Bieganie miesza w głowie. 4 rzeczy, których nauczysz się biegając

/
15 Komentarzy


Ludzie, którzy nigdy nie biegali, albo biegali ostatni raz na lekcji wf przymusowe trzy kółka wokół boiska uważają, że rytmiczne poruszanie nogami działa głównie na mięśnie. To nieprawda. Bieganie działa przede wszystkim na mózg. Przekonasz się o tym, kiedy sam zaczniesz biegać. 


W ciągu ostatnich kilku lat, bieganie stało się prawie sportem narodowym. Biega nas coraz więcej. To aktywność dostępna prawie dla każdego, niewymagająca wielkich środków finansowych, specjalistycznego sprzętu, czy nadzwyczajnych warunków. Wychodzisz i zaczynasz. Najpierw bardzo wolno, tak że wyprzedzi Cię nawet pan z pieskiem, a potem - potem już idzie samo. Wystarczy trochę samodyscypliny. Co dało mi bieganie? 


1. Bieganie wyzwala z myślenia w kategorii ograniczeń

Każdy, absolutnie każdy kto zaczyna biegać, patrzy na własne możliwości z dużym dystansem, a nawet jeśli nie, to szybko zacznie. Wychodzisz z domu i czujesz się bogiem bieżni. A po chwili... 5 km? Bez przerwy? W życiu! 10 km? O czym ty mówisz! Nie dam rady! Moje płuca krzyczą, a nogi wołają o natychmiastowy stop!

Czas mija i okazuje się, że to wszystko jest jednak możliwe i robi się .. prawie samo. Ty sam, ten sam, który musiał przystawać co 100 metrów ledwo zipiąc, biegniesz i biegniesz. Pokonujesz kolejne stopnie wtajemniczenia. Dajesz radę! Organizm przyzwyczaja się do wysiłku, rośnie wydolność, granice tego co możliwe i nie, przesuwają się nieustannie. 

To cudowna lekcja na całe życie. 

Nie raz przyjdzie nam zaczynać od nowa, wydłużać dystans, stawać przed wyzwaniami. Wtedy można sobie przypomnieć pierwsze biegowe trudy i pierwsze sukcesy. To, jak niemożliwe stawało się możliwe dzięki naszej pracy. I to dodaje skrzydeł. 


2. Bieganie pomaga pokonywać własne słabości

Te wszystkie "boli mnie paluszek, dziś nie dam rady", "może jutro, szef był dziś nie do zniesienia". Często w życiu bardzo łatwo się poddajemy. Coś uszczypnie, coś draśnie, poczujemy się niekomfortowo i już, koniec, dziękuję, pozamiatane. 

W bieganiu bardzo często doświadczamy sytuacji niekomfortowych, ale biegając regularnie uczymy się jak sobie z nimi radzić. Doświadczamy satysfakcji z tego, że nie poddaliśmy się mimo przeciwności, że przełamaliśmy pierwszy strach, że nie stanęliśmy tak jak stoimy, tylko powiedzieliśmy sobie "no, dasz radę, już blisko, zaraz będzie z górki". 

I okazuje się, że tak właśnie bardzo często jest.  Słabość mija, dostajemy skrzydeł. Tak w bieganiu jak i w życiu. 


3. Bieganie uczy, że praca popłaca

Własna, nie cudza. I że rzadko coś spada z nieba. Pisałam ostatnio o tym, że sukces z dnia na dzień wymaga dziesięciu lat przygotowań i podobnie jest z bieganiem. 

Treningi pozwalają iść do przodu, tak jak praca: nad projektem, nad marzeniami, nad swoją sytuacją życiową pozwala nam osiągać kolejne poziomy wtajemniczenia. 

To niezwykle przydatna lekcja, szczególnie dla tych, którzy czekają, że się zdarzy. SAMO. 


Bieganie i czytanie. Coś w tym jest :)


4. Bieganie uczy słuchać swojego ciała

Chociaż trzeba przyznać, że nie wszyscy słuchają. Moda na bieganie sprawiła, że wiele osób skupia się wyłącznie na osiągnięciach, chce szybciej, mocniej i najlepiej od razu. 

Pamiętajcie, że ciało bywa tematem zastępczym, a takie, którego się nie słucha, nadwyręża i bagatelizuje jego prośby o chwilę wytchnienia zmusi nas do słuchania i tak. 

Lepiej usłyszeć je wcześniej niż później, bo później boli - i to bywa, że bardzo. 

Biegając dobrze obserwować to jak ciało się zmienia, dawać mu czas na regenerację, a przede wszystkim szanować jego wysiłek. Nie jesteśmy z żelaza i nie warto udawać, że jest inaczej. 


Jak zacząć biegać? 

Po prostu zacząć. Nie szukać wymówek, nie przygotowywać się do tego tygodniami (chyba, że ze względów zdrowotnych). Któregoś dnia musi być ten pierwszy raz i dobrze się nim nie zniechęcać. 

Satysfakcja z biegania, tak jak z każdej wartościowej sprawy w życiu, przychodzi z czasem. 

Co jest potrzebne? Dobry humor, spokojne miejsce, najlepiej las lub park z naturalną nawierzchnią i dobre buty.  Klikając w link znajdziesz kod rabatowy, dostępny także w  tej aplikacji mobilnej

Czemu akurat buty? Ponieważ dobrze amortyzują stopę i kolana, które w bieganiu wykonują ogromną pracę. Jeśli zaczniesz biegać w tenisówkach, szybko zobaczysz różnicę. 

Nie musisz mieć specjalnego stroju, opaski na nadgarstek, pulsometru i stosu innych gadżetów. Na początek im mniej, tym lepiej. Początkujacy biegacze gubią się w ferworze przygotowań, a potem często ten cały zgromadzony sprzęt ląduje na dnie szafy jak wyrzut sumienia.... bo wcale nie zaczęli biegać. Para poszła w gwizdek. 

Więc... po prostu zacznij!

Powodzenia!



A Ty, biegasz? Masz własne doświadczenia z bieganiem? 
Co Tobie dało? Napisz koniecznie w komentarzu! Dziękuję :) 





Zobacz również

15 komentarzy:

  1. Małgosiu, moja przygoda z bieganiem zaczęła się wówczas, kiedy wewnętrzny ból nie dał mi normalnie funkcjonować. Wiedziałam, że moje życie wymaga totalnego remontu. I to był właśnie ten moment. Bieganie dało mi możliwość spojrzenia na życie z nowej perspektywy, dało wiarę w to, ze mogę je zmienić. Początki były bardzo trudne, to prawda ale determinacja i wewnętrzna siła dała mi to co mam dzisiaj... SWOJE ŻYCIE. Przeciwności po drodze było, ogrom. Dałam radę, dzisiaj jestem silniejsza, bogatsza w doświadczenia i zmiany następują nadal ale są MOJE. Jakoś naturalnie moja głowa odrzuciła to co złe, toksyczne i to co jej szkodzi, po prostu.
    Bieganie sprawia, że jestem dla siebie ważna, chronię swoich granic i wiem, że nie pozwolę ich już nigdy przekroczyć. Cały proces, który trwa od początku tej przygody to jak wymiana oprogramowania w komputerze. Fantastyczna sprawa. Wymaga ogromu cierpliwości ale WARTO. Pozdrawiam Cię Gosiu, serdecznie:) Inka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inka,
      piękna historia! Dziękuję, że się nią podzieliłaś :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Sam kiedyś dużo biegałem - nie tylko zyskałem piękną sylwetkę ale przy tym udało mi się zyskać coś więcej - siłę, zapał do pracy ale co najwazniejsze systematyczność - jak juz cos zaplanowałem to dążyłem do celu! Dzięki biegom po parku poznałem tez wiele cennych osób - nic tylko biegac, biegac i biegać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak naprawdę na mózg dobrze robi każda regularna i w miarę intensywna porcja ruchu. Nie cierpię biegać, ale do pracy jeździłam rowerem, rower bardzo lubię. Zupełnie inaczej mi się pracowało. Kocham pływać i pływam naprawdę dobrze, mam zamiar do tego wrócić. :)
    Potwierdzam, że bieganie, a szerzej regularny wysiłek na świeżym powietrzu działa nie tylko na mięśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I jeszcze jedno - dla mnie właśnie pływanie było taką lekcją systematyczności i wytrwałości. Wyznaczałam sobie cel i realizowałam go. Czułam się niezwyciężona he he :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krusz,
      to od kiedy znów wracasz do pływania, hmm???????
      Ps. nienawidziłam biegać. Organicznie. Aż przyszedł taki dzień... ale o tym już kiedyś pisałam :)
      Buziak!

      Usuń
  5. Bieganie wyrwało mnie z rutyny myślenia o sobie i o otaczającym mnie świecie. Dowiedziałam się o sobie że potrafię kształtować swoje ciało i kreować życie. Po mimo tego że miałam już 30 parę na liczniku, a kobiet biegających po prostu nie spotykało się... Treningi dały mi i dają ciągle możliwość przebywania z naturą niezależnie od pory roku czy aury, oczyszczam umysł i ciało a na końcu czeka nagroda w postaci endorfinowego tortu :) Przekuwam każde biegowe doświadczenie na życie i trudne powroty po kontuzjach i łamanie swoich możliwości fizycznych w maratonach które uskrzydlają, powtórzę za Andre Malraux" Kto niema odwagi do marzeń nie będzie miał siły do walki" pozdrawiam i zachęcam do zrobienia pierwszego kroku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło się czytalo;) a ja uwierzyłam dzięki bieganiu, że jeśli się bardzo chce to można! Tak jak pisałaś na początku przerwa prawie co 100m, a celem było biec non stop chociaż 30min i udało się:) i co raz dłuższy dystans pokonuje:) a nie lubiłam biegać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja chodzę z kijkami. To także cudowny wentyl bezpieczeństwa. Bieganie mi się podoba w czyimś wykonaniu. Najbliżej mi chyba do slowjoggingu, a ten podobno również zdrowy. Nordic walking z kolei bezpieczniejszy i dodatkowo bardziej ogólnorozwojowy. Można chodzić nawet ok. 7km/h - to już wynik.
    Sprawdza się jedno - ruch, powietrze, regularność i dyscyplina, która daje radość.
    Do tego dochodzą zapachy i odgłosy lasu, pól i łąk, inne światło niż to w samochodzie, domu i pracy - taki obraz przypomina, że świat był, jest i będzie. To daje nadzieję. A ona jest przecież bardzo ważna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Biegam. I często widzę jak ludzie podbiegają, minutę dwie i idą. Idą i znów podbiegają minutę dwie i znów stop.
    Osobiście uważam, że to nieskuteczne i mało efektywne. Jeśli zaczynasz biegać, według mnie, powinieneś/powinnaś się trzymać trzech podstawowych zasad:
    1. Nie zatrzymywać się, moim zdaniem to jedna z najważniejszych zasad.

    Nikt nie oczekuje że staniesz się od razu maratończykiem, ale biegniesz, choćbyś miał biec wolniej niż przeciętny człowiek idzie, to biegniesz to Cię motywuje do dalszego zwiększania tępa i przyzwyczaja do ruchu.
    Zatrzymanie się jest jak poddanie, powiedzenie sobie nie dam rady, więc zaczynam iść. Potem znowu kawałek podbiegam i znów się poddaję, w końcu już raz się poddałem, potem jest już tylko łatwiej wmawiać sobie, że nie dam rady.
    Wmawiaj sobie, że dasz radę, w końcu to Ty wybierasz tępo, więc wybierz takie by móc stale biec, obserwuj swój organizm i stopniowo je zwiększaj.
    Mierzysz siły na zamiary i nie biegnij za szybko, ale pamiętaj Twój umysł będzie Cię oszukiwać, będzie Ci wmawiać, że jesteś zmęczony, że nagle boli Cię stopa, albo właśnie w tym momencie strasznie chce Ci się do toalety.
    To tylko kłamstwa, jakimi raczy Cię twój mózg, jasny komunikat pt "Nie chce mi się więc Cię jakoś zniechęcę". Więc wysyła Ci całą masę pierdół, niemających nic wspólnego z rzeczywistością. Jeśli przełamiesz tę barierę, zobaczysz, że stopa wcale Cię tak naprawdę nie boli a do toalety wcale Ci się nie chce iść, w bucie nie ma kamienia, a po 400 metrach kiedy byłeś już takie zmęczony przebiegłeś jeszcze 800 czując że wciąż masz siły.
    W takich momentach, kiedy Twój mózg Cię oszukuje to Ty musisz wysłać do niego jeszcze jaśniejszy komunikat zwrotny pt: "Mam to totalnie w d**ie i biec dalej"
    2. Oddychanie. Wiele osób o tym zapomina, więc Ty pamiętaj nie pobiegniesz daleko na jednym oddechu. Długi wdech i długi wydech, daj pooddychać swoim mięśniom, swojemu organizmowi, one tego potrzebują, więc miej ciągle w głowie wdech-wydech, wdech-wydech.
    Kiedyś kiedy zaczynałem trudno było mi brać jeden długi wdech więc robiłem dwa mniejsze, krótkie, jakby urywane, raz-dwa-wydech. Spróbuj.
    3. Chyba najważniejszy punkt to mieć cel, i nad nim pracować. Wychodzisz z domu z celem, z myślą że dziś 2 x obiegnę staw w parku, albo dziś przebiegnę mój dystans szybciej niż poprzednio. Masz cele krótko i długo terminowe, musisz je mieć bo niczego nie osiągniesz bez celu.
    Wyżej ktoś napisał dyscyplina, więc miej dyscyplinę w dążeniu do celu. Załóż że będziesz biegać 3 x w tygodniu, do końca roku, lub że w ciągu godziny biegania pokonasz dystans 5km a cel ten osiągniesz do końca tego roku. Masz cel, więc biegniesz po niego, każdego dnia, w każdej chwili jesteś coraz bliżej.
    (BTW człowiek chodzi z prędkością 6km na godzinę : )

    I nigdy się nie poddawaj, to już nie zasada, nie podpunkt, to Twoja droga życia.
    Never give up, becouse NoPain is NoGame : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam parę obiekcji do tego co piszesz - jeśli ktoś podbiega 2minuty, po czym 1minutę idzie, i tak w kółko, to znaczy, że się nie zatrzymuje. Ruch w tym wypadku jest nieprzerwany, jednak jego intensywność się zmienia. Ten sposób często doradzany jest osobom początkującym. I ma to związek, tak jak piszesz później, ze stawianiem sobie celów i dążeniem do nich. To, że ktoś zwalnia, nie znaczy, że rezygnuje z celu. Przebiegnie 2 razy wokół stawu, ale początkowo robi to trochę wolniej, aż z czasem będzie mógł przebiec je szybciej. I to jest właśnie planowanie długoterminowe - masz cel, ale szanujesz swoje ciało, dajesz mu czas na przystosowanie się do nowego, a forsujesz go od razu w celu nabawienia się kontuzji i utraty zapału do wysiłku.

      Odnośnie prędkości ludzkiego chodu - podajesz chyba średnią, i to nie wiadomo czyją. Na pewno nie chodzimy wszyscy takim samym tempem, ze względu na budowę, styl życia, chęci, itp.

      Zgadzam się tylko z tym, by trwać w postanowieniach i zwiększać swoje możliwości.

      Usuń
  9. Święte słowa! Jak ja zaczęłam biegać to myślałam, że 3 km to dużo, a teraz biegam 10 km i tylko z rozsądku nie dozuje sobie większych tras, bo mogłabym tak chyba bez końca. A dopiero zaczęłam! (Zaczynam tak co roku, ale tym razem, czuję, że jest inaczej - tak jak napisałaś - wyzwoliłam się z ograniczeń i słucham ciała. Pomalutku biegnę do celu słuchając książek:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlaczego ja dopiero kilka dni temu wpadłam na tak inspirujący i wartościowy blog:)Swoją przygodę z bieganiem zaczęłam 1,5 roku temu jako lekarstwo na problemy, wypełnienie czasu w wyniku utraty pracy..Początki były naprawdę ciężkie, ale chęć, udowodnienie sobie "że mogę" i zapał były większe;)Dziś mogę powiedzieć , że bieganie uzależnia , biegam kilka razy w tygodniu. Bieganie to totalny reset, wyłączanie się, to czas gdzie mogę sobie poukładać myśli po ciężkim dniu, albo po prostu biec i cieszyć oko tym co wokół mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zacząć biegać? Zacząć. True. Buty na początek zbędne - każdy jakieś ma (a jak nie ma żadnych to też da radę). A szukanie butów świetną wymówką, żeby nie zaczynać (a bo kolana, kostki, kręgosłup, erytrocyty..)

    Mnie bieganie nie zmieniło życia. Trenowałem rok, zrobiłem dobry czas w maratonie, been there, done that, odłożyłem.

    Może jako inspiracja mi się przyda..kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bieganie bardzo dobrze motywuje to podejmowania wyzwań w normalnym życiu, nie boimy się tak jak wczesniej i szybciej podejmujemy trudne decyzje. Jeżeli chodzi o te buty, uważam, ze nie można podchodzić do tego tak, ze 'każdy jakieś ma' na początek trzeba mieć dobre amortyzujące buty bo stopy jeszcze nie są przyzwyczajone, New Balance powinny być odpowiednie ponieważ bardzo dobrze amortyzują i są mega wygodne.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)