Szczęście? Cieszyć się bardziej!

/
18 Komentarzy


Ta historia jest wspólna dla wielu tradycji filozoficznych i religijnych. Bohaterowie są wprawdzie różni, ale konkluzja zwykle ta sama. W życiu wcale nie chodzi o to by mieć więcej, ale o to, aby cieszyć się bardziej tym co się ma. Czy ta jednomyślność nie jest zastanawiająca? 


Wszyscy mamy tak samo. Doceniamy to co dostaliśmy tylko przez chwilę, a potem entuzjazm opada. Darowane szczęście przestaje błyszczeć, coś uwiera, chciałoby się spróbować czegoś innego, niby jest ok, ale fajerwerków nie widać. Mędrcy mówią, że dopóki nie nauczymy się naprawdę żyć tą chwilą, która jest teraz, dopóki nie będziemy potrafili wyłuskać radości jak pestki słonecznika, to nieważne gdzie jesteśmy i co mamy. Życie będzie smutne. Czy pod mostem czy w pałacu. 



Życie, które smakuje

Pamiętam mojego dziadka, który jedząc ziemniaki ze skwarkami i kwaśnym mlekiem, mówił, że to jedzenie królów. Obiektywnie można się z tego śmiać, ale taka była jego prawda, bo tak się nimi cieszył. Pamiętam mój własny zachwyt, nad bobem jedzonym w letni wieczór na ławce, gdy miałam może osiem, może dziesięć lat. Ten zachwyt będzie ze mną do końca życia, chociaż zdarzyło mi się później jeść wiele lepszych "delikatesów". 

A potem,  kiedy myśli krążą we wspomnieniach jak małe pszczoły, przywołuję w pamięci obrazy ludzi, którzy tak wiele doświadczyli, tak wiele próbowali i zamiast radości z tego, że było im dane to wszystko przeżyć, mają w sobie tylko zgorzknienie. I pretensje, że nie dostali więcej. 


Brak radości, tej małej, codziennej jest jak trucizna. Robi z nas cyników. Dzień po dniu. Jeśli nie powiemy STOP, będzie tylko gorzej. 



Zachwycać się życiem? To łatwe. Codziennie masz setki okazji. 
Tylko czy zdołasz je zobaczyć? 



W dupach się poprzewracało

Taka jest obiektywna prawda o nas. W czasach gdy większości z nas, NAPRAWDĘ nic nie zagraża, kiedy nie odczuwamy zimna, głodu, ani strachu o życie, nikt nas nie prześladuje z powodu naszych przekonań, wyznania, kiedy mamy wolny wybór w tysiącu kwestii dotyczących tego jak i gdzie będziemy żyć, odczuwamy irracjonalną pretensję do życia i świata o to, że daje nam tak mało. Zazdrość trawi nas od środka, a radość jest na wymarciu. 

Czy zdołamy sobie jeszcze przypomnieć, że mimo trudności, mimo kłopotów, chorób i tego wszystkiego w co obfituje i zawsze obfitował ludzki los ŻYCIE JEST PIĘKNE?


Dziel się radością, będziesz bogaty

Wypatruj jej i pielęgnuj. Okazuj wdzięczność, że możesz. Doświadczaj życia wszystkimi zmysłami. Poczuj jak naprawdę smakuje twoja kawa i poranna herbata. Jak miękkie są stopy dziecka, które jeszcze tak niewiele przeszły. Całuj je z miłością na dalszą drogę. Uśmiechaj się do ludzi. Mów im dobre słowa. Nie bój się dobrych życzeń. Przyjmuj z wdzięcznością, kiedy do Ciebie wrócą. Kolekcjonuj momenty. Kochaj. Odpuszczaj, gdy ktoś Cię skrzywdzi. Idź swoją drogą, gdy z kimś Ci nie po drodze. Nie bój się samotności. Patrz w niebo i dziękuj, że dostałeś kolejny dzień. 

Szczęście jest proste. Szczęście to przestać pragnąć codziennie więcej, ale cieszyć się bardziej. Nie komplikuj. Więcej przyjdzie. Albo nie. Radość zostanie. Jeśli tylko się jej nauczysz. 




Podziel się tym wpisem z tymi, którym może pomóc. Wierzę, że może pomóc nam wszystkim. Dziękuję:)


Zobacz również

18 komentarzy:

  1. No właśnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Od Kotów21 maja 2015 20:32

    Pretensji do życia i świata widzę ostatnio wiele dokoła. I to takich, że ludzie oczekują wszystkiego podanego na srebrnej tacy. Tak w konktekście wyborów, poziomu dyskusji i ogromu pogardy, jaką ludzie potrafią okazywać ludziom, których nawet przecież spotkali osobiście. Sama nie jestem w stanie odczuwać silnych emocji wobec kogoś, kogo tak naprawdę nie znam. I w tych samonakręcających się złych emocjach jest w ludziach przekonanie, że to, kto zostanie prezydentem, będzie miało wpływ na czyjeś osobiste szczęście. Przynajmniej tak to odbieram - ma być ten właściwy i ma wszystko dać na srebrnej tacy, inaczej nie da się żyć. Nie mówię, że to wybór nieważny. Ale że jednak za dużo tak ogółem przypisujemy w ogóle warunkom zewnętrznym. A jeśli ktoś dokoła szuka wrogów, żywi się pogardą i nienawiścią, żaden człowiek na żadnym stanowisku mu poczucia szczęścia nie da. Nie zorganizuje mu wolnego czasu, nie naprawi relacji z rodziną, nie powie, co ma zrobić ze swoim życiem, jeśli braknie mu sensu. Tak na co dzień, w drobnych rzeczach - a to z nich jednak życie się składa - nie ma co przypisywać nadmiernego znaczenia i wpływu. Trzeba umieć czerpać z tego, co się ma tu i teraz. Zresztą, cały czas o tym piszesz :)
    P.S. Bób, ugotowany, jeszcze gorący, z odrobiną masełka i soli - żadne wykwintne danie nie da tyle radości, co te proste rzeczy zapamiętane z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za wyrażenie tego, o czym już mi się nie chciało pisać :) Także myślałam o tych wyborczych sporach i perturbacjach, o pretensjach o mieszkanie, kredyt, o to, że mi nie dali, że się należy itp.
      Zawsze nam czegoś będzie brakowało. Jak świat światem.
      Spotkałam dziś na basenie fantastyczną parę, około osiemdziesiątki. On bardzo schorowany, żona pomagała mu się ubierać. Mówi: -Widzi Pani, kiedyś byłem sportowcem, a teraz.... Ale po chwili dodał z uśmiechem: - Ale mogę dalej chodzić na basen! Daję radę!
      Można usiąść i biadolić nad tym czego nam nie dano, albo co nam los odebrał. Można też gromadzić te iskierki codzienności i nimi rozświetlać to, co obiektywnie nie zawsze jest proste.
      Bób już niedługo :)
      Cieszę się na samą myśl :)

      Usuń
  3. U mnie w pamięci truskawki z cukrem i śmietaną u mojej Kochanej Ciotki Danki, której już nie ma z nami. "Ciotki", bo tak ja nazywaliśmy. To była moja druga (po Mamie) najważniejsza osoba w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawki też już za chwileczkę, za momencik! :) Cudowny czas w roku!

      Usuń
  4. A ja siedzę sobie właśnie w szpitalu i w życiu bym nie powiedziała, że tyle szczęścia mi da jedna zjedzona przez moje dziecko kanapeczka. Bo od trzech dni nie chciało nic jeść, tylko piło. I taka jestem zadowolona, że właśnie wrąbałam sezamka. A teraz poprawiam wafelkiem czekoladowym. O 21.35. A co!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba doceniać życie na co dzień i być wdzięcznym za to, co się od niego otrzymuje. :) Los często bywa przewrotny i często zabiera to, co było cenne, a wcześniej się tego nie dostrzegało.Dopiero później wie się, co tak naprawdę w życiu jest ważne :) Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasem zrozumienie tego, że właśnie szczęście jest proste, przychodzi do nas w sytuacji, która obiektywnie zdawałaby się temu nie sprzyjać, np. utrata zdrowia. To imponujące, gdy się widzi ludzi, którzy - tak by się mogło wydawać - mają mniej niż inni, a potrafią celebrować życie i doceniać każdą chwilę. Wiele jest takich przykładów. O ileż bardziej więc można i warto być szczęśliwym bez takich doświadczeń! Codziennego prostego szczęścia wszystkim życzę:) Małgośka B.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czas na uczy pogody.... i pokory....
    Nie każdemu, co prawda, jest dane, by nauczyć się, ale jednak. Jednak tak jest.
    Życie w chwili obecnej, nastałej i bieżącej jest czarowne i daje pokój duchowi. Czy nie cudownie jest umieć skupić się na chwili tej, właśnie obecnej? Nie trzeba wtedy się trudzić zmartwieniami z przeszłości i wyczekiwaniem przyszłości. Dostrzeżenie w danym momencie jego koloru i znaczenia daje właśnie szczęście i spokój.
    Spotykam ludzi, którzy to wiedzą i potrafią. Ich spokój otula wszystko. Wobec nich żaden kandydat na prezydenta nie ma startu, jak to się mówi, chociaż każdemu się przyjrzą i rękę podadzą, czasem najwyżej z tajemniczym uśmiechem w kąciku ust zareagują na to, co usłyszą, a w obliczu trudności i zawieruch są jak bańka mydlana, kolorowa, lekka, z ciszą wewnątrz, którą unosi wiatr. Nawet jak pęknie - nic się nie stanie, najwyżej ze szmerem cichych westchnień i uśmiechów przestanie się unosić.
    Właśnie takie przyjmowanie życia i uczenie tego innych to cud.
    Uwielbiam takich ludzi, są wśród nas i można od nich czerpać, bo nie boją się dawać od siebie.
    Prawdziwi mistrzowie życia i szczęśliwi ludzi dnia codziennego.
    Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio bardzo często gotuję kompot z rabarbaru. Zawsze gdy go przygotowuję przypominam sobie jak w dzieciństwie chrupaliśmy go na surowo. Był kwaśny a my wykrzywialiśmy buzie i śmialiśmy się w głos. Pamiętam nastrój tej chwili, popołudniowe słońce i beztroski śmiech. Staram się zatrzymać w sobie to ciepło i radość.
    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczęście to bardzo skomplikowana materia, która nie zależy od stanu posiadania, a przede wszystkim od naszego osobistego nastawienia do życia, które kreujemy sami, niezależnie od okoliczności. Jednak najczęstszym wrogiem naszego szczęścia są skryte urazy, które niosą za sobą bardzo destruktywną siłę i niszczą nas od środka jeśli nie potrafimy wybaczać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lepsze delikatesy od bobu? Nie ma; )

    OdpowiedzUsuń
  11. Elizabeth: Małgosiu, napisałaś że szczęście jest proste. Tak jest. Szczęśliwym można być nawet w obozie koncentracyjnym.. "Popatrzeć rano na apelu-gdy stało się trzy godziny-jakie wschodzi piękne słońce. Stałam i na wprost siebie miałam mur. Lecz za murem był las. Gdy drzewa pokrywał szron i śnieg, ta biel odbijała się w słońcu i wspaniale to wyglądało. Zapominałam, gdzie jestem." Tak pisze w swojej książce "Czesałam ciepłe króliki" Alicja Świerczyńska polecam tę pozycję dla poszukujących tego wspaniałego uczucia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Każdemu w życiu czegoś brakuje, ale niektórzy poprzez brak tego kogoś, albo czegoś definiują swoje szczęście, a raczej brak jego. Od braku tego "czegoś" uzależniają to, czy mogę nazwać siebie szczęśliwymi osobami, czy też nie. Nie zawsze potrafimy cieszyć się małymi rzeczami, nie zawsze też zauważamy to co już mamy i ile mamy. I nie zawsze wynika to z naszej pazerności na więcej i więcej. Zdarza się, że przez lata ludzie żyją w poczucie niespełnienia, albo też za bardzo bazując na tym co ogólnie w społeczeństwie jest przyjęte za tzw oznakę szczęścia. Są też osoby, z trudnym bagażem doświadczeń, które nawet kiedy poczuły, że ich życie zmieniło się na lepsze, wciąż tkwią w czasie, kiedy było im źle. Słyszałam wypowiedz pewnej wspaniałej kobiety, która schudła 30 kg, ale wciąż w swojej głowie była "grubaską". Wiedziała, że jeśli zeszczupleje to będzie to jej wielki sukces i da jej to szczęście. I jak się okazało, nie potrafiła cieszyć się tym co ciężką pracą zdobyła. Nie zawsze szczęście jest proste, bo też ludzka psychika bywa zawiła i pogrywa sobie z nami. A teksty: jesteś młoda, zdrowa, inteligentna, zaradna, ciesz się wiosną, dobrą kawą i fajną książką etc czasami niewiele znaczą dla kogoś kto ma zakodowane w głowie, że tylko "to", a nic innego może dać jemu szczęście. Ludzie szybko przyzwyczajają się do szczęście, do tego co marzyli i nawet jak to zdobędą, to dochodzą do wniosku, że to "coś" jest niezwykle wartościowe, ale tak naprawdę to oni byli równie szczęśliwi, może trochę inaczej, ale jednak byli- zanim to otrzymali. Pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawe i madre to co napisałaś. Ostatnio właśnie się trochę zatrzymałem i zaczynam powoli cieszyc się tym co mam. Własnie takimi drobnymi rzeczami, one powinny nas cieszyć najbardziej. Pewnie chcemy więcej bo wiemy, ze można mieć więcej i człowiek myśli, ze jak ma mniej to jest źle...a jest zupełnie odwrotnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny wpis... Zastanawiam się nad tym, czy to, że gonimy ciągle za czymś, wynika z naszej natury czy raczej z faktu, że świat wokół nas tego od nas żąda? Masz starego golfa? Znajomi będą gadać, że stary, że wstyd, ze wymień. Nawet jeśli bylibyśmy przywiązani, zmienimy bo presja robi swoje. Warto żyć SWOIM życiem.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)