nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem.


Jak mówić "NIE"? Najlepiej WPROST. 


Musimy nauczyć się odmawiać. Musimy.


Jeszcze raz: jeśli nie chcesz, nie możesz, nie pasuje Ci, czujesz odrazę, strach, smutek, albo zwyczajnie nie wiesz czemu, ale cała się spinasz na samą myśl o kimś lub o czymś, mów wyraźnie i stanowczo: NIE, NIE, NIE.

Mówić "NIE" trzeba się nauczyć. I tyle.


Mów wprost, a Cię usłyszą

To co nam najbardziej utrudnia zrozumienie się nawzajem, to brak jasnych, klarownych i czytelnych dla wszystkich stron komunikatów.

Inni ludzie niekoniecznie chcą dla nas źle. Nie zawsze są toksyczni czy złośliwi. Czasem po prostu nie wiedzą, jakie są nasze oczekiwania, granice i potrzeby.

Jeśli im wprost nie powiemy, to nie przeczytają tego w naszych myślach, nie wyłuskają prawdy między słowami, ani nie znajdą w ukradkowym spojrzeniu.

Najczęściej tylko nam się wydaje, że komunikujemy wprost. Przeważnie unikamy jasnego sformułowania i to rodzi najwięcej problemów.

Czy mówienie "tak", kiedy dusza krzyczy "nie" komuś tak naprawdę służy? Nie żartujcie! 

Pretensja o to wymuszone "tak" będzie rosła, aż wreszcie wybuchnie. Bywa, że ludzie niosą ja latami i wykrzykują prawie nad trumną. A przecież można było to załatwić inaczej.


Wyjątkowa książka, nie tylko na jesień...
Znajdziesz ją tutaj. 

A co jeśli odmówię i się obrażą?


Oczywiście jest takie ryzyko, ale tak naprawdę nie masz na to większego wpływu. Masz za to wpływ na to co sam mówisz i jak to robisz. Mów o sobie, a nie o innych. Nie oskarżaj, ale przedstawiaj swój punkt widzenia.

- Mamo, doceniam twój gest, ale nie podobają się nam te meble, proszę oddaj je do sklepu. Jeśli chcesz nam zrobić prezent, pozwól, że sami wybierzemy.

- Mamo, wiem że martwisz się o Agatkę, ale proszę Cię, żebyś więcej nie komentowała mojego karmienia. Jesteśmy pod opieką lekarza, wszystko jest w porządku. Jeśli chcesz mi pomóc, weź małą na spacer, a ja się godzinkę prześpię.

- Stary, naprawdę miło słyszeć, że masz tak udane życie seksualne, ale to są intymne sprawy i wolę pogadać o czym innym. Jak Ci się sprawuje ta nowa Toyota?

Jeśli wszystkim zależy na relacji - na pewno uda się dogadać. Jeśli jednak relacja ma być tylko jednostronnym interesem, w którym Ty zawsze mówisz TAK, TAK, TAK, a w odpowiedzi słyszysz tylko NIE - to czy na pewno mówimy o PRAWDZIWEJ relacji? 

Związek to wzajemność, a nie tylko dawanie lub branie. 



Czy to takie trudne?
Tak, wiem, że dla wielu tak.

Więc jeszcze raz: ćwiczcie przed lustrem: "NIE", "NIE", "NIE". 

I pamiętajcie, że nie jesteście pomidorową, żeby Was wszyscy lubili. :)



Zobacz również

14 komentarzy:

  1. Najpierw to sobie samemu trzeba umieć powiedzieć NIE....
    To dopiero jest sztuka. Mądry, kto siebie zrozumiał, silny, kto siebie ujarzmił, pokonał, co tam kto uważa.
    A komunikacja? Podstawowa sprawa. Gdybyśmy umieli rozpoznać, wyartykułować i zidentyfikować się uczciwie i przyzwoicie sami ze sobą....
    Większość z nas tymczasem śpi - jak napisał De Melo. Śpimy. Dlatego łatwiej unikać mówienia NIE, bo to nie niesie dyskomfortu związanego z konfrontacją. Do wynikających zaś z tego dyskomfortów pozostałych przyzwyczajeni jesteśmy po prostu..... ot i tyle filozofii ułomnego człowieka...
    AMen ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O TAK!!!! TZN. NIE...NIE...NIE...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio powiedziałam "Nie".
    To znaczy napisałam w smsie. Powiedzieć było mi zbyt trudno.
    No i jak już napisałam, to czułam się fatalnie. Jakbym świństwo zrobiła.
    A przecież nie zrobiłam.
    A osoba, której odmówiłam, traktuje mnie jakbym jej świństwo zrobiła.
    Ciekawa jestem, co będzie dalej.... :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Konsekwentnie, kulturalnie, na zasadzie "plan minimum". To działa.
    Ale trzeba mieć system wartości wewnątrz siebie. I ośrodek sterowania także.
    Wielu ludzi tego jednak nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma :(
      W ostatni weekend byłam na Kongresie Kobiet i był taki panel o różnych formach nadużyć wobec nas. Niektórych z pozoru niewinnych... Zapadł mi w pamięć przykład dziewczyny, którą jako 15 - latkę, obmacywał windziarz. I ona nic nie potrafiła powiedzieć. Co najgorsze, to ONA się wstydziła, że to się stało i niosła ten wstyd latami!
      Jeśli nie nauczymy naszych córek mówienia "NIE", jeśli same nie będziemy potrafiły... To zawsze się znajdzie ktoś, kto nas będzie bezkarnie nadużywał :(

      Usuń
  5. Dziękuję za ten wpis, niesie ze sobą prawdę i cenną radę prosto a jakże trudną wymagającą nauki.
    Ja powiedziałam bratowej nie odmawiam jej pomocy ponieważ nadużywała jej za każdym razem przywieź odwieź zaopiekuj się teraz jestem ta najgorsza w oczach teściowej jak można odmówić jak można nie zgodzić się co z Ciebie za człowiek ludziom trzeba pomagać wyręczać musisz przyjąć wózek, który czeka na Ciebie 10 lat bo jest taki śliczny Nie nie nie nie zgadzam się!! Dziękuję za ten post będzie moją wskazówką a takich relacjach.. Dziekuję.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za tak Cenne porady. Ze ten właśnie wpis. Za mało ćwiczę przed lustrem, przed moim własnym wzrokiem! Mam dosyć wazeliniarzy, którzy podają się za moją rodzinę, choć ich prawdziwe oblicze jest zupełnie inne od przyjaznych dzieciom. Nie można opiekować się kimś, gdy ten wcale nie jest ci wdzięczny za to, że jesteś, kim jesteś, lecz ocenia cię po tym ile mu dajesz od siebie. Za dużo energii życiowej straciłam i czasu, Nie chcę już marnować się na tych, których obchodzi czyszczenie grobu zmarłej babci, zamiast ... No właśnie: Zamiast - mam już dość tego głupiego handlu - "Nie szanujesz mnie, bo nie przyjechałaś do dziadka. Mówił, płakał, ze jesteś wyrodna wnuczką.."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomagałam pisać mojej matce awans. Pomagała moja siostra i pomaga w wożeniu, podwożeniu. Ja rozumiem, że należy sobie pomagać. Ale gdy 4 czy pięć osób rzuca się na ciebie łapczywie i wykrzywia twarze. robi wciąż niezadowolone miny i cię przedrzeźnia, obarcza za własne problemy małżeńskie i wprowadza w problemy w małżeństwie dziadków..masz już dość. NIE! NIE! NIE! NIE>

      Usuń
  7. No właśnie. NIE. Z tym NIE też trzeba umieć. Sądzę, że należy monitorować relację. Gdy tego nie robimy druga strona niepostrzeżenie nas zawłaszcza, wciąga, obarcza itp. Dochodzi wtedy do momentu, gdy nasze NIE jest już tylko wołaniem o pomoc, rozpaczą albo jedynym wyjściem ratunku. A tymczasem czas na NIE bywa często wcześniej. Ostateczne NIE ma ogromny i ciężki do udźwignięcia ładunek. Druga strona bowiem nie wie, o co chodzi. Przecież dotąd było dobrze.
    NIE należy mówić zawczasu. Trzeba czuć ten moment, kiedy NIE jest naszym wyborem i wpływem, zamiast stawać się zerwaniem kajdan.
    Nie mówię, że to łatwe. Ale poprzez NIE uczymy innych siebie i na mniej eksploatującym nas poziomie możemy dokręcaną nam śrubkę odkręcić. Przy okazji też przekonać się z kim naprawdę mamy do czynienia po drugiej stronie.
    Mówić sobie TAK to powiedzieć innym NIE - w sytuacji i w sposób z nami spójny.
    Bo jak sprawy pójdą za daleko, może zdarzyć się tak, że przestaniemy być pewni naszego NIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cenny głos!
      Tak się pewnie czuje wiele osób, które NIGDY nie odmawiały, albo starały się za wszelką cenę tego nie robić...
      Dzięki!

      Usuń
  8. Mi tez wiele razy sie to nie udaje. a pozniej jestem na siebie zla i zle sie czuje, bo zrobilam cos wbrew sobie... np. kiedy rodzice nadal probuja mna kierowac, mimo, ze juz od dawna jestem dorosla, mieszkam sama i daleko od nich ( moje urlopy u nich czasem wygladaja, jakbym nigdy sie nie wyprowadzila stamtad! ale nie mowie, ze nie chce przyjezdzac. chce, ale bez wchodzenia mi na glowe non stop). kiedys laska na spotkaniu na piwie opowiadala cala noc o tym, jaka ma zaj... corke. piekna, madra i w ogole geniusz. zamiast wlasnie powiedziec jej cos w stylu: " sluchaj, bardzo sie ciesze, ze urodzila wam sie taka wspaniala corka. serdecznie wam gratuluje i zycze wielu kolejnych sukcesow. natomiast ja mam wiele innch zainteresowan, o ktorych wolalabym porozmawiac. czy czytalas moze ostatnio jakas ciekawa ksiazke?" zamiast dac jej gadac i co jakis czas pozbywac sie jej, jak sie w ogole udalo ;/. takich przyjladow jest duzo poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę potrenować mówienie "nie", wbrem pozorom jest to bardzo trudne :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry wpis. Ja się własnie ucze. I muszę powiedziec, że jest mi z tym dobrze. Koniec wykorzystywania.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)