Podróż to rozwój: Niemcy, dolina Mozeli. Nie planuj za dużo.

/
6 Komentarzy



Niezawodny przepis na wakacyjną katastrofę? Mieć plan sztywny jak kołnierz ortopedyczny i przy każdym odstępstwie od niego irytować się tak, jakby ktoś nam złamał kręgosłup. 


Osobom, które planują zbyt skrupulatnie: i podróż i życie, ciężko przejść przez to co ich spotyka suchą stopą. 


Wszystko płynie. To też

Wielu z nas ma potężną potrzebę kontroli, która wynika głównie z braku poczucia bezpieczeństwa. Kiedy coś nie idzie po naszej myśli, tracimy głowę, nerwy, czasem sporo łez. Im mocniej się usztywniamy, tym bardziej nieadekwatność rzeczywistości nam uwiera. 

Kilka lat temu zapytano sporą grupę studentów, czego przede wszystkim życzą sobie na następne lata. Mówili głównie o stabilizacji, rozumianej jako stan braku zmian, niespodzianek. 

Tymczasem w życiu wszystko płynie. Nic nie stoi w miejscu. Jedyne miejsce, gdzie ludzie nie mają kłopotów... to cmentarz. A przecież większość z nas nie tęskni za śmiercią, a kocha życie. 

Nie ma sensu się usztywniać i w podróży i w życiu. Im mocniej wyćwiczymy się w sztuce elastyczności, im bardziej będziemy ją ćwiczyć tym łatwiej będzie nam znieść to, co nas spotka wtedy gdy działamy z planem i obok niego. 


Niemcy, niedoceniany kierunek turystyczny

W ubiegłym tygodniu odwiedziliśmy Dolinę Mozeli, gdzie od ponad dekady mieszka moja siostra. Już dawno zauważyłam, że nasz zachodni sąsiad nie jest postrzegany jako dobry kierunek turystyczny. Wynika to pewnie z naleciałości historycznych. Wielu z nas było w Grecji, Hiszpanii, Egipcie czy na Wyspach Kanaryjskich, natomiast oddalone o kilka godzin jazdy autem Niemcy, ciągle są kierunkiem turystyki co najwyżej zarobkowej.

Szkoda, bo są faktycznie niezwykle urokliwe i mimo różnic, znacznie bliższe nam kulturowo niż egzotyczna Turcja czy Tajlandia.

Do Niemiec lata się nie tylko z Warszawy, ale także z Wrocławia, Katowic, Gdańska czy Krakowa. Warte rozważenia są też połączenia Polskiego Busa z Berlinem, czy kolejowe, oferowane przez PKP. 


Dolina Mozeli, czyli szlak wina

Oddalona o półtorej godziny lotu z Polski (najlepiej do Frankfurtu, albo Frankfurt Hahn) Dolina Mozeli, to kraina zieleni, winnic i świętego spokoju. Większość miasteczek na szlaku jest niezwykle klimatyczna, trudno w nich o komunikację miejską i miejsca parkingowe, ale za to łatwo o wąskie, miłe dla oka ścieżki i wypożyczalnie rowerów. 


W ramach atrakcji, można popłynąć statkiem po Mozeli 

W tym regionie uprawia się właściwie tylko winorośl. 
Wystarczy się rozejrzeć.

Mozela świetnie sprawdza się w transporcie, nie tylko turystów :) 

Niedźwiedzie w Bernkastel Kues

Jeśli zależy Wam na nieszablonowym miejscu na krótki wypoczynek, warto rozważyć ten region. Nie liczcie jednak na adrenalinę i emocje. Nie po to się tam jedzie. 

Tym razem, zwiedzanie utrudniła nam choroba Amelki, ale coś jednak udało się zobaczyć. 


Wiele domów może poszczycić się wielowiekową historią

Wino, wszędzie wino :) 

Jeśli ktoś z Was uważa, że Niemcy nie mają fantazji, 
powinien zweryfikować swój pogląd.


A kiedy nad doliną rozpościera się mgła, można kręcić horrory :) 

A najważniejsze w tej podróży było spotkanie 
z moją siostrą :) 

Bo tak naprawdę w podróżowaniu nie chodzi o to, co się zobaczy i gdzie się pojedzie, ale o wspomnienia, spotkania z ludźmi i zmianę perspektywy. 

A te są bezcenne. I nie zapłacicie za nie żadną kartą. 



Po więcej zdjęć i wrażeń, zapraszam Was jak zawsze także na mój Instagram i VINE. 

Więcej wpisów z serii "Podróż to rozwój", także TUTAJ. 


Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba ten region z Twojej relacji. Już jakiś czas chodzi mi po głowie pomysł odwiedzenia Saksonii, która przecież jest całkiem niedaleko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu,
      to prawda, bardzo blisko, a oglądając blogi podróżnicze i facebookowe doniesienia znajomych Niemiec nie widuję. A szkoda :)

      Usuń
  2. Kiedyś na wakacje szykowałam plan i harmonogram, ustalałam zasady, reguły i kolejność. I byłam zadowolona, gdy uznałam je za wypełnione. Aż któregoś lata zauważyłam, że nie uszczęśliwiam siebie, lecz usiłuję uszczęśliwić innych.... oni tymczasem okazali się najbardziej szczęśliwi, gdy ja się po prostu któregoś dnia wyłączyłam i dałam (tak to wtedy początkowo odczułam) za wygraną. .. Jako wyluzowana mama i żona nareszcie uszczęśliwiłam naprawdę rodzinę i przede wszystkim samą siebie. A i rodzina zaczęła dawać wtedy więcej od siebie. To dopiero ciekawe i cudowne dla wszystkich doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie sobie pozwolić i na takie ! Gratuluję :)

      Usuń
  3. Od dwóch lat regularnie odwiedzam i odkrywam Niemcy - polnocne, zgadzam się w pełni z opinia ze sa niedocenione turystycznie:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybierać się do Niemiec i nie mieć sztywnego planu działania? W Niemczech przecież wszystko jest zawsze dopięte na ostatni guzik, tam nie ma prawa stać się coś nieprzewidywanego :D Stabilizacja jest dla emerytów :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)