Wewnętrzny krytyk, czyli jak przestać w siebie wątpić?

/
13 Komentarzy


Jeśli coś w środku mówi Ci, że nie dasz rady, że się nie nadajesz i generalnie nie ma się co wygłupiać, to prawdopodobnie jest to wewnętrzny krytyk. Taki ktoś, kto zamiary ma może i dobre, ale metody najgorsze z możliwych. Dlaczego? Bo im bardziej w siebie wątpisz, tym bardziej Ci nie wychodzi, a im bardziej nie wychodzi tym szybciej rośnie twoje zwątpienie. 


Można w tym błędnym kole przeżyć długie lata, tylko z pewnością szkoda na to czasu. 


Blair Singer, amerykański pisarz i nauczyciel twierdzi, że całe swoje życie spędził na wojnie, toczącej się między jego prawym a lewym uchem. Uważa również, że to właśnie jest odległość dzieląca ludzi od sukcesu. Czy zdołasz ją przebyć?




Głosy w mojej głowie...


Każdy człowiek prowadzi sam ze sobą dialog. Często jest to właściwie monolog, bo coś w środku w kółko gada i gada. Komentuje rzeczywistość, ludzi, zdarzenia, plany i marzenia. 

Krytyk wewnętrzny może być uważnym obserwatorem rzeczywistości, suflerem w istotnych sprawach, kimś kto chroni przed niepotrzebną brawurą, albo... kulą u nogi. 

Intencją krytyka jest chronić nas przed niebezpieczeństwem, rozczarowaniem, smutkiem  -  ale prawda jest taka, że jego działania, szczególnie w ostatnim wypadku trudno uznać za budujące. Zanim zdążysz się rozczarować, sparzyć na tym przed czym ostrzega, już nic Ci się nie chce. W takim stanie naprawdę ciężko o jakąkolwiek konstruktywną zmianę w życiu, nawet jeśli jest nią ledwie zmiana butów. 


Co mówi wewnętrzny krytyk?

To się nie uda, nie ma szans, to żadna opcja, czy jesteś absolutnie pewna, pewien, że to ma sens, a może lepiej się nie narażać, nie wygłupiaj się, jesteś śmieszny, ależ w życiu Ci jeszcze to nie wyszło, przestań się łudzić. 

Wewnętrzny krytyk miażdży twoje poczucie własnej wartości i  niezwykle często zabiera się za krytykę tego co na zewnątrz: trochę boi się ludzi i zamiast widzieć w nich sojuszników, dostrzega głównie wrogów. Tępi naszą wewnętrzną intuicję, która nas wspiera. Prowadzi także na manowce relacji międzyludzkich. 

Skąd się wziął? Często jest pewną wypadkową rad których nam udzielono, opinii jakie otrzymaliśmy na swój temat, doświadczeń jakie zebraliśmy i pewnym odbiciem tego co zobaczyliście w cudzych oczach. 

Często to głos bardzo krytycznych rodziców czy nauczycieli staje się naszym wewnętrznym głosem i dlatego tak ważne jest aby odpowiedzialnie i z dużą uwagą ferować wyroki i kierować komunikaty do własnych i cudzych dzieci. 

Czasem jest w nas bardzo wiele złych słów o nas samych. 
Wewnętrzny krytyk nie pomaga,
 ale sabotuje nasz wysiłek. 

Gdy przestajemy go słuchać dzieją się niezwykle rzeczy. 


Co zrobić z wewnętrznym krytykiem? 

Walczyć nie ma sensu. To także część Ciebie, a sobie nie wypada robić krzywdy. Dobra wiadomość jest taka, że krytyka można przerobić na sojusznika, a gdy wątpimy w siebie, to najlepszą rzeczą, jaką możemy dostać jest właśnie wewnętrzne wsparcie. 

Po pierwsze przyjrzyj się swojej myśli i zastanów się skąd się wzięła. Weź ją pod lupę. Czy ktoś tak kiedyś do Ciebie powiedział? Czy ta osoba ma rację? Czy mogła mieć? A może wcale nie jest twoim autorytetem, ekspertem, a Ty w kółko bez sensu powtarzasz jej opinię, wypowiedzianą w złej wierze, albo w złości? 

Czy musisz w to wierzyć? Czy to obiektywnie ma sens? Kim jesteś bez tego obciążającego dziedzictwa?

Zwykle już samo przyjrzenie się treści wewnętrznej rozmowy odbiera jej całą niszcząca moc. To są strachy na lachy i miny kogoś, kto grubo przesadza. Naprawdę nie musisz go słuchać. 


W co chcesz wierzyć, co chcesz sobie powiedzieć?

Kiedy już wiesz skąd się biorą twoje krytyczne myśli możesz zastanowić się jakie byłyby te, które by Cię wspierały. I je sobie dawać. Po prostu. Spróbuj jeszcze raz, to może sie udać, potrafię, jestem zdolny, umiem, poradzę sobie, zrobię to, a jak nie to przecież zawsze mogę coś poprawić itp. 

Kiedy wewnętrzny krytyk zaczyna robić miny, przedrzeźniać, sączyć jad, można go szybko uciszyć, a jeśli delikatne perswazje nie pomagają, powiedzieć zdecydowane STOP. Sprawdź co na niego działa. Jeśli trzeba to krzyknij.  Im bardziej wyćwiczysz się w tej wewnętrznej dyscyplinie, tym mniej ten terrorysta będzie wchodził Ci na głowę. 

Najgorsze co możemy zrobić ze swoim życiem to spędzić je w strachu przed porażką i śmiesznością.

Kiedy nic nie działa i złe myśli przychodzą jak zwykle, odpowiedz sobie tylko na jedno, zasadnicze pytanie: 

Kto tu rządzi? Czy to Ty masz złe myśli, czy one mają Ciebie? Czy Ty masz mózg, czy mózg ma Ciebie? 

Kiedy przywrócimy właściwe proporcje i miejsce temu co jest, nagle większość spraw robi się o wiele prostsza. 

Spróbuj, a poczuj różnicę. 



Zobacz też mój film na You TUBE w tym temacie! 






Zobacz również

13 komentarzy:

  1. Generalnie to zauważam, że myślenie jako takie w ogóle często bywa szkodliwe. Mocno eksploatuje, hamuje i może ranić. Działanie zawsze jest korzystniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest to tylko powtarzanie wypowiedzi Miguela Ruiza?

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie, ignorowanie wewnętrznego krytyka stwarza początkowo niepokój, ale też daje ulgę.
    Po prostu człowiekowi się otwierają oczy - oto można zrobić, myśleć, zdecydować,..... itp. inaczej.
    I co? No i nic! Nic złego się nie dzieje! A nawet dzieje się wiele dobrego. W przeciwieństwie do sytuacji tkwienia w niemocy i bezruchu spowodowanej przez wywody wewnętrznego krytyka.
    Czasem tak się bawię ze sobą - nie zawsze mam odwagę, to prawda - i udaję, że jestem kimś innym. Kimś, kto myśli inaczej. I nie wychodzę na tym źle. To jak udawanka z dzieciństwa - "a na niby, że..." i robię to "na niby". Zazwyczaj nie wychodzi źle i nie szkodzi.
    Chyba trzeba - jak dzieci - bawić się po prostu. I już.
    W końcu jesteśmy tu tylko po drodze. A tak poważnie siebie bierzemy.....Po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) Nie bierz niczego zbyt poważnie, nawet siebie:)

      Usuń
    2. Dziekujè

      Usuń
  4. Dziękuję. Dzisiaj potrzebowałam tego tekstu - Gosia Sobczyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu spotkałam się ze stwierdzeniem, że jeśli potrafi coś zrobić jeden człowiek, to teoretycznie, wszyscy pozostali też, jednak przez ograniczenia jakie narzuca każdemu jego umysł, czasami nie tak prosto usunąć... Można usunąć, ale trzeba bardzo tego chcieć :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jak napisałaś, najgorsze co może żyć, to przeżyć swoje życie w strachu. Bo strach paraliżuje i strach zamyka nam oczy... I tyle tracimy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wewnętrzny krytyk czasem odbiera moc, a czasem motywuje do tego, by sprawdzić, jaka szansa nas ominie, jeśli nie sięgniemy np. po marzenia? Ze strachem na ustach biegnę do przodu. I choć często drżą mi ze strachu kolana, krzyczę: spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trafny artykuł. Wszystko tu opisane dzieje się w mojej głowie. Pierwsza myśl przy znalezieniu oferty pracy to: no coś ty przecież nie dasz rady, nie uda ci się. Wszystko to przez opinie jaką dostałam po zrezygnowaniu ze stażu. Nie konsekwentna,szybko się poddaje, ogólnie beznadzieja kiedy ja dawałam z siebie wszystko. Wiem,że opinia została wystawiona nie słusznie ale i tak toczy się we mnie wielka walka. :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Wartościowy wpis. Czasem jednak wbrew wszystkiemu ciężko jest przezwyciężyć swoje myśli. Trzeba wtedy pamiętać, że to tylko myśli, że to wcale nie jest prawda i nie należy w nie wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Seth Godin i wiele innych osób zajmujących się psychologią, pisało na ten temat - za nasze obawy odpowiada "gadzi mózg", który w przeszłości sprawował pieczę nad tym, by nie zjadł nas dinozaur. To z jego powodu mamy problemy z ciągłym myśleniem nad tym, czy coś robimy dobrze lub źle. Moim zdaniem, warto zastanowić się, dlaczego pojawiają się u nas takie myśli, co jest ich przyczyną i ją rozwiązać.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)