Czas nie pędzi, czas zapier***a

/
11 Komentarzy




Drzewo, które rosło obok płotu wszyscy nazywali małą sosna. Nie wiem jak to się stało, ale któregoś dnia spostrzegłam, że sięga co najmniej 3 metry ponad wysokość ogrodzenia i że ani ono ani ja, nie jesteśmy już dawno dziećmi. Czas mija tak szybko.

I ma to masę konsekwencji. 

Dawno temu, kiedy byłam studentką, jeden z profesorów, tak zaczął swój wykład. Proszę Państwa - mówił z pełną powagą - jeśli jeszcze tego nie czujecie, to najwyższy czas zacząć  - Moja babcia, kiedy miała 70 lat powiedziała mi najważniejszą rzecz, jaką wiem o sobie i o życiu -  czas nie pędzi, czas zapierdala. Nie ma chwili do stracenia. Nie ma na co czekać. Czas i tak minie. 


W poszukiwaniu straconego czasu

Upływ czasu dostrzegamy zwykle dopiero po fakcie, na co dzień mija niepostrzeżenie. Dlatego marnujemy dni i godziny, nie mówimy bliskim tego, co powinno być powiedziane, trwamy w urazach, nie jesteśmy zdolni do refleksji, żyjemy z dnia na dzień.

Bagatelizujemy fakt, że nie jesteśmy wieczni. Nikt nie jest. Tymczasem świadomość własnej śmiertelności nie powinna nas specjalnie zasmucać (nie mamy na to wpływu), ale raczej mobilizować do tego, aby jak najlepiej wykorzystać czas, który nam pozostał. Nie masz wieczności, ale masz x dni, które możesz przeżyć dobrze, źle, albo tak sobie. Czy to mało, czy dużo? Bez znaczenia, bo to wszystko co masz. 


Problemy rosną w czasie

Całkiem jak ta mała sosna. I bardzo często dzieje się to równie niepostrzeżenie. 

Lubimy wierzyć, że coś stało się nagle, jakoś tak, z dnia na dzień, ale tak naprawdę rzadko tak się dzieje, a zdarzenia, które w ten sposób postrzegamy są zwykle konsekwencją wieloletnich zaniedbań, działania, albo zaniechania działania i można je było z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć. 

Pod warunkiem, że bylibyśmy ich świadomi. Często jednak nie jesteśmy. 


Zaradź złemu póki czas 


„Zaszyj dziurkę, póki mała — Mama Zosię przestrzegała. Ale Zosia, niezbyt skora, odwlekała do wieczora. Z dziurki dziura się zrobiła. A choć Zosia i zaszyła, popsuła się suknia cała." -  ten wierszyk znamy od dziecka. 

I w życiu jak w wierszyku, dobrze cerować problemy i szukać rozwiązań wtedy kiedy dopiero raczkują i ledwo odrastają od ziemi, a nie wtedy, kiedy sięgają trzy metry ponad płot i czujemy się mali i nic nieznaczący w ich cieniu. 


Gdybym nie miał żadnej nadziei na lepsze, zmieniłbym całe życie

Napisał kiedyś w komentarzu do postu Tomek Tomczyk. Można go lubić, albo nie, nie ma to większego znaczenia, ale to zdanie pokazuje świetnie różnicę między osobą, która aktywnie działa w obszarze swojego wpływu, a kimś, kto wchodzi w rolę ofiary ( więcej TUTAJ).  

Pamiętaj, że oprócz ograniczeń masz też możliwości. I nigdy nie wiesz do końca jak wykorzystanie jednej z nich odmieni twój punkt widzenia i twoje życie. 

Czas nie pędzi, czas zapierdala. Zaraz będzie jutro, a potem za miesiąc. Nie czekaj. Nie ma na co. Wszystko co masz, to ten czas. Jeśli nic nie zrobisz, stracisz go. Nie dostaniesz z powrotem ani minuty. 





Podobało się? Podaj dalej! Dziękuję :) 




Zobacz również

11 komentarzy:

  1. Upływ czasu i pewność, że oto tam.... w przyszłości, któregoś dnia.... będziemy po prostu martwi....oooo - to może być wielka motywacja, ale też może powodować ogromny paraliż aktywności.
    Albowiem czas i tak minie, my i tak umrzemy, i tak nas nie będzie stać na to, by zrobić to czy owo albo być takim czy innym człowiekiem.
    To, co mamy, to tylko tu i teraz.
    Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej....
    Doprawdy czasami zastanawiam się czy iść za ideą, iż mam wpływ i moje życie zależy ode mnie czy z ufnością i swoistym "wyluzowaniem" odpuścić.... i tak życie bowiem kształtuje szereg wydarzeń, na które nie mamy wpływu, lepiej się nie przywiązywać i nie planować i cieszyć się tym, co jest dziś, tu i teraz...
    Powiecie - złoty środek? Czyżby?
    Często myślę, że nie widzimy pełnego obrazu naszej egzystencji albo oglądamy siebie tylko z jednej niezmiennej perspektywy i to także nas determinuje.
    Często też mam wrażenie, że nasze życie już nam zostało dane i będzie takie, jakie mamy być. Jedni sobie radzą lepiej, inni gorzej, jedni pracują nad sobą i dochodzą do czegoś, innym skapnie bez wysiłku, jednych pech omija, innych kocha wprost, jedni pracują i nie zarabiają, inni dostają od losu prezenty.
    Jest, jak jest. A można zrobić tylko tyle i aż tyle, ile można zrobić.
    Po prostu.
    Życie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby to wszystko takie oczywiste, niby wszyscy o tym wiemy...
    walnęłaś mnie dziś tym postem między oczy.
    otrzeźwiająco.
    dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się w tym dobra ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. A jak Ci idzie Małgosiu z wdrażaniem tych cennych treści? Także dobrze? Opowiesz:)

      Usuń
    3. "Fortuna toczy się kołem", jak to powiadają...."pod kołem to pojąłem"....
      Życie:)

      Usuń
  3. Wszystko mija, wszystko płynie. Ot co!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świat nie pędzi , świat zapier .. a wraz z nim my - po to aby za 100 lat już nas nie było na tej ziemi, po to by nasze sprawy - które niekiedy dorastają do rangi problemów - również przeminęły.
    Ech ... oddałam się refleksji :) Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga :) Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdałem sobie sprawę o tym, że czas nie czeka oraz nie stoi po śmierci babci. Kiedyś byliśmy razem wspólnie z rodziną, a teraz jest jedna wielka pustka, nie będzie wspólnych świąt, nie odrobię tego, że Babci nie odwiedzałem zbyt często jak to robiłem przed małżeństwem. Szkoda, że tego czasu nie można było zatrzymać na dzieciństwie, bo wtedy były to najlepsze czasy, babcinej miłości i epoki. A teraz wszystko pozostanie dla mnie miłym, a zarazem smutnym wspomnieniem. I wiem jedno na nas też przyjdzie czas może to być za kilka dni lub za kilkadziesiąt lat, ale na pewno tego nie unikniemy. I pozostaniemy wspomnieniem wśród swoich najbliższych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny tekst. Teraz mam dużo czasu (upragniona szczęśliwa ciąża) na nadrobienie sporych zaległości w moich pasjach, planach, nauce. Rano zasiadam do kursu, a później czas ucieka mi przez palce. Plan działania i do przodu!!! Dziękuję, za ogromną mobilizację. ,,Nie ma chwili do stracenia!! Mam x dni, które mogę przeżyć dobrze".

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że w czasach szkoły jakoś nie odczuwałam tak drastycznie tego jak czas ucieka. teraz kiedy już sporo czasu temu zaczęłam "dorosłe życie" błagam, żeby ten czas zwolnił bo ja już nie nadążam. Nie nadążam się wyspać, nie raz posprzątać, załatwić wszystkiego co chcę... Swego czasu miałam "zawiechę" gdy miałam odpowiedzi, który jest rok :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)