Wytresowani. Czy Ciebie też to dotyczy?

/
25 Komentarzy


Jedni nazywają to wychowaniem, inni tresurą. Pierwsi mówią o koniecznym obyciu, socjalizacji, a drudzy o hegemonii kija i marchewki. Poniższa opowieść pokaże Ci, że i jedni i drudzy mają trochę racji. Może się jednak okazać, że też zostałeś wytresowany. Konsekwencje są zasadnicze. Co z tym zrobisz?  


W wielu krajach, tam gdzie żelazna cywilizacja nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i gdzie do ciężkiej pracy lub transportu wykorzystuje się zwierzęta, nadal tresuje się słonie. Sposobów jest kilka, ale stosuje się głównie jeden. Małego słonia należy przywiązać do dużego palika. Takiego, którego nie może wyrwać z ziemi. To może być też stabilny płot, niewielkie drzewko, które nauczy zwierzaka, że nie ma sensu się szarpać, nie warto się wysilać. 

Słonie to inteligentne zwierzęta. Odczuwają żałobę, są zdolne do empatii, prowadzą iście "ludzkie" życie społeczne. Udzielają sobie wzajemnie bezinteresownej pomocy, mówi się też, że długo pamiętają zniewagi. 

Słonik, który od dzieciństwa stoi na uwięzi, dość szybko wyciąga wnioski. Czuje, że nie może. Wie, że nie może. Im mocniej się szarpie, tym bardziej go boli. Porzuca więc bezsensowny wysiłek. A potem dorasta i dalej stoi przy drzewku, czy kołku, który mógłby bez większego problemu wyrwać jednym pociągnięciem trąby. 

Zresztą, to nie kołek stanowi problem. "Problem" zamieszkał już dawno temu w jego głowie. Chociaż mógłby, to wierzy, że nie może. Bo kiedyś, lata temu, kiedy był małym słoniątkiem nie udało mu się uwolnić. 


Czy Ty też zostałeś wytresowany?

Zostawmy zwierzęce sprawy, wróćmy do ludzi. Czy Ty też nie stoisz przy paliku? Czy nie było z Tobą tak, jak z tym małym słoniątkiem? Ktoś, kiedyś dawno temu powiedział Ci, że się nie nadajesz, że jesteś zdolny, ale leniwy, kiepski z matmy, że najważniejsze to się nie wychylać. 

Może dostałeś parę razy po głowie: wtedy kiedy byłeś jeszcze całkiem mały i nie mogłeś nic zrobić? Może ta bezradność rozrosła się w Tobie jak dziki krzak? 

Ktoś zasadził w ogrodzie twoich myśli o sobie samym rośliny, których ani nie znasz, ani nie lubisz, ani się z nimi nie utożsamiasz. Ale one tam są. Kiedy masz gorszy moment, kiedy coś Ci się nie uda, spada na nie lawina deszczu, która je zasila, podlewa. Rosną tak, bez przeszkód, a Ty przyglądasz się im i znów czujesz tą dziecięcą bezradność. 

Znów czujesz, że nie możesz. I że nigdy nie będziesz mógł. Nie widzisz jednak zasadniczej rzeczy. Tego, że w międzyczasie dorosłeś. I że dziś masz inny arsenał środków, możliwości i jesteś kimś zupełnie innym niż wtedy, gdy te wszystkie przekonania powstały w Twojej głowie. 



Jak radzić sobie z wątpliwościami? 


Co zrobić, żeby wyzwolić się z niemocy?

Spróbować. Ten jeden raz. A potem kolejny. Sprawdzić swoje siły. Zweryfikować własne przekonania. Czy jesteś absolutnie pewien tego, że są prawdziwe? Jeśli nie, to czemu ciągle w nie wierzysz? 

Czemu nie wyrwiesz ich z korzeniami i nie zaczniesz żyć po swojemu? To Twoje życie. Co z nim zrobisz? 

Zamierzasz dalej stać przy paliku, jak słoń, któremu lata temu nie udało się uwolnić? 

Kiedy konfrontujemy się oko w oko z absurdalnością własnych przekonań i wymyślonych ograniczeń, wtedy dzieją się rzeczy niebywałe. Okazuje się, że możemy. 

Jeden krok. Tylko jeden krok. Spróbuj. 



Czujesz się poruszona, zainspirowany? Zostaw ślad, że byłeś, podziel się z innymi. Dziękuję. :)



Zobacz również

25 komentarzy:

  1. Wspaniały wpis. Bardzo pomagasz ludziom Małgosiu. Do nas należy tylko właśnie ten jeden krok.Pozdrawiam Grażyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam te teksty :-) Podziękowania wielkie Justyna

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny tekst. Niesamowite ile dzieje sie tylko i wylacznie w naszej glowie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasz umysł to galaktyka bezmierna. Sądzę, że nie mamy pojęcia najmniejszego nawet jak to działa.
    A jednak udaje się go bardzo prosto ujarzmić - właśnie ze szkodą dla naszego rozwoju i bezpieczeństwa. Przecież właśnie wdrukować w umysł dziecka te przekonania, które całe życie mu potem zdeterminują, jest tak łatwo. A wyrugować je ze świadomości i podświadomości to potem taka ciężka praca. Samo jej podjęcie jednak oznacza, że już z owego muru oddzielającego nas od samych siebie, wyjmujemy cegiełkę.
    Małgosia przytoczyła tutaj kiedyś obraz kupy kamieni, z których gdy jeden ruszymy, zmiana się rozpocznie. Kupa nie będzie bowiem już ta sama i taka sama, chociaż może nadal jeszcze z przewagą ..... kupy, ale właśnie - rusz kamień, rusz tyłek, zrób cokolwiek inaczej niż co dnia. Początek największej i najdłuższej podróży zaczyna się zawsze od pierwszego kroku. Właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za ten wpis ... właśnie dzisiaj, właśnie teraz tego potrzebowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie jest za późno żeby zacząć żyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Teskt bardzo prawdziwy, prawdziwy aż do bólu. Niestety, bardzo cżesto mam wrażenie, ze dziś się już nie wyhowuje, ale dziś sie tresuje. I owszem, ja też się taki czuję wytresowany. Że muszę to a nie wolno mi tamtego. Że to się robi wtedy, a tego wcale robić sie nie powinno. MAm wrażenie, ze stoi nade mną ktoś z biczem i będzie karał za każde samowolne mrugnięcie powieki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za Twój wpis, dodaje wiary i motywacji.Pozdrawiam ciepło.Marlena

    OdpowiedzUsuń
  9. Skąd ja to - niestety - znam... Przez wiele lat trwałem w takim letargu, tkwiąc przy nie do końca moich przekonaniach, a takich, które gdzieś ktoś mi wbił w głowę. Dotarło do mnie to późno, że trzeba wziąć swoje życie we własne ręce ale na szczęście dotarło. I jestem teraz na etapie rewolucji w życiu, która mnie nakieruje na wymarzone tory.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałam tylko napisać, że po lekturze tego wpisu nie mogłam, po prostu nie mogłam nie zawołać męża i poprosić, żeby też go przeczytał. Potem, jakieś 3 godziny potem, po długiej i szczerej rozmowie doszliśmy do wniosku, że on jest właśnie takim dorosłym słoniem, ciągle stojącym przy drzewie. Problem jednak jest szerszy, bo jako, że to jedyny sposób na życie, który zna, w ten właśnie sposób próbuje (nieświadomie, jak sądzę) wychować naszego syna... słowem, długa droga przed nami, żeby odróżnić ostrożność, przezorność, od zwykłego strachu przed porażką. Może możesz nam polecić jakąś literaturę związaną z tym tematem?
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasz,
      w zakładce "czytam" znajdziecie sporo pozycji, między innymi "Pozwól, że Ci opowiem...Bajki, które nauczyły mnie jak żyć", w których pojawia się historia słonia. Polecam też bardzo Maćka Bennewicza i jego książki.
      Powodzenia!
      Wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  11. W dzieciństwie śpiewałam i odnosiłam sukcesy na różnych szkolnych konkursach. Do momentu, kiedy poszłam do liceum i pani od muzyki powiedziała mi, że absolutnie się nie nadaję. Cóż, zrezygnowałam ze śpiewu na kilkanaście lat będąc wokalistką tylko w marzeniach i zazdroszcząc wszystkim śpiewającym na scenie. Kilka razy widziałam ogłoszenie o naborze do zespołu czy chóru. Chciałam się wybrać na przesłuchanie, ale kiedy nadchodził dzień castingu zostawałam w domu, twierdząc, że nie ma sensu. Kiedyś doszłam do wniosku, że OK, najwyżej się nie uda, ale lepiej próbować i żałować niż żałować, że się nie spróbowało. Dostałam się do chóru, chórmistrz stwierdził, że mam olbrzymią skalę głosu. Dzisiaj śpiewam w jednym z najlepszych chórów w naszym kraju, udzielałam się na wokalu w zespole rockowym. I tyle lat zmarnowałam na marzenia, bo dałam się wytresować. A mogłam działać od początku...Więcej nie dam sobie wmówić, że do czegoś się nie nadaję.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niedawno szłam do szkoły na zebranie. Syn jest w pierwszej klasie. Jak to chłopiec w tym wieku - rozpiera go energia i czasem przyniesie uwagę. "Czasem" bywa też częściej. ;) Idąc na zebranie denerwowałam się, że Pani będzie mi prawić kazania, że będzie się na Syna skarżyła, że mnie skrytykuje za nieskuteczne wychowanie.
    I w pewnej chwili olśniło mnie - przecież nie jestem dzieckiem, mam już 36 lat! Wychowawczyni nie nakrzyczy na mnie, jest kulturalną osobą! Przecież mój Syn nie jest łobuzem znęcającym się nad innymi! Znam swoje dziecko, wiem co mogę usłyszeć. I nie zostanę za to postawiona do kąta, ukarana!!!
    Zostałam nauczona, że ze starszymi się nie dyskutuje. "Starszy" to rodzic, szef, nauczyciel, każdy kto ma jakąś władzę. A ja nie czuję się wówczas jak partner w dyskusji.
    Od tego "odkrycia" pracuję nad tym tematem. Czy to rozmawiając z nauczycielką, szefem czy panią w urzędzie. Wiem, że w głowie mam do przepracowania jeszcze dużo, bo to siedzi mocno. Ale pierwsze kroki za mną. :) I uczę się rozmawiać, negocjować, przedstawiać własne zdanie spokojnie, a nie kłócić i awanturować lub chować głowę w piasek - jak dziecko. A najważniejsze przede mną - jak wychować Syna, by nie działał w przyszłości jak ja?
    Dziękuję, Małgosiu, a ten temat. Za inne również. Pozdrawiam. Monika :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Często spotykam się z takimi pozytywnymi wpisami i nie powiem, bo motywują mnie. Ale zdrugiej strony, zawsze sie zastanawiam, czy to nie jest naiwny optymizm? Tak łatwo powiedzieć: uwolnij się z palika...
    W sumie zawsze tak miałam, taka dwoistość, z jednej strony się z tym zgadzam, z drugiej ma wątpliwości i w końcu nie wiem, po której stronie stanąć ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem wrogiem tresury, przez to ciągłe upominanie może szczęka boleć. Jestem za rozmową. Dzieci się wspiera, żeby czuło się dowartościowane. Czy my takie idealne jesteśmy. Nie jestem matką helikopterem, nie wychowuję dzieci na impotentów. Moje mają być zaradne życiowo bez mojego wytykania palcami.

    OdpowiedzUsuń
  15. I słusznie, najwyższy czas uciekac od tresury :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeden krok i kolejny, następny. Wiele razy się nie uda, często spróbuję inaczej, inną drogą, tak wiele okazuje się możliwe. Pozbywając się ograniczających przekonań, zyskujemy w sobie przestrzeń, którą zapełniamy nowymi odkryciami na temat siebie. Jestem w trakcie, to mega fun. Serdecznie polecam! M.

    OdpowiedzUsuń
  17. Inspirujące! Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. dziękuję, pamiętasz moje słowa" szanuj siebie i postępuj zgodnie ze swoim sumieniem, nie pozwól sobą manipulować, bądż sobą ", należy szanować każdego człowieka, nieważne ile ma lat i jaki statut,noś głowę bardzo wysoko, uśmiechaj się i bądż pogodną i opanowaną, wiem ,że taka jesteś i nie poddawaj sie nigdy, pozdrawiam. Arleta

    OdpowiedzUsuń
  19. Kua tae mai te pai orometua ki Rarotonga nei i tau ra rai kua akaruke matoue i Rarotonga kua aere te pai ki Aitutaki aere atura matou tapae atura matou ki Aitutaki 17 e tae ua atu ki te ra 19 akaruke maira matoui Aitutaki aere atura to matou pai ki Mangarongaro e tae akera ki te ra 30 kua tapae matou ki Mangarongaro i te oire ko Omoka kua aka putuputu mai te au taeake ki Omoka kua kitea te tai pekapeka ki reira e kua aka kore ia taua pekapeka ra. Kua apai ra matou ia Tearae e te raine 2 ki runga i te pai aere atura to matou pai ki Manihiki. I te maramo ia Iurai aere atura matou e kua tae matou ki Manihiki i te ra 6 e kua tapae atura matou ki te oire o Aporo i Tauuna e kua uipaia mai te ekaretia e te tamariki ki roto i te are pure e ra rekareka e te mataora tau ra ra aere atura to matou pai ki Rakaanga i te ora 6 i te aiai e tapae atura ki iuto i te popongi i te aere o Tairi e rua naka i tae mai ki runga i te pai e tiki i te orometua ia Oiri-rua aere atura matou ki iuto e kua uipa mai te ekaretia ki roto i te are pure kua aka maroiroi i te ararei anga mai i te orometua e ra rekareka e te mataora taua ra ra akaruke atura matou i Rakaanga i te ra 7 ia Iurai aere atura to matou pai ki 3 aere atura matou e tae akera ki te ra 11 kua tapae atura matou ki Pukapuka i te oro 1 i kake ai matou ki iuta okotai naka i tae mai ki te pai ei tiki i te orometua aere atura matou na runga i reira ki iuto. ............... jeśli chcecie wiedzieć cos o życiu i swoim w nim istnieniu ..zacznijcie po prostu doświadczać...nie tylko czytać :))) . Pozdrawiam z 47 wyprawy swojego życia .AD.

    OdpowiedzUsuń
  20. Od dzieciństwa mama i babcia(pewnie nieświadomie) ucinały mi skrzydła, a teraz cokolwiek robię, słyszę głos pewnie Ci nie wyjdzie... Chociaż to może byc ten zły, mimo wszystko walczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ważne, żeby zauważyć ten palik. Nie zawsze dobrze go widać :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Ważne, żeby zauważyć ten palik. Nie zawsze dobrze go widać :(

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)