Deficyt natury czyli przyroda na receptę. Ty też jej potrzebujesz!

/
11 Komentarzy





Natura bez człowieka? Da sobie radę. Chociaż Ego płacze, to wcale nie jesteśmy absolutnie niezbędnym elementem tego ekosystemu. Często wręcz przeciwnie. Człowiek bez natury? To zupełnie niemożliwe. Potrzebujemy kontaktu z tym co dzikie i żywe żeby żyć. Jeśli tego wokół nas nie ma, lub jest za mało, cierpimy z powodu stresu, czujemy się wyrwani z kontekstu. Czy Ty też tak masz? 


W ostatnich 50-60 latach w Polsce i na całym świecie nastąpiła olbrzymia zmiana cywilizacyjna. Przeprowadziliśmy się do dużych miast, albo na ich przedmieścia, małe wioski opustoszały, coraz mniej dzieci wychowuje się w kontakcie z przyrodą, coraz więcej od czasów niemowlęctwa zamiast w cieniu drzew, dorasta w smudze telewizyjnego światła i z dłonią na tablecie. Zmian cywilizacyjnych nie da się zatrzymać i nie ma sensu z nimi walczyć, bo to zawracanie kijem Wisły, ale ciągle powinniśmy pamiętać o tym, z czego wyrastamy i co jest integralną częścią nas. O naturze. 


Po co nam kontakt z przyrodą?

Badania opublikowane w „Journal of Environmental Psychology” dowodzą, że kontakt z przyrodą daje nam siły witalne i energię, a także wzmacnia naszą odporność.  ”Przyroda jest paliwem dla ducha. Gdy czujemy się pozbawieni sił często sięgamy po kubek kawy, jednak badania wykazują, że znacznie lepszym sposobem na dodanie sobie energii jest kontakt z naturą” – mówi Richard Ryan, psycholog z Uniwersytetu Rochester. 

Dwadzieścia minut patrzenia na zieleń, obniża poziom kortyzolu - hormonu stresu w ślinie o prawie 15 %. Badania dowodzą, że wystarczy nawet tak krótki kontakt z przyrodą, aby odczuć znaczący przypływ sił witalnych i obniżyć poziom odczuwanego napięcia. 


Szukasz spokoju? Postaw na kontakt z przyrodą!


Zespół niepełnej uwagi

Doświadczenie i  kolejne eksperymenty naukowców dowodzą, że nasz dzisiejszy styl życia, czyli trwałe, systematyczne bombardowanie mózgu milionami bitów informacji i ciągła hiperstymulacja: dźwiękiem, obrazem, szumem, rozmową, informacyjnym chaosem, który otacza nas ze wszystkich stron prowadzi do stanu trwałej, niepełnej uwagi.  Antidotum na ten stan nie jest jeszcze więcej atrakcji, jeszcze więcej stymulacji, kolejny film, książka czy koncert, ale właśnie natura. 

Wychwalany pod niebiosa "multitasking" -  czyli wielozadaniowość, robienie kilku rzeczy naraz, okazuje się być przereklamowanym kitem. Koncentrując się na 5 rzeczach jednocześnie, nie koncentrujemy się tak naprawdę na niczym. 

Badania neuronaukowców i psychologów pokazują, że nie poświęcając zagadnieniom i czynnościom pełnej uwagi sprawiamy, że informacje dochodzące do receptorów przetwarzamy dużo płyciej, niż to ma miejsce wtedy, gdy skupiamy się na jednym źródle. 

To właśnie głębokość przetwarzania informacji decyduje o tym, ile zapamiętamy i jak skuteczni jesteśmy.  Robiąc kilka rzeczy jednocześnie być może uczymy się i robimy więcej, ale efekty są dalekie od ideału, a my sami odczuwamy niezrozumiałe często rozdrażnienie i poczucie rozbicia, na które zaradzić może kontakt z przyrodą. 


Zespół deficytu natury


Richard Louv, amerykański dziennikarz i pisarz opisał na podstawie poczynionych obserwacji jednostkę chorobową, która określa mianem  „zespołu deficytu natury”.   Przejawi się on zanikającą świadomością, trudnością w koncentracji, osłabioną, prawie do całkowitego zaniku zdolnością do odnajdywania sensu w przejawach życia, które nas otacza. 

Współczesny człowiek szuka rozpaczliwie sensu istnienia i zapomina, że może go odnaleźć tu gdzie jest, zaraz obok siebie. 

Braki witaminy "n" mamy wszyscy i to dlatego tak często czujemy się kosmitami na własnej planecie. 

Jak o siebie zadbać? Jak znaleźć spokój? 


Jedzenie jest z Wenus, a rolnictwo z Marsa

Jesteśmy prawdopodobnie ostatnim, powszechnie świadomym pokoleniem, które doświadczyło w dużej skali kontaktu z przyrodą i tego, co ma nam do zaoferowania. 

Dla dzisiejszych dzieci, wychowywanych w mieście, korzystających z kontaktu z naturą od święta i wielkiego dzwonu, jedzenie bierze się z supermarketu, a uprawa roli zdaje się być czymś znacznie bardziej egzotycznym niż nowa gra na playstation. 

Rodzi to oprócz wspominanych już wyżej problemów, wiele brzemiennych w skutkach konsekwencji. Retorycznym pytaniem jakie stawia wielu ekologów jest to, jak dzisiejsze dzieci będą w stanie zadbać o Ziemię, która jest im niezbędna do życia, jeśli nie mają z nią żywego, emocjonalnego kontaktu? O tym więcej tutaj. 



Ubrudź się, zmęcz, poczuj zimny mech pod stopami


Nie kombinuj, nie komplikuj. Wyjdź z domu, zapatrz się na zieleń, idź do lasu, parku, jedź rowerem za miasto, zobacz puszczę, jezioro, morze o świcie. 

Kontakt z naturą może wejść nam w krew tak samo jak codzienne sprawdzanie Facebooka. Mamy wszystko co niezbędne, aby korzystać z tego co oferuje nam świat, który nas otacza. Gdziekolwiek żyjemy, cokolwiek robimy. 

Nie szukaj wymówek. Idź. 

Natura jeszcze ciągle jest dla nas za darmo. Aby w niej pobyć nie trzeba wybierać się do amazońskiej dżungli, nie trzeba jechać na safari. Wszystko masz. Otwórz zmysły. Poczuj jak pachnie ziemia. Zamknij oczy. Widzisz, czujesz, jesteś? 




Podziel się tym tekstem z innymi. Przed spacerem. Albo po :) 

Dziękuję!






Zobacz również

11 komentarzy:

  1. I dlatego tak dobrze mieć niemowlaka w domu, z którym trzeba codziennie wyjść na spacer. Przyjemna odskocznia od codziennych obowiązków :) Radość i odpoczynek dla rodziców i obcowanie od najmłodszych lat przez dziecko. My mamy to szczęście, że las mamy rzut beretem. A i jak jedziemy do rodziny, to i tam lasów i jezior pod dostatkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownego pobytu zatem :) i ucałowania dla malucha :)

      Usuń
  2. Człowiek w dzisiejszej dobie zapomina jak bardzo ważny jest bezpośredni kontakt z przyrodą, ale wystarczy wyjść i bezpośrednio połączyć się z naturą, by zobaczyć różnicę w codziennym funkcjonowaniu. Nasz umysł wtedy żyje, a my jesteśmy po prostu szczęśliwi. Sama dzisiaj tego doświadczyłam, kiedy z samego rana wyszłam na spacer i poczułam słońce na swojej twarzy, zapach wiosny. Wystarczyło tak niewiele, a poczułam się naprawdę szczęśliwa. Uwielbiam słońce, dodaje mi zawsze niezwykłej energii, dlatego chciałabym, aby w Polsce było zawsze ciepło:). Można także zauważyć różnice w zachowaniu ludzi, gdzie dominują dni słoneczne, są oni zdecydowanie bardziej uśmiechnięci, a np. w krajach skandynawskich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda! Wczorajszy dzień spędziłam na mazurskiej rzece - wiele godzin relaksującego, niespiesznego kołysania się w kajaku. Cisza, dźwięki przyrody, ptaki, owady, drzewa i słońce - dzisiaj czuję się jak po detoksie. Polecam:) Małgośka B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nigdy nie byłam na Mazurach niestety, nigdy nie było okazji, ale zawsze kiedy widzę zdjęcia z tych miejsc, jestem nim zachwycona. Jest tam po prostu przepięknie:) Można nawet powiedzieć - prawdziwy raj na ziemi:)

      Usuń
  4. cieszę się, że ktoś jeszcze zachęca do kontaktu z naturą - boję się, że w dzisiejszych czasach widok lasu wielu z nas zna tylko z telewizji....

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój powrót do natury związany jest z fotografią. Kiedyś ktoś zachęcił mnie do robienia zdjąć. Gdy zaczęłam spacerować, szukając odpowiednich ujęć, to doceniłam niezauważane dotąd piękno przyrody. Do tej pory nie dostrzegałam, jak piękne są drzewa w swoim majestacie i jak doskonałe bywają kwiaty w swojej wielokolorowej rozmaitości.
    Kiedyś znalazłam się w lesie w porze kwitnienia konwalii. To był zachwycający widok. Uwieczniłam go oczywiście i ilekroć oglądam to zdjęcie, to powraca magia tego miejsca i tej chwli.
    Pozdrawiam Wiola.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cywilizacja dała nam wiele, ale dała też zapomnieć o naturze. Z rozbawieniem kiedyś przeprowadziłam rozmowę w uroczym telemarketerem, który przekonywał mnie do zakupu urządzenia multimedialnego, dzięki któremu ( oto jeden z przykładów) będę mogła posłuchać śpiewu ptaków i obejrzeć piękne fotografie gór, lasów i jezior :). Oto dokąd zaprowadził nas rozwój cywilizacyjny. Zapomnieliśmy skąd przyszliśmy.
    I prawdą jest też to, że trzeba chodzić. Nie tylko spacerować pomalutku, ale przemierzać lasy, łąki, wzgórza, iść odważnie chłonąc zapachy, dźwięki i ruch natury wokół. Te 10 tys. kroków to nie tak wiele. Spacer z kijami nordic walking w tempie przyzwoitego piechura, bez zadyszki to raptem niecała godzina. A czy to tak wiele? Ile raz w ciągu dnia ta godzina nam przez palce się przeleje....
    Tymczasem, gdy człowiek się ubierze, wyjdzie, pomacha trochę rękami i nogami - już jest pięknie. I myślenie też się zmienia. W większości na zdrowsze. Prawda?

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja bardzo lubię w środku nocy lub nad ranem (wstaję co noc bo mam dwójkę małych dzieci) wejść do ciemnej łazienki, otworzyć okno i po prostu oddychać głęboko. Smakować powietrze i pozwolić myślom po prost płynąć. Mieszkam w mieście w centrum, a nawet w tym miejscu jest to dla mnie niezwykłe doświadczenie. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, to prawda. Ja w dzieciństwie wakacje spędzałam u dziadków na wsi na Mazurach. I to był dla mnie piękny okres. Teraz na wakacje przynajmniej jeden tydzień spędzam gdzieś na wsi w gospodarstwach turystycznych. Posiadanie zwierzaka też daje kontakt z naturą. Chodzę z psami do parku, do lasu. Faktycznie dodaje to energii.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelacyjny artykuł, dużo dobrych informacji, które warto przeczytać, właśnie wybieram się na spacer wieczorny i dziękuję za taki fajny artykuł.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)