Matko, nie bądź męczennicą!

/
7 Komentarzy



Stereotyp Matki Polki, każe nam wszystko poświęcać. Myśleć o sobie dopiero wtedy, kiedy już o wszystkich innych dawno pomyślano. A potem zostajemy z niczym, często w samotności. I kto wtedy pomyśli o nas?


Kobiety bywają głupie. Piszę to jako kobieta z pełną premedytacją i świadoma znaczenia tych słów. Nie wyciągamy wniosków z doświadczeń naszych mam i babek, dajemy się nurzać w poczuciu winy, a najbardziej boimy się, że ktoś nam zarzuci, że myślimy o sobie i żeśmy egoistki.

W wielu polskich domach, egoistami mogą być wszyscy: od męża, dzieci, przez psa i chomika, a kobieta czuje się w obowiązku to wszystko ogarnąć, najlepiej oczywiście bez cienia protestu.  A kiedy w końcu pada na twarz, zakłada minę świętej męczennicy, którą w przyszłym życiu być może ktoś wynagrodzi za jej trud i poświęcenia. Albo i nie. Ale to już inna historia.


Madchen Zimmer - co się należy kobiecie?


Kilka lat temu, odwiedziłam moją siostrę, która mieszka w zachodniej części Niemiec. Wiele kobiet, młodszych i starszych, ma tam na poddaszu swoją przestrzeń – pokój albo i dwa, do których wstępu nie ma często nawet pani do sprzątania. Tam zaszywają się kiedy potrzebują chwili oddechu, zapraszają koleżanki na partyjkę brydża, albo po prostu wyglądają przez okno, nienagabywane przez nikogo.

Kiedy po powrocie do Polski opowiedziałam koleżance z zachwytem o tym zwyczaju, ta ze smutną ironią stwierdziła: „Dziewczyno! W polskich domach, większość kobiet nie ma nawet miejsca na torebkę, a co tu mówić o własnym pokoju!” 

I nie jest to wyłącznie kwestia braku miejsca, czy przestrzeni życiowej, ale naszej mentalności. 

Myślimy o wszystkich, ale nie o sobie. Co z tym zrobić?


Hotel u mamy - zawsze otwarte. Czy to naprawdę ok?
Czasem pomoc szkodzi. Więcej tutaj. 


Poświęcenie jest przereklamowane

I jeśli jeszcze o tym same nie wiecie, albo nie umiecie żyć inaczej niż poświęcając się, to powiedzcie to przynajmniej swoim dzieciom. Ludzie szybko przyzwyczajają się do tego, że jesteśmy na każde zawołanie. Dzieje się tak w małżeństwie, w rodzicielstwie i w pracy. Dasz palec, poproszą o rękę. Dasz rękę powiedzą że mało.

Twoje potrzeby są tak samo ważne jak te dziecka, męża czy teściowej. Chcesz pracować, ale wszyscy wokół mówią, że to bez sensu, bo co Ty zarobisz, a wszystkim będzie wygodniej kiedy zostaniesz w domu? Nie słuchaj ich! Masz dosyć wyręczania wszystkich we wszystkim, ale nie wiesz jak im to powiedzieć? Najlepiej od razu! Prosto z mostu. Myślenie o sobie to nie grzech. To przejaw zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego. Stawianie wszystkiego na jedną kartę bywa ryzykowne.  Nikt nie może wiecznie dawać, bo kiedyś te zasoby się wyczerpią. 

Bycie męczennicą nie służy tak naprawdę nikomu. Ani dzieciom, które nie uczą się samodzielności i szanowania swoich potrzeb, ani małżeństwu, ani karierze, ani Tobie. Na dłuższą metę, jest to droga donikąd. 


Jeśli dawać, to tylko z serca - i tylko tak, żeby nam samym też coś zostało.


Nie licz na spiżowe pomniki za poświęcenie. To miraż. Są nic nie warte. 


Zobacz również

7 komentarzy:

  1. Spotkałam się z chorobliwym poświęceniem, kosztem zdrowia, kosztem swojego życia, kosztem zdrowia psychicznego innych ludzi. A to poświęcenie nie jest potrzebne, czas zająć się sobą...ale jak zająć się własnym życiem skoro się go nie ma?! A i owszem, nikt za to nie podziękuje, bo wszyscy stronią od tej osoby, mają jej zwyczajnie dość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze muszę Ci przyznac, ze naprawdę masz talent do pisania :) Po pierwsze dobór tematyki, a po drugie jej znajomosc, ladnie się to u Ciebie komponuje, piszesz o tym o czym masz pojęcie, to właśnie dzieki temu chyba Twoje teksty są az tak dobre ;) Na pewno ma w tym swoj udział niezaprzeczalnie wielki talent jaki posiadasz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę wracała do tego wpisu, ilekroć zdarzy mi się mieć kosmiczne wyrzuty sumienia, że w domu na obiad jeno zupka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu, w pełni się zgadzam (choć mamą nie jestem). Jednak często widzę u siebie, u mamy czy u koleżanek taki wewnętrzny przymus, by dać z siebie jeszcze więcej. A czasami nie jest to docenione i pojawia się smutek, że przecież tak się starałam... i z biegiem lat uczę się, żeby nie wyskakiwać przed orkiestrę;) bo czasem poświęcenie i próby pokazania, jak nam zależy kończy się głownie naszym rozczarowaniem.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez wiele lat robiłam sporo kosztem siebie, choć starałam się ładnie ubrać to w słowa, że przecież ten czas w domu z dziećmi to czas zyskany, a nie stracony, bo wspólny, bo wypełniony... Nie czułam się męczennicą, wydawało mi się, ze robię to, co wszyscy. Kiedy najmłodsze z moich dzieci miało pięć lat, a ja wylądowałam przed świętami w szpitalu ze stanem astmatycznym z przemęczenia, zyskałam nagle 2 dni dla siebie. Na książkę, odpoczynek i przemyślenia. Bo nagle okazało się, że nie jestem niezniszczalna. Bo nagle zatrzymałam się w biegu. Od tej pory wszystko się zmieniło. Trwa to już kilka lat, ale coraz łatwiej przychodzi mi wyłączenie się na kilka dni w roku, kompletny detoks, wycieczka w nieznane, często poza zasięg internetu i sieci komórkowych. Wracam potem z naładowanymi akumulatorami i nie czuję wyrzutów sumienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uprzejmie witam blogowicza. :) Przede wszystkim chciałabym pogratulować tak świetnie prowadzonego bloga. Wpisy czyta się naprawdę przyjemnie. Są bardzo ciekawe! Bardzo podoba mi się również wygląd strony, jest jednocześnie ładny i czytelny. Serdecznie pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów w blogowaniu!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie posłodzę. Po pierwsze tu poświęcenie to dobra rzecz, leczy z egoizmu, ale oczywiście kiedy występuje od czasu do czasu. Kobiety, które notorycznie dają z siebie za dużo mają w sobie dużo napięcia i niepewności, one często chcą być w tej roli osoby wykorzystywanej z różnych względów, np. musiały sobie zasłużyć na akceptację ze strony rodziców. Inne są perfekcjonistkami-pedantkami , a wiemy że to niezdrowe:) Po drugie wymaganie czegoś od domowników wymaga cierpliwosci, dobrej organizacji i konsekwencji, trzeba "wychowywać rodzinę, a nie każdej gospodyni chce się bawić w to, bo wtedy straciłaby kontrolę nad całym domem nad szczegóklami które są dla niej ważne bo są jej...

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)