Ludzkie gadanie - co zrobić z ocenianiem?

/
16 Komentarzy


Uwielbiamy etykietki. Przyklejamy je z lubością, a o ile możemy to robić bezkarnie, anonimowo, często także wrednie, złośliwie i ze sporą dozą okrucieństwa. Dlatego istnieje hejt, plotka, pomówienia, czy zwykła ludzka nieżyczliwość. Czy jest sens z tym dyskutować? 


Pewnego razu, pewien człowiek wykopał studnię przy drodze. Ponieważ służyła wielu spragnionym podróżnym, nazwano ją Błogosławioną Studnią. Którejś nocy, jakiś mężczyzna wpadł do niej i się utopił, na skutek czego studnia przestała być Błogosławioną, a stała się Przeklętą. Kiedy po kilku dniach okazało się, że mężczyzna ten był zabijaką i złodziejem uciekającym przed patrolem policji, ludzie zaczęli mówić o Studni Sprawiedliwości. Co na to studnia? Zgadnijcie...


Ludzie mówią, że...

Ludzie mówią różne rzeczy i każdy ma swoją prawdę. Czy jest sens z nią dyskutować? Zawracać kijem Wisłę? Podstawowa zasada komunikacyjna, stosowana między innymi w dyplomacji mówi, że konflikty wartości między dorosłymi, nie są właściwie możliwe do rozstrzygnięcia. 

Wierzysz, że świat jest zły, a ludzie głupi? Masz rację! Uważasz, że jest dokładnie przeciwnie i żyjemy mimo wszystko w pięknym czasie i miejscu? Tak! Dokładnie. Świat jest i taki i taki. Każdy ma swoją prawdę. Czy jest sens, żebym przekonywała Cię do mojej? Jeśli mnie zapytasz, mogę Ci o niej opowiedzieć, ale nie mam żadnego wpływu na to, co z nią zrobisz. 

Aby cokolwiek przyjąć, potrzebujemy odrobiny otwartości. Jeśli jej nie ma, nie ma też o czym dyskutować. 

Wykorzystaj siłę przeciwnika

We wschodnich sztukach walki istnieje zasada mówiąca, że nie warto opierać się ogromnej sile, która na nas napiera. Lepiej zrobić unik i wykorzystać siłę natarcia przeciwko przeciwnikowi. To wcale nie jest tchórzostwo, to inteligencja. Jeśli ktoś na Ciebie biegnie, a Ty odsuniesz się i napastnik z całym impetem uderzy nie w Ciebie, ale w ścianę, z pewnością uderzy się boleśniej, niżbyś użył całej siły swoich mięśni. 

Podobnie jest z dyskusją, etykietowaniem i przekonaniami. Nie zajmuj się tym, co mówią Ci inni, nie walcz z tym, nie przekonuj za wszelką cenę.  Zastanów się jakie są twoje wartości i przekonania i czy aby na pewno Ci służą? 




Rób swoje

Wolność od zabiegania o akceptację wszystkich naokoło jest naprawdę fantastyczna. Spróbuj, a zobaczysz.

Robić swoje i nie czekać na poklask, fanfary albo gwizdy szyderstwa, to najlepsza metoda przekonania nieprzekonanych. Nie myśl jednak o tym, że utrzesz im nosa, skup się raczej na tym co chcesz osiągnąć. 

Ludzie najbardziej wrażliwi na ocenę, to przeważnie osoby z niskim poczuciem własnej wartości . Dla nich kluczowym jest, aby pracować nad tym, by czuć się ze sobą dobrze, bez względu na to co mówią inni. I pamiętać, że chociaż każdy może wyrazić swoje zdanie, to nie z każdym zdaniem musimy się liczyć i od razu brać je sobie do serca. 




Jakie są Twoje doświadczenia z ocenianiem, z etykietami naklejanymi wszystkim i z każdego powodu? Podziel się! Jeśli tekst Ci się podobał, podaj dalej! 





Zobacz również

16 komentarzy:

  1. Tak tak - odwoływanie się do opinii innych ludzi to ogromny potencjał manipulacyjny.
    Doświadczałam go w małżeństwie. Mąż ranił mnie zawsze, gdy chcąc na mnie wpłynąć wskazywał na niepochlebne opinie osób trzecich o mnie. Tak długo w to szłam. Bo dziewczynkę z dobrego domu lubić mają wszyscy, wszystkim też dogodzić ona ma, bo przecież jest grzeczna.
    Kiedy poczęłam się wyzwalać z potrzeby odwoływania się do zdania innych, zabiegania o dobrą opinię, na początku czułam się źle i wina wobec wszystkich była bagażem nie do udźwignięcia.
    Aż kiedyś usłyszałam, by zwizualizować sobie siebie jako dziecko. I zobaczyłam grzeczną dziewczynkę, która gra na pianinie, bo ciocia chce posłuchać, która nie spóźnia się, bo babcia nie będzie czekać z obiadem, która stoi na środku pokoju i śpiewa..... i nikt nie słucha, ale jak przestaje, chwyta karcące spojrzenie mamy. I dziewczynka zaczęła krzyczeć, nikt nie słuchał, rozczochrała się, zaczęła tupać, nikt nie słuchał, wybiegła z pokoju i wpadła na ...... samą siebie w korytarzu domu rodziców - to ja, złapała dziewczynkę za ramiona, przytuliłam ją, wzięłam na ręce i poszłam stamtąd. Szłam długo i doszłam na wzgórze, gdzie rósł kasztan, usiadłam posadziłam ją na kolanach i głaskałam, przytulałam, nuciłam, czesałam jej włosy. To, jak się czułam w tamtej chwili stało się cenne. Wiedziałam, że mam tylko siebie, jestem sobą, sama siebie tylko ochronię. Jestem ładna, mądra, wcale nie muszę być taka, jak inni mnie widzą lub chcą.
    A potem przeżyłam wielką kłótnię z mamą. Mam nadzieję, że zrozumiała to, o czym jej powiedziałam, ale zauważyłam, że jeśli nie - trudno, nie gryzę paznokci do łokcia i nie boję się odmówić. Potem rozwiodłam się z mężem. Wiem, że go kocham, ale wiem, że prawie mnie udusił i zdeptał na trociny. Ta miłość to czułość i tęsknota za relacją. Trzeba było ją uciąć.
    A teraz stoję nad przepaścią zawodową. I nie martwię się. Mam pozycję, z której ktoś mnie pomału wygryzał, więc odejdę - nieważne. Odpocznę i potem pomyślę, co dalej. Alternatywy na razie brak.
    Ale póki co - zajmę się małą dziewczynką w kraciastej sukience. Niedługo kwitną kasztany. Będziemy znowu siedzieć pod drzewem, śpiewać, pisać, nucić, tulić się do siebie i wąchać powiewy wiatru, który przywiewa nam nadzieję. Będziemy tulić się w miłości. Do samej siebie.
    A ludzie niech gadają. Coś tam zawsze powiedzą, a ja sobie wybiorę, co mi pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana,
      dziękuję Ci za ten osobisty i piękny komentarz.
      Ściskam Ciebie i Twoją dziewczynkę. Bardzo Wam serdecznie życzę wszystkiego dobrego. I bardzo mi się podoba ostatnie zdanie:) Wybierać to co mi pasuje, to czego potrzebuję, co mnie wspiera w rozwoju, a nie wdeptuje w ziemię, to klucz :) Obyśmy umieli nim otwierać potrzebne drzwi :)
      Serdeczności!

      Usuń
    2. Piękne to, co napisalas, lzy cisną sie do oczu. Ciesze sie, ze odnalazlas siebie I zaopiekowalas się sobą. Duzo milosci posylam.

      Usuń
  2. Dziękuję. Pani, Pani Małgosiu i Dziewczynce w Kraciastej Sukience. Piękne, mądre. Takie moje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś cierpiałam bardzo - właśnie z powodu oceniania.
    Byłam samotna, wierzyłam w to, co do mnie o mnie docierało.
    Powoli weszłam w proces docierania do tego,kim jestem, jaka jestem.
    Zaczęłam poznawać siebie z zupełnie innej perspektywy.
    Zobaczyłam dobre i złe strony, uczyłam się z nimi żyć akceptując siebie.
    Gdzie jestem dziś?
    Ludzki osąd spływa po mnie jak po kaczce - najczęściej:)
    Wiem, kiedy dyskutować, wiem, kiedy odpuścić, wiem, kiedy się uchylić i wiem, jak podejść potencjalnie niebezpiecznego człowieka, żeby osiągnąć to, co dla mnie ważne.
    Tych naprawdę niebezpiecznych omijam szerokim łukiem.

    Mam też kilka osób, które mogłyby mieć na mnie niebezpieczny wpływ - nie umiem doprecyzować, o co mi chodzi. Od nich odcięłam się totalnie.
    Jeśli człowiek mówi "nie chcę" - wszystko jest jasne:)

    Oczywiście bywa trudno, ale w większości sobie radzę.
    I jest to dla mnie źródłem ogromnej radości, której każdemu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Hafija,
      myślałam także o Tobie pisząc. Absolutnie pięknie poradziłaś sobie z ostatnim gradem :)

      Usuń
  5. "wybiegła z pokoju i wpadła na ...... samą siebie w korytarzu domu rodziców - to ja, złapała dziewczynkę za ramiona, przytuliłam ją, wzięłam na ręce i poszłam stamtąd." Anonimowa Dziewczyno! JAK JA CI DZIĘKUJĘ ZA TEN PIĘKNY OPIS! Chcę żeby s wiedziała,że siedzę i płaczę z wdzięczności. W jednej chwili zobaczyłam samą siebie w koszmarnej chwili mojego życia , cztery lata temu kiedy doszłam do ściany i nie widziałam innego wyjścia jak tylko skończyć ze sobą. Bóg nie pozwolił, ale ja dotąd nie przytuliłam tej zrozpaczonej biednej kobiety - siebie. I właśnie "usiadłam" naprzeciwko niej zapłakałam razem z nią i otarłam jej łzy. dziwne uczucie." choć biedactwo, wszystko będzie dobrze. damy radę. zobaczysz. wszystko będzie dobrze" Dziękuję Ci jeszcze raz Anonimowa - kimkolwiek jesteś. dobrze że jesteś.. Goś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też wiecznie starałam się wszystkim dogodzić. Bolało mnie jeśli ktoś mówił o mnie źle , martwiło jeśli nie udawało mi się sprostać oczekiwaniom innych. Robiłam wszystko ,żeby tylko zasłużyć na miłość. W związkach robiłam wszystko żeby mój partner był szczęśliwy. Niestety takie postępowanie z biegiem czasu okazywało się błędem, bo im bardziej ja starałam się być idealna tym mniej szacunku okazywał mi partner. Godziłam się na to do momentu ,aż nie byłam już w stanie wytrzymać i dopiero wtedy po wielu cierpieniach odchodziłam. Teraz jest trochę lepiej . Zrozumiałam że moje zdanie też się liczy i że nie muszę nikogo zadowalać. To ja decyduję o moim życiu i tylko ode mnie zależy jak je przeżyję . Nie martwią mnie już opinie innych na mój temat. Sama wiem jaka jestem .Stare przyzwyczajenia jeszcze czasem się odzywają ale staram się je przeganiać . W pewnym filmie usłyszałam taką wypowiedź ,że trzeba tak przeżyć każdy dzień ,żeby nie mieć potrzeby zmiany w nim niczego. Dziękuję za Manufakturę Radości i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dobrze móc usiąść i poczytać takie wartościowe teksty i komentarze. Myślę, że każda z nas jest taką małą dziewczynką, niestety często nieszczęśliwą. Bądźmy silne dziś, miejmy wiarę w siebie i opiekujmy się przede wszystkim sobą. Tego życzę Wam i Sobie. Elżbieta.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobry i potrzebny tekst. Szczególnie dziś kiedy jesteśmy cały czas oceniani. I to niestety najczęściej na podstawie tego jak wyglądamy a nie co mówimy. Ważne jest aby potrafić się przestawić. Poszukać w sobie tego czego chcemy, pragniemy co nas motywuje do działania. I podążać za tym wewnętrznym głosem. Ludzie i tak będą gadać, najważniejsze żeby być wiernym sobie. Mnie codziennie do takiego postępowania motywują moje dzieci ( wiek żłobkowo - przedszkolny). Mam świadomość że muszę i bardzo chciałabym przekazać im dobre wzorce. Pozdrawiam gorąco. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  9. Ech, natychmiast widzę przed sobą tych wszystkich rodziców, ciocie, babcie, wujków, którzy mówią: "bądź grzeczna" lub pytają: "czy byłaś grzeczna?". Do licha, co to znaczy "grzeczna"? Czy grzeczna to właśnie taka licząca się z opinią innych? Czy grzeczna to posłuszna, bez własnego zdania? Takie dzieci byście chcieli mieć? Czasem wybucham i na "bądź grzeczna" skierowane do mojej córki pytam: "grzeczna, czyli jaka?". Zwykle następuje konsternacja drugiej strony! nie czuje satysfakcji, raczej smutek, bo jedno pytanie niewiele zmieni w świadomości cioć, babć, wujków i pań z przedszkola. A mąż potem mówi, że jestem zbyt surowa, że zbyt oschła, że nie mieli nic złego na myśli. A co mieli na myśli?

    OdpowiedzUsuń
  10. Teraz jestem prawie wolna od przejmowania się opinią innych, ale pamiętam siebie jako uczennicę...

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja młodsza siostra jest oczkiem Babci ( urodziła się w Babci urodziny i jest podobna do mojej mamy)i Mamy. Ze mnie zawsze była ofiara losu i cokolwiek bym nie robiła, to rzadko kiedy usłyszę jakieś dobre słowo. Teraz po czasie domyśliłam się, że Babcia tak na prawdę mnie nie lubi i nie ma sensu się starać bo i tak tego nie doceni...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)